Onet złamał sądowy zakaz i opublikował reportaż. Węglarczyk: zagrożenie dla wolności mediów

Redakcja Onetu, mimo sądowego zabezpieczenia zakazującego Magdalenie Rigamonti wypowiedzi na temat reżyserki Joanny Kos-Krauze, opublikowała reportaż o kulisach współpracy z artystką. – Decyzja sądu stanowi poważne zagrożenie dla wolności mediów – mówi w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Bartosz Węglarczyk, redaktor naczelny Onetu. Pełnomocnik reżyserki Bartosz Lewandowski podkreśla, że zabezpieczenie wydano zgodnie z Kodeksem postępowania cywilnego.

Dominik Senkowski
Dominik Senkowski
Udostępnij artykuł:
Onet złamał sądowy zakaz i opublikował reportaż. Węglarczyk: zagrożenie dla wolności mediów
Bartosz Węglarczyk i artykuł Onetu

W poniedziałek Onet (Ringier Axel Springer Polska) opublikował tekst Magdaleny Rigamonti pt. "Szokujące zachowanie znanej reżyserki. Leżałem na podłodze i płakałem". To reportaż o znanej reżyserce Joannie Kos-Krauze, w którym wypowiadają się osoby, które pracowały z nią. 

Zanim jednak materiał ukazał się na stronie, doszło do sytuacji, którą redakcja nazywa próbą "zakneblowania" wolnych mediów. Sąd wydał postanowienie o zabezpieczeniu, zakazujące dziennikarce wypowiadania się o reżyserce przez rok.

Bartosz Węglarczyk w rozmowie z Wirtualnemedia.pl wyjaśnił, że decyzja o publikacji tekstu mimo zakazu wynikała z nadrzędnej potrzeby obrony zasad demokratycznego państwa. – Zdecydowaliśmy się na ten krok, ponieważ uważamy, że decyzja sądu łamie Konstytucję RP, a konkretnie artykuł 54, który wprost zakazuje cenzury prewencyjnej – tłumaczy naczelny Onetu

Dlaczego sąd tak postanowił?

Dodaje przy tym, że choć rozumie instytucję zabezpieczenia, nie może być ona używana do uciszania mediów.

Kulisy wydania decyzji przez sąd budzą spore kontrowersje. Jak przyznaje Węglarczyk, sytuacja jest o tyle absurdalna, że redakcja w ogóle nie wiedziała o toczącym się postępowaniu ani nie dano jej szansy na przedstawienie swojego stanowiska. Co więcej, o samym zabezpieczeniu Onet dowiedział się od mecenasa Bartosza Lewandowskiego, pełnomocnika Joanny Kos-Krauze.

To jest w tej sprawie absolutnie fascynujące: nie mam pojęcia, skąd sąd wiedział, że taki tekst powstaje. Sąd na pewno nie wiedział, co jest w tym artykule, ponieważ w momencie wydawania decyzji jeszcze po prostu nie istniał. Nie braliśmy udziału w posiedzeniu, nie widzieliśmy akt.

Bartosz Węglarczyk
redaktor naczelny Onet.pl

I pyta retorycznie: – Czym różni się taka decyzja od działań dawnego Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk? Tam też urzędnicy arbitralnie decydowali o tym, co wolno napisać, a czego nie.

Bartosz Węglarczyk ujawnia, że redakcja brała pod uwagę różne scenariusze, w tym publikację tekstu pod pseudonimem, co formalnie mogłoby wypełnić decyzję sądu – zakaz dotyczył imiennie Magdaleny Rigamonti. Ostatecznie jednak uznano, że byłoby to legitymizowanie bezprawia. 

– Ukrycie nazwiska autorki oznaczałoby uznanie, że to postanowienie jest zgodne z prawem. My natomiast jesteśmy przekonani, że jest ono niekonstytucyjne – podkreśla Węglarczyk.

SLAPP przeciw dziennikarzom

Eksperci i sama redakcja Onetu wskazują, że działania podjęte przez Joannę Kos-Krauze to klasyczny przykład SLAPP (ang. Strategic Lawsuit Against Public Participation). To strategiczne pozwy, których głównym celem jest zastraszenie, uciszenie lub zniechęcenie dziennikarzy do zajmowania się danym tematem. 

Bartosz Węglarczyk ostrzega, że jeśli taka praktyka stanie się codziennością, funkcja kontrolna mediów przestanie istnieć.

– Określenie "niebezpieczny precedens" jest za słabe. To jest śmiertelne zagrożenie dla wolności prasy – mówi Węglarczyk. Według niego, jeśli osoby wpływowe zaczną masowo "załatwiać" w sądach podobne zabezpieczenia w sprawach dotyczących korupcji czy mobbingu, media stracą sens istnienia.

Sukcesywna strategia składania wniosków o zabezpieczenie w postaci zakazu publikacji przez bohaterów reportaży może sprawić, iż dziennikarze zaczną stosować autocenzurę, unikając tematów związanych z wpływowymi osobami.

– Moglibyśmy ograniczyć się do podawania wyników meczów, choć i tu obawiam się, że ktoś mógłby zablokować informację o porażce swojej drużyny, dopóki nie udowodni w sądzie, że to on powinien wygrać – ironizuje naczelny Onetu.

Reżyserka w kwietniu złożyła prywatny akt oskarżenia przeciwko dziennikarce, a zabezpieczenie najprawdopodobniej wydano w ramach tego postępowania.

Adwokat komentuje

Onet do dziś nie otrzymał formalnie odpisu postanowienia o zakazie publikacji. – Pan Lewandowski (mecenas reprezentujący reżyserkę – red.) przysłał nam jedynie... screenshota fragmentu decyzji. To brzmi jak scenariusz z 1512. odcinka opery mydlanej. To jest po prostu niepoważne – podkreśla Bartosz Węglarczyk.

Onet rozważa wszelkie kroki, w tym prawne, ale w redakcji trwają rozmowy, co zrobić dalej.

To kwestia ostatnich kilkudziesięciu godzin. Decyzję o publikacji podjęliśmy niemal natychmiast po otrzymaniu maila od mecenasa Lewandowskiego. Oczywiście w porozumieniu z naszymi prawnikami podejmiemy wszystkie możliwe kroki prawne. Każdy, kto rozumie rolę mediów w państwie demokratycznym, musi widzieć, że to sytuacja dramatyczna.

Bartosz Węglarczyk
redaktor naczelny Onet.pl

Węglarczyk zapewnia również, że Magdalena Rigamonti może liczyć na pełne wsparcie i ochronę prawną wydawnictwa. – Choć zabezpieczenie formalnie dotyczy autorki, a nie redakcji, z naszego punktu widzenia niczego to nie zmienia – Magda jest objęta pełną opieką, jak każdy nasz dziennikarz – mówi.

O komentarz poprosiliśmy także mecenasa Bartosza Lewandowskiego.

Zabezpieczenie zostało wydane na podstawie obowiązujących przepisów kodeksu postępowania cywilnego, który obowiązuje i jest stosowany w praktyce postępowań o ochronę dóbr osobistych. Przepis ten daje możliwość zakazania rozpowszechniania określonych twierdzeń na okres 1 roku z uwagi na to, że postępowania sądowe trwają stosunkowo długo, a publikacja może powodować istotne naruszenia dóbr osobistych, osoby której dotyczą.

mecenas Bartosz Lewandowski
pełnomocnik Joanny Kos-Krauze

W opisywanej sprawie Sąd Okręgowy w Warszawie wydał postanowienie w dniu 9 kwietnia. – Zakazał rozpowszechniania przez panią red. Rigamonti twierdzeń, jakoby moja mocodawczyni stosowała przemoc fizyczną, psychiczną czy znęcała się nad innymi osobami. Było to związane z obszerną argumentacją przedstawioną w pozwie oraz załączonym materiale dowodowym (także dokumentami), który w dużym stopniu uprawdopodobnił fakt naruszenia przez panią red. Rigamonti dóbr osobistych mojej klientki – tłumaczy mecenas Lewandowski.

Mecenas Bartosz Lewandowski wskazuje: – Pani red. Rigamonti oraz redakcja portalu Onet.pl mieli wiedzę o wydanym postanowieniu, bowiem zostało ono im przekazane. Pomimo tego, redakcja całkowicie świadomie złamała sądowy zakaz, publikując artykuł, jednocześnie nie wykorzystując odpowiednich instrumentów prawnych do jego wzruszenia (m.in. złożenia stosownego zażalenia).

I zapowiada, że w imieniu reżyserki podejmie kolejne kroki prawne.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

251 mln zł, 925 mln kontaktów. Lekcja marketingu z akcji Łatwoganga

251 mln zł, 925 mln kontaktów. Lekcja marketingu z akcji Łatwoganga

Youtuber w Radzie Nowych Mediów. Kancelaria prezydenta odpowiada ws. Swinarskiego

Youtuber w Radzie Nowych Mediów. Kancelaria prezydenta odpowiada ws. Swinarskiego

KRRiT żąda informacji ws. wstrzymania materiału TVP o prezydencie Wrocławia

KRRiT żąda informacji ws. wstrzymania materiału TVP o prezydencie Wrocławia

Iberion przestał aktualizować kolejne serwisy. Po naszych pytaniach strony "odżyły"

Iberion przestał aktualizować kolejne serwisy. Po naszych pytaniach strony "odżyły"

Dziennikarz mediów Sakiewicza wygrywa w sądzie z PAP

Dziennikarz mediów Sakiewicza wygrywa w sądzie z PAP

TVP zapowiada trzeci sezon "Zatoki szpiegów"

TVP zapowiada trzeci sezon "Zatoki szpiegów"