SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Szef KRRiT: Rekompensata jest potrzebna. Większość pójdzie dla TVP

- Tak jak w poprzednim roku, większość środków z rekompensaty dostanie TVP. Jest to oczywiste zarówno ze względu na nieproporcjonalną różnicę kosztów działalności jak i dysproporcji w dotychczasowym udziale abonamentu. Podział nastąpi na drodze uchwały KRRiT, na podobnych zasadach jak w latach poprzednich - mówi portalowi Wirtualnemedia.pl Witold Kołodziejski, szef Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Witold Kołodziejski, przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji; fot: Tomasz KiełczewskiArticle

W ubiegłym tygodniu posłowie nie zgodzili się na zablokowanie nowelizacji ustawy abonamentowej przez Senat. Za odrzuceniem sprzeciwu Senatu było 232 posłów, a przeciw - 220. Ustawa ta przyznaje Telewizji Polskiej i Polskiemu Radiu 1,95 mld zł rekompensaty z powodu utraconych wpływów z abonamentu rtv. Nowelizacja wejdzie w życie po podpisaniu przez prezydenta Andrzeja Dudę.

Głosowanie nad ustawą było w ubiegłym tygodniu jednym z najgłośniejszych wydarzeń medialnych, w związku z ostrą dyskusją posłów w komisjach sejmowych oraz na sali plenarnej. Zdecydowanie najwięcej kontrowersji wzbudził gest posłanki PiS Joanny Lichockiej, która podczas obrad nad rekompensatą pokazała wyprostowany środkowy palec. - Przesuwałam dwukrotnie palcem pod okiem, energicznie bo byłam zdenerwowana. Nic więcej , a politycy PO sądzą po sobie. To ich styl – tłumaczyła później Joanna Lichocka.

Jej gest był jednak ostro krytykowany przez polityków opozycji oraz dziennikarzy, temat „środkowego palca” był także najczęściej komentowany w polskim internecie w ostatnich dniach. Tylko w sobotę, 15 lutego zanotował 112 tys. wzmianek w sieci.

W okresie zaledwie tygodnia w mediach pojawiło się blisko 300 tys. wzmianek na ten temat. Szacunkowa wartość tych materiałów została wyceniona na blisko 140 mln zł. - Na pewno nie o taki jednak efekt i nie o taką kampanię wartą 140 mln zł chodziło, zarówno posłance jak i jej ugrupowaniu. Kryzys wywołany poważnym błędem posłanki mógł mieć mniejszą siłę rażenia, gdyby nie jej reakcja po fakcie - komentuje prof. Dariusz Tworzydło.

O weto w sprawie nowelizacji ustawy przyznającej prawie 2 mld złotych na media publiczne apelowała w sobotę kandydująca na głowę państwa posłanka Koalicji Obywatelskiej Małgorzata Kidawa-Błońska. Politycy Koalicji Obywatelskiej zaczęli także promować gest posłanki PiS Joanny Lichockiej, pojawił się on na telebimie w centrum Warszawy.

Kołodziejski: rekompensata jest potrzebna

Postanowiliśmy spytać, co o potrzebie przyznania rekompensaty dla mediów publicznych sądzi obecny przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Witold Kołodziejski.

Witold Kołodziejski w rozmowie z nami przyznał, że według niego „rekompensata jest potrzebna, a wielu spółkom uratowała życie”. - Szczególnie, jeśli chodzi o spółki regionalne Polskiego Radia - one są całkowicie zależne od abonamentu. W wielu sytuacjach, gdyby nie rekompensata, spółki po prostu musiałyby zbankrutować. W dyskusji na temat pieniędzy z rekompensaty wyłącznie porusza się aspekt polityczny w kontekście informacji TVP. Po pierwsze, te pieniądze nie idą tylko dla TVP. Po drugie, w TVP udział środków abonamentowych w informacjach Telewizji Polskiej jest znikomy - na poziomie 14 proc. Te pieniądze idą na teatr, audycje kulturalne, historyczne, filmy i seriale, przede wszystkim na sport – na prawa do transmisji sportowych plus obsługę wydarzeń, w tym roku przewidziano ponad pół miliarda złotych. Igrzyska Olimpijskie i Paraolimpijskie w Tokio, Mistrzostwa Europy w piłce nożnej, transmisje z Ligi Narodów w siatkówce, transmisje z Ligi Mistrzów, Ligi Europy w piłce nożnej, Telewizja Polska jest jedyną znaną mi telewizją w Europie, która tego typu transmisje oferuje w otwartym, bezpłatnym kanale. Właściwie w większości krajów na świecie jest to domena drogich kanałów płatnych, dostępnych w pakietach premium – argumentuje w rozmowie z nami.

Pytamy także czy według niego poprzednie rekompensaty zostały dobrze spożytkowane. Podkreśla, że nie jest zwolennikiem oceniania misji pod kątem efektywności, ale „jeśli chodzi o efektywność wydawania publicznych pieniędzy, najlepiej wypada TVP”. - Ma największy udział w rynku telewizyjnym w Polsce, to ponad 30 proc. - co daje jej pierwsze miejsce. Z drugiej strony ma porównywalną pozycję jak telewizja publiczna w Niemczech czy w Wielkiej Brytanii, ale tam środki abonamentowe są dziesięciokrotnie większe. Jeśli mówimy o efektywności, udział abonamentu w przychodach TVP był na poziomie dwudziestu paru procent. Wtedy należało się zastanowić czy ta telewizja jest nadal publiczna, czy już komercyjna - stwierdza obecny szef Krajowej Rady.

Co dzięki rekompensacie zyskają publiczne media?

Przewodniczący Krajowej Rady mówi nam, że dzięki rekompensacie TVP będzie mogła zapewnić darmowy dostęp do produkcji sportowych, filmowych, serialowych. - Dodajmy, że same seriale to koszt ponad 400 mln złotych rocznie. Jeśli policzylibyśmy koszty sportu, seriali, dodali wydatki kulturę i edukację, to cała rekompensata mogłaby zostać na to spożytkowana. Tak naprawdę w niewielkim stopniu dofinansowujemy programy informacyjne, lecz inne - czysto misyjne produkcje, które służą Polakom i są chętnie przez nich oglądane – zaznacza Kołodziejski.

Dzięki prawie 2 miliardom złotych media publiczne będą mogły przeznaczyć znaczną sumę na nowe programy, ale także na rozwój technologiczny. - Z jednej strony media publiczne mają potrzeby programowe, a z drugiej muszą utrzymywać i rozwijać infrastrukturę. Szczególnie oddziały terenowe TVP i spółki regionalne Polskiego Radia i  są trudnej sytuacji tam przez lata nie było inwestycji, sprzęt jest przestarzały, i wyeksploatowany budynki wymagają remontów. Mam nadzieję, że zarządy spółek będą kontynuowały swoją politykę i spożytkują te środki także na rozwój nowych mediów – to jest przyszłość – zarówno telewizji, jak i radia – podsumowuje tę kwestię przewodniczący Krajowej Rady.

Dworak: media publiczne powinny spełnić wymóg misyjności

Spytaliśmy także byłego przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Jana Dworaka, co sądzi na temat przyznania kolejnej rekompensaty mediom publicznym.

Jan Dworak przypomina, że w Unii Europejskiej media publiczne "cieszą się opinią instytucji kultury, która ma prawo być wspomagana przez państwo". - Nie jest to wszakże pomoc bezwarunkowa. W największym skrócie: musi być przeznaczona na zadania tzw. misji publicznej i nie może zakłócać konkurencji na rynkach usług medialnych, np. na rynku reklamy. Programy finansowane w sposób publiczny muszą, a nie powinny spełniać te warunki – jest to wymóg ustawowy. W Polsce misja publiczna określona jest w art. 21 ustawy o radiofonii i telewizji - podkreśla.

Zaznacza też, że program musi cechować pluralizm, bezstronność, wyważenie, wysoka jakość; a powinnością mediów publicznych  jest rzetelne ukazywanie rzeczywistości oraz kontrola i krytyka społeczna.

- Dopiero prze pryzmat tych dwóch wymogów można sensownie oceniać dwumiliardową rekompensatę. Z przykrością stwierdzam, że w znacznej mierze rekompensata nie należy się obecnym mediom. Funkcjonujący obecnie w praktyce model mediów tożsamościowych, czyli zaspokajający potrzeby tylko części odbiorców, a wykluczający innych, nie pozwala na finansowanie ich z publicznych pieniędzy. Dotyczy to w pierwszym rzędzie informacji i publicystyki TVP i Polskiego Radia - mówi portalowi Wirtualnemedia.pl były szef Krajowej Rady.

Podkreśla jednak, że na pomoc publiczną zasługują natomiast programy dla dzieci - w tym TVP ABC oraz kulturalne i edukacjne, także niektóre rodzaje fikcji czy fabuły telewizyjnej i radiowej - Pod warunkiem, że prezentują wysoką jakość artystyczną. W rozrywce i sporcie rzecz jest bardziej złożona i wymaga bardziej precyzyjnej analizy. W rozrywce dobrym przykładem są imprezy sylwestrowe: jeśli w tej czystej masowej rozrywce TVP pomagają pieniądze publiczne, to na pewno jest to zakłócenie konkurencji rynkowej w segmencie niewymagającym troski władz publicznych. Te pieniądze się nie należą - uważa Jan Dworak.

Według niego podobna sytuacja dotyczy sportu. - Gigantyczne kwoty licencji za najważniejsze imprezy muszą być uzasadnione czymś więcej niż potrzebą zyskania publiczności w konkurencji z nadawcami komercyjnymi – inaczej są wyrzucone w błoto i psują rynek - stwierdza nasz rozmówca.

Jan Dworak jest zdania, że przyznając pieniądze mediom publicznym, oba te uwarunkowania powinna badać KRRiT.

- Problem w tym, że nie robi tego i publicznie ogłasza, że tego nie zamierza robić, rezygnując choćby z monitoringu programów w okresie przedwyborczym pod nieprawdziwymi powodami. W ten sposób nasze wspólne pieniądze – wszystko jedno z dotacji czy z abonamentu – wydawane są bez rzeczywistej kontroli na programy, które nie spełniają wymogów ustawowych. TVP, Polskie Radio i rozgłośnie regionalne zasługują na pomoc publiczną. Pewnie nawet wyższą niż obecna. Tyle tylko, że najpierw muszą spełnić wymogi prawa, żeby naprawdę służyć społeczeństwu - podsumowuje Jan Dworak.

Większość z rekompensaty dla TVP

W 2017 roku Telewizja Polska i Polskie Radio otrzymały 1,677 mld zł środków publicznych, a w 2018 roku - 741,5 mln zł. Za podzielenie tych środków odpowiadała Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, większość przyznała Telewizji Polskiej. W 2018 roku TVP dostała 385,5 mln zł, Polskie Radio - 186,3 mln zł, a 17 rozgłośni regionalnych Polskiego Radia - 169,7 mln zł.

Według danych UOKiK-u w 2017 roku środki przyznane mediom publicznym stanowiły 5,5 proc. łącznej kwoty 30,57 mld zł pomocy publicznej, a w 2018 roku - 3,4 proc. z 21,75 mld zł. Środki publiczne uzyskane przez TVP i Polskie Radio to przede wszystkim wpływy z abonamentu radiowo-telewizyjnego, które są klasyfikowane jako środki publiczne.

W 2018 roku wyniosły 741,5 mln zł, a abonament opłacało jedynie 994,6 tys. osób i firm. Do tego doszła pierwsza rekompensata z tytułu wpływów nieuzyskanych z abonamentu radiowo-telewizyjnego. Przyznano ją, w wysokości 960 mln zł, na przełomie 2017 i 2018 roku w ramach nowelizacji ustawy budżetowej, z tej kwoty TVP przydzielono 860 mln zł, Polskiemu Radiu - 62,2 mln zł, a działającym jako osobne spółki 17 rozgłośniom regionalnym Polskiego Radia - 57,8 mln zł.

Jak w tym roku zostaną podzielone pieniądze z rekompensaty pomiędzy Telewizję Polską, Polskie Radio a ośrodki regionalne Polskiego Radia? - Tak jak w poprzednim roku, większość środków z rekompensaty dostanie TVP, Jest to oczywiste zarówno ze względu na nieproporcjonalną różnicę kosztów działalności jak i dysproporcji w dotychczasowym udziale abonamentu. Podział nastąpi na drodze uchwały KRRiT, na podobnych zasadach jak w latach poprzednich – odpowiada nam na to pytanie Witold Kołodziejski.

Udział środków publicznych w budżecie TVP po przyznaniu tej rekompensaty będzie zbliżać się do poziomu 50 proc. (poprzednio było to ok. 25 proc.), natomiast w przypadku ośrodków regionalnych Polskiego Radia – pieniądze publiczne będą stanowić ok. 80-90 proc. budżetu.

Wyniki finansowe mediów publicznych

W 2018 r. Telewizja Polska osiągnęła wzrost przychodów o 24 proc. do 2,2 mld zł, głównie dzięki 359 mln zł więcej z abonamentu rtv. Wzrosły też wpływy nadawcy z reklam, sponsoringu, sprzedaży programów i licencji. Zatrudnienie w firmie wynosiło prawie 2,7 tys. etatów.

Dyrektorzy i ich zastępcy w Telewizji Polskiej zarabiali średnio 21,8 tys. zł miesięcznie brutto, doradcy zarządu - 20,8 tys. zł, dziennikarze motywacyjni - 7,5 tys. zł, a ci honoraryjni - 12,2 tys. zł. Członkowie zarządu Jacek Kurski i Maciej Stanecki zainkasowali łącznie 811,8 tys. zł. Wiosną 2019 r. z zarządu spółki odwołano Macieja Staneckiego, a powołano Marzenę Paczuską i Mateusza Matyszkowicza.

Polskie Radio w 2018 r. osiągnęło wzrost wpływów sprzedażowych o 12,96 proc. do 336,53 mln zł oraz 15,3 mln zł zysku netto (wobec 2,79 mln zł rok wcześniej). 69 proc. przychodów spółki pochodziło z abonamentu i związanej z nim rekompensaty, na koniec roku nadawca zatrudniał 1 285 pracowników etatowych, o 30 więcej niż przed rokiem.

W Polskim Radiu dyrektor - redaktor naczelny zarabiał przeciętnie 16 148 zł miesięcznie, kierownik redakcji - 12 036 zł, rzecznik prasowy - 12 132 zł, redaktor wydawca - 10 545 zł, a spiker-lektor - 3 978 zł (wszystkie kwoty brutto). Członkowie zarządu mieli podpisane kontrakty menedżerskie, a odwołanemu w sierpniu ub.r. prezesowi Jackowi Sobali wypłacono odszkodowanie za konkurencyjność.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Szef KRRiT: Rekompensata jest potrzebna. Większość pójdzie dla TVP

23 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Babcia Mówi
To oczywiste, że są im te pieniądze potrzebne. A chorym na raka wystarczy pokazać faka.
Cytując klasyka, dyktatura ciemniaków.
odpowiedź
User
tadzizna
„Te pieniądze im się po prostu należały”....
odpowiedź
User
Kooka
Rekompensata jest głównie potrzebna by nakarmić swoich i wyprodukować tyle wazeliny, żeby Nowogrodzka była zadowolona.
No i jeszcze na kreacje Prezesowej trochę potrzeba...
odpowiedź