SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Biuro prasowe NBP na Twitterze to „prywatne poletko komunikacyjne”

Eksperci od PR w rozmowach z portalem WirtualneMedia.pl, krytykują wpisy twitterowe biura prasowego Narodowego Banku Polskiego. - NBP zgodnie ze sztuką nie powinien angażować się w politykę, powinien przede wszystkim zabezpieczać stabilność materialną obywateli. Jeśli jednak jest zgoda na takie działania, one są podejmowane. Może to po prostu kampania przyćmiewania innych rzeczy - mówi Sebastian Drobczyński.

Adam Glapiński, fot. NBPArticle

Biuro prasowe Narodowego Banku Polskiego w ostatnich dniach zamieściło kilka zaskakujących wpisów twitterowych o „kierowniku polowania”, który miał rozpocząć nagonkę na prezesa NBP Adama Glapińskiego. W sondzie jako jeden z wariantów tożsamości „kierownika” wskazało Donalda.

Pojawiły się teorie, że ktoś włamał się na konto NBP albo, że nie jest ono autentyczne. Spekulacje uciął dyrektor departamentu komunikacji NBP Piotr Turek. Potwierdził on serwisowi Proto.pl, że @Biuronbp to oficjalny profil prowadzony przez dział prasowy banku, który „ma bardziej ludzkie oblicze – są emocje, jest riposta, jest na czas”. Jak dodał, do oficjalnej komunikacji NBP służy osobne konto @nbppl. W poniedziałek z Turkiem nie udało nam się skontaktować.

Oczkoś: Działanie, które podejmuje się w panice

Eksperci public relations, z którymi rozmawialiśmy, nie zostawiają na owym „ludzkim obliczu” suchej nitki. - To poziom wizerunku wczesnego TikToka, może pasować do humoru z zeszytów szkolnych czy na ostatnią stronę „Przekroju” - mówi dr Mirosław Oczkoś, ekspert od wizerunku i marketingu politycznego.

- Jeżeli to jest uważane za lotne, dowcipne i poszerzone, to gratuluję mapy pojęciowej. Ludzie, do których skierowany jest przekaz NBP, powinni się obrazić. Rozumiem, że poziom komunikacji w przestrzeni publicznej zszedł na psy, ale psy są tu niewinne, mają więcej klasy. To żenujące, byłem przekonany, że to fejk. Nawet niespecjalnie wymyślony, bo twórcy fejków robią lepsze rzeczy - uważa ekspert. - Okazuje się, że do tego jest dorobiona ideologia. Jeżeli to jest strategia, to jest tragedia - dodaje.

Zdaniem Oczkosia metoda komunikacji może być „formą odreagowania” współpracowników prezesa NBP po jego „ostatnich wyczynach”. - Żeby mu psychicznie zrobić dobrze. Przy tylu wykształconych PR-owcach w naszym kraju, tym ewidentnie zajmują się muchomorki z przedszkola, sześciolatki – mówi.

- To można albo wyśmiać, albo powiedzieć: panie prezesie, niech się pan opamięta! Ten przekaz buduje wizerunek instytucji, najpoważniejszego banku. Lepiej byłoby, gdyby komunikacja była nudna, bez fajerwerków – uważa Oczkoś.

Czy tego typu komunikaty nie są częścią strategii przykrycia innych tematów? - Patrząc na poziom wykonania tego zadania, to albo szczyt możliwości grupy, która to wymyśliła, albo pośpiech. Nie ma w tym głębszej myśli. To działanie, które się podejmuje w panice. Znane w futbolu: kopiemy piłkę na pole karne przeciwnika i na wariata, może ktoś wystawi nogę, głowę, jakoś strzeli się bramkę. Nie widzę tu żadnych zysków – podkreśla Oczkoś.

Drobczyński: W każdym szaleństwie jest metoda

- W każdej metodzie zawsze jest trochę szaleństwa i w każdym szaleństwie jest metoda – mówi specjalista od marketingu politycznego Sebastian Drobczyński. - Całkowicie odmienną sprawą jest kwestia sztuki komunikacji z otoczeniem: powinna być przejrzysta, treściwa i zrozumiała dla odbiorcy. Czy przekazy NBP mają dochodzić do obywateli czy do instytucji? Muszą być dopasowane do umiejętności odbioru informacji przez partnera. Nikt tu nie wymyślił niczego nowego od Platona. Kiedy mówisz, traktuj drugą stronę jak partnera i przekazuj treści, żeby one były zrozumiałe dla niego. Nie dla nadawcy – podkreśla ekspert.

Do kogo może być skierowany przekaz NBP? - Powinien być zrozumiały dla każdego obywatela – zaznacza Drobczyński. Czy temu mają służyć teksty o „kierowniku polowania” i ankiety z Colargolem? - NBP zgodnie ze sztuką nie powinien angażować się w politykę, powinien przede wszystkim zabezpieczać stabilność materialną obywateli. Jeśli jednak jest zgoda na takie działania, one są podejmowane. Może to po prostu kampania przyćmiewania innych rzeczy. „Na wydmuszkę” czy „na ropuchę”: przykrywamy stary temat nowym. W każdym szaleństwie jest metoda. Nie rozmawiamy teraz o zmienianiu zdania przez prezesa NBP w kwestii podnoszenia stóp procentowych, tylko mówimy o czymś kompletnie innym – zwraca uwagę Drobczyński.

Gołębicka: Satyrę i cynizm pozostawmy satyrykom

Według strateżki i ekspertki ds. marketingu Anny Gołębickiej biuro prasowe „poważnej instytucji, jaką jest NBP, powinno mieć komunikację bardzo wprost”. - Mamy dużą inflację, pojawia się niepokój. Biuro prasowe NBP, które powinno być rzetelne, mówić o sprawach ekonomicznych językiem profesjonalnym, a jednocześnie zrozumiałym, idzie w pytania, kto jest kierownikiem polowania. Satyrę i cynizm pozostawmy satyrykom, a instytucjom powołanym do zajmowania się pieniądzem zostawmy kompetencje do zajmowania się pieniądzem – dodaje.

Do kogo skierowane są komunikaty na Twitterze biura prasowego NBP? - Nastąpił błąd poznawczy. Kiedy jest się tak bardzo we własnym sosie, myśli się, że nie ma świata poza murem. To zabawa w zamkniętym kręgu miłośników pewnej opcji politycznej – uważa Gołębicka. - Zostaliśmy zaproszenie do prywatnej dyskusji satyryka albo polityka jednej partii. NBP to instytucja stojąca na straży złotówki, przez lata chwalona przez ekonomistów, że utrzymała wartość złotówki, traktowana jako instytucja zaufania publicznego, mimo na przykład historii z aniołkami prezesa Glapińskiego. Ale jeśli ktoś robi sobie z niej prywatne poletko swoich emocji politycznych, musi to być niesmaczne zarówno dla przeciwników PiS, jak i jego miłośników – dodaje.

- Jest to bez klasy. Jeśli ktoś z czymś „wtopił”, to zgodnie z doktryną PR-ową powinien zareagować, udając, że nie było sprawy. A tu wbrew zasadom jest odszczekiwanie się – mówi strateżka. - To pokazuje wybraną drogę narracyjną NBP. To nie pomyłka, ktoś traktuje tę instytucję jak swój folwark, a nie dobro narodowe. I pisze, co uważa. Na naszych oczach z NBP i jego mediów robi się prywatne poletko komunikacyjne osób, które na to pozwalają. To przerażające – uważa Gołębicka.

W ubiegły wtorek pojawiły się wyniki corocznego zestawienia „Global Finance”, w którym Adam Glapiński został oceniony jako jeden z najgorszych szefów banków centralnych w Europie. W odpowiedzi na profilach NBP i jego biura prasowego przytoczono wiele pochlebnych opinii o Glapińskim wyrażonych przez publicystów i przedstawicieli instytucji. Biuro prasowe stwierdziło też, że zestawienie „Global Finance” to „taki to ranking robiony przez bankierów, z poradą dla kapitału zagranicznego, gdzie można aktualnie najlepiej zarobić…”.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Biuro prasowe NBP na Twitterze to „prywatne poletko komunikacyjne”

7 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Turecki
Inspirowani przed Donalda morzecie pluć na Pana Prezesa ile wlezie a On i tak wyjdzie z tego na tarczy!!!
odpowiedź
User
Amator
Sadzilam ze to medium jest neutralne, ale jednak juz wiemy jak jest
odpowiedź
User
blondi
może jakieś wysłuchanie pana prezesa w Sejmie - opowie o działaniach antyinflacyjnych i o tym przekazie...
odpowiedź