SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Opłata reprograficzna obejmie komputery i dekodery. "Ceny sprzętu będą musiały pójść w górę"

Rząd ma zamiar podwyższyć opłatę reprograficzną, a szacunkowe przychody z tego tytułu mają wynieść ok. 318-398 mln zł i pójść na wsparcie artystów. - To rozszerzenie katalogu urządzeń jest dobre, ale nadal nie obejmuje smartfonów o które idzie największy bój - zwraca uwagę Marek Frąckowiak z Izby Wydawców Prasy. Michał Kanownik ze Związku Cyfrowa Polska dodaje: - Po rozszerzeniu opłaty i jej wzroście, ceny będą musiały pójść w górę. Bo inaczej handel elektroniką przestanie być w Polsce opłacalny. A to spowoduje, że ostatecznie konsument odczuje to w swoim portfelu.

fot. Shutterstock.com Article

W Polsce opłatą reprograficzną objęte są obecnie kserokopiarki, magnetofony i magnetowidy, teraz katalog urządzeń ma zostać rozszerzony.

Projekt znowelizowanego rozporządzenia dotyczące tzw. opłaty reprograficznej został opublikowany w środę przez Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu wraz z projektem ustawy o uprawnieniach artysty zawodowego.

Stawka 4 proc. ma dotyczyć następujących kategorii urządzeń i nośników:
- zestaw urządzeń audio lub audio-wideo z funkcją nagrywania lub odtwarzania nośników zewnętrznych,
- radio z funkcją nagrywania lub odtwarzania nośników zewnętrznych,
- odtwarzacz audio lub audio-wideo z funkcją nagrywania lub odtwarzania nośników zewnętrznych,
- inne urządzenie audio lub audio-wideo z funkcją nagrywania lub odtwarzania nośników zewnętrznych,
- komputer stacjonarny,
- komputer przenośny (w tym laptop, netbook, notebook), tablet i podobne urządzenia,
- nagrywarka CD, DVD, BluRay i podobne urządzenia,
- telewizor z funkcją nagrywania lub odtwarzania nośników zewnętrznych,
- dekoder telewizji cyfrowej z funkcją nagrywania,
- odtwarzacz wideo lub audio-wideo z funkcją nagrywania lub odtwarzania nośników zewnętrznych,
- komputerowy nośnik pamięci masowej (dysk twardy, SSD i podobne nośniki),
- przenośny elektroniczny nośnik pamięci (pendrive, karta pamięci i podobne nośniki),
- zapisywalna płyta optyczna (płyta CD, DVD, BluRay i podobne nośniki),
- zapisywalny cyfrowy nośnikpamięci wideo (kaseta, taśma i podobne nośniki),
- maszyny skanujące albo kopiujące w ilości od 0 do 1 kopii albo skanów na minutę,
- maszyny skanujące albo kopiujące w ilości od 2 do 99 kopii albo skanów na minutę.

Opłata w wysokości 2 proc. będzie dotyczyć takich urządzeń:
- maszyny kopiujące albo skanujące w ilości od 100 kopii albo skanów na minutę,
- czytniki książek elektronicznych e-book, plików PDF i podobne urządzenia,
- cyfrowe aparaty fotograficzne z niewymienialnymi obiektywami.

Natomiast stawką 1 proc. będzie objęty papier kserograficzny.

Według projektu rozporządzenia opłatą reprograficzną nie będzie objęta sprzedaż smartfonów.

Nie podoba się to Markowi Frąckowiakowi z Izby Wydawców Prasy. - Nie zmieniliśmy stanowiska w tej sprawie, zresztą w podobnym tonie wypowiadał się ZAiKS. To rozszerzenie katalogu urządzeń jest dobre, ale nadal nie obejmuje smartfonów o które idzie największy bój. To dobrze, ale o wiele za mało niż trzeba. Podstawowym urządzeniem do kopiowania plików muzycznych, filmowych i tekstowych jest - wbrew temu co stwierdza ZIPSEE - to właśnie smartfon - mówi portalowi Wirtualnemedia.pl Marek Frącowiak.

Czy ceny sprzętu wzrosną?

"Przewidywane w ramach regulacji podwyższenie opłaty reprograficznej nie powinno wpłynąć na ceny sprzętu elektronicznego. Ceny sprzętu elektronicznego w głównej mierze uzależnione są nie od podatku VAT czy też nałożonych opłat, ale od polityki cenowej producenta narzuconej przez niego dla konkretnego rynku. Koszt wytworzenia znacznej części sprzętu to bowiem ułamek jego ceny" - napisano w ocenie skutków regulacji.

Autorzy projektu uważają, że zmiana przepisów może nieznacznie obniżyć zyski importerów i producentów elektroniki, ze względu na obłożenie sprzedawanych przez nich produktów opłatą reprograficzną, ale producenci sprzętu będą musieli obniżyć ceny, by zrekompensować wzrost opłaty. - Jeżeli tego nie zrobią, konsumenci korzystając z jednolitego rynku w UE będą zamawiali produkty elektroniczne z innych krajów UE” – stwierdzono.

Innego zdania była m.in. Federacja Konsumentów, która w swoim stanowisku wskazywała, że nowa opłata uderzy w konsumentów i zwiększy skalę wykluczenia cyfrowego Polaków. - W naszym piśmie zwracamy uwagę na fakt, że obecna sytuacja związana z pandemią pokazała, że nie do końca jako społeczeństwo jesteśmy technicznie przygotowani na włączenie się w system pracy, nauki czy po prostu codziennego funkcjonowania w trybie online. Stąd apelujemy o całościowe przemyślenie systemu tzw. opłat reprograficznych - pisała organizacja.

REPROPOL zgłasza uwagi

Swoje uwagi do projektu przekazał nam także Maciej Hoffman, prezes zarządu Stowarzyszenia Dziennikarzy i Wydawców REPROPOL. Jego podstawowym zarzutem w stosunku do nowych przepisów jest również fakt, że w katalogu urządzeń nie ma wymienionego najważniejszego, jakim jest smartfon. - Dzisiaj jest to podstawowe urządzenie służące do kopiowania, a praktycznie znalazło się poza zasięgiem opłaty reprograficznej. To zubaża całe środowisko twórców - nie tylko artystów – o wynagrodzenie, jakie by im się należało. Nie trzeba by było wtedy sięgać do kasy ze Skarbu Państwa przy ewentualnym braku środków. Być może przedsięwzięcie byłoby samo opłacalne - uważa Maciej Hoffman.

Jego zdaniem, jeśli w projekcie zakłada się podział środków dla twórców w proporcjach 35 proc., wydawców – 35 proc., 30 proc. na Fundusz Wspierania Artystów Zawodowych, to należy „zauważyć, że zarówno wydawcy prasowi, jak i twórcy prasowi są poza ustawą”. - Moim zdaniem powinien być stworzony Fundusz Solidarnościowy i popieramy tę inicjatywę, ale FWAZ nie powinien przekraczać 6 proc. Trzecią kwestią jest podział opłat od urządzeń audio-wideo. W tej chwili portale korzystają dzisiaj przede wszystkim z utworów audiowizualnych, same wytwarzają treści. Dlatego proponowałabym, aby udział w podziale środków zwiększył się z 5 do 8 proc. kosztem pozostałych, zainteresowanych grup - stwierdza Maciej Hoffman.

"Ceny będą musiały pójść w górę"

Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska ocenia, że rozszerzenie opłaty reprograficznej czy podwyższenie jej stawki powinno być poprzedzone dokładną analizą i badaniem strat, jakie ponoszą twórcy w związku z tzw. dozwolonym użytkiem.

- Dopiero na podstawie tych wyników powinniśmy decydować, czy rozszerzanie listy produktów czy podnoszenie stawek jest celowe. A do dziś takiej analizy nie przedstawiono. Co więcej projektując ustawę powinno brać się pod uwagę interesy przedsiębiorców i konsumentów i tego, jak wyższa kwota na nich wpłynie.  A nie da się ukryć, że ich dotkną negatywne skutki tej ustawy. Pytań i wątpliwości mamy więcej. Np. dlaczego na telewizory smart czy laptopy nałożona jest 4-proc. opłata. Z branżą elektroniczną nikt się nie konsultował w tej sprawie, więc nie wiem, dlaczego ona akurat tyle wynosi - zaznacza Kanownik w komentarzu dla Wirtualnemedia.pl.

Kwestię podwyższenia opłaty i rozszerzenie katalogu urządzeń również ocenia negatywnie. - Przede wszystkim chcielibyśmy zwrócić uwagę na to, że nie wszystkie urządzenia, które znalazły się w wykazie rozporządzenia Ministra Kultury służą do kopiowania – np. telewizory czy takie urządzenia, jak tablety i laptopy, które w dużej mierze pomagają nam dziś do pracy i nauki zdalnej. One z natury służą nam przecież do kontaktu ze światem, pisania maili, przeglądania internetu, a nie kopiowania utworów. Minęły czasy, kiedy komputery były wykorzystywane czasem do kopiowania plików mp3 czy płyt CD. Dlatego z tego punktu widzenia rozszerzenie o nie opłaty reprograficznej nie ma żadnego uzasadnienia. Projektodawcy ustawy nie rozumieją obecnego współczesnego konsumowania kultury lub po prostu nie chcą tego widzieć, że dziś to streaming odgrywa główną rolę, a nie kopiowanie - podkreśla prezes Związku Cyfrowa Polska.

Według niego, założenie, że producenci sprzętu, by utrzymać konkurencyjność oferowanych produktów będą musieli obniżyć ceny, by zrekompensować wzrost opłaty jest absolutnie niewłaściwe. - Zwolennicy rozszerzenia opłaty od wielu miesięcy powtarzają, że w Polsce elektronika jest najdroższa w Europie i że w związku z tym, nie możemy sobie pozwolić na kolejne podwyżki. To nieprawda. Po pierwsze: według najnowszych danych Eurostatu w Polsce sprzęt elektroniczny jest najtańszy w Europie! I to mimo tego, że obowiązuje nas 23 proc. VAT, a np. w Niemczech tylko 19 proc. - tłumaczy.

- Po drugie: w Polsce marże na dystrybucję elektroniki są naprawdę minimalne i wynoszą do 1 proc. Dlatego nie jest tak, jak czasem niektórzy nas przedstawiają, że producenci czy dystrybutorzy nakładają duże marże i na tym zarabiają. Niskie marże pozwalały nam do tej pory być konkurencyjnymi w stosunku do Europy. Po rozszerzeniu opłaty i jej wzroście, ceny będą musiały pójść w górę. Bo inaczej handel elektroniką przestanie być w Polsce opłacalny. A to spowoduje, że ostatecznie konsument odczuje to w swoim portfelu. Z kolei dla dystrybutorów tworzy to coraz większy problem z szarą strefą i np. handlem elektroniką z Chin, który w żadnym stopniu nie jest opodatkowany i nie odprowadzana jest z niego opłata reprograficzna – więc nie zarobi ani artysta, ani budżet państwa - podsumowuje Michał Kanownik.

Założenia opłaty reprograficznej

Opłata reprograficzna ma być formą rekompensaty na rzecz twórców, producentów i wydawców w związku ze szkodą, jaką ponoszą wobec kopiowania ich utworów. Część z tych pieniędzy ma być nadal przekazywana artystom za pośrednictwem organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, a część zasili Fundusz Wsparcia Artystów Zawodowych. Podobna rekompensata funkcjonuje już w większości krajów europejskich, m.in. w Niemczech, Francji, Włoszech i na Węgrzech. W Polsce w ciągu 10 lat ma przynieść przychody rzędu 3,57 mld zł.

Projekt ustawy o uprawnieniach artysty zawodowego (który obejmuje opłatę reprograficzną) Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu skierowało w środę do konsultacji międzyresortowych i publicznych.

Ustawa określa również zasady dostępu artystów do systemu ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych dostosowane do funkcjonowania systemu ubezpieczeń (każdy artysta, który nie ma tytułu z innego źródła, np. działalności gospodarczej czy stosunku pracy, opłaca składki na poziomie tych odpowiadających płacy minimalnej).

Projekt jest odpowiedzią na postulaty zgłaszane od wielu lat przez środowisko artystyczne, które zatrudnione np. na umowach o dzieło lub pracujące nawet bez umów w wieku emerytalnym często mają bardzo niskie świadczenie, niepozwalające na utrzymanie się.

Powstanie Polska Izba Artystów

Ustawa określa również zasady dostępu artystów do systemu ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych dostosowane do funkcjonowania systemu ubezpieczeń (każdy artysta, który nie ma tytułu z innego źródła, np. działalności gospodarczej czy stosunku pracy, opłaca składki na poziomie tych odpowiadających płacy minimalnej).

Jednocześnie artyści, których łączne dochody z wszystkich źródeł (wliczając te spoza działalności artystycznej) nie przekraczają 80 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej (co zgodnie z danymi Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych oznacza poziom bliski minimum socjalnego 3-os. gospodarstwa pracowniczego) otrzymują na osobiste konta ubezpieczeń społecznych dopłatę w wysokości od 20 do 80 proc. składki, zależnie od dochodów. Pozostałą kwotę wpłacają samodzielnie. Dopłaty finansowane będą z tworzonego ustawą Fundusz Wsparcia Artystów Zawodowych.

Instytucją zarządzającą procesem będzie Polska Izba Artystów - podmiot łączący cechy instytucji publicznej i samorządu środowisk artystycznych. 14 z 21 członków Rady Izby będą to reprezentanci organizacji artystycznych wybierani w wyborach środowiskowych. Kolejne 7 miejsc w radzie przypadnie przedstawicielom Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej oraz ZUS-u, czyli organów państwowych, które z racji nadzoru nad wydatkowaniem środków publicznych muszą być w niej reprezentowane.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Opłata reprograficzna obejmie komputery i dekodery. "Ceny sprzętu będą musiały pójść w górę"

59 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Gośc
Cudownie, na szczęście można kupić w innym kraju wspólnoty.
40 3
odpowiedź
User
Karol
Kolejny SKOK rządu na kasę od obywateli
42 3
odpowiedź
User
Adam
"Wsparcie Artystów" ma polegać głównie na oskładkowaniu umów o dzieło.
30 2
odpowiedź