SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

„Po blefach z debaty internet działa na niekorzyść Komorowskiego, Duda z rezerwami haków”

Bronisław Komorowski pokazał w debacie swoim wyborcom, że nadal żyje, i ocalił tym skórę. Jednak punktując Andrzeja Dudę, w kilku sprawach blefował, co rozlicza teraz internet. Duda raczej nie spodziewał się takiego zachowania urzędującego prezydenta, sam starał się pozować na męża stanu i pozyskać nowych wyborców - analizuje Marek Wróbel, prezes agencji Neuron PR.

Article

Moim zdaniem to, kto w debacie był bardziej stonowany, a kto więcej gestykulował, jest już wyczerpanym tematem - bo to było widać. Owszem, Komorowski był bardzo dynamiczny, zwłaszcza jak na niego, bo nikt się tego po nim nie spodziewał, natomiast Duda był trochę lepiej ubrany. Komorowski nieco lepiej wypadał w pojedynkach słownych.

Obaj jednak zaprezentowali się na podobnym poziomie, nie było między nimi dużej różnicy jakościowej. Różnili się, ale żadnemu nie dało to wyraźnej przewagi, mimo że spodziewano się, że Komorowski zostanie „zaorany” przez Dudę (a nie został). Na poziomie powierzchownym - sposobu mówienia i argumentowania, gestów - nastąpił remis.

Wprawdzie debatę oglądało 10,6 mln widzów, ale idę o zakład, że byli to dotychczasowi zwolennicy tych kandydatów. Mało kto niezainteresowany oglądał dyskusję, a jeśli nawet zaczął, to szybko się znudził. Bo debata była dość nudna - i nie z winy kandydatów, tylko przyjętego harmonogramu, który sprawił, że pierwsza część była serią prezentacji, tak samo jak późniejsza sesja pytań i odpowiedzi między kandydatami. Gdyby mogli sobie przerywać i wchodzić w słowo - nie byłoby nudno, tylko byłaby rzeźna. Na to jednak prawdopodobnie nie zgodziły się sztaby, bo każdy kandydat bał się przeciwnika, wiedząc że ma dużo do stracenia.

Pewne jest, że Komorowski nie dał się pokonać, ocalił skórę, co było jego jedynym pozytywnym planem na debatę. Przystępował do niej jako kandydat słabszy - nie tyle poparciem, co kampanią wyborczą. Gdyby Duda go „zaorał” w dyskusji, kampania byłaby praktycznie zakończono. Natomiast nie można mówić o zwycięstwie Komorowskiego, bo nie miał wyraźnej przewagi, a ponadto debata trwa dalej - w mediach i na portalach społecznościowych. Ludzie wyrabiają sobie opinie z opóźnieniem, potrwa to jeszcze parę dni, aż do następnej debaty.

Duda mógł zyskać w debacie, roznieść w niej Komorowskiego. Czemu tego nie zrobił? Na pewno nie dlatego, że jest słaby. Nie jest jeszcze co prawda jak Aleksander Kwaśniewski z najlepszych lat, bo brakuje mu doświadczenia. Podejrzewam, że jego nieprzygotowanie do debaty, o którym tu i tam się mówi, było tak naprawdę przygotowaniem na coś innego - że Komorowski będzie słaby, zmęczony, zdeprymowany beznadziejną kampanią.

Moim zdaniem sztab Komorowskiego postanowił postawić wszystko na jedną kartę: przekreślić całą dotychczasową kampanię, zacząć strzaszyć PiS-em i nie dać odebrać sobie inicjatywy. Sztab Dudy prawdopodobnie tego nie przewidział albo sądził, że ryzyko takiej zmiany strategii jest małe, i ustawił swojego kandydata jak męża stanu. Gdyby nie wiedzieć, kim są obaj kandydaci, można by sądzić po debacie, że Komorowski jest z opozycji, a Duda z obozu władzy - bo ten drugi był miły, mało konfrontacyjny i mało bojowy. To by oznaczało, że celem Komorowskiego była konsolidacja swojego elektoratu i szeroko rozumianego sztabu, a celem Dudy - pozyskanie nowych, „grzeczniejszych” wyborców spoza żelaznego elektoratu PiS-u. Dlatego Duda nie poruszał w debacie tematów, w których miałby oponenta na widelcu, takich jak WSI czy fundacja Pro Civili, które strasznie deprymują Komorowskiego, co było widać we wcześniejszych wywiadach. Jednak takie pytanie byłoby albo niezrozumiałe, albo denerwujące dla innych elektoratów niż PiS-owski. Duda zadał za to parę niepotrzebnych pytań: o sprawę Jedwabnego i milicjanta, którego kiedyś chciał zabić Komorowski.

Bronisław Komorowski pokazał w debacie swoim wyborcom, że nadal żyje i nie jest z nim źle. Osiągnął to jednak dużym kosztem - punktując Dudę, wyciągając mu różne sprawy, szarżował. A w paru miejscach kłamał (na przykład w temacie etatu blokowanego przez Dudę na uniwersytecie), więc czas pracuje na jego niekorzyść, ponieważ te wypowiedzi są teraz weryfikowane. Jak wiadomo, internety pamiętają i nie odpuszczają. Gdyby zaraz po debacie była cisza wyborcza, zyskałby na tych szarżach. Jednak skoro do wyborów został prawie tydzień (a trzeba pamiętać, że w internecie cisza wyborcza prawie nie obowiązuje), będzie tracił to, co zapunktował w debacie.

Zwłaszcza że w poniedziałek nastąpił powrót do dotychczasowego stylu kampanii Komorowskiego. Mam na myśli chociażby wystąpienia w czasie jego wizyty w Krakowie, na przykład przemówienie studentki czytane z kartki. To znów stary, nieciekawy klimat, na który ludzie już się nie łapią i który pozwolił Dudzie wyjść na prowadzenie w pierwszej turze (oprócz tego że kandydat PiS sam się do tego mocno przyczynił).

Moim zdaniem pierwsza debata obróci się na niekorzyść Komorowskiego. Co z tego, że podobno w niej zwyciężył? Zwycięża się przy urnach wyborczych, a nie na tydzień przed głosowaniem. Wizerunek z debaty nie jest sam dla siebie, tylko jest funkcją realizowaną w czasie.

Mamy jeszcze drugą debatę, w TVN. Na miejscu Komorowskiego bym jej unikał, na miejscu Dudy do niej parł. Wydaje się, że Komorowski zgrał już wszystkie karty, wyciągnął wszystkie haki na oponenta, w niektórych sprawach nawet blefował. Inna sprawa, że nie miał wyjścia, bo gdyby tego nie zrobił, już byłby przegrany. Osiągnął, co się dało, a teraz internet będzie pracował na jego niekorzyść.

Duda ma jeszcze spore rezerwy, jeśli chodzi o „masakrowanie” kontrkandydata. Dlatego per saldo powinien wygrać debaty. Chyba że jego sztab mocno zawali albo wydarzy się coś zupełnie nieoczekiwanego (jak wiadomo kampania jest dynamiczna).


Marek Wróbel, prezes agencji Neuron Public Relations

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: „Po blefach z debaty internet działa na niekorzyść Komorowskiego, Duda z rezerwami haków”

13 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Pablo
Dziękuję bardzo za zrównoważoną interpretację.
odpowiedź
User
Kalisto
Najgorsze co się wydarzyło w internecie ostatnio to zablokowanie przez CENZORÓW pozytywnych opinii na temat Komorowskiego. Portale społecznościowe przejęły się swoją rolą i koszą wszystko co merytoryczne i dobre dla obecnego Prezydenta. Nie było by w tym nic dziwnego bo każdy może sympatyzować z określoną partią ale skoro blog jest otwarty to merytoryczna dyskusja zarówno sympatyków lub przeciwników jest sto razy lepsza niż zamykanie ust jednym czyniąc pozorne wrażenie przygniatającej większości drugiego. TO WSTYD I POWRÓT DO KOMUNY W ŚWIECIE INTERNETU! Cenzura stała się faktem a "rozmowa będzie kontrolowana"!
odpowiedź
User
TVman
Spot nieciekawy i źle zrobiony.
odpowiedź