Wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski poinformował w niedzielę na platformie X, że w nocy odbyło się nadzwyczajne spotkanie kierownictwa resortu z zespołem Ośrodka Przeciwdziałania Dezinformacji.
"Obserwujemy wzmożoną aktywność dotyczącą powielania fałszywych i niesprawdzonych informacji. Każda taka informacja jest zgłaszana, a polskie służby pracują nad wygaszaniem nieprawdziwych narracji" - podkreślił Gawkowski.
Jednymi z pierwszych narracji, które pojawiały się w sieci, były twierdzenia, jakoby na miejscu zdarzenia nie było policji albo że przybyła ona z opóźnieniem. Taka informacja była rozprzestrzeniana m.in. przez redaktora naczelnego Republiki Tomasza Sakiewicza. Relacjonując wydarzenia z Krakowa, stwierdził on, że na miejscu nie ma policji, gdyż "prawdopodobnie wszystkie jej rezerwy zostały wywiezione do Warszawy".

W rzeczywistości jeden z policjantów stał tuż za Sakiewiczem w czasie tej relacji. Był on ubrany po cywilnemu w czarną kurtkę, czapkę i kominiarkę, a na jego lewym ramieniu widoczny był emblemat policji.
Takie narracje zdementowała małopolska policja na platformie X. "Dementujemy informacje o późnej reakcji Policji. Funkcjonariusze rozpoczęli interwencję NATYCHMIAST. Pierwszy patrol rozpoczął działania już 23 sekundy po zgłoszeniu" - czytamy w ich komunikacie.
minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński poinformował, że policja oddała pierwsze strzały do napastnika po trzech minutach od zgłoszenia.
W sieci pojawiło się również dużo przerobionych przez sztuczną inteligencję grafik. Powstały one na bazie rzeczywistych stop-klatek z nagrań, które przedstawiały wizerunek postrzelonego już sprawcę ataku.

Grafiki przedstawiały wyostrzony przez AI obraz ukazujący rzekomą twarz sprawcy. Gawkowski zaznaczył we wpisie na X, że wyostrzone obrazy często wprowadzają w błąd. "Podawanie dalej takich ekspozycji i ich komentowanie to działanie niepożądane, które wzmacnia dezinformację. Prosimy o uważne sprawdzanie źródeł informacji pojawiających się w internecie" - zaznaczył wicepremier.
PAP przeanalizowała kilka grafik przedstawiających rzekomą twarz sprawcy. Według narzędzia Synth ID były one przerobione za pomocą Google AI.
Przerabiane za pomocą AI były również zdjęcia sprawcy z jego profili społecznościowych. Aktorzy dezinformacji przerobili m.in. zdjęcie mężczyzny z Facebooka, dodając na jego kurtce plakietkę z trzema strzałami. Plakietka jest jednym z symboli ruchu antyfaszystowskiego, jednak w rzeczywistości sprawca nie miał jej na zdjęciu.

Strzelanina została również wykorzystana przez twórców internetowych. W sobotę jeden z użytkowników na platformie X opublikował zrzuty ekranu przedstawiające zdjęcia na Instagramie innego mężczyzny. Autor twierdził, że mężczyzna jest bratem sprawcy ataku. Wpis miał niemal 2 miliony wyświetleń.
Jak się okazało, wpis miał być wykorzystany do zyskania popularności. Podający się za brata mężczyzna poinformował na swoim koncie na Instagramie, że wpis był "prowokacją zagranicznych blogerów, którzy chcieli zdobyć popularność". "Przepraszam, jeśli myśleliście, że mam cokolwiek wspólnego z terroryzmem; głęboko potępiam takie okrucieństwa" – podkreślił we wpisie.
Nie było drugiego napastnika
Kilka godzin po ataku pojawiła się również narracja, jakoby w Krakowie na dachu kościoła Mariackiego pojawił się drugi napastnik. Jeden z takich wpisów zgromadził milion wyświetleń na platformie X.

Udostępniane w sieci nagrania rzeczywiście przedstawiają interwencję służb próbujących zidentyfikować osobę znajdującą się na dachu kościoła. Jednak jak poinformowała później małopolska policja, reakcję policjantów wywołał ksiądz, który wyszedł na taras. Oznacza to, że nie ma informacji o tym, jakoby w Krakowie miał przebywać drugi napastnik.
Fałszywe informacje dementował również wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz na platformie X. Jak podkreślił, sprawca ataku nie był i nie jest żołnierzem Wojska Polskiego.
Takie narracje miały być rozpowszechniane również w rosyjskiej i białoruskiej przestrzeni informacyjnej. Zwrócił na to uwagę na X ekspert z NASK dr Michał Marek. Przekazywane tam narracje miały informować o rzekomym potwierdzeniu przez resort obrony, iż napastnik był żołnierzem.

"Rosjanie najprawdopodobniej postarają się, aby wypromować ten przekaz również na arenie międzynarodowej i w ten sposób deprecjonować wizerunek polskiej armii" - czytamy.
W sobotę po godz. 15 zamaskowany 24-latek wjechał samochodem na płytę Rynku Głównego w Krakowie i otworzył ogień do przypadkowych osób. Sprawca został zatrzymany po wymianie ognia z policją w rejonie skrzyżowania ulic Dietla i Stradomskiej.
Według ustaleń policji sprawca jest obywatelem Polski i mieszkańcem Ostrowca Świętokrzyskiego. Miał pozwolenie na broń i nie był wcześniej karany ani notowany. W jego samochodzie funkcjonariusze znaleźli liczne egzemplarze broni i amunicję.
W związku z tragedią w Krakowie niedziela i poniedziałek 8 i 9 listopada będą dniami żałoby narodowej.













