Piotr Wesołowicz: z „Gazety Stołecznej” do Sport.pl

Dziennikarz sportowy Piotr Wesołowicz od listopada będzie pracował w Sport.pl. Z końcem sierpnia został zwolniony ze stołecznego wydania „Gazety Wyborczej”, która tak jak Sport.pl należy do Agory.

tw
tw
Udostępnij artykuł:
Piotr Wesołowicz: z „Gazety Stołecznej” do Sport.pl
Piotr Wesołowicz

- Miło mi poinformować, że od listopada dołączam do zespołu Sport.pl. Dziękuję Pawłowi Wilkowiczowi (to szef Sport.pl - przyp.) za zaufanie. Będę więcej redagował niż pisał, ale na pewno jeszcze mnie poczytacie :-) - zapowiedział Piotr Wesołowicz w środę na Twitterze.

Poprzednio Piotr Wesołowicz przez cztery lata pracował w „Gazecie Stołecznej”, warszawskim wydaniu „Gazety Wyborczej”. Rozstał się z nią z końcem sierpnia. - Pytacie, więc odpowiadam - jestem otwarty na propozycje pracy - zaznaczył na Twitterze.

Wcześniej Wesołowicz był związany m.in. z „Rzeczpospolitą” i naTemat.pl.

W drugiej połowie września z katowickiego oddziału „Gazety Wyborczej” zostali zwolnieni dwaj wieloletni dziennikarze: Paweł Czado i Piotr Purzyński. - Agora zwalnia nawet kilkanaście osób miesięcznie - mówił wtedy Wojciech Orliński, szef działające przy firmie „Solidarności”.

Author widget background

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Wyjątek na trudnym rynku. Ten magazyn zwiększa sprzedaż drukowaną i cyfrową

Wyjątek na trudnym rynku. Ten magazyn zwiększa sprzedaż drukowaną i cyfrową

Rusza "Wojna zastępcza". O czym jest nowy serial TVP1?

Rusza "Wojna zastępcza". O czym jest nowy serial TVP1?

Gigantyczna kara KRRiT za patostreaming na YouTube. Za brak ochrony dzieci

Gigantyczna kara KRRiT za patostreaming na YouTube. Za brak ochrony dzieci

Krzysztof Ibisz: prowadzący musi mieć w sobie magnetyzm

Krzysztof Ibisz: prowadzący musi mieć w sobie magnetyzm

Nie żyje aktorka z "Na Wspólnej". Tragiczny finał poszukiwań

Nie żyje aktorka z "Na Wspólnej". Tragiczny finał poszukiwań

Platformy społecznościowe usuwają tylko niewielką część dezinformacji. Mimo licznych zgłoszeń

Platformy społecznościowe usuwają tylko niewielką część dezinformacji. Mimo licznych zgłoszeń