Aleksandra Wierzbicka zmarła w niedzielę 20 września. W serwisie internetowym Eurosportu opisano, że po zdiagnozowaniu u niej nowotworu piersi w 2018 r. przeszła dwie operacje mastektomii i rekonstrukcji piersi oraz wielomiesięczną rekonwalescencję. Wróciła do sił, po czym w 2023 r. wykryto u niej przerzut do węzła chłonnego i kości.
Wierzbicka przez dziewięć lat pracowała jako producentka w TVN24. W 2019 roku przeszła do Polsat Sport (była tam producentką i kierowniczką planu), po czym wróciła do TVN Warner Bros. Discovery – pełniła funkcję kierowniczki produkcji w Eurosporcie.
Pracowała m.in. przy transmisjach z zimowych igrzysk olimpijskich Pekin 2022 i letnich igrzysk Paryż 2024.

– Ola była osobą niezwykłą, zjawiskową. Wiele osób, które ją poznały, określają ją "chodzącym dobrem, ludzkim aniołem". Mimo przerażających chorób, z którymi heroicznie zmagała się od lat, zawsze podchodziła do innych z humorem i sercem na dłoni, chętna do pomocy w każdej sytuacji. Biła od niej niezwykła, być może wynikająca też z jej ciężkich przeżyć zdrowotnych, głęboka empatia – podkreślił w witrynie Eurosportu Maciej Słomczyński, dyrektor produkcji w stacji.
– W pracy troszczyła się o najmniejsze detale, czuła, że wszystko jest istotne, a szczególnie dobra atmosfera i szacunek do ludzi – dodał.
– Oleńka, bo tak o niej mówiliśmy, była zjawiskowo piękna. Wspominam o tym tylko dlatego, że choć trudno sobie to wyobrazić, serce miała jeszcze piękniejsze. Piękniejsze niż wszystko, co człowiek mógł zobaczyć, patrząc na nią z boku – stwierdziła Brygida Grysiak, zastępczyni redaktora naczelnego TVN24.

– To była jej potężna siła, w każdej sytuacji. Niezwykła wrażliwość, czułość dla drugiego człowieka. A przy tym radość z małych rzeczy i ten szczery śmiech, który wypełniał każdą przestrzeń – zaznaczyła.












