Do ostatniego stacjonarnego posiedzenia Rady Mediów Narodowych doszło w lipcu. Przewodniczący Wojciech Król od czasu do czasu zarządzał jednak głosowania w trybie korespondencyjnym. Ostatnie odbyło się dwa tygodnie temu i dotyczyło zmian statutów regionalnych rozgłośni Polskiego Radia.
W ostatnich dniach dalsze funkcjonowanie Rady stanęło pod znakiem zapytania. Sejm wyraził zgodę na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie Wojciecha Króla, a poseł został tego samego dnia zatrzymany przez CBA i przewieziony do Katowic. W piątek był przesłuchiwany w biurze Prokuratury Europejskiej. Po zakończeniu czynności, około godz. 17.30, został ponownie wyprowadzony przez funkcjonariuszy CBA. Prokuratura Europejska złożyła następnie do Sądu Rejonowego Katowice-Wschód wniosek o zastosowanie wobec Króla tymczasowego aresztowania.

Jak informuje PAP, katowicki sąd nie uwzględnił jednak wniosku Prokuratury Europejskiej o aresztowanie posła, który mógł wyjść na wolność. –Jestem bardzo zmęczony. Cieszę się, że sąd zdecydował, że wniosek prokuratury nie zasługuje na uwzględnienie – powiedział dziennikarzom poseł Król po wyjściu z sądu.
– Sąd nie poparł wniosku prokuratury w tym zakresie, w którym twierdziła ona, że istnieją przesłanki zastosowania tymczasowego aresztowania. Sąd stwierdził, że areszt byłby środkiem nadmiarowym i niezasadnym, z czym oczywiście się w pełni zgadzamy – dodała pełnomocniczka Króla mec. Marta Smołka.
Cztery zarzuty i wniosek o areszt
Śledztwo Prokuratury Europejskiej dotyczy podejrzeń oszustw i korupcji przy modernizacji infrastruktury tramwajowej w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Projekty infrastrukturalne objęte postępowaniem były współfinansowane ze środków Unii Europejskiej. Wojciech Król nie przyznaje się do winy i publicznie kwestionuje stawiane mu zarzuty dotyczące przyjmowania korzyści majątkowych od przedsiębiorców.

Łącznie prokuratura przedstawiła mu cztery zarzuty – dwa wcześniej, po lipcowym uchyleniu immunitetu, i kolejne dwa w piątek. Za pierwszym razem Sejm zgodził się na pociągnięcie posła do odpowiedzialności karnej, ale nie wyraził zgody na jego zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie. Drugi wniosek Prokuratury Europejskiej dotyczył innych czynów i nowych okoliczności zebranych już po skierowaniu pierwszego.
Delegowana do Prokuratury Europejskiej prokurator Agnieszka Marcińczyk przekonywała podczas posiedzenia sejmowej komisji regulaminowej, że za zastosowaniem aresztu przemawiają przede wszystkim obawa matactwa oraz grożąca podejrzanemu surowa kara. Zdaniem prokuratury łagodniejszy środek zapobiegawczy nie wystarczyłby do zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania.
Obrona Króla kwestionuje zarówno zasadność zarzutów, jak i częściowo właściwość Prokuratury Europejskiej. Mec. Marta Smołka wskazywała, że jej zdaniem część czynów nie ma związku z funduszami unijnymi. Sam Król zapewnia, że jest niewinny. Na obecnym etapie postępowania korzysta z domniemania niewinności.

RMN bez przewodniczącego sama się nie zbierze
Problemy karne Wojciecha Króla nie oznaczają automatycznie utraty przez niego miejsca w Radzie Mediów Narodowych. Ustawa przewiduje wygaśnięcie członkostwa przed końcem kadencji m.in. wskutek zrzeczenia się funkcji, śmierci lub prawomocnego skazania za przestępstwo umyślne. Członek RMN może być również odwołany m.in. w przypadku choroby trwale uniemożliwiającej pełnienie funkcji. Samo zatrzymanie ani zastosowanie tymczasowego aresztowania nie znajdują się w tym katalogu.
To istotne, ponieważ ustawa stanowi jednocześnie, że pracami RMN kieruje przewodniczący i to on zwołuje jej posiedzenia. W sprawach niecierpiących zwłoki może także zarządzić głosowanie korespondencyjne. Do podjęcia uchwały potrzebna jest bezwzględna większość głosów przy obecności co najmniej trzech członków.

Teoretycznie Rada mogłaby więc podejmować decyzje także wtedy, gdy Król przebywałby w areszcie, o ile mógłby wykonywać swoje obowiązki i zarządzić odpowiedni tryb prac. – Rada ma w swoich regulaminach zapisany tryb korespondencyjny oraz tryb zdalny – zwraca uwagę w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Robert Kwiatkowski, członek Rady Mediów Narodowych. Niewykluczone, że w przypadku takiego trybu potrzebna byłaby zgoda sądu.
W praktyce możliwości wykonywania obowiązków przez aresztowanego przewodniczącego zależałyby jednak m.in. od warunków stosowania środka zapobiegawczego. Pozostali członkowie Rady nie mogą natomiast po prostu ominąć przewodniczącego i z własnej inicjatywy zwołać posiedzenia. Z nieoficjalnych informacji Wirtualnemedia.pl wynika, że podjęto próbę nakłonienia Wojciecha Króla do rezygnacji ze stanowiska, ale przewodniczący RMN nie zdecydował się na taki krok. – Jesteśmy w zawieszeniu i tyle – mówił jeszcze przed decyzją sądu Kwiatkowski.

Podobnie sytuację oceniał wcześniej medioznawca i zarazem członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji prof. Tadeusz Kowalski. – Można się jednak spodziewać, że prace Rady będą bardzo utrudnione, tym bardziej że jest to gremium bardzo silnie spolaryzowane politycznie. To niewątpliwie bardzo trudny moment – powiedział PAP.
Prof. Kowalski zwrócił przy tym uwagę, że zatrzymanie nie zmieniło formalnego statusu Króla. Jego zdaniem jednym z możliwych sposobów rozwiązania problemu byłaby dobrowolna rezygnacja przewodniczącego.
Rutka: większość spraw mamy rozstrzygniętych
Inny członek RMN Marek Rutka jest bardziej powściągliwy w ocenie możliwych konsekwencji.
– Większość spraw mamy rozstrzygniętych. Temat najbliższego, pilnego posiedzenia nie był w ogóle podejmowany – mówi Wirtualnemedia.pl Rutka.
Robert Kwiatkowski wskazuje jednak, że pozostają sprawy, którymi Rada może być zmuszona zająć się w kolejnych miesiącach. Jedną z nich jest sytuacja rady nadzorczej Telewizji Polskiej.

– Jest cały czas nierozstrzygnięta sprawa rady nadzorczej Telewizji Polskiej. Kadencja skończyła się w ubiegłym roku. Wnosiłem, żeby zgodnie z dotychczasowymi zasadami odwołać radę nadzorczą w związku z upływem kadencji i powołać nową, ale do tego nie doszło, bo sprzeciwili się członkowie RMN z Koalicji Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości. Istnieje rada nadzorcza powołana pod koniec 2023 roku przez ministra Bartłomieja Sienkiewicza, ale nie jest nigdzie wpisana – mówi Kwiatkowski.
Wokół władz TVP od końca 2023 roku trwa spór prawny. Rada nadzorcza powołana wtedy przez walne zgromadzenie reprezentowane przez ministra kultury działa w spółce, ale nie została wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego. Z kolei kadencja rady nadzorczej wybranej wcześniej przez RMN formalnie dobiegła końca pod koniec 2025 roku.

Kwiatkowski wymienia też wakat w radzie nadzorczej Radia Wrocław oraz nieobsadzone miejsce w radzie programowej TVP po śmierci Janusza Daszczyńskiego. – Jest dużo bieżących spraw, ale nic o charakterze ustrojowym – dodaje.
Od odwołania Krzysztofa Czabańskiego z Rady Mediów Narodowych jesienią 2024 roku, Prawo i Sprawiedliwość jest w mniejszości. Obóz rządzący mógł to wykorzystać, zrezygnować ze stanu likwidacji TVP, Polskiego Radia, rozgłośni regionalnych i PAP. Tak się jednak nie stało. RMN skupiała się na powoływaniu rad nadzorczych i programowych spółek.
W grudniu kolejny problem dla RMN
Sytuacja w RMN może skomplikować się w grudniu. 10 grudnia kończy się sześcioletnia kadencja Roberta Kwiatkowskiego, którego w 2020 roku do RMN powołał prezydent Andrzej Duda spośród kandydatów przedstawionych przez ówczesną opozycję.

– To będzie element dodatkowo komplikujący całą układankę. Miejsce opuszczone przeze mnie ma być zajęte przez osobę wskazaną przez prezydenta na wniosek któregoś z dwóch klubów parlamentarnych opozycji. Ta osoba musi jeszcze uzyskać kontrasygnatę premiera – mówi Kwiatkowski.
Ustawa przewiduje przy tym mechanizm przejściowy: po upływie kadencji prezydent może powierzyć ustępującemu członkowi dalsze wykonywanie obowiązków do momentu powołania następcy, maksymalnie przez 60 dni.
Na grudniową zmianę zwraca uwagę również prof. Kowalski. W rozmowie z PAP wskazał, że koniec kadencji Kwiatkowskiego wpłynie na układ sił w Radzie, ponieważ dwóch członków RMN powołuje prezydent spośród kandydatów zgłaszanych przez kluby opozycyjne.
Czy RMN grozi od grudnia paraliż? – Z formalnego punktu widzenia do podjęcia przez Radę prawomocnej decyzji potrzebne są trzy głosy – zauważa Kwiatkowski.

Prof. Kowalski od lat opowiada się za likwidacją RMN i ponownym przekazaniem jej kompetencji Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji. Jak podkreślił w rozmowie z PAP, wymagałoby to jednak zmiany ustawowej, a nowy kompleksowy model mediów publicznych dotąd nie został uchwalony.
Obóz rządzący chce jednak zwiększyć liczbę członków KRRiT, w której większość głosów przypada na osoby wskazane przez klub Prawa i Sprawiedliwości oraz ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudę. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że prezydent Karol Nawrocki zawetuje ustawę medialną.












