Andrzej Poczobut na wolności. "Człowiek skała", "symbol"

Po 1860 dniach w białoruskim więzieniu i łagrze Andrzej Poczobut odzyskał wolność. – To jest przede wszystkim historyczny dzień dla samego Andrzeja Poczobuta, bo został uwolniony wcześniej z tego piekła – mówi nam Michał Broniatowski, szef TVP World. – To jest człowiek skała – dodaje Bogusław Chrabota, były redaktor naczelny "Rzeczpospolitej".

Justyna Dąbrowska-Cydzik
Justyna Dąbrowska-Cydzik
Udostępnij artykuł:
Andrzej Poczobut na wolności. "Człowiek skała", "symbol"
Andrzej Poczobut, fot. x.com/Bart_Wielinski

Andrzej Poczobut, który jest obywatelem Białorusi, przebywał w białoruskim więzieniu od 8 lutego 2023 roku – wtedy został skazany na osiem lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. To pięć lat. 1860 dni.

Aresztowano go wczesnym rankiem 25 marca 2021 roku w Grodnie, kiedy jako dziennikarz relacjonował protesty, które wybuchły po sfałszowanych przez białoruskie władze wyborach prezydenckich. Z Grodna przewieziono go do Wołodarki, później do Mińska, skąd trafił do więzienia w Żodino.

Został skazany w pokazowym procesie za "wzniecanie, podżeganie do nienawiści" oraz "wzywanie do działań przeciwko bezpieczeństwu państwa". Został uznany za więźnia politycznego przez białoruskie i międzynarodowe organizacje praw człowieka.

Andrzej Poczubut – bohater walki o prawa człowieka

Poczobut przez wiele lat współpracował z polskimi mediami, w tym z "Gazetą Wyborczą" i TVP Polonia, relacjonując sytuację na Białorusi. Za krytyczne wypowiedzi na temat Łukaszenki trafiał do aresztu i stawał przed sądem (w 2011 roku otrzymał wyrok w zawieszeniu).

Jako działacz nieuznawanego przez białoruskie władze i zdelegalizowanego w 2005 roku Związku Polaków na Białorusi Poczobut, pasjonat historii, wiele czasu poświęcał m.in. na badanie losów Polaków na terenach dzisiejszej Białorusi.

W ostatnich latach wiele organizacji międzynarodowych, polonijnych, obrońców praw człowieka apelowało o uwolnienie Andrzeja Poczobuta. Przez lata bezskutecznie.

Andrzej Poczobut na wolności

Wczoraj o uwolnieniu polsko-białoruskiego dziennikarza poinformował na X Donald Tusk. "Andrzej Poczobut wolny! Witaj w polskim domu, Przyjacielu" napisał premier. Doszło do wymiany więźniów między Polską a Białorusią (w stosunku pięć do pięciu).

W kolejnym wpisie Tusk zrelacjonował krótką rozmowę z Poczobutem. "Niezłomny. "Będę mógł tam wrócić?" to były jego pierwsze słowa. "Tylko ty decydujesz. Jesteś już wolnym człowiekiem" – odpowiedziałem.

"Udało się dzięki świetnej pracy naszych służb, dyplomatów i prokuratury oraz wielkiej pomocy amerykańskich, rumuńskich i mołdawskich przyjaciół. Dziękuję Wam wszystkim w imieniu Andrzeja Poczobuta i własnym" – dodał Tusk.

Z kolei ambasada USA w Polsce oświadczyła:

Pod przywództwem @POTUS Donalda Trumpa, dzięki zdecydowanym działaniom dyplomatycznym prowadzonym przez Specjalnego Wysłannika ds. Białorusi Johna Coale’a, Andrzej Poczobut został uwolniony z aresztu na Białorusi i może ponownie być ze swoją rodziną. Nasi partnerzy w Polsce współpracowali z nami ramię w ramię, aby doprowadzić do jego uwolnienia. Doceniamy niezwykłą pracę polskich służb specjalnych oraz Ministerstwa Spraw Zagranicznych @MSZ_RP , którzy przyczynili się do tego sukcesu. Tak działają prawdziwi partnerzy."

"Pierwsze kilometry wolności. Jedziemy do Warszawy" – napisał pod zdjęciem z Andrzejem Poczobutem jego przyjaciel Bartosz Wieliński, wicenaczelny "Gazety Wyborczej". "Trzymał kurczowo białoruski paszport, gdy zobaczyłem go na przejściu w Białowieży" – relacjonował Wieliński.

A w tekście na łamach "Gazety Wyborczej" pisał: "Obudzono go dziś (we wtorek 28 kwietnia – red.) o trzeciej rano. 'Powiedzieli, że mnie przenoszą. Ok, pomyślałem, że pojadę do ciężkiego więzienia w Mohylewie, nawet się ucieszyłem, bo tam lepsze warunki niż w Nowopołocku. Ale zdziwiło mnie, że kazali zabrać rzeczy. Gdy kagiebiści powiedzieli, że wyjeżdżam do Polski, odmówiłem. Kazałem zagwarantować, że będę mógł wrócić. Ściągnęli urzędnika administracji prezydenckiej, zadzwonili do polskiego chargé-d’affaires. Zapytałem, czy będę mógł wrócić na Białoruś. Potwierdził. Potwierdzili też białoruscy urzędnicy".

Gdy opadły pierwsze emocje, przyjrzałem się Andrzejowi. Zobaczyłem, jakie piętno odcisnęło na nim więzienie. Gdy w 2023 r. przewieziono go do łagru ważył 93 kg. Teraz waży ledwie 74 kg.

fragment tekstu Bartosza Wielińskiego
opublikowany na łamach "Gazety Wyborczej"

Jak donosi "Wyborcza", Andrzej Poczobut udał się do szpitala: "był wycieńczony, ale miał dobry humor".

W nocy przyszli do mnie strażnicy z informacją, że mam ruszyć w transport. Oczywiście odmówiłem, byłem przekonany, że zabierają mnie do innego więzienia. Powiedzieli, że to coś innego, że będzie wymiana.

Andrzej Poczubut w rozmowie z "Gazetą Wyborczą"

Broniatowski: historyczny dzień dla Poczobuta

– To jest przede wszystkim historyczny dzień dla samego Andrzeja Poczobuta, bo został uwolniony wcześniej z tego piekła. Należy się cieszyć i nie używać zbędnych przymiotników. Dla nas to po prostu bardzo radosny dzień, bo człowieka, którego tak umęczono, w końcu uwolniono – mówi nam Michał Broniatowski, szef TVP World.

Dalej ocenia, jaką rolę Poczobut będzie mógł odgrywać w opowiadaniu prawdy o Białorusi: – Z przerażeniem patrzę, jak ten jeszcze parę lat temu młody człowiek teraz wygląda. Bardzo ważne, że jest w kraju i dzięki temu będzie mógł fachowo włączyć się do informowania o tym, co się dzieje na wschód od Polski. Andrzej Poczobut to jest człowiek, który ma ogromną wiedzę o tym regionie. Należy mu życzyć zdrowia i sił, żeby mógł kontynuować swoje działania.

Na szczęście, dzięki działaniom polskiej dyplomacji, w końcu udało się go wyciągnąć z więzienia – wygląda na to, że w tym przypadku nie trzeba było płacić żadnej dodatkowej ceny, jak było poprzednio, kiedy to Łukaszenka stosował szantaż, przetrzymując ludzi w więzieniach, za uwolnienie których dostając zgodę na eksport nawozów czy otwarcie jakiś punktów granicznych. Być może są jakieś dodatkowe warunki uwolnienia. Dziś tego nie wiemy, za to wiemy, że w końcu został odniesiony sukces.

Michał Broniatowski
szef TVP World

Chrabota: Poczobut dalej będzie dziennikarzem

W rozmowie z serwisem Wirtualnemedia.pl Bogusław Chrabota, szef Rady Programowej PAP i publicysta "Rzeczpospolitej", mówi przede wszystkim o poczuciu ulgi w związku z uwolnieniem Andrzeja Poczobuta.

– Bardzo mu kibicowałem, tym bardziej że jestem rodzinnie powiązany z Białorusią. Mam tam groby, których dziś nie mogę odwiedzić. Mam świadomość brutalności tej dyktatury. Tym bardziej postawa Andrzeja Poczobuta, który stał się symbolem walki z reżimem, godna jest najwyższego szacunku – mówi nam dziennikarz i publicysta.

Andrzej Poczobut wrócił, wyjechał z Białorusi, ale myślę, że jego sprawa, sprawa ciemiężenia polskości i wolności na Białorusi nie gaśnie. Wszyscy, którym leży to na sercu, będziemy działali różnymi sposobami – jawnie, poufnie, ręką publicysty, głosem obywatelskim, żeby ten anty-wolnościowy reżim obalić.

Bogusław Chrabota

Bogusław Chrabota nie ma także wątpliwości, że Poczubut nie zaprzestanie działalności obywatelskiej i dziennikarskiej. – Na razie dajmy mu odpocząć. To jest człowiek skała. Człowiek o niezwykle mocnej sile woli. Nie sądzę, żeby on się pogodził z tym, że reżim wciąż jest represyjny i wciąż grozi zarówno własnej ludności, jak i sąsiadom. Nie mam żadnych wątpliwości, że będzie kontynuował swoją walkę, może na innym polu, innymi metodami. Życzę mu, by szybko wrócił na wolną Białoruś – podsumowuje Bogusław Chrabota.

"Andrzej Poczubut symbolem dziennikarskiej społeczności"

– Andrzej Poczobut jest w naszej dziennikarskiej społeczności symbolem i pozostanie nim na zawsze. Wszyscy podziwiamy jego heroizm, wytrwałość i wierność wolnemu słowu. Nikt z nas nie chciałby znaleźć się w sytuacji konfrontacji z tak bezwzględnym reżimem, jaki dziś panuje na Białorusi. Życzę mu, aby odzyskał siły i doszedł do siebie. I aby doczekał chwili, w której wróci do Grodna jako wolny obywatel wolnej Białorusi – mówi Jacek Stawiski, redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego". 

– Wiem, że nie chciał opuszczać Białorusi – chciał służyć polskiej społeczności, demokratycznej opozycji i społeczeństwu obywatelskiemu. To się jednak nie udało. Po latach brutalnego reżimu, represji i absurdalnych wyroków udało się go uwolnić – dodaje Jacek Stawiski. 

Na dziś to wielka radość i ulga. To także przypomnienie, że dyplomacja wymaga cierpliwości i współpracy wielu stron – w tym służb amerykańskich, europejskich i przede wszystkim polskiej dyplomacji. To istota działań dyplomatycznych: czasem mniej mówić, a skutecznie działać, by tacy ludzie jak Andrzej Poczobut odzyskiwali nie tylko wolność, ale też możliwość leczenia, normalnego życia i kontaktu z bliskimi – podkreśla redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego".

Jacek Stawiski
redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego"

Źródło części tekstu: PAP.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Były oficer wywiadu: serial "Wojna zastępcza" szkodzi państwu. TVP zabiera głos

Były oficer wywiadu: serial "Wojna zastępcza" szkodzi państwu. TVP zabiera głos

Kanał z fałszywymi filmami AI usunięty po naszych pytaniach. Chwalił Nawrockiego, ganił Tuska

Kanał z fałszywymi filmami AI usunięty po naszych pytaniach. Chwalił Nawrockiego, ganił Tuska

Transfery z Republiki do Newsmax Polska? "Sytuacja jest krytyczna"

Transfery z Republiki do Newsmax Polska? "Sytuacja jest krytyczna"

Program Karoliny Opolskiej zniknął z Gońca

Program Karoliny Opolskiej zniknął z Gońca

Dlaczego telewizja przestała być jedynym centrum domowej rozrywki?
Materiał reklamowy

Dlaczego telewizja przestała być jedynym centrum domowej rozrywki?

Krótki sezon "Koła fortuny". Nowe odcinki dopiero jesienią

Krótki sezon "Koła fortuny". Nowe odcinki dopiero jesienią