SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Kurski, Fido, Tomaszewski i Pereira na liście „Misiewiczów”. Pereira: lista niewiarygodna jak Petru

Na przygotowanej przez Nowoczesną liście osób związanych z PiS-em, które od przejęcia władzy przez tę partię zostały zatrudnione w firmach i instytucjach państwowych znaleźli się pracujący w Telewizji Polskiej Jacek Kurski, Beata Fido, Jan Maria Tomaszewski, Ryszard Włoszek i Samuel Pereira. - Lista Petru jest równie wiarygodna co on sam. Jestem dziennikarzem od 6 lat. Na listę Petru mnie wstawił, bo teraz jestem w TVP Info. Byle obsmarować - skomentował to Samuel Pereira.

Samuel Pereira Article

Listę osób związanych w przeszłości w różny sposób z PiS-em i jego politykami, które po wygraniu przez tę partię wyborów objęły różne funkcje w spółkach i instytucjach państwowych, zaprezentował w czwartek przewodniczący Nowoczesnej Ryszard Petru. Na liście znalazło się 40 nazwisk, głównie krewnych, znajomych i pracowników czołowych polityków PiS-u. Nazwano ich „Misiewiczami” w nawiązaniu do rzecznika prasowego Ministerstwa Obrony Narodowej Bartłomieja Misiewicza, który niedawno mimo braku wyższego wykształcenia i odbycia stosownego kursu został członkiem rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej (umożliwiła to zmiana statutu firmy), a przez krótki okres był też w radzie nadzorczej innej państwowej spółki. Ponadto w połowie sierpnia został odznaczony Złotym Medalem za Zasługi dla Obronności Kraju, co było szeroko krytykowane przez polityków, dziennikarzy i komentatorów.

Na liście Nowoczesnej są przede wszystkim nazwiska związanych z PiS-em osób, które od listopada ub.r. trafiły do największych spółek państwowych, m.in. Orlenu, KGHM, PZU, PGE, Tauronu i Energi. Po czwartkowej konferencji Adam Kądziela, szef realizującej tę akcję młodzieżówki Nowoczesnej, zaczął publikować na Twitterze z tagiem #Misiewicze opisy ludzi wymienionych w wykazie oraz innych, co do których są takie same zastrzeżenia. Partia zachęca internautów, by w mediach społecznościowych zamieszczali z tym tagiem podobne informacje.


W wykazie „Misiewiczów” znalazło się kilka osób pracujących w Telewizji Polskiej: prezes Jacek Kurski, członek rady nadzorczej Ryszard Włoszek, doradca zarządu Jan Maria Tomaszewski, pracująca w biurze zarządu Beata Fido oraz wiceszef redakcji publicystyki Telewizyjnej Agencji Informacyjnej Samuel Pereira.

Jakie są zastrzeżenia Nowoczesnej wobec nich? Kurski był przez wiele lat politykiem i spin doctorem PiS-u, a w listopadzie i grudniu ub.r. wiceministrem kultury. Nowoczesna przypomniała jego wypowiedź z marca 2007 roku: „Będę konsekwentny w odzyskiwaniu dla PiS urzędu po urzędzie, przedsiębiorstwa po przedsiębiorstwie, agendy po agendzie. Trzeba jasno powiedzieć, że 16 miesięcy po wygranej PiS żaden działacz czy zwolennik naszej partii, który wykrwawiał się w naszych kampaniach wyborczych, nie może cierpieć głodu i niedostatku”. Radosław Włoszek jest też członkiem zarządu spółki Balice-Airport, w przeszłości był asystentem Beaty Szydło. Obaj, tak samo jak pozostali członkowie zarządów i rad nadzorczych TVP i Polskiego Radia, zostali powołani w styczniu br. przez ówczesnego ministra Skarbu Państwa Dawida Jackiewicza (został zdymisjonowany w tym tygodniu) na podstawie tzw. małej nowelizacji ustawy medialnej.

Jan Maria Tomaszewski, zatrudniony wiosną br. tak samo jak Małgorzata Raczyńska jako doradca prezesa TVP, to prywatnie kuzyn Jarosława Kaczyńskiego. O zatrudnieniu w firmie Beaty Fido, odgrywającej główną rolę w filmie „Smoleńsk”, głośno zrobiło się w tym tygodniu, kiedy poinformowała o tym „Gazeta Wyborcza”. Telewizja Polska podkreśliła, że Fido została zatrudniona w 2010 roku, nie sprecyzowano jednak, czy pracowała od tamtego czasu bez przerwy. Nowoczesna zaznaczyła, że aktorka prywatnie jest partnerką życiową Jana Marii Tomaszewskiego.

Samuel Pereira został zatrudniony w Telewizji Polskiej w marcu br., przedtem przez kilka tygodni pełnił funkcję wydawcy w radiowej Jedynce, gdzie nadal prowadzi niektóre wywiady w paśmie „W samo południe”. Wcześniej przez kilka lat był dziennikarzem „Gazety Polskiej Codziennie” i Niezalezna.pl. Krytycy PiS-u podkreślają, że „GPC” jest wydawana przez powiązaną z tą partią spółkę Forum (w jej radzie nadzorczej jest m.in. europoseł Ryszard Czarnecki).

Adam Kądziela na Twitterze przypomniał, że blogerka Maria Pereira, prywatnie żona Samuela Pereiry, w marcu br. zaczęła pracę jako specjalistka ds. social media w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (wcześniej była m.in. koordynatorem projektów w magazynie „Nowe Media” i account executive w IDMnecie). - Maria to dorosła i kompetentna kobieta. Opisywanie jej jako tylko "żony" jest nieuczciwe - komentował wtedy Samuel Pereira.


- Lista Petru jest równie wiarygodna co on sam. Za rządów PO nadzorował PKP i Solaris Busa, jako ekspert od czego? Chyba sześciu króli - skomentował na Twitterze to zestawienie Samuel Pereira. - Powiem tak: znam się na mediach i publicystyce 100x lepiej niż Ryszard Petru na kolei (PKP), busach (Solaris), że o historii nie wspomnę. Jestem dziennikarzem od 6 lat, pierwszy tekst w 2006 r., nominacja do Grand Press 2012 - wyliczył. - Na listę Petru mnie wstawił, bo teraz w TVP Info. Byle obsmarować - ocenił dziennikarz.

- I do TVP trafił Pan ze względu na swoje wyjątkowe kompetencje... Podobnie jak Pańska żona do KPRM. Błagam :) - polemizował z nim Marcin Kowalski, doradca Nowoczesnej w zakresie komunikacji, a do marca br. dziennikarz TVP Info.

- To co wyprawia partia Ryszarda Petru to zwykła bandyterka. Do listy polityków i działaczy pracujących dla spółek skarbu państwa dorzuca nielubianych dziennikarzy. Robi to sam mając na pokładzie propagandystę Marcina Kowalskiego, który nie tak dawno z TVP Info przeszedł do Nowoczesnej. W ten sposób Petru sam rozmydla przekaz swojej akcji, bo okazuje się, że listy nie tworzył w oparciu o argumenty, fakty, tylko o swoje osobiste antypatie - ocenił Samuel Pereira na swoim profilu facebookowym. - Dziennikarze zmieniają swoje miejsca pracy - to jest normalne. Dotychczas pracowałem w radiu, gazecie, kwartalniku i portalu internetowym - teraz w Telewizji Publicznej. To zbrodnia? Polityk piętnujący dziennikarza, tylko za to, że pracuje w TVP przestaje być politykiem, a zaczyna politrukiem. A tak się stało w tym wypadku, bo lider Nowoczesnej nie postawił mi żadnego merytorycznego zarzutu. Po prostu uderzył za nazwisko, a jeszcze przy okazji dostało się mojej małżonce. Tylko dlatego, że jest żoną swojego męża - dodał dziennikarz.

- Do dziś Petru nie wytłumaczył się z wzięcia posady przewodniczącego rady nadzorczej PKP, błędów w sprawozdaniu finansowego swojej partii, czy namawiania Polaków do brania kredytów we frankach. Zamiast tego odwraca uwagę od swoich kłopotów atakując dziennikarzy, którzy mu nie potakują i nie zachwycają się jego kolejnymi złotymi myślami - stwierdził Samuel Pereira.

 

Nowoczesna wspólnie z Jackiem Fedorowiczem przygotowała w br. dwa klipy parodiujące „Wiadomości” TVP1: pierwszy w maju, a drugi w sierpniu.

Jacek Kurski miesiąc temu w wywiadzie we „W Sieci” zwrócił uwagę, że duże roszady w publicystyce i informacjach w Telewizji Polskiej podczas jego prezesury wpłynęły na zmiany w sondażach poparcia partii politycznych. - Kiedy zostawałem prezesem TVP po miesiącach dywanowego nalotu we wszystkich telewizjach - w sondażach Nowoczesna remisowała z PiS (27-29). Dziś, po przywróceniu elementarnego pluralizmu, jest 40-15. Czyli ta kotwica pluralizmu i normalnego przekazu ma ogromny wpływ na stabilność polityczną i ład demokratyczny w kraju - stwierdził.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Kurski, Fido, Tomaszewski i Pereira na liście „Misiewiczów”. Pereira: lista niewiarygodna jak Petru

32 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
wwa
Pereira dziennikarzem? Paradne. Chłoptaś codziennie kompromituje się niewiedzą w najprostszych sprawach - o tym, że nie jest w stanie napisać jednego zdania bez błędów nie wspominając - a usiłuje kogoś przekonać, że stołek dostał za profesjonalizm. Żoneczka przypadkiem też. Ta para to akurat idealny przykład "misiewiczów". Trudno o lepszy.
odpowiedź
User
YKK
Dziennikarzem Pereira, to ty nigdy nie byłeś, a co więcej, nigdy nie będziesz. PS A jak tam ciepła posadka żony w Kancelarii Premiera?
85 28
odpowiedź
User
mono
Prawdziwy dziennikarze to tylko Lis, Durczok i Stokrotka.
62 71
odpowiedź
User
rh minus
Pan Pereira nie jest i nie był dziennikarzem. Jego zawód to propagandysta-buldożer
73 30
odpowiedź
User
rozbawiony piSSem
To są tak niepokorne nazwiska, że aż są dziennikarzami :D Na dodatek lepszego sortu :D
58 26
odpowiedź