SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Czesław Michniewicz atakuje niektórych dziennikarzy. "Mam taką wadę, iż nigdy nie zaprzyjaźniłem się z Fryzjerem”

- Nie interesuje mnie pozyskiwanie newsów od trenera Czesława Michniewicza w zamian za lojalność czy brak krytyki, nie tak wyobrażam sobie dziennikarstwo - mówi portalowi Wirtualnemedia.pl Dariusz Tuzimek, dziennikarz sportowy związany z Wirtualną Polską. Właśnie jego trener naszej kadry narodowej w nocnej rozmowie z Kanałem Sportowym wymienił wśród kilku innych krytycznie nastawionych reporterów jako „zgreda”. - Trener ma „swoich” dziennikarzy, ja do nich nie należę - mówi nam Stefan Szczepłek z „Rzeczpospolitej”.

Czesław Michniewicz, fot. TVP SportArticle

Radość pomieszana z zażenowaniem: tak jeden z dziennikarzy sportowych w rozmowie z nami ocenił to wszystko, co działo się wczoraj pomiędzy pierwszym gwizdkiem sędziego na stadionie w Chorzowie, a nocnym telefonem Czesława Michniewicza do Kanału Sportowego. – radość, bo wiadomo: zwycięstwo, awans. A z zażenowania chyba nie muszę się tłumaczyć, każdy kto chce, może odsłuchać, co Michniewicz mówił w „Hejt Parku”.

A mówił całkiem sporo. Po północy z wtorku na środę połączył się telefonicznie z Kanałem Sportowym, a gdy został spytany m.in. o wypowiedź podczas rozmowy z Jackiem Kurowskim (TVP) bezpośrednio po meczu, odpowiedział: - Rozumiem, że ktoś może być negatywnie do mnie nastawiony, jako człowieka. Wiadomo, grupa zgredów, że tak powiem: (Dariusz) Tuzimek i ta ekipa: Kołodziejczyk (Michał Kołodziejczyk, szef redakcji sportowej Canal+), ten cały Kurowski, Stefan „mokra koszulka, spocona” (Stefan Szczepłek, dziennikarz „Rzeczpospolitej” - przyp. JK) może oceniać mnie na różne sposoby – stwierdził trener, dodając. - Tylko oceniaj mnie sportowo, nie jako człowieka, bo nie masz do tego prawa. Bo sam leżałeś w krzakach pod redakcją pobity przez zdradzonego męża.

W „Hejt parku” odniósł się też do swojej odpowiedzi na pytanie Jacka Kurowskiego, nie przebierając w słowach. - My wygrywamy bardzo trudny mecz, a on mówi, że zawodnicy nie wiedzieli, w jakim systemie zagramy. Co on pier…li za głupoty?

Szczepłek: Bez wpływu na dalszą współpracę

Zapytaliśmy niektórych z dziennikarzy wymienionych przez trenera kadry, jak oceniają jego nocna wypowiedź i czy będzie rzutowała ona na dalszą współpracę. - Trener Michniewicz ma „swoich” dziennikarzy, ja do nich nie należę - powiedział nam Stefan Szczepłek z "Rzeczpospolitej".

- To jest naturalnie zła taktyka: wchodzić w zwarcie z dziennikarzami, ale przecież wszystko „leży w jego głowie”. Nie potrafię tego ocenić. Dopóty trener będzie tak się zachowywał, dopóki reprezentacja będzie wygrywała. A czy będzie, czy nie będzie - tego nie wiem. To jest nieodgadnione. Proszę zwrócić uwagę, że Czesław Michniewicz został bohaterem narodowym zaledwie za pół dobrze rozegranego meczu.

Szczepłek podkreśla, że dziennikarze w naturalny sposób wolą, kiedy są chwaleni. - To jest normalne. Ale nie mam poczucia winy, w tym sensie, że wiem, iż nie zasłużyłem na takie oceny. Nie pierwszy raz zresztą jestem w ten sposób oceniany przez trenera, lecz cóż: ja wykonuję po prostu swój zawód. Czy to, co mówi Michniewicz o mnie będzie wpływało na moją dalszą współpracę z nim? Nie może wpływać - ucina krótko nasz rozmówca.

 

Tuzimek: Czekam na wyświetlenie sprawy

Inny z dziennikarzy wymienionych w nocnej rozmowie, Michał Kołodziejczyk (szef sportu w Canal+) nie chce oceniać tego, co powiedział trener: - Bardzo się cieszę, że reprezentacja Polski zagra na turnieju, nie mam nic więcej do powiedzenia - mówi nam.

Bardziej rozmowny jest jednak dziennikarz Wirtualnej Polski, Dariusz Tuzimek.  - Byłem zaskoczony słysząc w nocy trenera: myśląc o sobie mógłbym bowiem przypuszczać, że jestem zgredem, ale wymienieni zostali też młodsi koledzy, o których w życiu bym tak nie pomyślał. Nie wiem, skąd się to trenerowi wzięło, mam nadzieję, że jak to mówił, to nie zerkał w lustro - mówi.

Zdaniem Tuzimka - trener, oceniając w ten sposób dziennikarzy, „dał świadectwo raczej o sobie, a nie o wymienionych dziennikarzach”. - No cóż, przyznaję, że rzeczywiście nigdy nie byłem akolitą pana trenera, nie było mnie także wśród jego kolegów. Pewnie dlatego, że mam taką wadę, iż nigdy nie zaprzyjaźniłem się z „Fryzjerem”. Nie dzwoniłem do niego ani jednego razu, a cóż tu dopiero mówić o 711 razach. Zawsze też bardzo krytycznie oceniam pracę pana trenera i mogę też powiedzieć, że jak dla mnie nawet w przypadku awansu zwycięstwo ze Szwecją wcale nie oznacza, że pan trener ma teraz tylko 709 połączeń z „Fryzjerem” (711 minus dwie bramki). Ani jedno połączenie się nie anulowało, nadal więc czekam na piękne wyświetlenie tej sprawy. Dotychczas nie było na to czasu, bo wcześniej była misja Rosja - teraz do Mundialu jest 8 miesięcy, więc mam nadzieję, że to wystarczający czas, by trener wszystko nam wyjaśnił. Chętnie się tego dowiem.

„Nie będę pozyskiwał newsów za lojalność”

Na pytanie, czy da się pracować z trenerem w takiej atmosferze, Dariusz Tuzimek odpowiada: - Nie interesuje mnie pozyskiwanie od Czesława Michniewicza newsów w zamian za lojalność w kluczowych sprawach lub za powstrzymanie się od krytyki. Nie tak wyobrażam sobie rolę dziennikarza i funkcjonowanie w tym środowisku. Czy takie zachowanie z jego strony będzie eskalowało? Chyba nie, bardziej można to przecież umieścić w kategorii „żałosne” czy „śmieszne”, niż „poważne”. Człowiekowi się ulało, zatruł się sukcesem, godzina była późna, kiedy dzwonił zatruty tym sukcesem – i tyle. Mecz wygrał mu Lewandowski, Zieliński i Szczęsny, a mimo to trenerowi włączyła się mania wielkości i tryb „nieśmiertelność”. No gratuluję, cieszę się z dobrego samopoczucia i życzę kolejnych sukcesów – kończy nasz rozmówca.

Szymon Jadczak z WP - bez pozwu

Innym dziennikarzem, z którym obecny trener kadry ma na pieńku jest Szymon Jadczak (także z Wirtualnej Polski). Na początku lutego podczas konferencji prasowej, na której przedstawiono Czesława Michniewicza jako selekcjonera, niektórzy dziennikarze przypomnieli mu sprawę sprzed dwóch dekad: w latach 2003-2005 Michniewicz aż 711 razy łączył się telefonicznie z Ryszardem „Fryzjerem” Forbrichem, uznawanym wówczas za szefa piłkarskiej mafii ustawiającej wyniki meczów w krajowych rozgrywkach. Jadczak dopytywał wówczas o częste kontakty telefoniczne przed meczem z wiosny 2004 roku, który według ustaleń prokuratury sprzedało kilku piłkarzy prowadzonego wtedy przez trenera Lecha Poznań.

- Pana wypowiedź nadaje się do prokuratury i to troszeczkę z drugiej strony niż pan myśli. To nie ja powinienem być tu oskarżony, tylko pan - odpowiedział wówczas Michniewicz. Zaznaczył, że zlecił prawnikom analizę słów Jadczaka pod kątem procesowym, niedawno stwierdził, że nie zamierza pozywać dziennikarza.

Następnego dnia po konferencji trener udzielił kilku wywiadów, w programie Kanału Sportowego szczegółowo tłumaczył się z kontaktów z „Fryzjerem”, podkreślając, że nie będzie się już wypowiadał na ten temat.

Czesław Michniewicz został zaprezentowany jako nowy trener piłkarskiej reprezentacji Polski w poniedziałek, 31 stycznia br.

 

Dołącz do dyskusji: Czesław Michniewicz atakuje niektórych dziennikarzy. "Mam taką wadę, iż nigdy nie zaprzyjaźniłem się z Fryzjerem”

20 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Ja
Polacy jeden mecz całkowicie przypadkiem wygrali a Michniewicz widzę już gwiazdorzy... Czesiek zjedz snikersa...
odpowiedź
User
pawlak
Trenerowi trochę sukces chyba głowę zaślepił. Serio tego oczekujecie po ludziach na tak wysokich stanowiskach? Dzwonienia do swoich znajomków po nocy i "jechania" z nieprzychylnymi dziennikarzami i opiniami. No błagam Was... Cieszymy się z awansu na mundial, ale wszystko to, co było potem, to już zostawia duży niesmak...
odpowiedź
User
Kamil
On jest prymitywem, ale reakcje tych pseudodziennikarzy w studiu to jest dno!
odpowiedź