SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Polscy piłkarze nie rozmawiają z mediami przed meczem z Czechami. „Absolutny strzał w kolano”

Reprezentacja Polski w piłce nożnej ma unikać kontaktów z mediami przed piątkowym meczem z Czechami. Zdaniem naszych rozmówców chodzi o to, żeby piłkarzy nie musieli mierzyć się z pytaniami o tzw. aferę premiową z mundialu. - Dopóki będą cisze medialne, głupkowate uniki, wysyłanie trzeciorzędnych piłkarzy na konferencje prasowe, ten wrzód będzie pęczniał - ocenia Mirosław Żukowski z „Rzeczpospolitej”.

W piątek polska reprezentacja rozegra mecz z drużyną Czech. Tymczasem jak doniósł dziennikarz sportowy Interii Sebastian Staszewski, nowy selekcjoner Fernando Santos przed tym spotkaniem „zarządził ciszę medialną”. „To pokłosie głośnego wywiadu Łukasza Skorupskiego w Onecie. W efekcie na pierwszą konf. poszedł debiutant Ben Lederman, a reszta piłkarzy dostała zakaz udzielania wywiadów przed wylotem do Pragi” - napisał Staszewski na Twitterze.

Chodzi o wywiad z bramkarzem reprezentacji Łukaszem Skorupskim, który kilka dni temu ukazał się w „Przeglądzie Sportowym”. Piłkarz odniósł się tam do tzw. afery premiowej. Wirtualna Polska ujawniła w grudniu ub.r., że premier Mateusz Morawiecki obiecał kadrze premię w wysokości 30 mln zł za awans z grupy na mistrzostwach świata.

„Wychodzimy z grupy i zamiast się cieszyć, nagle zaczęliśmy kłócić się o te premie. Ci mają mieć tyle, inni tyle. Ale to tak się kłóciliśmy, że nie gadaliśmy z pewnymi zawodnikami. A dzień wcześniej razem śpiewaliśmy. Zbliżał się mecz z Francją. »Lewy« [Robert Lewandowski, kapitan reprezentacji – red.] mówi, rada drużyna: »Panowie, dogadajmy się. Nie możemy myśleć o premii, tylko o meczu«. Dogadaliśmy się, żeby już nie rozmawiać o tej premii. Z całym szacunkiem dla pieniędzy, ale nikomu na kadrze ich nie brakuje” - mówił Skorupski „Przeglądowi Sportowemu”.

Polski Związek Piłki Nożnej twierdzi jednak, że żadnej ciszy medialnej nie ma. - Nie jest prawdą, że selekcjoner wprowadził „ciszę medialną”. Po prostu zwrócił się do piłkarzy z apelem, aby skoncentrowali się na przygotowaniach do zbliżających się meczów i jeśli to możliwe unikali w tym czasie rozmów z mediami – zaznacza Jakub Kwiatkowski, team manager i rzecznik prasowy reprezentacji.

Zgrupowanie piłkarzy zaczęło się w poniedziałek, w piątek odbędzie się mecz na wyjeździe z Czechami, a w poniedziałek w Warszawie z Albanią. Zwykle w trakcie półtoratygodniowych zgrupowań publikowano kilka relacji na youtube'owym profilu Łączy nas piłka. Na razie nowych filmów brak.

- Kamery Łączy nas piłka również nie miały wstępu do szatni, autobusu czy na salę odpraw w czasach, kiedy selekcjonerem był Adam Nawałka. Trener Santos ma takie same zasady i nie ma w tym niczego nadzwyczajnego. Odprawy bez udziały kamer to rzecz wręcz standardowa w świecie piłki. Bez względu na to ekipa ŁNP jest obecna na zgrupowaniu i vlogi z kadry będą nadal realizowane - zaznaczył w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Kwiatkowski.

„Wrzód będzie pęczniał”

- Pamiętam sformułowania „cisza medialna” z wielu sportów, nie jest to rzecz niebywała – zaznacza Mirosław Żukowski, który od 1996 roku kieruje działem sportowym „Rzeczpospolitej”. - Bywało, że trenerzy czy sami zawodnicy taką wprowadzali. W tenisie Agnieszka Radwańska nie chciała rozmawiać przed ważnymi meczami, od psycholog Igi Świątek również raz czy dwa usłyszałem, że jest cisza medialna. Nie dziwi mnie więc to przesadnie – dodaje.

Zdaniem Żukowskiego, teraz sytuacja jest jednak specyficzna. - Ze względu na dwa fakty: po pierwsze to piłka nożna, najpopularniejszy w Polsce sport, zainteresowanie opinii publicznej jest ogromne. Po drugie, z tego co wiemy, nie sam trener zarządził ciszę medialną. Zawodnicy, którzy byli na mundialu, z Robertem Lewandowskim na czele, powiedzieli, że nie chcą spotykać się z dziennikarzami w obawie o pytania o premie. Nie chcieli tego tematu drążyć. Nie wiem, czy sam Santos to wymyślił, podejrzewam, że jest to na rękę wszystkim, bo chcą jak najszybciej pogrzebać tego trupa, nie jątrzyć już tej rany. Natomiast jest to rozwiązanie złe. Powinni przyznać, że popełnili błąd, zachowali się nie tak, jak trzeba, przeprosić i iść dalej. Ta cisza medialna jest chorobliwa i służy temu, żeby nie ciągnąć sprawy premii. To absolutny strzał w kolano tej drużyny i Santosa jako jej nowego lidera – zaznacza dziennikarz.

- Dopóki będą cisze medialne, głupkowate uniki, wysyłanie trzeciorzędnych piłkarzy na konferencje prasowe, ten wrzód będzie pęczniał i tego typu wywiady jak Łukasza Skorupskiego w „Przeglądzie Sportowym” będą jedynym sposobem, żeby opinia publiczna się czegokolwiek dowiedziała – uważa Żukowski. - Jeżeli Santos dał się namówić na ciszę medialną, popełnił błąd. Powinien powiedzieć: panowie, przychodzę, jest nowe rozdanie, stawiam jasno i twardo warunek: kończycie wszystkie swoje dawne sprawy, mnie przy tym nie było, nie odpowiadam za to, załatwcie to z mediami i kibicami, żeby to się za wami nie ciągnęło, nie chcę słyszeć o tej sprawie. A zarządził ciszę medialną, trudno powiedzieć, z jakiego powodu – dodaje.

„Gasi pożar, który nie on wzniecił”

Medialna cisza służy przede wszystkim piłkarzom, mówi Michał Pol, jeden z twórców i frontmanów Kanału Sportowego, w przeszłości m.in. redaktor naczelny „Przeglądu Sportowego”. - Fernando Santos nie miał innego wyjścia, gasi pożar, który nie on wzniecił. Ma prawo być wściekły, bo minął pewien czas od mundialu, a jest nierozbrojona bomba, śmieci zamiecione pod dywan, ale spod niego wystają. I nagle wywiad Łukasza Skorupskiego. To przede wszystkim problem dla Santosa, który chciałby mieć piłkarzy skupionych na zadaniu, jego meczowym debiucie. On walczy o atmosferę w kadrze, zlikwidowanie grupek. Zażądał dla piłkarzy posiłków przy wspólnym stole, bez telefonów komórkowych. Chciał niwelować podziały, które rosły po mundialu. A tu cały czas ogień się tli – uważa Pol.

- Media są stratne, ale spokojnie poradzą sobie bez rozmów z piłkarzami, które rzadko cokolwiek wnoszą przed meczami. Rozumiem selekcjonera, że zrobił to dla ratowania atmosfery w kadrze i poprawy koncentracji. To nie jest wymierzone w media, to zarządzanie kryzysem – mówi Pol.

Były naczelny „Przeglądu Sportowego” dodaje, że żaden piłkarz nie chce teraz chodzić na konferencje prasowe. - Wysyłają młodego debiutanta, który jeszcze nie zdążył wszystkich poznać, jego wypowiedzi trwały kilka minut. Pytanie brzmi, jak długo będzie trwać ta cisza medialna. Czy skończy się przed meczem z Albanią, czy potrwa do końca zgrupowania? Może mina zostanie rozbrojona jakimś oświadczeniem piłkarzy. Przyznają się, że wtedy się pogubili, ale żałują, przepraszają kibiców i skoncentrują się na grze, pokażą na murawie, na co ich stać? Na razie wszyscy się chowają, wypychają na konferencje debiutantów. A ci się kiedyś skończą i będą musieli tam przychodzić liderzy drużyny – zapowiada Pol.

- Problem został odłożony w czasie. Santos może być wściekły, bo trzy miesiące były na odniesienie się do tej sprawy, wyjaśnienie, przeproszenie. To nie zostało zrobione. On przyjeżdża, na trzy dni przed meczem chciał się skoncentrować, rzeczywiście odłożyć problem. To nie jego sprawa, ale może on stwierdzi, że nie wyobraża sobie tak dalszego funkcjonowania. Że do następnego zgrupowania ma to być rozwiązane. Przypuszczam, że teraz najłatwiej było mu ogłosić tę ciszę medialną. Teraz piłkarze zamiast żyć meczem z Czechami, zajmowaliby się wyjaśnianiem sprawy kibicom – uważa Pol.

Santos odpowiedzialny za wynik sportowy

- Jeżeli to Santos wprowadził ciszę medialną, to uważam, że to dla niego bardzo dobry, efektywny i pragmatyczny ruch – ocenia natomiast Grzegorz Kita, ekspert marketingu i konsultingu sportowego, prezes i założyciel Sport Management Polska. - Santos będzie rozliczany wyłącznie z wyniku sportowego. Jeżeli uznał, że w tej chwili publiczne pojawianie się piłkarzy, w sytuacji po wywiadzie Skorupskiego, może mu generować jedynie problemy, niesnaski w kadrze i komplikacje - to stara się tego uniknąć. To nie koniec świata, że przed jednym meczem wyjątkowo będzie cisza medialna. To nie jest przecież nic niezwykłego, nie jest to też sytuacja, który by nieustannie się powtarzała i komplikowała mediom życie. Raz na jakiś czas można coś takiego wprowadzić, z zastrzeżeniem, że ma to sens, jeśli to własna decyzja Santosa. On wie, po co mu ta cisza i sam ocenia sytuację wewnątrz w reprezentacji. Każdy ma świadomość, że na jakiejkolwiek konferencji prasowej piłowana byłaby przede wszystkim afera premiowa. Santos w pewnym sensie próbuje sobie kupić spokój – podkreśla Kita.

Czy tego typu strategia nie jest zamiataniem pod dywan afery premiowej? - To zależy z której strony popatrzeć na tę sprawę. Czy na poziomie PZPN, czy Santosa. Co komu jest teraz potrzebne i za co odpowiada, z czego będzie rozliczany. Niewyjaśnienie tej sprawy na poziomie ogólnym to ewidentne zamiatanie pod dywan. Co więcej, niewyjaśnienie od razu po mundialu, próba przeczekania, powoduje, że temat wciąż będzie wracał. Bo nikt nigdy nie stawił mu czoła z otwartą przyłbicą. Wręcz mataczono, w istocie psując coraz bardziej krew w kadrze. Wraz z kolejnymi upływającymi miesiącami możemy tylko oceniać, że ktoś kłamał bezczelnie, ktoś trochę, a ktoś mijał się z prawdą. Nie ma pozytywnych bohaterów tej historii – uważa Kita.

- Natomiast Santos został mianowany selekcjonerem, ma odpowiadać za wynik sportowy. Jest postacią autonomiczną, ma swoją wiedzę, filozofię przygotowań, decyzyjność. Jego nie interesują szeroko rozumiane kłopoty PZPN, relacje między mediami a PZPN, burze medialne. Jeżeli jego decyzje wynikają z osobistej autonomii i filozofii pracy, to są uzasadnione pod kątem pragmatycznym, nastawionym na wynik reprezentacji. Santos mógłby pozwolić piłkarzom na udział w konferencjach, ale ryzykowałby, że będzie jeszcze więcej bałaganu i napięć wokół jego pierwszego meczu i przygotowań. W pewnym sensie Santos ma teraz swoje interesy, PZPN swoje, a media i kibice swoje – dodaje ekspert.

Sponsorzy przeżyją

Czy brak konferencji prasowych może wpłynąć na postawę sponsorów polskiej reprezentacji?

- Bez wątpienia sponsorzy się zastanowią, bo ekspozycja ich produktów jest mniejsza – uważa Mirosław Żukowski. - Wydaje mi się, że najważniejsi sponsorzy PZPN powinni porozmawiać z trenerem Santosem. Że tak nie powinno być, bo szkodzi to wizerunkowi produktu, z którym się związali. Ten produkt to reprezentacja Polski – podkreśla.

- Sponsorom miesza szyki przede wszystkim nie to, że jest cisza medialna, ale to, że nikt jeszcze w sposób godny, uczciwy i ostateczny nie rozliczył się z aferą premiową – mówi natomiast Grzegorz Kita. - Co więcej, właściwie od ponad roku mamy do czynienia z kolejnymi, różnorakimi kryzysami wokół kadry i PZPN. W temacie afery premiowej to przez ostatnie miesiące właściwie pojawiały tylko dziwne, naiwne apele, żeby o tym już nie rozmawiać, próby zamiatania pod dywan. To jest wciąż tykająca bomba zegarowa i to raczej przeszkadza sponsorom. Niestabilność i niepewność. Wywiad Skorupskiego to w pewnym sensie czubek góry lodowej i efekt jątrzącej się wewnątrz sytuacji. To wszystko wina tego, że sytuacja nie została nigdy porządnie rozwiązana – ocenia.

- Sponsorzy ciągle siedzą na wizerunkowej minie, jaką jest afera premiowa. Z kolei ekspozycja na konferencjach prasowych nie jest na tyle duża czy kluczowa, żeby raz na jakiś czas nie pozwolić sobie na to, żeby jej nie było. Z ekonomicznego punktu widzenia to minimalna strata, nie trzeba nad nią wylewać łez. Gdyby cisza medialna trwała miesiąc, kwartał, byłaby to inna sprawa, nietypowa i niestosowna. Ale mówimy o sytuacji incydentalnej, to nie jest standard. Okazjonalnie, moim zdaniem, można coś takiego zastosować, gdy okoliczności tego wymagają – podkreśla Kita.

- Gdyby cisza trwała do końca eliminacji do Euro, byłby problem – twierdzi także Michał Pol. - Sponsorzy nie są zainteresowani pojawianiem się w kontekście rozliczeń poprzedniej ekipy i poprzedniego turnieju. Zależy im na tym, żeby wszyscy znów kochali reprezentację, żebyśmy interesowali się jedynie sportowym wymiarem eliminacji. Sponsorzy też chcą zakończenia tej sprawy. Myślę, że przeżyją to, że nie odbyły się dwie konferencje, a piłkarze nie wili się wokół wyjaśnień na tle ich logo. Natomiast ta sytuacja nie powinna się przedłużać – podkreśla Pol.

Mecz z Czechami rozpocznie się w piątek 24 marca o godzinie 20.45. Transmisję ze spotkania będzie można oglądać w TVP1, TVP Sport, Polsat Sport Premium 1, a także na stronie Sport.tvp.pl i w aplikacji mobilnej TVP Sport.

***

Już po rozmowach przeprowadzonych do tekstu w czwartek wieczorem odbyła się konferencja prasowa Roberta Lewandowskiego, który powiedział: „Chcę przeprosić kibiców, że jako kapitan nie powstrzymałem we właściwym momencie wydarzeń, które przeobraziły się w »aferę premiową«. Wywiad Łukasza na nowo ożywił dyskusję i ten temat. Dla nas to też było zaskoczenie. Ale załatwiliśmy to wewnątrz kadry i wydaje mi się, że to najważniejsze, że jako drużyna zamykamy ten temat. Kwestia premii nigdy nas nie podzieliła i nigdy nas nie podzieli”.

Dołącz do dyskusji: Polscy piłkarze nie rozmawiają z mediami przed meczem z Czechami. „Absolutny strzał w kolano”

16 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Hubert
Widać że Santos zastosował niezłą zasadę 🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣
0 0
odpowiedź
User
D
Piłkarze mają grać a nie napędzać plotkarskie i judzące media.
0 0
odpowiedź
User
miki
A co wnosza takie rozmowy z mediammediami? Ten sam belkot od lat przed kazdym meczem nie wnoszacy nic " jestesmy zmotyowani", "wazny mecz" " nie lekcewazymy przeciwnika " ble ble ble. Temat premi juz ucichl, jedynie dziennikaze sportowi przez to nie maja nic do roboty i beda wymyslac na sile jakies tematy.
0 0
odpowiedź