SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Andrzej Klesyk: rebranding PZU zakończony sukcesem

Lepsze postrzeganie marki na rynku i dotarcie z ofertą do młodszych klientów – zdaniem Andrzeja Klesyka, prezesa zarządu PZU S.A. po niespełna roku widać, że rebranding marki zakończył się dużym sukcesem. W dodatku za cenę niższą niż inne tego typu operacje na rynku. – Jestem z rebrandingu bardzo zadowolony, również z punktu widzenia biznesowego – podkreśla Andrzej Klesyk.

Andrzej Klesyk: rebranding PZU zakończony sukcesem

 – Zmienia się percepcja naszej firmy na rynku – mówi prezes PZU S.A. – W ciągu ostatnich kilku miesięcy widzimy tu znaczącą poprawę.

Gruntowne zmiany w PZU rozpoczęły się już w 2009 r. Od tego czasu zmienił się m.in. wystrój zewnętrzny oddziałów firmy, placówek agentów, warsztatów sieci naprawczej, a także samochodów służbowych. Zmieniono także wzory druków, dokumentów i formularzy.

 – Rebranding jest dopełnieniem wszystkich zmian, które wprowadziliśmy w ostatnich kilku latach, takich jak poprawa jakości obsługi, ujednolicenie naszych oddziałów oraz zwiększenie i polepszenie oferty produktowej – wymienia Andrzej Klesyk. – Ponadto, co jest dla mnie najważniejsze, okazuje się, że najmłodsi potencjalni klienci, a więc osoby poniżej 30. roku życia zaczynają myśleć o PZU jako o firmie, którą biorą pod uwagę. To ważne, gdyż dawniej takiego myślenia w tej grupie wiekowej nie było. Jestem więc zadowolony z całego procesu – podkreśla prezes PZU S.A.

Według Klesyka zmiany kosztowały firmę mniej niż się spodziewano.

 – Koszty inkrementalne, a więc tylko i wyłącznie te, których byśmy nie  ponieśli z innych powodów, stanowią mniej niż 30 milionów złotych. Jest to kwota niższa niż zakładana w budżecie. Wydaliśmy też znacznie mniej niż inne działające na polskim rynku przedsiębiorstwa, które przeprowadzały podobne operacje – mówi Klesyk.

Rebranding PZU zaczął się w maju 2012 roku. Wtedy zaprezentowano nową identyfikację wizualną ubezpieczyciela, którą wprowadzono w jego oddziałach, reklamach i materiałach korporacyjnych. I tak w ciągu dwóch miesięcy odpowiednio zmieniono w sumie 1129 oddziałów i placówek agentów, 900 warsztatów sieci naprawczej oraz ponad 2 tys. samochodów służbowych i pojazdów partnerów biznesowych PZU Pomoc, a także 1 165 wzorów druków, formularzy i dokumentów.

Jednocześnie trwała kampania reklamowa, w której PZU z autoironią mierzył się ze swoim wizerunkiem wielkiej, zbiurokratyzowanej firmy ze skomplikowanymi procedurami. W reklamach w rolę ducha Molocha, który nie potrafi się już odnaleźć w nowej firmowej rzeczywistości, wcielił się Janusz Rewiński. Według szacunków kampania dotarła do 30 mln Polaków (więcej na ten temat).


 

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Andrzej Klesyk: rebranding PZU zakończony sukcesem

6 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Matias Gali
To jak PAn prezes tak uważa, to właściwie temat jest zamknięty. Osiągnęliśmy sukces :-)
kolejny propagandowy komunał - tym razem czasów demokracji :-)
10 9
odpowiedź
User
mr mr
Pan Prezes, podobnie jak król Julien być zadowolony... :) Ciekawe, co na to pozostałe zwierzaki?
10 9
odpowiedź
User
fargo
A dla mnie nowe logo to wielki dramat.
10 10
odpowiedź
User
Jacek
nowe logo, a firma cofnęła się do głębokiego komunizmu, tony papierów, wszystko trzeba załatwiać osobiście, jakby nie istniały telefony i maile, i wszędzie węszą podstęp, wszystko trzeba udowadniać niemalże przy notariuszu.

Duży krok w tył. Nigdy nie była to za przyjemna instytucja, a teraz nie można się z nimi zupełnie dogadać .
10 8
odpowiedź
User
jerzy pawłowski
List otwarty do Andrzeja Klesyka, Prezesa Zarządu PZU SA


Puławy dnia 09.03.2013

List otwarty

Szanowny Panie Prezesie,

11 marca 2003 roku wprowadzono do oferty PZU produkt jubileuszowy 'Bezpieczny rowerzysta'. Mija właśnie 10 lat od dnia, w którym Zarząd Spółki zatwierdził nowe ubezpieczenie, nie mając pełnej wiedzy na temat jego genezy.

Jako autor projektu tego ubezpieczenia, po dziesięciu latach powściągliwości, postanowiłem do wiadomości publicznej podać wszelkie szczegóły związane z popełnieniem przez PZU przestępstwa plagiatu.

W wyniku podstępnego wyłudzenia, poprzez stworzenie atmosfery konkursu, ówczesne Biuro Produktów Ubezpieczeniowych uzyskało wiele propozycji mogących stanowić inspirację dla nowych ubezpieczeń. Skorzystano z wysiłku intelektualnego wielu pracowników i agentów, aby w przyszłości sobie przypisać autorstwo nowatorskich rozwiązań.

Mój projekt kompleksowego ubezpieczenia rowerzystów o nazwie 'Dwa kółka i Spółka' uznano za najlepszy i po pewnych modyfikacjach wdrożono do sprzedaży jako dzieło własne PZU. Złamano przy tym wszystkie przepisy określone w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Świadom swoich praw, po kilku bezskutecznych próbach ugodowego rozwiązania problemu, skierowałem przeciwko PZU pozew do sądu. Wystąpiłem przeciw firmie, którą zawsze ceniłem i szanowałem jako agent i klient. Nie wystąpiłem przeciw pracownikom, dając im szansę zachowania twarzy i odzyskania honoru. Dziś wiem, jak bardzo się myliłem.

Honor, etyka, to dla wielu osób z Centrali tylko nic nie znaczące słowa. Mimo wzgardy jaką do nich czuję, zrezygnowałem z pokierowania sprawy na tory postępowania karnego. Tak. To jest sprawa dla prokuratora. Zrezygnowałem świadomie, pozbawiając siebie części praw, w tym prawa do satysfakcji z ukarania sprawców kradzieży intelektualnej . W fakcie, że pewne czyny ulegną przedawnieniu, nie ma żadnej zasługi Biura Prawnego. To ja na to pozwoliłem. Nie ze strachu. Z litości.

Prymitywne metody, skandaliczne i przestępcze działania radcy prawnego PZU, fałszywe zeznania niektórych świadków czy wreszcie idiotyczne opinie biegłych, wzbudzały moje zgorszenie, ale i politowanie. Nie mogę pozbyć się uczucia, że mam do czynienia z karłem, a nie z gigantem.

A oto, co darowałem paniom M.P. i A. S. : art. 115.1. Kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu (...) podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.
Oto, co darowałem wszystkim prezesom po kolei: art. 116.1. Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania (...) podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Art. 116.2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w ust. 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
I wreszcie art. 116.3. Jeżeli sprawca uczynił sobie z popełniania przestępstwa określonego w ust. 1 stałe źródło dochodu albo działalność przestępną określoną w ust. 1 organizuje lub nią kieruje, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5.

Nie oczekuję dymisji i zwolnień wśród tych co zawinili. To wymagałoby odwagi. Pamiętając, co zrobiono mojemu dyrektorowi i jego zastępcy, spodziewam się odwetu.

Compliance i dobre praktyki w PZU to wciąż tylko życzenie.

Jerzy Pawłowski
Agent PZU SA z Puław



List ten wysłałem do Prezesa PZU, nie licząc już na odpowiedź. Ponieważ na żadne wcześniejsze pisma nie otrzymałem odpowiedzi, mam prawo surowo ocenić takie traktowanie.

Elegancja, niestety, kończy się po zejściu z parkietu. Nie wnikam, czy to za sprawą asystentów filtrujących pocztę, czy za sprawą samego pana Prezesa. Mój spór z PZU trwa zbyt długo, aby Prezes mógł o nim nie słyszeć.

Czy sprawa jest dla Prezesa zbyt małego kalibru? Chyba nie. Treść przytoczonych wyżej przepisów każe stwierdzić, że na pewno nie jest to sprawa błaha. Choć temat który poruszam dotyczy tylko mnie i osób które przy tej okazji ucierpiały, chcę pokazać, że nawet w pojedynkę, własnym wysiłkiem można spróbować dochodzić swoich praw, aby nie budzić się z moralnym kacem po poddaniu się bez walki.

Nie mam pojęcia jak sam na tym wyjdę, ale wiem że nie odpuszczę. Z wypowiedzi byłych i obecnych pracowników i agentów PZU zamieszczanych na różnych forach wynika, że my wszyscy i Zarząd, to dwa różne światy. Słowa płyną w jedną i drugą stronę, ale nie jest to dialog. Zarząd mówi swoje nie oczekując odpowiedzi, my mówimy swoje, odpowiedzi nie dostając. Odzwierciedleniem stosunku Centrali do prowincji niech będą słowa, jakie usłyszałem na sali sądowej z ust przedstawiciela PZU. Mecenas z biura prawnego zakończył swoją idiotyczną wypowiedź słowami, które utkwiły mi w pamięci. Zacytuję je więc dosłownie: Tego powód nie rozumie, gdyż jest tylko zwykłym agentem.

Upomniany przez sąd przeprosił. Ale przeprosił sąd, a nie mnie. Taki mniej więcej jest stosunek Centrali do agentów i pracowników. Jesteśmy tylko zwykłymi robolami, bez względu na zasługi. W Centrali siedzą sami geniusze. Nie chcę tu nikogo skrzywdzić, bo wiem, że i tam są ludzie wspaniali, ale tak widzę obraz, jak namalował go zwykły radca prawny z Biura Prawnego PZU.
Pozdrawiam wszystkich. Pana mecenasa również.

Jerzy Pawłowski
agent PZU z Puław
9 8
odpowiedź