SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Eksperci o zwolnieniach w „Gazecie Wyborczej”: każdy papierowy tytuł musi przeżyć swój czyściec

- Późne wręczanie wypowiedzenia i nieprzygotowanie mentalne do procesu zwolnień grupowych. To już nie dziwi. Zwalnianie gwiazd dziennikarstwa zmniejsza rozpoznawalność marki, a „Gazeta Wyborcza” zaostrzy kurs - oceniają dla Wirtualnemedia.pl Bogusław Chrabota, Michał Broniatowski, Wiesław Godzic i Eryk Mistewicz.

Adam Michnik, redaktor naczelny "Gazety Wyborczej"; fot. PAP/Tomasz Gzell Article

„Gazeta Wyborcza” żegna się z dziennikarzami w ramach zwolnień grupowych prowadzonych w Agorze od połowy października. Wstępnie zwolnienia miały objąć do 135 osób, ale na początku grudnia zwiększono ich skalę do 190 pracowników. Agora w komunikacie podała, że rezerwa finansowa związana ze zwolnieniami w czwartym kwartale ub.r. wyniesie 7,4 mln zł.

Tuż przed świętami zwolnieni zostali Konrad Sadurski i Renata Grochal, a wcześniej m.in. Martin Stysiak, Jarosław Mikołajewski, Iza Michalewicz, Wojciech Fusek, Maciej Kałkus, Wojciech Mazowiecki, Marek Wielgo, Piotr Skwirowski i Przemysław Zych. Większość ma okres wypowiedzenia, więc będzie związana z firmą jeszcze przez kilka miesięcy. Ponadto wiosną przyszłego roku z „Gazetą Wyborczą” pożegnają się korespondent w Waszyngtonie Mariusz Zawadzki i korespondent w Brukseli Tomasz Bielecki, a pełnione przez nich funkcje zostaną zlikwidowane.

Zapytani przez portal Wirtualnemedia.pl redaktorzy naczelni i eksperci rynku medialnego zgodnie twierdzą, że zwolnienia grupowe nie wpłyną na profil gazety.

- Profil „GW” będzie taki, jak o tym zadecydują naczelni, a więc grupa, która zostaje. Odejście czołowych dziennikarzy na zmianę linii raczej nie wpłynie - ocenia Bogusław Chrabota, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”. - Boję się czego innego, a mianowicie tego, że miejsce renomowanych dziennikarzy zajmą anonimowi autorzy depesz. Oczywiście tacy dziennikarze produkują to, czego chce szef bez namysłu i oporu. Doświadczeni dziennikarze często mają własne zdanie. Bardzo mi szkoda Renaty Grochal, Konrada Sadurskiego i innych. Ich zwolnienie to wielka strata dla „GW” i debaty publicznej. Ale cóż, każdy papierowy tytuł musi przeżyć swój czyściec - dodaje.

Jakie będzie miało znaczenie dla „Gazety Wyborczej” zwolnienie dziennikarzy, którzy tak mocno byli kojarzeni z tytułem? Michał Broniatowski, redaktor naczelny miesięcznika „Forbes”, uważa, że każde zwalnianie doświadczonych dziennikarzy jest szkodliwe dla gazety, o czym boleśnie przekonało się już mnóstwo tytułów, np. „Rzeczpospolita”. - „Wyborczej” też to zaszkodzi. Ale Agora nie robi tego dla przyjemności tylko z przymusu. Czasy dla gazet papierowych są bardzo ciężkie, a do tego dochodzi ostracyzm ze strony wielu reklamodawców, nie tylko państwowych - podkreśla Broniatowski.

- Zwalnianie gwiazd dziennikarstwa kończy się tym, że ma się mniej rozpoznawalną ekipę. Ale nie sądzę, aby „Gazeta Wyborcza” zmieniła swój profil choćby na milimetr. Redaktor naczelny i wicenaczelny, który prowadzi redakcję, czyli Jarosław Kurski, są ci sami - dodaje Michał Broniatowski.

Medioznawca prof. Wiesław Godzic przypomina, że sposób podejścia do zwalniania dziennikarzy nie jest nowością. - Późne wręczanie wypowiedzenia, nieprzygotowanie mentalne do tego procesu. To już nie dziwi - wymienia Godzic. - Dziennikarzy zajmujących się polityką raczej zwolnienia ominęły. Zwalnia się głównie tych, którzy tworzyli z „GW” gazetę z dużym grzbietem kulturalnym i naukowym, dzisiaj to już niespotykane. Agora stawia na część publicystyczno-polityczną, a kultura nie jest najważniejsza. „Wyborcza” wraca do przykrej normalności - ocenia medioznawca.

- Sądzę, że „Wyborcza” zaostrzy kurs. Ale nie dotyczy to tylko usztywnienia stanowiska w sprawie szeroko pojętej prawicy. „Wyborcza” jest podgryzana przez „Super Express” i dlatego może zyskać na elitarności, stając się gazetą opinii elit. Natomiast zwyczajni czytelnicy, którzy kupują prasę żeby ją przejrzeć przesiądą się na „Super Express”. To zależy też od tego, czy „SE” zaostrzy kurs tabloidowy czy trochę spuści z tonu - wyjaśnia prof. Godzic.

Z kolei Eryk Mistewicz, prezes Instytutu Nowych Mediów, uważa, że dziennik Agory powiela błędy „Trybuny”. - „Gazeta Wyborcza” wpadła w pułapkę, którą sama na siebie założyła. Więcej nienawiści, więcej hejtu, więcej emocji oznacza mniej dostępu do prawdziwej wiedzy o tym, co dzieje się w kraju, mniej poważnego traktowania. Albo tworzy się gazetę z prawdziwymi informacjami, z dostępem do źródeł, gazetę z której dziennikarzami się rozmawia, którą się poważnie traktuje, albo przekształca się gazetę w ostry, walczący, wykręcający na wszelkie sposoby rzeczywistości biuletyn rewolucyjny, prowadzący lud na barykady, który nikomu poza rewolucjonistami nie jest potrzebny (a i oni w czasach internetu mogą się bez niego obejść) - zaznacza Mistewicz.

Mistewicz zauważa, że „GW” „dramatycznie próbuje odnaleźć się w internecie”, gdzie jednak do tych samych odbiorców kierowane są o wiele ciekawsze, bardziej angażujące ich treści w projektach, które „Gazetę Wyborczą” dawno wyprzedziły. - Dokładnie tak, jak miało to miejsce z „Trybuną” - wyjaśnia.

- Dziś „Gazeta Wyborcza” nie ma odwrotu: musi pójść jeszcze dalej w stronę nienawiści, hejtu, emocji, rewolucji, przepisów na zadymę i przewrót, aż po dołączanie oporników do gazet i współorganizowanie ruchu oporu. Nie będzie przecież - przy tak wielkim poziomie generowania nienawiści w stosunku do rządzących - autentyczna w nawoływaniu do zgody. Nic nie wskazuje też, aby w ciągu najbliższych kilku lat mogła odwrócić się jej zła passa. Dziwi mnie to, że „Gazeta Wyborcza” powiela wszystkie błędy „Trybuny”, niegdyś równie mocarnego tytułu - pointuje Eryk Mistewicz.

Według danych ZKDP w listopadzie 2016 r. średnia sprzedaż ogółem „Gazety Wyborczej” wynosiła 129 786 egz., o 17,36 proc. mniej niż rok wcześniej. W październiku 2016 r. „GW” po raz pierwszy w historii zanotowała pod tym względem niższy wynik od „Super Expressu”.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Eksperci o zwolnieniach w „Gazecie Wyborczej”: każdy papierowy tytuł musi przeżyć swój czyściec

23 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Czytelnik
Wyjątkowo głupio mówi ten Mistewicz. Czy ktoś mógłby wyjaśnić, jaki w ogóle jest jego mandat, żeby się o czymkolwiek wypowiadać i pełnić rolę autorytetu? Jakie właściwie są jego osiągnięcia i kompetencje? Czy jest znany z czegoś jeszcze poza tym, że jest znany?
98 82
odpowiedź
User
burek
Po upadku Agory i GW otworzę szampana ...a może nawet pójdę w trzydniowy cug :)
odpowiedź
User
Herbert o III RP i Michniku
Zbigniew Herbert: "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca. Oszust intelektualny. Ideologia tych panów, to jest to, żeby w Polsce zapanował socjalizm z ludzką twarzą . To jest widmo dla mnie zupełnie nie do zniesienia. Jak jest potwór, to powinien mieć twarz potwora. Ja nie wytrzymuję takich hybryd, ja uciekam przez okno z krzykiem."
odpowiedź
User
W 10
Brawo Mistewicz
odpowiedź
User
Rozbawiony
Coś bredzi ten Mistewicz. " „GW” „dramatycznie próbuje odnaleźć się w internecie”.? Akurat w internecie to oni sobie radzą bardzo dobrze. Ze stron dzienników tylko Fakt ich wyprzedza, ale Wyborcza.pl ma dwukrotnie więcej odsłon niż Super Express i cały czas rośnie.

To z drukiem Wyborcza ma problem, a nie z internetem.
99 70
odpowiedź