SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Łukasz Ciechański po naszym tekście opublikował oświadczenie. Zawiera niecenzuralne słowa

"Jakiś dzban podający się za anonimowe źródło w redakcji powiedział, że 'wysłali go na urlop i to chyba dość długi'. Je...ij się w łeb zamiast opowiadać na zewnątrz rzeczy, o których nie masz pojęcia" - to fragment oświadczenia Łukasza Ciechańskiego, które opublikował w środę rano w mediach społecznościowych. Nam zarzucił "pełen nieścisłości" artykuł, po czym sam potwierdził to, o czym napisaliśmy.

Łukasz Ciechański, fot. screen z YouTube'a TrójkiArticle

Wczoraj (20 lipca) opublikowaliśmy artykuł zatytułowany: "Łukasz Ciechański od końca czerwca nie pojawia się na antenie Trójki". We wstępie napisaliśmy: "Po cichu radiowa Trójka usunęła z anteny Łukasza Ciechańskiego, szefa muzycznego stacji, który jeszcze w czerwcu prowadził w niej cztery audycje w tygodniu. Teraz zastępują go inni dziennikarze Programu Trzeciego". Właściwa część tekstu zaczyna się od wypowiedzi anonimowego pracownika Polskiego Radia, z którym rozmawialiśmy o sytuacji w Trójce. O Łukaszu Ciechańskim powiedział nam tak: - Wysłali go na razie na urlop. I to chyba dość długi.

Zapytaliśmy nadawcę, dlaczego Łukasz Ciechański nie pojawia się na antenie Trójki i kiedy wróci do prowadzenia programów. Justyna Szczurko z wydziału public relations Polskiego Radia napisała jedynie, że trwa sezon urlopowy. Nie chciała powiedzieć, czy nieobecność Ciechańskiego ma z tym związek i czy zniknął na dłużej. O powrót na antenę zapytaliśmy także prezentera, ale nie dostaliśmy od niego odpowiedzi.

Łukasz Ciechański: "Je...ij się w łeb"

Dwie godziny po publikacji naszego tekstu jego bohater opublikował na swoim Facebooku oświadczenie.

"Szanowni, ponieważ pojawił się na mój temat artykuł w Wirtualnych Mediach - po raz kolejny pełen nieścisłości, zapraszam do lektury tego co się dzieje NA PRAWDĘ, a nie domysłów 'kolegów' z branży" (pisownia oryginalna - przyp. red.) - zaczyna swój wpis Ciechański. Pisze, że nikt go nie zdjął z anteny Trójki.
 
"Zdjąłem się sam, do czego jako kierownik własnej redakcji mam prawo. (Mam na ten temat korespondencję i odpowiednie dokumenty i każdy, kto twierdzi publicznie inaczej po prostu kłamie. Rozmowę na ten temat odbyłem z dyrektorem już w trakcie festiwalu w Opolu.). Zdjąłem się z anteny, gdyż miałem do odebrania 40 dni urlopu. Urlop odbieram 'w kratkę', czyli każdy poniedziałek mam pracujący, żeby móc programować muzykę, co też czynię" - informuje Łukasz Ciechański.

Następnie w dość niecenzuralny sposób opisuje naszego informatora z Polskiego Radia. "Jakiś dzban podający się za anonimowe źródło w redakcji powiedział, że 'wysłali go na urlop i to chyba dość długi'. Po pierwsze, to je...ij się w łeb zamiast opowiadać na zewnątrz rzeczy o których nie masz pojęcia, a po drugie mój urlop nie był nikomu na rękę, bo okazało się, że moją robotę np. przy Liście Przebojów teraz muszą robić 4 osoby. A po trzecie - to sami zobaczcie jak fajnie się pracuje wśród 'uprzejmych kolegów', którzy pieprzą na zewnątrz bez sensu i przedstawiając się dziennikarzom jako 'wiarygodne źródło'. A ci to potem publikują. Dramat" - ocenia Ciechański.

"Nie będę z Wami gadał"

Dalej dziennikarz wyjaśnia, że angażuje się obecnie w projekty telewizyjne, pozostając jednocześnie szefem muzycznym Trójki. "Od połowy czerwca zająłem się także montażem programu Hell's Kitchen - Piekielna Kuchnia, który wraca do telewizorów we wrześniu (i według recenzji ludzi, którzy widzieli pierwsze odcinki będzie to mega petarda - tym większy to dla mnie zaszczyt pracować w tym składzie montażystów). 22 sierpnia z kolei lecę na dwa miesiące do mojej ukochanej Andaluzji, gdzie odbywać się będzie produkcja programu Love Island. Według ustaleń z Marcinem (dyrektorem Trójki) muzykę w Trójce będę w tym czasie programował nadal, bo doświadczenia pandemiczne pokazały, że Home Office można robić nawet z księżyca". Ciechański przypomina, że z Jake Vision, firmą produkującą wymienione programy, pracuje z przerwami od 2015 r. "Kiedy było trzeba i chciałem godziłem tę współpracę z pracą na antenie i nikt nie miał z tym najmniejszego problemu" - czytamy w jego oświadczeniu.

Na koniec proponuje nam, by "artykuł z domysłami" poprawić. Jednocześnie przyznaje, że nie odpowiedział na naszą wiadomość. "Dopóki będziecie publikować półprawdy na mój temat i pozwalać na istnienie pod artykułami o mnie komentarzy zawierających kłamstwa i pomówienia - nie będę z Wami gadał" - zaznacza.

"To źle mu wróży co do jego przyszłej kariery"

Zapytaliśmy wczoraj nadawcę, czy treść oświadczenia Łukasza Ciechańskiego była konsultowana z kierownictwem Polskiego Radia i czy akceptuje ono niecenzuralny język swojego pracownika w mediach społecznościowych (chodzi nam o określenia: "je...ij", "pieprzą", "dzban"). Odpowiedzi nie otrzymaliśmy.

- Jestem zwolennikiem tezy, że podstawowe miejsce pracy dla dziennikarza jest najważniejsze, a jeśli ktoś decyduje się jeszcze na aktywność w mediach społecznościowych, to byłoby dobrze, żeby jego wpisy były spójne z tym, co prezentuje tam, gdzie jest zatrudniony. Mam wrażenie, że w tym przypadku mamy do czynienia z czymś, co można by nazwać "zjawiskiem Dr Jekyll i Mr Hyde". I to nie najlepiej świadczy o Łukaszu Ciechańskim i źle mu wróży co do jego przyszłej kariery - uważa prof. Jan Kreft, medioznawca z Politechniki Gdańskiej. - Są oczywiście tacy, którzy uważają, że gdy się wychodzi z pracy, to na Facebooku można publikować, co się chce. Właśnie nie. Ludzie mediów mają nieco inną rolę do odegrania. Oni kształtują nie tylko swój wizerunek, ale i wizerunek miejsca ich pracy. I nawet gdyby bardzo chcieli, to nie da się oddzielić jednego od drugiego.

Polskie Radio nie odpowiada

Oświadczenie szefa muzycznego Programu Trzeciego trzema serduszkami wsparła Małgorzata Łukowska. To z nią jesienią 2020 r. Łukasz Ciechański zadebiutował na antenie Trójki w porannym programie. W pierwszych tygodniach słuchacze masowo krytykowali w mediach społecznościowych stacji nie tylko audycję, ale i jej prowadzących. Po dwóch miesiącach Łukowska przestała pojawiać się w porannej audycji. Rok później zdjęto ją z anteny po tym, jak została ukarana naganą za audycję z wulgarnymi piosenkami.

Również pod oświadczeniem Łukasza Ciechańskiego na Facebooku głos zabrał Tomasz Miara, który w październiku dołączył do Trójki. W kwietniu obaj zaczęli prowadzić "nową" Listę Przebojów Trójki. "Ja bym mu tak do końca nie ufał. Takie oświadczenie można kupić w każdym sklepie z oświadczeniami 😛" - napisał Tomasz Miara.

Przypomnijmy, od końca czerwca Łukasz Ciechański nie pojawia się na antenie Trójki. Stało się to po cichu, bo żegnając się ze słuchaczami w swoich ostatnich programach (nadawanych od 23 do 26 czerwca), prezenter nie informował, że znika na dłużej. Za każdym razem kończył, mówiąc: "do usłyszenia". Obecnie zastępują go inni dziennikarze Programu Trzeciego. Potwierdziły się również doniesienia naszego informatora, że Ciechański znika na dłuższy urlop. Ani dziennikarz, ani biuro prasowe nie udzieliły nam precyzyjnych odpowiedzi na ten temat (Polskie Radio w ostatnich miesiącach bardzo często unika odpowiedzi na nasze pytania).