Polski dziennikarz od 5 lat więziony na Białorusi. "Łukaszenka żąda wysokiej ceny"

25 marca mija pięć lat od osadzenia Andrzeja Poczobuta - dziennikarza współpracującego z "Gazetą Wyborczą" i działacza polskiej mniejszości na Białorusi w kolonii karnej. - Stał się dla Aleksandra Łukaszenki czymś w rodzaju karty przetargowej - mówi w rozmowie z PAP Bartosz Wieliński, zastępca redaktora naczelnego "GW" i przyjaciel Poczobuta.

Tomasz Wojtas
Tomasz Wojtas
Udostępnij artykuł:
Polski dziennikarz od 5 lat więziony na Białorusi. "Łukaszenka żąda wysokiej ceny"
Andrzej Poczobut, fot. kadr z TVP Info

PAP: Od września 2025 r. władze Białorusi uwolniły już trzy grupy więźniów politycznych, ale w żadnej z nich nie było przetrzymywanego od pięciu lat w kolonii karnej Andrzeja Poczobuta. Dlaczego?

Bartosz Wieliński: Nie doszło do tego z zasadniczego powodu. Andrzej Poczobut stał się dla Alaksandra Łukaszenki czymś w rodzaju karty przetargowej. Gotów byłby uwolnić polskiego dziennikarza – naszego kolegę - ale w zamian za spełnienie różnych warunków. Rzecz w tym, że żąda bardzo wygórowanej ceny. Z wypowiedzi samego Łukaszenki wynika, że chciałby wymienić Andrzeja Poczobuta za złapanych przez polskie służby swoich agentów lub za tych, którzy wpadli w innych państwach NATO.

W negocjacje zaangażowali się Amerykanie i między innymi z tego powodu na wolność wyszło wielu innych więźniów mińskiego reżimu. O uwolnieniu Andrzeja Poczobuta Łukaszenka chciałby jednak – tak przynajmniej deklarował - rozmawiać wprost ze stroną polską. Być może właśnie dlatego amerykańskie pośrednictwo nie było dotąd skuteczne. Łukaszenka najwyraźniej uznał, że więcej korzyści odniesie w rozmowach z Warszawą.

PAP: A na czym Łukaszence zależy?

B.W. Trudno to jednoznacznie określić, bo na życzenia Łukaszenki składają zarówno konkretne cele polityczne, jak i spełnienie żądań, które wynikają jedynie z jego urojeń. Łukaszenka uroił sobie na przykład, że w Polsce jest szkolony jakiś legion, który miałby go siłą odsunąć od władzy. Domaga się też zaprzestania działalności w Polsce grup, które miałyby doprowadzić do wybuchu kolejnych protestów w Białorusi. Nie da się o takich sprawach poważnie rozmawiać.

Z drugiej strony Łukaszence zależało też na otwarciu czasowo zamkniętych przejść na granicy z Polską. Ten warunek został już jednak przez polską stronę spełniony, a niestety nie poszły w ślad za tym żadne kroki z ich strony gdy idzie o Andrzeja Poczobuta.

PAP: Czy ktoś może wpłynąć na decyzję Łukaszenki?

B.W. Tylko Władimir Putin, ale to nie jest osoba, na pośrednictwo której ktokolwiek racjonalnie myślący w Polsce chciałby liczyć.

PAP: A Stany Zjednoczone?

B.W. Łukaszenka był rozczarowany Amerykanami. Spodziewał się więcej od Donalda Trumpa. Domaga się pełnej legitymizacji jego reżimu. Po sfałszowanych przez niego wyborach w 2020 roku w demokratycznym świecie nie jest traktowany jako praworządny prezydent. W rezultacie ograniczone już wcześniej kontakty z Białorusią po 2020 roku jeszcze bardziej zostały zredukowane.

Tymczasem Łukaszence się marzy międzynarodowe uznanie i wizyta w Gabinecie Owalnym – rozmowa z Donaldem Trumpem jak równy z równym. Gdy usłyszałem o tym pół roku temu uznałem, że oszalał, ale teraz okazuje się, że Amerykanie sygnalizują gotowość do organizacji tego spotkania.

Łukaszenka ma ambicje pośredniczyć między Trumpem a Putinem. On pozycjonował się jako ten, przez którego z Zachodu przechodzą sygnały do Rosji. Przykładem takiego nastawienia Łukaszenki są rozmowy mińskie z lat 2014-2015. W stolicy Białorusi podpisano wtedy wielostronne umowy, które miały doprowadzić do rozwiązania konfliktu na Ukrainie. Zanim się okazało, że Putin nie ma zamiaru żadnych umów dotrzymywać, Łukaszenka przedstawiał się jako osoba, która przynosi pokój.

Teraz, od wybuchu pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę, sytuacja w pewnym stopniu jest podobna. Choć wojska rosyjskie atakują Ukrainę z terytorium Białorusi, to Łukaszenka próbuje się przedstawiać jako bezstronny i neutralny. Liczy, że to jemu – z poparciem administracji amerykańskiej - przypadnie rola gospodarza rozmów kończących wojnę w Ukrainie.Dziwne, że w Waszyngtonie są złudzenia co do faktycznej pozycji Łukaszenki w jego relacjach z Putinem.

PAP: Można odnieść wrażenie, że wsadzając Andrzeja Poczobuta do kolonii karnej Łukaszenka nie starał się nawet o to, żeby zarzuty wobec polskiego dziennikarza brzmiały wiarygodnie. Sąd skazał go za podżeganie do nienawiści narodowej i gloryfikowanie nazizmu.

B.W. W gruncie rzeczy te zarzuty można odebrać jako element polityki zastraszania własnego społeczeństwa, jaką od dawna prowadzi Łukaszenka. To swego rodzaju komunikat do wszystkich niepokornych i wątpiących w nieomylność reżimu: możemy uwięzić każdego i nie potrzebujemy nawet wiarygodnego pretekstu.

PAP: Co wiadomo o warunkach, w jakich obecnie przebywa Andrzej Poczobut?

B.W. Jest całkowicie odcięty od świata. Nawet jego żonie uniemożliwiono kontaktowanie się z nim. Kolonia karna, w której przebywa, przypomina to co się działo w sowieckim gułagu. Ludzi niszczy się tam pracą ponad siły, pozbawieniem opieki medycznej, kompletną izolacją a także osadzaniem pod byle pretekstem w karcerze.

Źródło: PAP

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Materiał TVN o mieszkaniach wywołał burzę. "Nie rzucę kamieniem"

Materiał TVN o mieszkaniach wywołał burzę. "Nie rzucę kamieniem"

"Dziennik Gazeta Prawna" bez szefa sprzedaży. Odejście po dwóch dekadach

"Dziennik Gazeta Prawna" bez szefa sprzedaży. Odejście po dwóch dekadach

Nawrocki kontra dziennikarz. Kryzys czy strategia wizerunkowa?

Nawrocki kontra dziennikarz. Kryzys czy strategia wizerunkowa?

"Sanatorium miłości" z mniejszą widownią niż przed rokiem

"Sanatorium miłości" z mniejszą widownią niż przed rokiem

Turystyka cierpi przez wojnę USA z Iranem. Szef Wirtualnej Polski: to mały covid

Turystyka cierpi przez wojnę USA z Iranem. Szef Wirtualnej Polski: to mały covid

Streaming urósł w Polsce o 15 proc. Rekord Canal+

Streaming urósł w Polsce o 15 proc. Rekord Canal+