SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Jarosław Kurski po zarzutach wobec Aleksandry Klich: skargi o mobbing składa się nie naczelnym, tylko w HR

Były dziennikarz „Gazety Wyborczej” Łukasz Długowski, który zarzucił Aleksandrze Klich niewłaściwe traktowanie, jest gotowy współpracować z Agorą przy wyjaśnianiu sprawy. W internecie pojawiły się sugestie, że o zastrzeżeniach wobec zachowania Klich mogło wiedzieć ścisłe kierownictwo „GW”. - Miejscem, do którego składa się skargi o mobbing nie jest redakcja naczelna, tylko specjalna komórka HR Agory - mówi nam Jarosław Kurski, pierwszy wicenaczelny dziennika.

Jarosław Kurski, pierwszy wicenaczelny "Gazety Wyborczej" (fot. Agora)Article

W zeszły czwartek Łukasz Długowski, który przez kilka lat współpracował z „Gazetą Wyborczą”, pisząc artykuły głównie do „Magazynu Świątecznego” i „Dużego Formatu”, stwierdził, że był wtedy niewłaściwie traktowany przez Aleksandrę Klich, ówczesną szefową „Magazynu Świątecznego”.

- Mój epizod był krótki: kiedy po raz kolejny próbowałem uregulować mój stosunek pracy (w Wyborczej oczywiście na śmieciówce) usłyszałem, że nie, bo za miesiąc znowu przyjdę z depresją. I nagle moje teksty stały się słabe, chociaż przez wiele lat szły z automatu i równolegle, bez problemu szły w DF i WO („Dużym Formacie” i „Wysokich Obcasach”. Więc zacząłem zmieniać zawód - napisał.

>>> Praca.Wirtualnemedia.pl - tysiące ogłoszeń z mediów i marketingu

Aleksandra Klich zdecydowanie temu zaprzeczyła. - Zarzuty pana Długowskiego opublikowane w mediach społecznościowych są pomówieniem - przekazała portalowi w weekend portalowi Wirtualnemedia.pl.

Nie odpowiedziała natomiast na nasze pytanie, czy zamierza pozwać Łukasza Długowskiego za naruszenie dóbr osobistych.

Długowski: mogę opowiedzieć Agorze o tej sytuacji

Nina Graboś, dyrektor ds. komunikacji korporacyjnej w Agorze, przekazała portalowi Wirtualnemedia.pl, że w ostatnich latach firma nie otrzymała żadnego zgłoszenia o nieprawidłowościach odpowiadającemu opisowi Łukasza Długowskiego. Konkretów firma nie podaje, ponieważ „zgodnie z wymogami prawa przebieg każdego postępowania w sprawach pracowniczych co do zasady jest objęty zasadą poufności”.

- Nie zgłosiłem tego zachowania, bo po tym, czego doświadczyłem, nie chciałem tam pracować. Po drugie, jak jesteś na śmieciówce nie masz czasu na takie sprawy, bo musisz pędzić pisać kolejny tekst żeby się utrzymać - tłumaczy nam Długowski.

Agora zaznaczyła, że informacje z wpisu Długowskiego potraktowano na poważnie. - Rozpoczęliśmy postępowanie wyjaśniające w sprawie opisywanych przez niego zdarzeń. Zachowania noszące znamiona przemocy nie są tolerowane w Agorze - podkreśliła Nina Graboś.

- Jeżeli Agora chce naprawdę wyjaśnić sprawę, chętnie stawie się na spotkaniu żeby szerzej opowiedzieć o tej sytuacji - deklaruje Łukasz Długowski.

Jarosław Kurski: skargi dot. mobbingu nie do redakcji naczelnej

W komentarzu do wpisu Długowskiego Weronika Kostyrko, dziennikarka „Gazety Wyborczej” w latach 1991-2011, napisała, że zna „osoby mobbowane przez AK", przy czym one „o tym raczej nie opowiedzą, bo albo od niej nadal zależą, albo już nie, ale ‘nie chcą zaszkodzić Gazecie’”.

Natomiast w poniedziałek stwierdziła, że w Agorze się nie toczyły postępowania wewnętrzne dotyczące niewłaściwego zachowania Aleksandry Klich, „bo skargi były pacyfikowane przez naczelnych”.

- To nie jest żadna tajemnica. Jarosław Kurski spotykał się z wybitnymi dziennikarzami, którzy protestowali przeciwko dyskredytowaniu, a potem zwolnieniu doświadczonego, niepokornego redaktora. Powiedział im, że nie miał pojęcia o praktykach Klich i gdyby to wiedział, podjąłby inną decyzję. Ale jeśli posiadł już tę wiedzę, to nie zrobił nic, a powinien zgodnie z przepisami. Zamiast tego przeniósł ją ze Świątecznej do WO - dodała Kostyrko.

- Miejscem, do którego składa się skargi o mobbing nie jest redakcja naczelna, tylko specjalna komórka HR Agory. To sprawy z porządku stosunków pracy regulowane przez pragmatykę korporacyjną. To logiczne. Zarzuty o ewentualny mobbing dotyczyć mogą wszak przełożonych, a ci nie mogą przecież decydować we własnej sprawie - komentuje Jarosław Kurski w rozmowie z Wirtualnemedia.pl.

Przypomina, że Agora nie dostała żadnych zgłoszeń dotyczących sytuacji opisanych przez Łukasza Długowskiego. - Sprawdziłem emaile. Łukasz Długowski nigdy nie pisał do mnie w żadnej sprawie, a w szczególności w sprawie mobbingu. Nie mieliśmy też okazji do osobistego poznania się - dodaje Kurski.

Aleksandra Klich od dwóch dekad w „Gazecie Wyborczej”

Aleksandra Klich z „Gazetą Wyborczą” jest związana od ponad 20 lat. W latach 2012-2017 zarządzała weekendowym „Magazynem Świątecznym”, a w latach 2015-2019 wicenaczelną „GW”.

W 2018 roku została szefową wydania drukowanego i serwisu internetowego „Wysokich Obcasów”, a w połowie ub.r. objęła też funkcję redaktorki naczelnej miesięcznika „Wysokie Obcasy Extra”.

Na koniec marca br. stałe zatrudnienie w całej grupie kapitałowej Agora wynosiło 2 356 etatów, o 109 więcej niż przed rokiem. Kwartalne nakłady na pensje i świadczenia pracownicze zwiększyły się o 24,8 proc. do 90,2 mln zł.

Dołącz do dyskusji: Jarosław Kurski po zarzutach wobec Aleksandry Klich: skargi o mobbing składa się nie naczelnym, tylko w HR

22 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Do Jacka
Jacek, za co ty pieniadze bierzesz? Ciezkie pieniadze. Oswiece Cie rowniez za bezpieczenstwo pracy, za dbanie o pracownikow. Bo jestes ich szefem. Uciekanie od odpowiedzialnosci to skrajna niedojrzalosc. Jesli tak robisz to nie powinienes byc managerem, a jedynie zwyklym dziennikarzyna.
odpowiedź
User
typowe GW
serio nie ma dla ludzi z takim mentalem nadziei; obowiązkiem naczelnego jest skontaktowanie się w takiej sprawie z HR, a nie pokazanie fucka potencjalnej ofierze; nie wiem jak można liczyć, że mlodsze osoby beda tam chcialy pracowac, swiat sie zmienia
odpowiedź
User
niezle
Hah no i mamy lewicowość i serduszko tego pana jak na tacy. Nazwisko zobowiązuje. Oni nic nie wiedzą, w sumie przechodzili obok i zostali dziennikarzami, naczelnymi. Później tylko HR popsuł klimat w redakcji.
odpowiedź