SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Dominika Wielowieyska: mój brat i siostra zatrudnieni w sektorze państwowym dzięki kompetencjom, nie miałam na to wpływu

Dziennikarka „Gazety Wyborczej” Dominika Wielowieyska odpowiadając na zarzuty internautów podkreśliła, że jej brat i siostra pracowali w sektorze państwowym dzięki swoim kompetencjom, a ona nie pomagała im w żaden sposób w karierze zawodowej. - Żadna akcja trollingowa obrońców PiS nie zniechęci mnie do opisywania nominacji partii rządzącej - zapowiedziała.

Dominika Wielowieyska (fot. Marta Orlik-Gaillard / TOK FM)Article

Wielowieyska ostatnio w kilku artykułach w „Gazecie Wyborczej” przedstawiła w krytycznym świetle nominacje do spółek i instytucji państwowych krewnych, znajomych i współpracowników polityków PiS niemających odpowiednich kompetencji. Opisała m.in., że PKO BP (którego szefem marketingu na początku br. został Michał Kuczmierowski, poprzednio związany z BZ WBK zarządzanym wtedy przez obecnego wicepremiera Mateusza Morawieckiego) przed czasem zerwał kontrakt z agencją reklamową DDB & Tribal (jej szefowie doradzali Bronisławowi Komorowskiemu, a firma przygotowywała reklamy dla PO) i wybrała Agencję Warszawa, zarządzaną przez Michała Lorenca Jr., która pod poprzednią nazwą przygotowywała spoty dla PiS-u i Andrzeja Dudy.

W odpowiedzi Piotr Gociek i Cezary Gmyz na łamach „Do Rzeczy” napisali, że brat Dominiki Wielowieyskiej Piotr w latach 2008-2012 zasiadał w radach nadzorczych Orlenu i jego spółek zależnych, a potem został wiceprezesem jednej z nich. Dziennikarkę „GW” skrytykowali również Kataryna i Robert Mazurek.

W sobotę Wielowieyska w komentarzu w serwisie internetowym „GW” dodał, że użytkownicy Twittera w ostatnich dniach wytykali jej również, że jej siostra Agnieszka pracowała w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. - A ponieważ moi bliscy teraz stracili pracę, to ja z zawiści krytykuję nepotyzm, brak kompetencji i kolesiostwo nowej władzy - tak brzmi przesłanie kolportowane przez zwolenników PiS i zwykłych trolli na TT - podsumowała.

Dziennikarka podkreśliła, że jej rodzeństwo ma odpowiednie kwalifikacje do pełnionych funkcji. Piotr Wielowieyski jest ekonomistą, pracował jako menedżer w różnych branżach, a w radzie nadzorczej Orlenu znalazł się po wygraniu konkursu. Z kolei Agnieszka Wielowieyska zaczęła pracę w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w 1990 roku po przejściu standardowej rekrutacji, była tam dyrektorem departamentu promocji za poprzednich rządów PiS-u, a w ostatnich latach kierowała departamentem zagranicznym w KPRM. Po powołaniu obecnego rządu straciła tę funkcję i wróciła na szeregowe stanowisko do MSZ-u.

 

Wielowieyska zaznaczyła, że nie ułatwiła w żaden sposób swojemu rodzeństwu kariery w sektorze państwowym, przy czym jest oczywiście bardzo dumna z ich osiągnięć. - Wiem, że dla ludzi o mentalności „załatwiackiej” nie mieści się w głowie, iż ktoś może dostać stanowisko czy osiągnąć sukces dzięki swojej wiedzy i ciężkiej pracy, a nie dlatego, że jest rodziną wpływowego polityka, głosi teorię zamachu w Smoleńsku lub działa w Klubie „Gazety Polskiej” - stwierdziła. Zadeklarowała, że nadal będzie opisywała nominacje w firmach i instytucjach państwowych, każdy przypadek analizując indywidualnie.

O nepotyzmie w sektorze państwowym zrobiło się bardzo głośno w połowie września, kiedy okazało się, że rzecznik prasowy i szef gabinetu politycznego MON Bartłomiej Misiewicz został powołany do rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej, mimo że nie ma wyższego wykształcenia, ponieważ kilka tygodni wcześniej usunięto ten wymóg ze statutu firmy. Po tym jak „Newsweek Polska” opisał, że Misiewicz miał zachęcać regionalnych działaczy PO do przejścia do PiS-u, obiecując pracę w spółce państwowej, rzecznik złożył przyjęty szybko wniosek o zawieszenie w funkcjach pełnionych w resorcie. Obowiązki rzecznika przejęła Katarzyna Jakubowska, w przeszłości m.in. asystentka w biurze poselskim Antoniego Macierewicza.

Po nagłośnieniu tej sprawy Nowoczesna zaczęła opracowywać listę „Misiewiczów”, czyli osób związanych z PiS-em, które od objęcia władzy przez tę partię zaczęły pracować w sektorze państwowym. Na liście znaleźli się m.in. prezes TVP Jacek Kurski, jego doradca Jan Maria Tomaszewski (prywatnie kuzyn Jarosława Kaczyńskiego, został odwołany w tym tygodniu), oraz wicedyrektor TAI Samuel Pereira i jego żona Maria, zatrudniona wiosną br. w KPRM jako specjalistka ds. social media.

- Znam się na mediach i publicystyce 100x lepiej niż Ryszard Petru na kolei (PKP), busach (Solaris), że o historii nie wspomnę. Jestem dziennikarzem od 6 lat, pierwszy tekst w 2006 r., nominacja do Grand Press 2012 - wyliczył w odpowiedzi Samuel Pereira. - To co wyprawia partia Ryszarda Petru to zwykła bandyterka. Do listy polityków i działaczy pracujących dla spółek skarbu państwa dorzuca nielubianych dziennikarzy. Robi to sam mając na pokładzie propagandystę Marcina Kowalskiego, który nie tak dawno z TVP Info przeszedł do Nowoczesnej. W ten sposób Petru sam rozmydla przekaz swojej akcji, bo okazuje się, że listy nie tworzył w oparciu o argumenty, fakty, tylko o swoje osobiste antypatie - ocenił dziennikarz.

W lutym br. Justyna Karnowska, prywatnie żona redaktora naczelnego „W Sieci” Jacka Karnowskiego, została szefową TVP ABC i projektów edukacyjnych w TVP1. Kilka miesięcy później na łamach „Gazety Wyborczej” przedstawiono ją jako żonę Karnowskiego. Dziennikarka „W Sieci” Marzena Nykiel określiła to jako „insynuację wyjątkowo bezczelną”. Podkreśliła, że Justyna Karnowska pracuje w TVP od prawie 10 lat, a dyrektor redakcji programów dziecięcych, młodzieżowych i edukacyjnych została już w 2007 roku.

- Wprowadziła na antenę wiele atrakcyjnych programów i postawiła na nogi redakcyjną ramówkę, która wcześniej dogorywała pod rządami Małgorzaty Mierzejewskiej. To Justyna Karnowska jest autorką koncepcji kanału tematycznego ABC. To ona w 2013 roku napisała wniosek koncesyjny do KRRiT, który został wysoko oceniony przez Radę - wyliczyła Nykiel na wPolityce.pl. - Prezesem telewizji był wówczas Juliusz Braun, dyrektorem TVP1 Piotr Radziszewski, a rządy sprawowała koalicja PO-PSL. Nikomu nie przyszło wówczas do głowy, by stwierdzić, że doskonałą koncepcję kanału tematycznego dla dzieci wymyśliła i opracowała „żona Karnowskiego”. Wówczas liczyły się kompetencje - zwróciła uwagę.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Dominika Wielowieyska: mój brat i siostra zatrudnieni w sektorze państwowym dzięki kompetencjom, nie miałam na to wpływu

25 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
kłamczuszka
I kto pani, pani Dominko uwierzy
odpowiedź
User
Bak Szysz
buhahahahahahahahahahahahahahahaah!!!
... and now for something completly different...
odpowiedź
User
Jaruś
buhahahahahahahahahahahahahahahaah!!!
... and now for something completly different...

Każdy normalnie myślący człowiek.
odpowiedź