SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Donald Trump straci przywileje na Twitterze. "Dorobek światowej dyplomacji go nie interesował"

W styczniu 2021 roku Twitter przestanie traktować "pobłażliwie" wpisy Donalda Trumpa. Gdy już nie będzie prezydentem USA jego konto będzie traktowane tak samo, jak innych użytkowników platformy, a nie jak przywódcy państwa. Obraźliwe i naruszające określone zasady wpisy będą blokowane. - Historia i dorobek światowej dyplomacji nie interesowały Trumpa, bowiem definiował ją po swojemu często komunikując się właśnie z pozycji siły - ocenia dr. Krystian Dudek, właściciel Instytutu Publico.

Donald Trump/Facebook.comArticle

Twitter poinformował, że gdy 20 stycznia 2021 roku Joe Biden oficjalnie obejmie stanowisko prezydenta Stanów Zjednoczonych, dotychczasowy prezydent USA Donald Trump straci wszelkie przywileje na tej platformie. Cieszy się nimi, jako światowy lider i przywódca. Od stycznia konto Trumpa @realDonaldTrump będzie podlegać tym samym zasadom, co konto każdego innego użytkownika - w tym zakazowi podżegania do przemocy i zamieszczania fałszywych informacji o głosowaniu lub pandemii koronawirusa.

Specjalne przywileje w imię interesu publicznego

Twitter stosuje specjalne zasady wobec światowych przywódców i niektórych innych urzędników  - nie usuwa łamiących zasady treści online, jeśli „utrzymanie tweeta w serwisie ma wyraźną wartość dla interesu publicznego”. Polityka interesu publicznego została sformalizowana w 2019 kodyfikując regułę, która została nieformalnie egzekwowane przez jakiś czas.

- Podejście Twittera do światowych liderów, kandydatów i urzędników publicznych opiera się na zasadzie, że ludzie powinni mieć możliwość wyboru, czy chcą zobaczyć, co mówią ich liderzy, mając jasny kontekst. Oznacza to, że możemy stosować ostrzeżenia i etykiety oraz ograniczyć zaangażowanie do niektórych tweetów. Te ramy polityki odnoszą się do obecnych światowych przywódców i kandydatów na urząd, a nie do prywatnych obywateli, gdy nie zajmują już tych stanowisk - potwierdził rzecznik Twittera dla "The Verge".

Te zmiany obejmą osobiste konto Donalda Trumpa. Konta związane ze stanowiskiem, takie jak @WhiteHouse, @POTUS i @FLOTUS, są przenoszone do nowej administracji po rezygnacji odchodzącego prezydenta.

Twitter podkreśla, że ​​światowi przywódcy nadal mogą podlegać egzekwowaniu określonych zasad, jeśli promują terroryzm, grożą bezpośrednio przemocą wobec ludzi, publikują prywatne informacje, takie jak czyjś adres domowy, publikują intymne zdjęcia lub filmy bez zgody danej osoby, angażują się w zachowania związane z seksualnością dzieci, ich wykorzystywania lub zachęcania do samookaleczenia. Te zasady obowiązują niezależnie od wartości tweeta w interesie publicznym.

W przeciwieństwie do swojego poprzednika Baracka Obamy, również aktywnego użytkownika Twittera, Trump wielokrotnie testował granice platformy za pomocą nieprawdziwych lub prowokujących tweetów. Twitter ograniczył niektóre posty Trumpa, jak chociażby groźba z maja, że ​​„kiedy zaczyna się grabież, zaczyna się strzelanina”, co narusza zasady przeciwko gloryfikowaniu przemocy lub tweet odnoszący się do skrzynek do głosowania.

Twitter i Facebook zamieszczały często etykiety ostrzegawcze przy wielu postach Trumpa od nocy wyborczej, w odpowiedzi na bezpodstawne zarzuty oszustwa i fałszywe twierdzenia dotyczące sposobu głosowania.

Trump mylił pojęcie wolności słowa ze swobodą

Dr Krystian Dudek, ekspert ds. wizerunku i marketingu politycznego oraz właściciel Instytutu Publico twierdzi, że styl komunikacji, ale też bycia Donalda Trumpa był oryginalny, nieprzewidywalny i kontrowersyjny. Na swój sposób rozumiał i wykorzystywał wolność słowa, a czasami można mieć wrażenie, że mylił ją ze swobodą, jaka nie przystoi głowie państwa.

- Jak wiemy często nawet jego administracja czuła zakłopotanie stając przed faktem dokonanym po opublikowaniu jakiegoś wpisu na TT - zaznacza dr Krystian Dudek. - Zakładając, że w polityce globalnego mocarstwa nie ma działań bezcelowych, ten styl zapewne miał robić wrażenie na części odbiorców.Jednak były też skutki uboczne w postaci dystansowania się poważnych liderów politycznych od tego, co i jak komunikował Trump. Widać to wyraźnie w relacjach z przywódcami krajów UE. Ameryka przez lata utożsamiana z mocarstwem stojącym na straży światowego ładu, z każdą nieprzewidywalną reakcją Trumpa oddalała się od tego, a dzisiaj taki jej wizerunek przeminął z wiatrem - uważa nasz rozmówca.

Komunikacja z pozycji siły

Przypomina, że już starożytni Grecy rozumieli co oznacza i jaką wagę ma dyplomacja. Cyceron mawiał, że są dwa sposoby rozstrzygania sporów: argumentem lub siłą, a właściwszy człowiekowi jest argument. - Dlatego do dzisiaj mówi się o sile argumentów, a nie argumencie siły. Można mieć wrażenie, że historia i dorobek światowej dyplomacji nie interesowały Trumpa, bowiem definiował ją po swojemu często komunikując się właśnie z pozycji siły. Bycie głową państwa wiąże się dużą odpowiedzialnością za osoby, które reprezentujemy i partnerów, którzy nas otaczają. Jest to szczególnie ważne w tak wymagających czasach i okolicznościach. Trump tym specyficznym stylem przecierał ścieżkę swoim naśladowcom. Dlatego nie dziwią reakcje zmierzające do przykrócenia takich trendów. Oczywiście należy w tym wszystkim nie zapominać o wolności słowa i cenzurze.W Polsce również nie brakuje osób kontrowersyjnych, a przez ich zachowania cierpi cała klasa polityczna, coraz rzadziej traktowana z szacunkiem przez obywateli - mówi Krystian Dudek.

Trump korzystał z komunikacyjnej hiperaktywności

Zdaniem Jarosława Sutarzewicza, director public affairs & defense w agencji Hill&Knowlton Strategies Donald Trump nigdy nie pozostawiał złudzeń, że jako prezydent reprezentuje tylko część społeczeństwa amerykańskiego. Uważa, że był prezydentem i głosem konserwatywnej części Ameryki, z którą utrzymywał stały kontakt poprzez media społecznościowe, niszowe media i portale prawicowe oraz kanał informacyjny Fox News.

- Odczytując instynktownie charakter współczesnych mediów, prezydent Trump korzystał ze swojej komunikacyjnej hiperaktywności, aby zapewnić sobie nieustanną uwagę dziennikarzy i społeczeństwa. Samowolnie nakręcał spiralę zainteresowania wokół własnej osoby, prowokując kolejne komentarze, podając niesprawdzone informacje i udzielając nieprzemyślanych odpowiedzi. Zarówno sposób prowadzenia kampanii, jak i sprawowania przez niego urzędu obliczone były na mobilizację własnych zwolenników poprzez omijanie mediów głównego nurtu, zastępowanie dyskusji jednokierunkowym przekazem, kwestionowanie wiarygodności nieprzychylnych mu osób i odwracanie uwagi od niewygodnych tematów - uzasadnia nasz rozmówca.

Przeniósł debatę polityczną do internetu

Podkreśla w rozmowie z Wirtualnemedia.pl, że media społecznościowe idealnie się do tego nadawały, a sposób w jaki Donald Trump korzystał z nich stanowi zarówno źródło jego politycznych sukcesów, jak i przyczynę jego obecnej porażki. - Jego Twitterowa prezydentura wymykała się wszystkim przyjętym standardom rzetelnej komunikacji opartej na faktach i próbie zrozumienia drugiej strony. Caps Lockiem pogłębiał już istniejące podziały w społeczeństwie amerykańskim. Podczas gdy część Amerykanów odrzucała ten konfrontacyjny styl, znaczna część społeczeństwa przyjęła to jako zachętę i usprawiedliwienie dla odrzucenia norm politycznej poprawności i bezkonfliktowego współżycia. Odchodzący prezydent zasłynie jako ten, który przeniósł debatę polityczną do internetu, gdzie jeden rozsądny głos często ginie pod naporem rozemocjonowanych postów. Efektem ubocznym aktywności Trumpa na Twitterze jest i będzie z pewnością dyskusja w jaki sposób media społecznościowe mogą reagować na wpisy polityków, które szerzą dezinformację - uważa ekspert.

W ocenie Grzegorza Millera, właściciela agencji MillerMedia trudno oceniać z perspektywy Polski, Europy amerykańską scenę polityczną. Jego zdaniem mamy do czynienia zarówno z inną wrażliwością, jak i inną mentalnością polityczną, postrzeganiem roli polityków.

- Kampanie w USA są dużo brutalniejsze niż w Europie i polityk posługujący się takimi epitetami jak kandydaci w wyborach w Stanach byłby postrzegany jako bardzo radykalny i raczej mający mniejsze niż większe szanse na wybór. Na pewno ostry język Donalda Trumpa zrażał część elektoratu Demokratów, a działał jak płachta na byka na Republikanów. Jednakże należy wziąć pod uwagę, że wynik Donalda Trumpa był bardzo dobry jak na tak ostrego i bezprecedensowego prezydenta Stanów Zjednoczonych - podsumowuje ekspert.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Donald Trump straci przywileje na Twitterze. "Dorobek światowej dyplomacji go nie interesował"

6 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Marksu
Dla towarzyszy z Twittera: daswidanja hahahha
odpowiedź
User
jayjayPL
twitter jako jedna z 3 wielkich wspolczesnych tub propagandowych idzie na walke z treściami konserwatywnymi. To skandaliczne zachowanie nie przejdzie bez echa, a twitter bedzie z czasem coraz bardziej tracil na znaczeniu.
odpowiedź
User
aso
Trump myli wolność słowa ze swobodą - ustalił zawsze pryncypialny dr Krystian Dudek
Trump podżega...(wszystko jedno do czego) - ustalił równie pryncypialny koncern technologiczny o nazwie "twitter".
Właśnie wspólnie ustalili co jest demokracją, a co nie. W imieniu mas pracujących rzecz jasna.
odpowiedź