SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google RSS Twitter

Powroty sprawdzonych formatów to recepta na sukces? „Big Brother” ma potencjał

Wiosną 2019 roku na antenie TVN7 ma po 11 latach przerwy w emisji powrócić reality-show „Big Brother”. Kolejną edycję przygotuje prawdopodobnie Endemol Shine Polska. - Obecnie telewizje nie mają pomysłu na nowe formaty, więc skłaniają się ku „odkurzaniu” starych - mówią eksperci.

Article

Według naszych ustaleń kierownictwo programowe Grupy TVN podjęło już decyzję o powrocie „Big Brothera”. Oficjalnie ta wiadomość ma zostać ogłoszona jeszcze w tym roku.

Polska wersja „Big Brothera” zadebiutowała w TVN wiosną 2001 roku, był to pierwszy klasyczny reality-show w polskiej telewizji, który wzbudzał duże kontrowersje, a uczestnicy programu szybko zyskali popularność i stali się rozpoznawalni.

W latach 2001-2002 stacja pokazała trzy edycje programu. Dwie kolejne - jesienią 2007 i wiosną 2008 roku (w tej ostatniej wystąpili też celebryci) - można było oglądać w TV4.

Po latach wrócili już „Agent”, „Milionerzy” i „Idol”

„Big Brother” będzie kolejnym programem rozrywkowym wracającym do polskiej telewizji po wieloletniej przerwie. Od lutego ub.r. TVN znów emituje teleturniej „Milionerzy”, poprzednio obecny w stacji od 1999 do końca 2010 roku (z przerwą w latach 2003-2007). Nadawca wrócił również z programem „Agent”, a teraz zapowiedział także drugi sezon serialu „Odwróceni”.

Polsat wiosną ub.r. pokazał nową edycję talent-show „Idol”, który poprzednio był emitowany w latach 2002-2005. Ponadto przejął po TVN prawa do „Tańca z gwizdami” i od wiosny 2014 roku zrealizował osiem edycji tego show.

Do TVP wróciło natomiast „Koło fortuny”.

„Telewizje obecnie nie mają pomysłów na nowe formaty”

Spytaliśmy ekspertów, czy powrót do znanych i lubianych przez widzów (w czasie ich emisji) formatów wynika z chęci skorzystania ze sprawdzonych programów, które przynosiły dużą widownię czy raczej z braku pomysłów na nowe shows.

Dawid Muszyński, redaktor naczelny naEKRANIE.pl przekazał Wirtualnemedia.pl, że według niego obecnie telewizje nie mają pomysłu na nowe formaty, więc skłaniają się ku „odkurzaniu” starych.

- Odwołują się też trochę do nostalgii widzów. Widać to przede wszystkim w serialach. Powrót takich produkcji jak „Will i Grace”, „Roseanne”, „Pełniejsza Chata” pokazują, że widzowie chcą oglądać swoich dawnych bohaterów. Są ciekawi co się u nich przez te wszystkie lata wydarzyło. Te seriale gromadzą milionową widownię. Podobnie jest z programami rozrywkowymi - uważa Muszyński.

Dodaje, że sukces frekwencyjny „Agenta” czy niesłabnąca popularność „Milionerów” lub „Koła fortuny” pokazuje, że widzowie najbardziej lubią te produkcje, które dobrze znają.

- Wraz z tymi programami wracają wspomnienia minionych czasów, które wiele osób ciepło wspomina, bo byli wtedy dużo młodsi - stwierdza.

Z kolei prof. Maciej Mrozowski sądzi, że „ilość twórczych pomysłów i przedsięwzięć na świecie jest ograniczona, w związku z tym tematy, formaty i formuły bez przerwy krążą w kulturze popularnej”.

- „Big Brothera” i tego typu reality shows trudno powtarzać w tej samej konfiguracji, ponieważ to jest jak powtarzanie meczów – znamy wynik, więc nie ekscytujemy się już tak bardzo. Natomiast sama gra aktorów oczywiście też nie ma większego znaczenia. Ten akurat typ przedsięwzięć medialnych wymaga powtarzania poprzez nowe edycje, które zawsze budzą jakieś zainteresowanie: pojawiają się nowe twarze, wyniki rozgrywek. W związku z tym te formaty, które są owiane legendą, a „Big Brother” do nich należy. Żadne widowisko do tej pory w historii telewizji nie wzbudziło tak wielkich emocji, obecnie górują talent shows – wyraził swoją opinię prof. Maciej Mrozowski.

Dodaje, że według niego „Big Brother” miał pewną zaletę, polegającą na „mikroobserwacjach zwykłych ludzi”.

- Oczywiście był na nieco wyższym poziomie niż np. „Warsaw Shore”. Sądzę, że program ma pewien potencjał, wynikający po pierwsze z jego legendy, a po drugie z zainteresowania sprawami zwykłych ludzi, znajdujących się pod lupą. To zabawa w stawianie ludzi w sytuacjach przymusowych, konfliktowych. To nieco szczucie, polowanie na ludzi, darwinizm społeczny, a to ludzi interesuje. Czy rzeczywiście ten potencjał jest duży czy przeszedł już do historii – czas pokaże. Czy młode pokolenie będzie chciało to oglądać? Czy starsze będzie chciało przywrócić wspomnienia? Widocznie przekalkulowano, że to się opłaci - stwierdza profesor Mrozowski w rozmowie z Wirtualnemedia.pl.
 
Natomiast Katarzyna Baczyńska, tv director w Codemedia jest zdania, że powodzenie reaktywacji sprawdzonych formatów zależy od kilku czynników. - Po pierwsze, jaki to format i jak wpisuje się w aktualne trendy zainteresowania widzów, po drugie: czy uda się odświeżyć formułę (i na ile to odświeżenie będzie udane), po trzecie: na czym zależy nadawcy. Warto pamiętać, że dzisiaj naprawdę ciężko o świeże pomysły, unikalne programy i „coś, czego jeszcze nie było” bo prawda jest taka, że było już prawie wszystko. Nawet w serialach czy filmach ciężko o unikalną fabułę bo produkuje się ich po prostu coraz więcej. Nakładając na to błyskawiczne przenikanie treści miedzy krajami powstaje pytanie, czy jesteśmy jeszcze w stanie czymś widza zaskoczyć - siłą rzeczy znamienita większość produkcji opiera się na reaktywacji i modyfikacji. A musimy pamiętać, że zaskoczenie widza i pokazanie czegoś czego w TV jeszcze nie było w praktyce oznacza często przekraczanie kolejnych granic – w tym także dobrego smaku - podkreśla Baczyńska.

Wzmocnienie TVN7 ze względu na zakup pakietowy łączący z TVN

Ekspert dodaje, że z tego punktu widzenia reaktywacja formatów nie tylko ma sens, ale jest zjawiskiem powszechnym. - Temat zrobił się ostatnio głośny ze względu na zapowiedzi reaktywacji „Big Brother`a” w TVN7. W tym miejscu warto nawiązać do celu nadawcy w kontekście opublikowanej niedawno Polityki Handlowej. Tu celem jest ewidentnie wzmocnienie TVN7 ze względu na zakup pakietowy łączący TVN i TVN7 w celu podniesienia zasobów a przez to znacznie wyższe wpływy z reklam (łącząc sprzedaż TVN i TVN7 czas reklamowy w tej drugiej stacji sprzedawany będzie znacznie drożej niż w 2018). Z tego punktu widzenia reaktywacja „Big Brother” może być „strzałem w 10” - podkreśla Katarzyna Baczyńska.

Zastrzega jednak, że to, w czym widzi spore zagrożenie to fakt, że widz „Big Brother`a” może w ogromnym stopniu odbiegać profilem od zwyczajowego widza TVN -  a to będzie oznaczać, że zasobów na sprzedaż będzie faktycznie więcej, ale nie będzie to widz, do którego przywykliśmy docierać kupując TVN. Efektem będzie jeszcze większa inflacja w części grup celowych ze względu na słabsze dopasowanie do nich nowego produktu - zaznacza tv director w Codemedia.

„Big Brother” wróci po 11 latach przerwy

Format reality-show „Big Brother” stworzyła firma Endemol w Holandii, jego pierwszą edycję zrealizowano w 1999 roku. W programie pokazywane jest przez całą dobę życie grupy uczestników mieszkających we wspólnym domu i wykonujących polecenia Wielkiego Brata. Ponadto co tydzień lub dwa tygodnie nominują innych uczestników, którzy mają odpaść z rywalizacji. Na osoby z największą liczbą wskazań głosują widzowie, decydując ostatecznie, kto opuści program. W konsekwencji co tydzień zmniejsza się liczba uczestników, w finale pozostają dwie osoby.

Polska wersja „Big Brothera” zadebiutowała w TVN wiosną 2001 roku, był to pierwszy klasyczny reality-show w polskiej telewizji. W latach 2001-2002 stacja pokazała trzy edycje programu. Dwie kolejne - jesienią 2007 i wiosną 2008 roku (w tej ostatniej wystąpili też celebryci) - można było oglądać w TV4.

Polsat wiosną 2001 roku zrealizował podobny reality-show „Dwa światy”, a potem przez kilka lat pokazywał „Bar”.

Największe zainteresowanie wywołała pierwsza polska edycja „Big Brothera”, popularność zdobyło kilkoro jej charakterystycznych uczestników, m.in. zwycięzca Janusz Dzięcioł (został potem posłem), Piotr Gulczyński, Manuela Jabłońska (wtedy Michalak) i Małgorzata Maier (obie prowadziły programy w TVN) oraz Klaudiusz Ševković. Drugą edycję wygrała Marzena Wieczorek, trzecią - Piotr Borucki, czwartą - Jolanta Rutowicz, a piątą - Jarosław Jakimowicz i Janusz Strączek.

„Big Brother” od początku wzbudzał duże kontrowersje, niektórzy (m.in. znani psychologowie i psychoterapeuci) krytykowali go za demoralizowanie i epatowanie prywatnością uczestników. Wiosną 2002 roku KRRiT ukarała TVN 300 tys. grzywny za to, że w odcinkach trzeciej edycji „Big Brothera” emitowanych przed godz. 23 eksponowano przemoc. Na mocy ugody nadawca wpłacił do budżetu państwa 50 tys. zł, 100 tys. zł przekazał Fundacji TVN, natomiast 150 tys. zł umorzono.

 

W ub.r. grupa kapitałowa TVN zanotowała wzrost wpływów ze sprzedaży o 7,3 proc. do 1,81 mld zł oraz 466,22 mln zł zysku netto (wobec 34,93 mln zł rok wcześniej). Procentowo przychody ze sponsoringu zwiększyły się dużo bardziej niż z reklam.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Powroty sprawdzonych formatów to recepta na sukces? „Big Brother” ma potencjał

7 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
as
wieś tańczy, wieś śpiewa
23 11
odpowiedź
User
ziom ze smartfonem
Telewizja w klasycznej formie jest atrakcyjna już tylko dla starych bab i dziadów, którzy na niej się wychowali i do niej przyzwyczaili, no i są za głupi, aby zmienić swoje przyzwyczajenia i nauczyć się korzystać na stare lata z internetu. Młodzież ma już na telewizję wywalone, bo młodzież siedzi w internecie i ogląda co chce, kiedy chce.

Powroty sprawdzonych formatów to znak, że nadawcy telewizyjny pogodzili się z tym, że młodych widzów już niczym nie przyciągną. :D Robią powroty sprawdzonych formatów, bo staruszkowie lubią takie rzeczy oglądać (mają do tych formatów sentyment, bo oglądali to 10-15-20-30 lat temu, kiedy byli młodzi i piękni :P). Ot i całe wyjaśnienie, dlaczego reaktywacja starych formatów telewizyjnych ostatnio robi taką furorę :)
25 15
odpowiedź
User
iksiński
Czyli przed nami epoka ogrzewanych kotletów...
22 9
odpowiedź
User
Kalinoś
Prawda jest taka, że kilku dyrektorów programowych łyknęło na MIP formaty ładnie opakowane marketingowo ale całkowicie nonsensowne koncepcyjne a przy tym bardzo kosztowne. Tak padła wiosna w TVN i jesień w Polsacie. Dla zminimalizowanie ryzyka idą w formaty z lamusa, nowe seriale po 6 odcinków, kontynuację serialowi czy przenoszą do niektóre pozycje z anten tematycznych do głównych stacji. To jest programing strachu i stępionego instynktu oczekiwań widzą.
20 10
odpowiedź
User
Gość X
Boże, tylko nie to. Znowu Jola Rutowicz, ale nie w TV4.
11 10
odpowiedź