SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google RSS Twitter

Polski Asystent Google to pierwszy krok, na razie bardziej ciekawostka niż przełom

Google wprowadził polską wersję swojego inteligentnego Asystenta. Według branży technologicznej to istotny krok naprzód w korzystaniu z nowego interfejsu przez użytkowników w naszym kraju, jednak na pełen efekt trzeba jeszcze zaczekać. - Dzięki lokalnej odmianie Asystenta Polska staje się częścią pola walki pomiędzy gigantami o prymat w jednym z najbardziej obiecujących segmentów technologicznych. Google musi jednak szybko rozwijać polską platformę, na razie bowiem jest ona bardziej techniczną ciekawostką niż rozbudowanym narzędziem kontaktów człowiek - maszyna - oceniają dla Wirtualnemedia.pl eksperci nowych technologii.

Article

Polska wersja Asystenta Google została oficjalnie wprowadzona w środę z zastrzeżeniem, że nie będą mogli z niej skorzystać od razu wszyscy użytkownicy smartfonów i tabletów w naszym kraju. Pełna dostępność lokalnej platformy jest planowana w ciągu kilku nadchodzących tygodni.

Google zapewnia, że jego Asystent potrafi reagować na wiele komend wydawanych w języku polskim, zna także elementy naszej kultury i zwyczajów. To ma go uczynić przydatnym i łatwym w kontaktach sprzymierzeńcem użytkownika w wykonywaniu codziennych czynności, a także w nauce czy zabawie.

Według zapowiedzi przy pomocy polskiego Asystenta użytkownik dowie się na przykład czy będzie potrzebował parasola przed wyjściem do pracy, wyśle głosowo wiadomość w trakcie prowadzenia auta, znajdzie restaurację na wieczorne spotkanie ze znajomymi, podyktuje Asystentowi listę zakupów i poprosi o ustawienia przypomnienia, żeby je zrobić w konkretnym dniu.

- Uważamy, że Asystent Google jest najwygodniejszym narzędziem pomagającym wykonywać codzienne zadania. Rozmowa jest dla nas najbardziej naturalnym sposobem komunikacji i właśnie dlatego to główny sposób porozumiewania się z Asystentem, teraz także po polsku - tłumaczy Michał Długosz, product marketing manager w Google, odpowiedzialny za wprowadzenie Asystenta na polski rynek. - Wykonaliśmy mnóstwo pracy, by Asystent był jak najbardziej pomocny dla użytkowników i jak najlepiej rozumiał język polski, a także polską kulturę. To jednak dopiero pierwszy krok, zamierzamy nadal udoskonalać polską wersję Asystenta i dodawać do niej nowe funkcje.

Komendy na każdą okazję

Asystent Google ma się sprawdzać się w bardzo różnych, codziennych sytuacjach. Wystarczy przytrzymać przycisk ekranu głównego lub powiedzieć: OK Google. Producent podaje konkretne przykłady użycia polskiego Asystenta:

Rano, przed wyjściem z domu, można zadać takie pytania jak:
OK Google, czy dzisiaj będzie padało?
OK Google, ile stopni będzie dziś w Krakowie?
OK Google, jakie mam spotkania na dziś.

Prowadzenie samochodu:
OK Google, napisz Kubie, że spóźnię się 5 minut.
OK Google, puść coś Krzysztofa Zalewskiego.
OK Google, wyślij WhatsApp do mamy.
OK Google, wyznacz najszybszą trasę do pracy.

Wyjście z pracy:
OK Google, co dziś grają w kinie?
OK Google, przypomnij mi, żeby kupić bilety do kina dzisiaj o 19:00.
OK Google, pokaż włoskie restauracje w okolicy.
OK Google, wyznacz trasę do domu.
OK Google, do której otwarta jest Galeria Mokotów?
OK Google, pokaż trasę autobusem na ulicę Świętokrzyską.

Koniec dnia:            
OK Google, ustaw minutnik „pieczenie chleba” na 40 minut.
OK Google, włącz jazz na YouTube.
OK Google, obudź mnie jutro o 7:00.    

Google zapewnia, że Asystent zyskał też polską osobowość. Zna elementy polskiej popkultury i lokalne zwyczaje. Można zapytać go na przykład o informacje związane z polskimi dziełami: Kto grał w Zimnej wojnie? lub Kto napisał Pana Tadeusza? lub dowiedzieć się więcej o gustach Asystenta, pytając go np. o ulubionego muzyka. Można również poprosić, aby Asystent podzielił się jakąś ciekawostką o Polsce.  

Actions on Google

Google zaznacza, że polskie firmy mogą teraz zintegrować się z Asystentem poprzez platformę Actions on Google. Umożliwia ona stworzenie akcji (komendy głosowej), którą może następnie wywołać każdy z użytkowników Asystenta i w ten nowy sposób wejść w interakcję głosową z daną marką. Pierwszymi partnerami, którzy stworzyli swoje akcje dla polskiego Asystenta są Play i eSky.

Dzięki integracji Play z Asystentem klienci będą mogli porozmawiać z operatorem i między innymi sprawdzić nowości w ofercie. Aby rozpocząć konwersację wystarczy powiedzieć:  OK Google, zapytaj Play co nowego.

Z kolei dzięki akcji eSky dla Asystenta osoby planujące podróż mogą za pomocą prostych komend głosowych wyszukać najbardziej atrakcyjne cenowo połączenia lotnicze. Aby rozpocząć konwersację z Ewą, głosowym asystentem podróży w ramach Asystenta Google wystarczy powiedzieć OK Google. Porozmawiaj z eSky.

Część wyścigu gigantów

Asystent Google to pierwsza z największych platform głosowych wykorzystujących sztuczną inteligencję dostępna w języku polskim. Jednak na razie jej możliwości są ograniczone, nie jest też dostępna w pełnej gamie urządzeń oferowanych przez Google. Czy zatem debiut polskiego Asystenta Google jest dla naszego rynku wydarzeniem przełomowym, czy też na razie jedynie zwiastunem obecności w Polsce nowego segmentu technologii pozostając obiecującym gadżetem? Zdania ekspertów branży technologicznej są w tej sprawie podzielone.

Michał Kreczmar, dyrektor ds. transformacji cyfrowej w PwC podkreśla, że wojna na interfejsy głosowe pomiędzy Apple, Google, Amazon, MS, Alibaba oraz Tencent rozgrywa się na wielu obszarach i wymienia je w rozmowie z Wirtualnemedia.pl.

- Pierwszy to rozwój produktu (wow effect) - inteligencja, osobowość, interaktywność rozwiązania (algorytmy AI/ML „pasące się naszym głosem” działające w chmurach dostawców, rozumiejące kontekst rozmowy, historie interakcji, prowadzące bardziej dialog niż proste wydawanie komend, rozpoznające nasz indywidualny głos itd.) - wyjaśnia Michał Kreczmar. - Kolejny obszar to masa krytyczna urządzeń końcowych: smartfony, samochody, smart głośniki itd. (kto pozyska więcej punktów styku z klientem, dostarczając za darmo aplikacje bądź własne urządzenie z dumpinową ceną ten… patrz punkt pierwszy). Trzecim jest platformizacja - łatwość tworzenia, integracji, promocji, dystrybucji oraz płatności za niezależne aplikacje współpracujące z asystentami wzbogacające ich podstawową funkcjonalność (vide appstore, windows etc.).

Według eksperta z PwC następnym obszarem jest bogaty ekosystem partnerów - produkcja maksymalnie szerokiego portfolio urządzeń przez niezależnych dostawców - cross-platformowych bądź wspierających danego dostawcę i adresujących kolejne potrzeby użytkowników (vide zalew „ugłosowionych” łóżek, toalet, ekranów, mikrofalówek, luster, karmników dla kotów czy rowerów podczas tegorocznego CES), na końcu zaś liczba obsługiwanych języków.

- Pamiętam jak tłumaczenie interfejsu MS Office na język polski zabiło polskich dostawców pakietów biurowych, polski Internet Explorer ułatwił części z nas dostęp do internetu (na niekorzyść Nescape), w podobny sposób język polski „na Facebooku” podmył potęgę Naszej Klasy - przypomina Kreczmar. - Język polski jest w tym wypadku po prostu nowym krokiem w walce o dominację „bigtechów” na rynku kolejnej generacji interfejsów: tekstowych, graficznych, głosowych (istotnym, bowiem kolejny miliard internautów po prostu nie umie czytać i pisać).

Dla naszego rozmówcy niezwykle interesująca będzie teraz obserwacja w jaki sposób Google wykorzysta efekt nowości/pierwszeństwa oraz swoją pozycję na rynku polskim - dominację Androida, brak krajowego kanału sprzedaży Google Home, wsparcie lokalnych producentów aplikacji, potęgę medialną oraz relacje biznesowe.

- 8 lat po premierze Siri, 4 lata po premierze Amazon Echo wciąż nie widać zwycięzców na tym rynku, nie wiadomo czy inteligentni asystenci rzeczywiście są „the next big thing” i właściwie jak zarabiać na nich pieniądze - zaznacza Kreczmar.

Inteligentny tylko z nazwy

Konstanty Młynarczyk, redaktor naczelny portalu Chip krytycznie ocenia możliwości Asystenta Google, choć samo pojawienie się polskiej wersji ma dla niego swoje znaczenie.

- Wprowadzenie na rynek Asystenta Google działającego w języku polskim to bardzo ważne, wręcz przełomowe wydarzenie, które jednak nie będzie miało praktycznie żadnego wpływu na to, jak na co dzień używamy naszych urządzeń - zapowiada Konstanty Młynarczyk. - Znaczenie premiery Google'a polega na tym, że wreszcie jeden z czterech najpopularniejszych na świecie asystentów głosowych rozumie i potrafi mówić po polsku. To prawdziwy przełom, na który czekaliśmy od zbyt wielu lat i na który do tej pory nie zdobył się ani Apple, ani Amazon czy Microsoft. Postępowanie dwóch pierwszych firm łatwo zrozumieć, jako że Polska stanowi dla nich rynek zbyt mały zarówno wolumenem jak i wartością, żeby było o co się starać, jednak Microsoft przedtem był zawsze w czołówce, jeśli chodzi o przygotowywanie narodowych wersji językowych swoich usług i aplikacji. Nie tym razem - Cortana wciąż nie mówi po polsku.

Zdaniem naczelnego Chipa zupełnie inaczej prezentuje się praktyczna strona wprowadzenia polskojęzycznego Asystenta Google. - Wykorzystanie inteligentnych asystentów ma sens zaledwie w kilku dość specyficznych dziedzinach, z których najważniejsze to obsługa telefonu w samochodzie oraz odpowiedzi na proste pytania w rodzaju pogody, przepisów, repertuaru kin czy obsługa urządzeń smart home w domowym zaciszu, w salonie lub kuchni. W porównaniu do tego, jak i gdzie najczęściej używamy smartfonów, to stosunkowo niewielka nisza. Co gorsza ci, dla których asystent głosowy jest faktycznie przydatną technologią, a nie gadżetem, który nudzi się po dziesięciu minutach zabawy, w większości będą prawdopodobnie zawiedzeni jego możliwościami.

Ekspert zaznacza, że Asystent Google ma wiele ograniczeń funkcjonalnych, a korzystanie z niego jest dalekie od tego, co można by nazwać wygodnym czy naturalnym.

- Całe doświadczenie wciąż bardziej przypomina frustrujące borykanie się z jednym z obecnych na rynku od lat, opartych na komendach systemów obsługi głosowej, niż płynną i naturalną rozmowę z inteligentnym asystentem, jaką obiecują reklamy. Niestety, póki co niezależnie od języka, jakim się posługuje, inteligentny Asystent Google pozostaje inteligentny głównie z nazwy - ocenia Młynarczyk.

Asystent może rozczarować

Tomasz Kurzak, redaktor magazynu „Komputer Świat” patrzy przychylnie na pojawienie się na naszym rynku lokalnej wersji Asystenta, studzi jednak zbyt wysokie wyobrażenia o obecnych możliwościach platformy.

- Udostępnienie polskiej wersji językowej Asystenta Google jest niewątpliwie dużym wydarzeniem, choć pierwszy kontakt z tym wirtualnym pomocnikiem dla niektórych może być nieco rozczarowujący – przestrzega Tomasz Kurzak. - Usługa Google to pierwszy na świecie asystent głosowy, który rozumie język polski, co jest niemałym osiągnięciem. Firmy takie jak Apple, Amazon i Microsoft do dziś nawet nie wspominają o dodaniu do swoich odpowiedników Asystenta Google obsługi naszego języka. Pokazuje to nie tylko, jak trudne zadanie stało  przed wyszukiwarkowym potentatem, ale także jak ważnym rynkiem jesteśmy dla niego.

Ekspert z „Komputer Świata” nie ukrywa, że mimo iż Asystent Google wspierany jest przez sztuczną inteligencję oraz algorytmy maszynowego uczenia, to daleko mu do HAL-a 9000 i warto mieć na uwadze to, że na tak zaawansowaną sztuczną inteligencję przyjdzie nam jeszcze sporo poczekać.

- Wirtualny pomocnik Google przeciera za to szlaki i to właśnie dzięki niemu będziemy mogli przyzwyczaić się do nowego sposobu kontrolowania urządzeń oraz korzystania z oferowanych przez nie funkcji – za pomocą głosu – przewiduje Kurzak. - Na początku będą to tylko smartfony i kompatybilne słuchawki bezprzewodowe, ale w przyszłości (mam nadzieję, że tej bliższej) będziemy mogli w swoich domach korzystać także z inteligentnych głośników, a może nawet urządzeń jak Google Home Hub, samochodach i wszystkim, na czym Asystent Google będzie można zainstalować. Dziś pozostaje nam kontrolowanie za pomocą smartfonu kompatybilnych słuchawek, telewizorów czy robotów sprzątających, i choć nie wszystkich modeli, to lista takich sprzętów jest długa, ale oficjalnie nie została jeszcze potwierdzona.

Dla Kurzaka dziś Asystent Google po polsku jest raczej ciekawostką i przed pierwszym kontaktem nie należy tworzyć w głowie obrazu wirtualnego pomocnika rodem z filmów Sci-Fi.

- Kontakt z nim jest jednak ciekawym doświadczeniem, którego każdy powinien spróbować, a nuż jego możliwości sprawią, że wykonywanie różnych czynności stanie się dla nas wygodniejsze. Nie zapominajmy także, że to pierwsze kroki stawiane przez tego asystenta głosowego w Polsce. Minie jeszcze trochę czasu, zanim będzie on w stanie  w pełni wykorzystać swój potencjał – przewiduje dziennikarz „Komputer Świata”.

W przeciwieństwie do Kurzaka swojego entuzjazmu dla Asystenta po polsku nie ukrywa Krystian „Gilathiss" Bończyk, twórca prowadzący na YouTube kanał gamingowy i technologiczny.

- Co prawda nie miałem jeszcze osobiście do czynienia z usługą, ale na bazie tego, co miałem okazję zobaczyć i usłyszeć, polski Asystent Google jako nowy interfejs zapowiada się świetnie – ocenia Krystian Bończyk. - Dla młodszych, którzy nie muszą szukać informacji do szkoły wbijając je ręcznie do wyszukiwarki, czy dorosłych, którzy mogą bez wpisywania ustawić przypomnienie na daną godzinę czy dopisać coś do listy zakupów podczas krzątania się po kuchni. Wystarczy tylko powiedzieć „OK Google" i telefon sam zacznie „odbieranie polecenia" poprzez to, co jego właściciel do niego powie. Co prawda uważam, że język polski jeszcze długo będzie ustępował wersji macierzystej w działaniu, ale trzymam kciuki aby szybko się to zmieniło - wystarczy trochę entuzjastów, którzy pomogą narzędziu nauczyć się naszego języka. Pokładam w tym duże nadzieje i liczę, że Google będzie tylko polepszał ten system, by pewnego dnia mógł być dla nas wygodny niczym trzecia ręka – zaznacza Bończyk.

Agnieszka Parfienowicz, partner, digital w Mindshare docenia pojawienie się w Polsce lokalnej wersji Asystenta i widzi w tym rozwiązaniu spory potencjał.

- Asystent Google to zdecydowanie jedno z ciekawszych rozwiązań głosowych dostępnych na rynku, które jednocześnie zaznacza początek większego trendu - ocenia Agnieszka Parfienowicz. - Oczywiście, nie jest to jedyne rozwiązanie, które zmieni rynek, ale z pewnością w istotny sposób wpłynie na sposób korzystania z mediów digitalowych przez konsumentów. I chociaż Asystent Google początkowo nie będzie doskonały, wartość dla użytkowników nadal będzie zauważalna.

Pafrienowicz jest przekonana, że Polacy zaczną chętnie korzystać z tego ułatwienia, a zasięg technologii zyska kilkanaście procent w najbliższym roku - podobnie jak na innych rynkach zbliżonych do naszego.

- W Wielkiej Brytanii i w Niemczech z rozwiązań głosowych już teraz korzysta kilkanaście procent społeczeństwa, w USA szacuje się że ponad 20 proc. Co ważne, obecnie gromadzimy wiedzę z rynków dojrzalszych, tak, aby móc doradzić polskim klientom, jak przygotować się na tę zmianę i na niej zyskać - zaznacza menedżerka z Mindshare.

Do Androida i iOS

Google zdradza, że prace nad przygotowaniem polskiej wersji Asystenta trwały ponad rok i uczestniczyły w nich zespoły z wielu krajów, m.in. Polski, Stanów Zjednoczonych, Anglii czy Szwajcarii. W zamkniętych, zewnętrznych testach produktu wzięło udział ponad 2 tys. wybranych beta testerów, a zebrane od nich uwagi pozwoliły na dostosowanie i ulepszenie usługi do specyfiki języka polskiego i zachowań polskich odbiorców.

Według zapowiedzi w ciągu najbliższych tygodni Asystent Google będzie udostępniony użytkownikom smartfonów z Androidem (od wersji 5), a posiadacze urządzeń iOS będą mogli pobrać z App Store aplikację Asystent Google. Asystent będzie także dostępny na dedykowanych modelach słuchawek.
 
Aby po raz pierwszy uruchomić Asystenta Google na urządzeniu z Androidem należy długo nacisnąć przycisk ekranu głównego. Użytkownik zobaczy kilka przykładów działań, w których może mu pomóc Asystent. Od tego momentu wystarczy powiedzieć OK Google lub przytrzymać przycisk ekranu głównego, aby zacząć rozmowę ze swoim osobistym Asystentem. W sytuacji gdy użytkownik nie chce wypowiadać pytań na głos, może do Asystenta również napisać.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Polski Asystent Google to pierwszy krok, na razie bardziej ciekawostka niż przełom

17 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Jan
"Co prawda jeszcze nie testowałem, ale mi się podoba", echhhh... Nie prościej było samodzielnie sprawdzić? Spróbujcie wysłać SMS-a ze znakami interpunkcyjnym, np. z pytaniem. Albo odebrać telefon podczas jazdy samochodem. Powodzenia.
16 9
odpowiedź
User
Rakim
Ciekawe ale u mnie nadal nie ma języka polskiego ... Po co to ogłaszać jak ten asystent w wersji PL dla większości nadal nie jest dostępny.
10 14
odpowiedź
User
Adam
Hmm premiera kojarzy mi się z tym, że produkt wchodzi na rynek i jest dostępny. A tu mamy premierę, produktu brak, piszą o nim wyłącznie branżowi dziennikarze, którzy używają go od wielu tygodni w ramach testów.

Google robisz to źle! Nawet Siri się z Ciebie śmieje!

Premiera... dobre sobie...
15 10
odpowiedź
User
pre
Spokojnie. Ja nie miałem wczoraj, a dzisiaj juz mam. cierpliwości.
13 9
odpowiedź
User
mkn
Ja już mam od dziaiaj:)
11 9
odpowiedź