SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Michał Nowosielski: kampania „Przekażmy sobie znak pokoju” w ogóle nie prowokuje, przemawia wolno i spokojnie

Kampania „Przekażmy sobie znak pokoju” przemawia wolno i spokojnie, nie ma szansy przebić się przez wrzawę i zgiełk ludzi, którzy dziś jak owi biblijni Żydzi krzyczą i zatykają sobie uszy, żeby nie słyszeć słów Chrystusa. Żeby zamiast Boga, czcić swoje prawo - ocenia Michał Nowosielski, były dyrektor kreatywny agencji BBDO Warszawa.

Article

W ramach kampanii społecznej „Przekażmy sobie znak pokoju”, która ruszyła kilka dni temu, znani działacze katoliccy oraz wierzące osoby LGBT apelują o szacunek wobec osób homoseksualnych, biseksualnych i transpłciowych. Swoimi przemyśleniami na ten temat dzielą się m.in. teolożka Halina Bortnowska i Dominika Kozłowska, redaktor naczelna miesięcznika „Znak”.


Kampanie ocenia Michał Nowosielski, były dyrektor kreatywny agencji BBDO Warszawa


Mimo że kibicuję samej idei, a nawet doceniam pomysł oparcia przekazu na „insajcie”, że ludzie przekazując sobie znak pokoju, bardzo często tylko bezrefleksyjnie podają sobie rękę, w ogóle na wszelki wypadek nie zastanawiając się, jaki sens ma ten gest i te słowa - to, niestety, sama realizacja nie wzbudza już mojego zachwytu.

Czy jest zbyt prowokacyjna?. Dla mnie największą jej słabością jest to, że w ogóle nie jest prowokacyjna. To jest tego typu kwestia, w której ludzie są niezwykle zajadli w swoim przekonaniu. I czym bardziej się ich stara zmusić do zastanowienia, tym bardziej oni buczą, żeby nie słyszeć, co się do nich mówi.

Chrystus mówił, że bliźniego - każdego! - trzeba kochać jak siebie samego, że nie do nas należy ocena innych ludzi ("Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”), że Chrześcijanin powinien zajmować się swoimi grzechami, a nie grzechami innych. Chrześcijanin nie ma być sprawiedliwy, lecz miłosierny, a - mimo różnych rozpaczliwych prób udowodnienia, że to się da pogodzić - to są postawy, które się znoszą.

Sprawiedliwość jest natomiast ulubionym pojęciem marksistowskim, co zresztą znajduje dziś odzwierciedlenie np. w nazwach niektórych organizacji politycznych. Tak więc każdy Chrześcijanin, a więc oczywiście także Katolik, ma obowiązek kochać każdego bliźniego: heteroseksualistę i homoseksualistę, Żyda, Murzyna, Muzułmanina, Kurda, Syryjczyka, a nawet wegetarianina i rowerzystę, tak samo, jak siebie.

Ma obowiązek pomagać mu w potrzebie i przyjmować pod swój dach, jako gościa. To nie tylko Papież, ale przede wszystkim Pismo Św. nie pozostawia nam w tej sprawie żadnych wątpliwości.

O ile jednak ktoś może powiedzieć, że Chrześcijanin może próbować dyskutować z Papieżem, czy nawet kontestować Jego słowa (mimo, że ja np. uważam obecnego Papieża za prawdziwy cud), o tyle Chrześcijanin, który polemizuje z Pismem Świętym po prostu nie jest Chrześcijaninem. Np. ksiądz, który nawołuje do ochrony wartości naszej kultury, owych wartości chrześcijańskich, poprzez zamykanie swoich domów przed potrzebującymi, polemizuje z Chrystusem, bo z tego, co pamiętam - a czytałem Nowy Testament kilka razy - Jezus nie postulował ochrony żadnych wartości przed obcymi, lecz wręcz odwrotnie, kazał nam dzielić się tymi wartościami i rozprzestrzeniać je po świecie.

Jak to niezwykle mądrze powiedział któryś z myślicieli katolickich (niestety znam co najmniej dwie różne atrybucje tych słów): "Ewangelizacja nie jest najważniejszym obowiązkiem Kościoła. Jest Jego jedynym obowiązkiem." Pozwolę sobie powtórzyć, bo to ważne: nie ochrona wartości chrześcijańskich, lecz Ewangelizacja, czyli ich roznoszenie, rozpowszechnianie, rozdawanie,

Niestety nasza polska religijność (bo chyba nie można nazwać tego Wiarą), polega bardzo często nie na wsłuchiwaniu się w sens słów Chrystusa, lecz na opowiedzeniu się po pewnej stronie, stanięciu po konkretnej stronie barykady - a kościół (jako instytucja) bardzo często utwierdza ludzi w przekonaniu o istnieniu właśnie takiej barykady.

W Polsce Katolik, to nie jest ten, który kocha Boga i Bliźniego, który ufa Bogu, a bliźniego obdarza miłością i miłosierdziem, tylko ten, kto chodzi do kościoła, żyje w związku sakramentalnym (choć od tego zdarzają się liczne wyjątki), a przede wszystkim jest przeciw aborcji, eutanazji i metodzie in vitro.

Ciekawe, że już co do kary śmierci, to nie ma takiego powszechnego przekonania, że Katolik musi być absolutnie przeciwny. Niestety na tak myślących ludzi, łagodne spojrzenia, nieagresywne słowa i próby wyciągania do nich ręki w geście pojednania, to nie jest dobra metoda. Mamy co prawda zło dobrem zwyciężać, ale kto powiedział, że dobro musi być potulne.

Niestety mam wrażenie, że kampania „Przekażmy sobie znak pokoju”została zrobiona dla siebie. Ta kampania przekonuje przekonanych. Ci, którzy myślą inaczej, mają w dupie, co jakiś gej i jego tata, albo jakaś „redaktorka pseudokatolicka” myślą o podawaniu ręki gejom i przytulaniu Arabów.

Moje doświadczenie zawodowe mówi mi, niestety, że kampanie społeczne, które mają coś poruszyć, albo mają spróbować się zmierzyć z mocno wżartym w mózgi stereotypem, robi się inaczej. Czasem trzeba nazwać rzeczy po imieniu, czasem trzeba użyć kuracji szokowej, żeby się przebić przez ten mur schematu myślowego, podpierany bardzo często przez środowisko, a nawet rozmaite quasi-autorytety.

To nie jest taka kampania. Ta kampania przemawia wolno i spokojnie, nie ma szansy przebić się przez wrzawę i zgiełk ludzi, którzy dziś, jak owi biblijni Żydzi krzyczą i zatykają sobie uszy, żeby nie słyszeć słów Chrystusa. Żeby zamiast Boga, czcić swoje prawo - i tu raz jeszcze na koniec zwrócę uwagę na zaskakującą zbieżność tej wartości z nazwą pewnej organizacji”.


Michał Nowosielski

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Michał Nowosielski: kampania „Przekażmy sobie znak pokoju” w ogóle nie prowokuje, przemawia wolno i spokojnie

5 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
pavv
Panie Ładny! Jestem hetero i czuję się dyskryminowany! POMOCY!
odpowiedź
User
pafeł
Jestem hetero i cieszę się, że jest taka akcja. Trzeba uświadomić ludzi, że tacy ludzie istnieją i im również należy się szacunek. Niestety polski "Kościół" jest tak zacofany i średniowieczny, że nigdy tego nie pojmie, a przecież wśród księży nawet są geje. Sam Jezus mówił "Kochajcie bliźniego swego - (każdego!) - jak siebie samego", ale do polskich "katolików" to nie dociera, bo oni mają "swoją" religię (opartą głównie na nienawiści i nietolerowaniu innych). Teraz do tych, którzy twierdzą, że homoseksualizm jest niezgodny i sprzeczny z naturą, otóż: W świecie zwierząt również istnieją zachowania homoseksualne (zarówno wśród samców, jak i samic - rzadko, ale jednak), więc homoseksualizm jest całkowicie zgodny z naturą... :)
odpowiedź
User
taka prawda
Bóg jest miłosierny, ale nie głupi.
odpowiedź
User
pankreatywny@gmail.com
Amen...
odpowiedź
User
przeciwny
Akcja nie ma na celu budowania tolerancji, ale ma na celu wyłącznie chodzi o akceptację myślenia i działania strony LGBT i o to, by druga strona (czyli Kościół) wreszcie zmienił swoją naukę. Nie ma opcji na to by lobby homoseksualne akceptowało stanowisko Kościoła. No i finansowanie przez George’a Sorosa.
odpowiedź