Epidemia COVID-19 zaczęła się w marcu 2020, a w maju 2022 liczba nowych zakażeń była już nikła i zniesiono stan epidemii. Jednak to, co działo się przez dwa lata wcześniej, na zawsze przeorało model pracy w branży mediowo-kreatywnej.
Praca zdalna była w 2020 roku bywała wyjątkiem, a z pewnością zdecydowaną mniejszością. Gdyby wtedy zapytać menedżerów, to pewnie niewielu z nich wówczas wyobrażało sobie pracę dużej części zespołu spoza biura. Tymczasem ponad dwa lata pandemii w Polsce było wymuszonym testem "w praniu" takiego modelu działania.
I choć może test nie wypadł optymalnie, bo nadal wielu szefów uważa, że pracownicy powinni pojawiać się w biurze im częściej, tym lepiej, to jednak już na zawsze model pracy spoza biura zaczął być równie częsty, co z niego.
Co wynika z naszego zestawienia 3,5 roku po zakończeniu w Polsce stanu epidemii? Najkrócej rzecz ujmując: najwięcej firm i marek obecnie pracuje w modelu hybrydowym. Pracują więc jednocześnie i zdalnie, i stacjonarnie. Jak kto woli, w zależności od działu, z obowiązkowymi 2-3 dniami z biura – to najczęstsze modele pracy.

Prawie trzy czwarte firm pracuje hybrydowo
Z ponad 100 zapytanych firm / marek odpowiedziało nam 84. Aż 63 z nich pracuje wyłącznie lub najczęściej w modelu hybrydowym. To prawie 73 procent podmiotów z naszego zestawienia.
Model stacjonarny całkowicie (głównie telewizje i rozgłośnie) lub najczęściej wybiera 12 przepytanych przez nas firm czy marek. To zaledwie nieco ponad 14 procent. Również jedynie 11 firm (13 procent) pracuje najczęściej lub wyłącznie zdalnie.
W mediach przed pandemią pracę zdalną dopuszczano w niewielu przypadkach: najczęściej wtedy, gdy ktoś mieszkał daleko od redakcji. Jednak okazało się, że można działać hybrydowo albo nawet w niektórych okresach całkiem zdalnie.
I choć niektóre firmy zarządzały powrót do biur, to jednak model hybrydowy przyjął się na stałe w zdecydowanej większości z nich.

Tak było na przykład w portalu naTemat, który w ostatnim czasie praktykował model 2 dni zdalnie, 3 dni z biura. Nowy właściciel, także z racji już przyjętego modelu w Spider’s Web i Bezprawniku, ma jeszcze bardziej elastyczne podejście. Można pracować zdalnie, choć jeśli ktoś chce, to może też przyjechać do biura. Redakcja w coraz większym stopniu działa jako studio nagraniowe podcastów czy spotów reklamowych.
Oczywiście specyfika telewizji czy radia sprawia, że ludzie muszą być w redakcji. Z kolei praca w portalu internetowym często sprzyja pracy zdalnej.
A jak działają dziś agencje reklamowe? Dziś wiele z nich stara się wrócić lub chociaż częściowo przywracać model stacjonarny. Po pierwsze zawsze łatwiej decydować szybko, face-to-face. Po drugie, nie ukrywajmy, część pracowników, gdy ma taką możliwość, wykorzysta ją, by nie pracować aż tak szybko i efektywnie, jak z biura.

Praca zdalna i nadużycia
Poniższy przypadek wcale nie jest ekstremalny. Nie jest może masowy, ale nie jest też odosobniony. Od ludzi z agencji słyszymy, że w wielu firmach takie przypadki łączące się z pracą zdalną miały miejsce.
– Robimy wszystko, by wrócić do pracy stacjonarnej na tyle, na ile się da. Część osób nadużyło zaufania, nie odpowiadało szybko na wiadomości, wykorzystywało pracę zdalną do tego, by robić fuchy gdzie indziej, by nie pracować na maksa – mówi nam szef znanej agencji reklamowej w Warszawie, który chce pozostać anonimowy.
Gdy trzeba było natychmiastowej reakcji, część ludzi po prostu się nie odzywała. – Odpowiadali po kilkudziesięciu minutach, gdy potrzebowaliśmy decyzji na już. Doszliśmy do tego, że model stacjonarny jest najbardziej efektywny. Poza tym zetknęliśmy się wtedy z nałogami osób pracujących zdalnie. Powiem wprost: bywało, że istniał problem alkoholowy – dodaje nasz rozmówca.

Według naszych informacji, podobne sytuacje miały miejsca w innych agencjach reklamowych. Może nie wszędzie dotyczyły nałogów, ale problemów z efektywnością wynikającą z "chowania się" za pracą zdalną - już na pewno. Dlatego dziś wiele z nich robi wszystko, by wrócić do modelu stacjonarnego.
- Z drugiej strony czuć spowolnienie w branży i fakt, że klienci oglądają każdą złotówkę kilka razy przed wydaniem – opisuje sytuację w branży kreatywnej. Dlatego obecnie jest na rynku tendencja, że agencje zwierają szyki.
Widzą, że takie rozluźnienie odbija się na tempie pracy, jej jakości czy ogólnie terminowości - tłumaczy nasz rozmówca.
Powrót do biura metodą na zmniejszenie zespołu
Zdarza się ostatnio, że duże grupy wydają nagłe decyzje o powrocie do biur w tym samym momencie, gdy ogłaszają jakieś przejęcie, przekształcenie czy połączenie agencji pod swoim parasolem.

– Powód jest prosty: część osób przyzwyczajonych do pracy zdalnej czy hybrydy po prostu naturalnie odchodzi. I to jest metoda na korporacyjną redukcję załogi – wyjaśnia. Jak sam przyznaje, na ten moment jego agencja za optymalny uznaje model hybrydowy.
– Pozwala na kreatywną swobodę i wygodną pracę w dresie z wtulonym obok pieskiem czy kotkiem. Uwzględnia logistyczne czy społeczne potrzeby naszych ludzi (szczególnie tych introwertycznych) a zarazem daje im poczucie zaufania, że są dorosłymi i odpowiedzialnymi, nad którymi nie trzeba stać z kijem. A oni się odwdzięczają i dowożą – dodaje.
Z 14 agencji mediowych, które udzieliły nam odpowiedzi, żaden nie ma dominującego modelu pracy stacjonarnej, a zaledwie jeden – zdalny. 13 z nich pracuje hybrydowo.
Również agencje PR najczęściej pracują hybrydowo, choć także w tej grupie czuć chęć powrotu do biur w większym stopniu. Na przykład w Imago PR obecnie obowiązuje zasada 10 dni biurowych i 10 dni zdalnych w miesiącu. Jednak w przyszłości liczba dopuszczalnych zdalnych dni w miesiącu ma być okrojona do sześciu.

Trendbook 2026
Powższy materiał z pochodzi z Trendbooka 2026. W tej liczącej 90 stron publikacji znajdziecie teksty dotyczące trendów i zjawisk na rynku mediów, marketingu i technologii, podsumowania, prognozy, a także wywiad z prezesem Cannes Lions.

Trendbook możecie przejrzeć poniżej lub korzystając z tego linku.










