Andrzej Poczobut, który jest obywatelem Białorusi, przebywał w białoruskim więzieniu od 8 lutego 2023 roku – wtedy został skazany na osiem lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. To pięć lat. 1860 dni.
Aresztowano go wczesnym rankiem 25 marca 2021 roku w Grodnie, kiedy jako dziennikarz relacjonował protesty, które wybuchły po sfałszowanych przez białoruskie władze wyborach prezydenckich. Z Grodna przewieziono go do Wołodarki, później do Mińska, skąd trafił do więzienia w Żodino.
Został skazany w pokazowym procesie za "wzniecanie, podżeganie do nienawiści" oraz "wzywanie do działań przeciwko bezpieczeństwu państwa". Został uznany za więźnia politycznego przez białoruskie i międzynarodowe organizacje praw człowieka.
Andrzej Poczubut – bohater walki o prawa człowieka
Poczobut przez wiele lat współpracował z polskimi mediami, w tym z "Gazetą Wyborczą" i TVP Polonia, relacjonując sytuację na Białorusi. Za krytyczne wypowiedzi na temat Łukaszenki trafiał do aresztu i stawał przed sądem (w 2011 roku otrzymał wyrok w zawieszeniu).

Jako działacz nieuznawanego przez białoruskie władze i zdelegalizowanego w 2005 roku Związku Polaków na Białorusi Poczobut, pasjonat historii, wiele czasu poświęcał m.in. na badanie losów Polaków na terenach dzisiejszej Białorusi.
W ostatnich latach wiele organizacji międzynarodowych, polonijnych, obrońców praw człowieka apelowało o uwolnienie Andrzeja Poczobuta. Przez lata bezskutecznie.
Andrzej Poczobut na wolności
Wczoraj o uwolnieniu polsko-białoruskiego dziennikarza poinformował na X Donald Tusk. "Andrzej Poczobut wolny! Witaj w polskim domu, Przyjacielu" – napisał premier. Doszło do wymiany więźniów między Polską a Białorusią (w stosunku pięć do pięciu).

W kolejnym wpisie Tusk zrelacjonował krótką rozmowę z Poczobutem. "Niezłomny. "Będę mógł tam wrócić?" – to były jego pierwsze słowa. "Tylko ty decydujesz. Jesteś już wolnym człowiekiem" – odpowiedziałem.
"Udało się dzięki świetnej pracy naszych służb, dyplomatów i prokuratury oraz wielkiej pomocy amerykańskich, rumuńskich i mołdawskich przyjaciół. Dziękuję Wam wszystkim w imieniu Andrzeja Poczobuta i własnym" – dodał Tusk.
Z kolei ambasada USA w Polsce oświadczyła:

Pod przywództwem @POTUS Donalda Trumpa, dzięki zdecydowanym działaniom dyplomatycznym prowadzonym przez Specjalnego Wysłannika ds. Białorusi Johna Coale’a, Andrzej Poczobut został uwolniony z aresztu na Białorusi i może ponownie być ze swoją rodziną. Nasi partnerzy w Polsce współpracowali z nami ramię w ramię, aby doprowadzić do jego uwolnienia. Doceniamy niezwykłą pracę polskich służb specjalnych oraz Ministerstwa Spraw Zagranicznych @MSZ_RP , którzy przyczynili się do tego sukcesu. Tak działają prawdziwi partnerzy."
"Pierwsze kilometry wolności. Jedziemy do Warszawy" – napisał pod zdjęciem z Andrzejem Poczobutem jego przyjaciel Bartosz Wieliński, wicenaczelny "Gazety Wyborczej". "Trzymał kurczowo białoruski paszport, gdy zobaczyłem go na przejściu w Białowieży" – relacjonował Wieliński.
A w tekście na łamach "Gazety Wyborczej" pisał: "Obudzono go dziś (we wtorek 28 kwietnia – red.) o trzeciej rano. 'Powiedzieli, że mnie przenoszą. Ok, pomyślałem, że pojadę do ciężkiego więzienia w Mohylewie, nawet się ucieszyłem, bo tam lepsze warunki niż w Nowopołocku. Ale zdziwiło mnie, że kazali zabrać rzeczy. Gdy kagiebiści powiedzieli, że wyjeżdżam do Polski, odmówiłem. Kazałem zagwarantować, że będę mógł wrócić. Ściągnęli urzędnika administracji prezydenckiej, zadzwonili do polskiego chargé-d’affaires. Zapytałem, czy będę mógł wrócić na Białoruś. Potwierdził. Potwierdzili też białoruscy urzędnicy".

Gdy opadły pierwsze emocje, przyjrzałem się Andrzejowi. Zobaczyłem, jakie piętno odcisnęło na nim więzienie. Gdy w 2023 r. przewieziono go do łagru ważył 93 kg. Teraz waży ledwie 74 kg.
Jak donosi "Wyborcza", Andrzej Poczobut udał się do szpitala: "był wycieńczony, ale miał dobry humor".
W nocy przyszli do mnie strażnicy z informacją, że mam ruszyć w transport. Oczywiście odmówiłem, byłem przekonany, że zabierają mnie do innego więzienia. Powiedzieli, że to coś innego, że będzie wymiana.

Broniatowski: historyczny dzień dla Poczobuta
– To jest przede wszystkim historyczny dzień dla samego Andrzeja Poczobuta, bo został uwolniony wcześniej z tego piekła. Należy się cieszyć i nie używać zbędnych przymiotników. Dla nas to po prostu bardzo radosny dzień, bo człowieka, którego tak umęczono, w końcu uwolniono – mówi nam Michał Broniatowski, szef TVP World.
Dalej ocenia, jaką rolę Poczobut będzie mógł odgrywać w opowiadaniu prawdy o Białorusi: – Z przerażeniem patrzę, jak ten jeszcze parę lat temu młody człowiek teraz wygląda. Bardzo ważne, że jest w kraju i dzięki temu będzie mógł fachowo włączyć się do informowania o tym, co się dzieje na wschód od Polski. Andrzej Poczobut to jest człowiek, który ma ogromną wiedzę o tym regionie. Należy mu życzyć zdrowia i sił, żeby mógł kontynuować swoje działania.

Na szczęście, dzięki działaniom polskiej dyplomacji, w końcu udało się go wyciągnąć z więzienia – wygląda na to, że w tym przypadku nie trzeba było płacić żadnej dodatkowej ceny, jak było poprzednio, kiedy to Łukaszenka stosował szantaż, przetrzymując ludzi w więzieniach, za uwolnienie których dostając zgodę na eksport nawozów czy otwarcie jakiś punktów granicznych. Być może są jakieś dodatkowe warunki uwolnienia. Dziś tego nie wiemy, za to wiemy, że w końcu został odniesiony sukces.
Chrabota: Poczobut dalej będzie dziennikarzem
W rozmowie z serwisem Wirtualnemedia.pl Bogusław Chrabota, szef Rady Programowej PAP i publicysta "Rzeczpospolitej", mówi przede wszystkim o poczuciu ulgi w związku z uwolnieniem Andrzeja Poczobuta.
– Bardzo mu kibicowałem, tym bardziej że jestem rodzinnie powiązany z Białorusią. Mam tam groby, których dziś nie mogę odwiedzić. Mam świadomość brutalności tej dyktatury. Tym bardziej postawa Andrzeja Poczobuta, który stał się symbolem walki z reżimem, godna jest najwyższego szacunku – mówi nam dziennikarz i publicysta.
Andrzej Poczobut wrócił, wyjechał z Białorusi, ale myślę, że jego sprawa, sprawa ciemiężenia polskości i wolności na Białorusi nie gaśnie. Wszyscy, którym leży to na sercu, będziemy działali różnymi sposobami – jawnie, poufnie, ręką publicysty, głosem obywatelskim, żeby ten anty-wolnościowy reżim obalić.

Bogusław Chrabota nie ma także wątpliwości, że Poczubut nie zaprzestanie działalności obywatelskiej i dziennikarskiej. – Na razie dajmy mu odpocząć. To jest człowiek skała. Człowiek o niezwykle mocnej sile woli. Nie sądzę, żeby on się pogodził z tym, że reżim wciąż jest represyjny i wciąż grozi zarówno własnej ludności, jak i sąsiadom. Nie mam żadnych wątpliwości, że będzie kontynuował swoją walkę, może na innym polu, innymi metodami. Życzę mu, by szybko wrócił na wolną Białoruś – podsumowuje Bogusław Chrabota.
"Andrzej Poczubut symbolem dziennikarskiej społeczności"
– Andrzej Poczobut jest w naszej dziennikarskiej społeczności symbolem i pozostanie nim na zawsze. Wszyscy podziwiamy jego heroizm, wytrwałość i wierność wolnemu słowu. Nikt z nas nie chciałby znaleźć się w sytuacji konfrontacji z tak bezwzględnym reżimem, jaki dziś panuje na Białorusi. Życzę mu, aby odzyskał siły i doszedł do siebie. I aby doczekał chwili, w której wróci do Grodna jako wolny obywatel wolnej Białorusi – mówi Jacek Stawiski, redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego".

– Wiem, że nie chciał opuszczać Białorusi – chciał służyć polskiej społeczności, demokratycznej opozycji i społeczeństwu obywatelskiemu. To się jednak nie udało. Po latach brutalnego reżimu, represji i absurdalnych wyroków udało się go uwolnić – dodaje Jacek Stawiski.
Na dziś to wielka radość i ulga. To także przypomnienie, że dyplomacja wymaga cierpliwości i współpracy wielu stron – w tym służb amerykańskich, europejskich i przede wszystkim polskiej dyplomacji. To istota działań dyplomatycznych: czasem mniej mówić, a skutecznie działać, by tacy ludzie jak Andrzej Poczobut odzyskiwali nie tylko wolność, ale też możliwość leczenia, normalnego życia i kontaktu z bliskimi – podkreśla redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego".
Źródło części tekstu: PAP.












