"The New York Times" wraca do monologu Jimmy’ego Kimmela z 23 kwietnia. Satyryk, parodiując tradycyjną kolację korespondentów w Białym Domu, zwrócił się do Melanii Trump słowami: "Pani Trump, ma Pani ten blask oczekującej wdowy".
Żart, nawiązujący do różnicy wieku między małżonkami i ich rzekomych relacji, nabrał tragicznego kontekstu dwa dni później, gdy podczas rzeczywistego wydarzenia doszło do próby zamachu na prezydenta USA.
Reakcja obozu prezydenckiego była natychmiastowa. Donald Trump na platformie Truth Social domagał się zwolnienia Kimmela, a Melania Trump oskarżyła komika o szerzenie "nienawistnej i brutalnej retoryki", która ma dzielić kraj.
Regulator działa na zlecenie Trumpa?
Zgodnie z informacjami "The New York Times", Federalna Komisja Łączności kierowana przez Brendana Carra oficjalnie uzasadnia kontrolę licencji badaniem polityki ABC w zakresie różnorodności, równości i inkluzywności (DEI). Regulator chce sprawdzić, czy praktyki zatrudnienia w stacjach nie noszą znamion dyskryminacji.

Analitycy cytowani przez "NYT" podkreślają jednak, że synchronizacja czasowa tych działań z krytyką ze strony Trumpa jest "wysoce podejrzana". Eksperci z Knight First Amendment Institute przy Uniwersytecie Columbia wprost nazywają to formą nacisku na koncern Disneya, właściciela ABC, by ten pozbył się prezentera.
Disney na razie podtrzymuje współpracę z Kimmelem, którego kontrakt obowiązuje do 2027 roku. Sam gospodarz late-night show bronił się na antenie, tłumacząc, że jego słowa miały na celu wyśmianie wieku prezydenta, a nie były wezwaniem do przemocy.
W zeszłym roku ABC tymczasowo zawiesiło nadawanie programu "Jimmy Kimmel Live!" po tym, jak Carr zasugerował, że podejmie kroki prawne przeciwko stacji z powodu monologu, w którym prezenter żartował z mężczyzny oskarżonego o zabójstwo aktywisty Charliego Kirka.

ABC to jedna z trzech głównych amerykańskich sieci telewizyjnych.












