W ocenie Piecha dwukrotne zawetowanie przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawy o rynku kryptoaktywów, która miała wdrożyć przepisy unijnego rozporządzenia MiCA (Markets in Crypto-Assets), nie miało żadnego wpływu na sprawę Zondacrypto, między innymi dlatego, że giełda działa jako podmiot estoński. Ekspert zwrócił uwagę, że polskie firmy starają się o licencje w innych krajach unijnych, ponieważ ich uzyskanie jest tam znacznie prostsze niż w Polsce.
Rozporządzenie MiCA reguluje rynek kryptoaktywów, emitentów oraz dostawców usług. - Proces wydawania licencji przez Komisję Nadzoru Finansowego zdecydowanie przekracza wskazane w MiCA 40 dni, a w praktyce często trwa ok. 2 lat. Tak więc nawet gdyby rządowa wersja ustawy już obowiązywała, i tak żadna z licencji nie zostałaby do dziś przyznana. Zresztą Zonda zapowiadała, że nie będzie się starała o licencję w Polsce – przypomniał Piech.

"Opóźnienia mogą wynikać z problemów operacyjnych"
W ocenie eksperta zawetowana ustawa nie rozwiązywała również problemu ochrony konsumentów, ponieważ MiCA reguluje głównie obowiązki firm i jedynie w niewielkim stopniu zapewnia narzędzia dochodzenia roszczeń przez klientów.
– Polski rynek zamiast rozbudowanych i nadmiernie restrykcyjnych regulacji potrzebuje krótkiej ustawy wykonującej rozporządzenie MiCA, która wskaże organ nadzoru, procedury i zasady działania. Ochronę klientów należałoby zaś zapewnić przez włączenie rynku krypto w zakres działania Rzecznika Finansowego i stworzenie jasnych procedur reklamacyjnych – zaznaczył Piech.
Ekspert podkreślił, że obecnie nie ma przesłanek, żeby mówić o utracie środków klientów giełdy Zondacrypto.
– Mówimy dziś o opóźnieniach wypłat, a nie o utracie środków, a to są dwie zupełnie różne sytuacje. Opóźnienia mogą wynikać z problemów operacyjnych, wzrostu liczby wypłat czy napięć płynnościowych i podobne sytuacje zdarzają się także w innych sektorach finansowych. Oczywiście sytuacja wymaga wyjaśnienia przez samą firmę. Opublikowane zostało jej oświadczenie, ale nie uspokoiło sytuacji – zwrócił uwagę Piech.

Ekspert wskazał, że problemy podmiotów działających w branży kryptowalut mogą mieć różne przyczyny.
– Pierwsza wynika z tego, że rynek krypto działa w wyraźnych 4-letnich cyklach. Po szczycie z października 2025 r. weszliśmy w fazę spadkową, co oznacza niższe przychody dla firm. W takiej sytuacji ogranicza się koszty, co może pogarszać jakość działania i wydłużać procesy, np. wypłaty – zauważył Piech.
W jego ocenie, jeśli system wypłat giełdy kryptowalut przestaje działać automatycznie, jest to sygnał ostrzegawczy, ale nie musi oznaczać niewypłacalności.
– Możliwe, że było to związane z koniecznością zapewnienia "ręcznej" kontroli nad każdą transakcją, by maksymalnie ograniczyć ryzyko prania pieniędzy – stwierdził Piech.
Ekspert zwrócił również uwagę, że firmy równolegle starają się o licencje w różnych krajach UE, co jest procesem złożonym i czasochłonnym i może wpływać na sposób zarządzania działalnością. – Oczywiście zdarzają się również błędy w zarządzaniu, nietrafione decyzje inwestycyjne czy problemy z płynnością. Nie wiemy jednak, czy tak jest w przypadku Zondacrypto – zaznaczył.

Ryzyka na rynku kryptowalut
Piech wskazał również na tzw. ryzyko technologiczne np. związane z atakami hakerskimi. – Nie mamy informacji, by w przypadku Zondacrypto doszło do takiej sytuacji, a z reguły wiadomości o takich atakach bardzo szybko się pojawiają. Ten czynnik należałoby więc raczej wykluczyć – stwierdził Piech.
Ekspert zwrócił również uwagę, że branża kryptowalutowa jest bardzo wrażliwa na pojawiające się w przestrzeni publicznej informacje mogące podważyć zaufanie do firmy. Jak zauważył, wystarczy informacja o problemach, by pojawił się efekt "runu na giełdę", kiedy klienci masowo próbują wypłacić środki, a to prowadzi do problemów z płynnością.
– Kilka lat temu ktoś w serwisie społecznościowym poinformował o opóźnieniach w wypłacie środków, czego efektem było śledztwo, w trakcie którego przesłuchano kilka tysięcy klientów Zondacrypto. Nie doszukano się nieprawidłowości i postępowanie ostatecznie zostało umorzone. Zarząd Zondy jest więc doświadczony w reagowaniu na takie sytuacje i wie, jak szkodliwe są plotki i pomówienia. Ale też zdaje sobie sprawę, co może grozić za doprowadzenie do utraty środków klientów – ocenił Piech.

Jak Zondacrypto tłumaczy problemy
Portal money.pl podał w poniedziałek, że Zondacrypto – największa polska giełda kryptowalut może mieć poważne problemy z płynnością. Analiza, do której dotarły money.pl i Wirtualna Polska, ujawniała bowiem spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto o 99 proc. Jak poinformował portal, użytkownicy zgłaszają zaś problemy z wypłatą środków, a przynajmniej część klubów sponsorowanych przez giełdę od miesięcy nie otrzymuje należnych płatności. Serwis wskazał, że w tym samym czasie z "Zondy" wypłacono do innej giełdy ponad 76 mln zł.
Prezes giełdy Przemysław Kral zadeklarował w wysłanym mediom oświadczeniu, że "Zondacrypto jest stabilnym, wypłacalnym i bezpiecznym podmiotem". Poinformował też, że podejmie "adekwatne kroki prawne" wobec wydawcy money.pl i Wirtualnej Polski oraz autorów poniedziałkowej publikacji.

"Na dzień 1 kwietnia br. saldo naszych rezerw w samym tylko Bitcoinie wynosiło ponad 4,5 tysiąca BTC. Posiadamy pełne, ponad 100-procentowe pokrycie wszystkich zobowiązań wobec naszych użytkowników" - wskazał prezes Zondacrypto. W oświadczeniu dołączył dane w postaci wolumenu depozytów i wypłat BTC w 2025 oraz za rok 2026.
Portal money.pl powołał się w artykule na analityków firmy Recoveris, zajmującej się m.in. odzyskiwaniem skradzionych kryptowalut. "Wyniki analizy są zaskakujące i niepokojące. (...) Wypłaty kryptowalut z Zondy, takich jak XRP czy Ethereum, były realizowane na bieżąco. Problemy dotyczyły wypłat bitcoinów (BTC) - najbardziej płynnej i najwyżej wycenianej kryptowaluty. Ale w niedzielę nie udało się już wypłacić pieniędzy również w Ethereum" - wskazał portal.
Premier Donald Tusk zwrócił się w środę do marszałka Sejmu, by możliwie szybko odbyło się głosowanie nad wetem prezydenta do ustawy dotyczącej nadzoru nad rynkiem kryptoaktywów i wezwał do odrzucenia weta. Oświadczył też, że z informacji przekazanych mu przez ABW wynika, iż na przełomie października i listopada 2025 r., miesiąc przed głosowaniem w Sejmie pierwszego weta prezydenta w sprawie regulacji rynku kryptowalut, prezes zarządu giełdy kryptowalut Zondacrypto, Przemysław Kral, dokonał wpłat na rzecz dwóch fundacji związanych z politykami prawicy.

Prezydent Karol Nawrocki w lutym po raz drugi zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów, która wprowadzała środki nadzorcze mające na celu przeciwdziałanie naruszeniom, m.in. umożliwiała Komisji Nadzoru Finansowego wstrzymanie oferty publicznej kryptowalut. Wcześniej ustawa o niemal identycznej treści została zawetowana przez prezydenta w grudniu ub.r.; Sejm nie zdołał wówczas odrzucić weta. Zawetowana w lutym ustawa różniła się od tej wcześniejszej jedynie wysokością maksymalnej stawki opłaty za nadzór.
źródło: PAP












