SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Nierealistyczne postulaty Strajku Kobiet krytykowane przez ekspertów. "Sam krzyk to za mało"

W niedzielę Ogólnopolski Strajk Kobiet na konferencji przedstawił swoje postulaty i skład tzw. Rady Konsultacyjnej. Eksperci od wizerunku i dziennikarze oceniają dla portalu Wirtualnemedia.pl, że postulaty organizacji są nie do zrealizowana, a liderka inicjatywy Marta Lempart zdaje się „zadziwiająco oderwana od czucia nastrojów społecznych". Jednocześnie szefowie organizacji, choć popełniły sporo błędów komunikacyjnych, dobrze wykorzystały mechanizmy marketingu społecznego.

Konferencja Strajku Kobiet, fot. twitter.com/NataliaZytoArticle

W niedzielę Ogólnopolski Strajk Kobiet ogłosił wstępny skład rady konsultacyjnej, jest w nim m.in. działacz i publicysta Piotr Szumlewicz.

- Rada ma pracować nad tym, aby głosy masowych protestów w Polsce (...) zebrać i uporządkować. Tak, aby żaden głos nie zginął - przekazała w niedzielę mediom Marta Lempart, liderka Strajku Kobiet. We wstępnym w składzie rady znaleźli się: Barbara Labuda, Beata Chmiel, Danuta Kuroń, Jacek Wiśniewski, Robert Hojda, Mirka Makuchowska, Bożena Przyłuska, Dorota Łoboda, Katarzyna Krzyżanowska, Monika Płatek, Michał Boni, Piotr Szumlewicz, Sebastian Słowiński, Paweł Kasprzak, Kinga Łozińska, Dominika Lasota oraz Nadia Oleszczuk.

Strajk Kobiet chce podwojenia w tydzień wydatków na służbę zdrowia

Klementyna Suchanow opowiedziała jakie są postulaty Strajku Kobiet. Spisane zostały te, które najczęściej pojawiają się na protestach oraz w mediach społecznościowych związanych ze Strajkiem. To m.in. kwestia aborcji i pełni praw kobiet, prawa społeczności LGBT, wprowadzenie świeckiego państwa i usunięcie religii ze szkół, zaradzenie katastrofie klimatycznej czy likwidacja tzw. śmieciówek na rynku pracy. Strajk chce się zająć także kwestiami praw zwierząt, edukacji oraz służbą zdrowia.

- Żądamy, żeby pieniądze, które teraz płyną szerokim strumieniem do Kościoła i do PiS zostały przekazane w całości na ochronę zdrowia. Ochrona zdrowia w tej chwili w Polsce leży i kwiczy. To Kaczyński i jego służby, jego koledzy są winni temu, że wychodzimy na ulice. To oni są temu, że ktoś z nas się zarazi. To oni spowodowali, że musieliśmy wyjść. W związku z tym, że w tej chwili finansowanie ochrony zdrowia zdrowie jest na poziomie 4,5 proc. żądamy, żeby rząd w ciągu tygodnia podwyższono finansowanie do 10 proc. - napisano w dokumencie opublikowanym na profilach społecznościowych Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.

Nierealne, absurdalne

Postulaty zaprezentowane przez Ogólnopolski Strajk Kobiet wprost skrytykowało  wielu dziennikarzy określając je najczęściej mianem nierealnych i absurdalnych. - Szczerze mówiąc chyba jestem cyniczna do szpiku kości, bo owszem rozumiem, że wszyscy dookoła do dziadersi i mają oddalić się prędziutko, ale jak zatem Strajk Kobiet zamierza cokolwiek ze swoich dość absurdalnych postulatów załatwić? Chyba nie rozumiem jak to się dzieje, że nagle Paweł Kasprzak (rok temu w jednomandatowym okręgu nie potrafił pokonać konserwatysty KMU) i Michał Boni (minister w rządzie PO) mają z ludem obalać rząd. Przecież to jest tak absurdalne jak ta lista życzeń. Frasyniuka tam brakuje - skomentowała Dominika Długosz z „Newsweeka”.

Michał Danielewski z OKO.press dodał z kolei: - Ale serio, doradzam melisę. Wystarczy prześledzić skład Rady Kons., by wiedzieć, że partii z tego nie będzie, a jak będzie, zdobędzie 0,8 proc. Jeśli przejmie to Ruch Trzaskowskiego, tym lepiej - będzie progresywny. Na dynamikę protestu nie ma to wpływu, na poglądy ludzi – takoż.

Witold Głowacki z „Polska The Times” zakpił ze składu Rady Konsultacyjnej: - Wątpię, czy to się stanie, byłbym jednak bardzo ciekaw momentu, w którym Rada Konsultacyjna zostałaby oficjalnie zaprezentowana protestującym podczas wielkiej manifestacji. Owacjom z pewnością nie byłoby końca.

W słowach nie przebierał też Rafał A. Ziemkiewicz z „Do Rzeczy”. - Podoba mój się ten Rząd Tymczasowy Lempart. Serio. Brak tylko jakiegoś przedstawiciela młodzieży. Proponowałbym Zbynia Hołdysa. No może ew. Kubuś Wojewódzki, ale nie wiem, czy jednak nie za młody... - kpił.

Marcin Dobski z „Wprost” ocenił bezpośrednio Martę Lempart stwierdzając, że ogarnęła ją mania wielkości. - (…) i myśli, że są za nią wszyscy, którzy protestują. Gdy przyszła wyborcza weryfikacja, okazało się, że zagłosowało raptem 6 tys. osób. Mówcie jej dalej, że jest Wałęsą, to skończy w zakładzie fryzjerskim – napisał.

- Właśnie w przyspieszonym tempie trwa kreowanie drugiego Kijowskiego. Potencjał jednego ruchu społecznego już tak zmarnowano, zobaczymy czy historia - jak mawiają - po raz drugi powtarza się jako farsa - skomentował Marcin Makowski z „Do Rzeczy” i Wirtualnej Polski.

Dziennikarz ten w rozmowie z Wirtualnemedia.pl stwierdził, że Strajk Kobiet zagospodarował realne, oddolne emocje antyrządowe oraz te związane z krytyką zaostrzenia prawa antyaborcyjnego, ale równocześnie dopisał do nich cały zestaw postulatów radykalnych, niewykonalnych, momentami wprost politycznie naiwnych.

- Nie da się inaczej zinterpretować siedmiodniowego ultimatum przeznaczenia 10 proc. PKB na służbę zdrowia przy zabraniu ich mediom publicznym i Kościołowi. W tak krótkim czasie, nawet, gdyby ktokolwiek chciał, nie da się znowelizować budżetu, wypowiedzieć konkordatu, zrewolucjonizować TVP. Marta Lempart - choć bezkompromisowa, co różni ją od polityków obozu liberalnego i przypada do gustu wielu protestującym - jest równocześnie zadziwiająco oderwana od "czucia" nastrojów społecznych. Jak inaczej zinterpretować powołanie rady konsultacyjnej Strajku Kobiet, złożonej nie z młodych, ale z grona 50, 60, 70-latków albo dawno zużytych liderów społeczno-politycznych? To wygląda jak odrodzenie KOD-u, a nie manifestacja indywidualistycznej, instagramowej rewolucji nastolatków. Idąc tą drogą stosunkowo łatwo stracić zdobyte zaufanie i zmęczyć Polaków falą protestów, które nie uznają żadnego kompromisu politycznego poza całkowitą realizacją niezgodną z wolą większości społeczeństwa - ocenia w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Marcin Makowski.

Sam krzyk to za mało

Według Bartosza Czupryka, specjalisty ds. wizerunku i marketingu politycznego protest ws zaostrzenia prawa antyaborcyjnego ewidentnie nabiera kształtu i wymiaru politycznego. Uważa, że z walki o prawa kobiet przeradza się w polityczny manifest.

- Zgłaszanie nowych postulatów przez liderki Strajku Kobiet jest próbą uwiarygodnienia swoich racji w szerszym kontekście, całego społeczeństwa. Pamiętajmy, że większość protestujących wychodząc na ulice wyrażała sprzeciw wobec orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, bez intencji upolitycznienia swojej obecności na marszach. Do protestujących przyłączali się aktywiści z różnych środowisk podsycając jeszcze emocje. Te działania sprawiły, że powstała idealna przestrzeń dla nowych podmiotów politycznych wyłaniających się spośród protestujących. Nie są to jednak osoby dotąd nieznane – zaznacza nasz rozmówca.

Jego zdaniem jedynie w samej ekspresji manifestujący dopatrują się własnej siły, a nie w swych argumentach, które nie padają. Ekspert odnosząc się do postulatów Strajku Kobiet zwraca uwagę, że oczekiwania powinny być racjonalne i osiągalne. - Uchwycenie emocji to jedno. Zaś drugie, to właściwe ich ukierunkowanie. W stronę władzy dobrze, pod warunkiem wybrzmienia logicznych, powtarzam logicznych argumentów. Sam krzyk to za mało – podkreśla Bartosz Czupryk. Dodaje, że liderkom organizacji powinno zależeć na promocji i rozgłosie. Nie tyle przez wulgarne hasła, ile przez symbolikę, skojarzenie. Nasz rozmówca podkreśla, że im więcej osób utożsamia się ze Strajkiem Kobiet, tym lepiej dla strajku.

Rafał Czechowski, dyrektor zarządzający agencją Imago PR przypomina w rozmowie z Wirtualnemedia.pl, że manifestacje organizowane w większości przez Ogólnopolski Strajk Kobiet były przez wielu uczestników odbierane jako inicjatywa obywatelska i oddolny, społeczny wyraz sprzeciwu wobec wielu działań i zaniechań obozu władzy.

Niedopracowane postulaty, spisane na kolanie

- Protest jest formą wywarcia nacisku na administrację państwową, ale oczekiwaniem protestujących nie jest ustrukturyzowanie rozmów z rządem. Liczą oni raczej, że "coś tam pęknie". Tymczasem swoiste "porządkowanie" postulatów, choć bardzo zróżnicowanych i ich oficjalna prezentacja jest takim właśnie krokiem. Odniosłem wrażenie, że liderki Strajku starały się, wykonując ten oficjalny ruch, jednocześnie oddać atmosferę działania tu i teraz, na gorąco, prosto z rozgrzanej ulicy. Stąd niedopracowane brzmienie postulatów, arkusz szarego papieru, odręczne pismo... Jakby właśnie skończyła się burza mózgów nad żądaniami wobec rządu. Jednocześnie nie stało się tego dnia nic, co wymuszałoby improwizowanie konferencji na szybko. Wskutek tego "konfliktu" powstał obraz nieco chaotycznego działania - ocenia ekspert.

Zaznacza przy tym, że zgłoszenie nierealnych postulatów może być celową taktyką negocjacyjną, ale u uczestników protestów może obniżyć motywację do działania. - Niesformalizowane postulaty, krążące głównie wobec kwestii aborcji, która zadziałała jak wyzwalacz, każdy układał trochę w indywidualną mozaikę i uczestniczył w marszach wierząc w jakiś - bliżej nieokreślony - efekt. Zaprezentowanie ich jako oficjalnych, a jednocześnie spisanych "na kolanie" oczekiwań obwarowanych dodatkowymi warunkami nie do spełnienia, może schłodzić zapał - uważa Rafał Czechowski.

Liderek Ogólnopolskiego Strajku Kobiet broni Hanna Waśko, dyrektor zarządzająca agencją Big Picture. Podkreśla, że kobiety te nie śpią, pracują non stop, starają się coś spiąć itd., nie są doskonałe ani organizacyjnie, ani PR-owo, ani legislacyjnie.

- Ale są odważne i robią coś, dla nas wszystkich - i za to im się należy ogromny szacunek. Lepiej nam wszystkim zrobi, jeśli zamiast bawić się w lożę szyderców, spróbujemy teraz budować coś konstruktywnego i swoje uwagi przekażemy bezpośrednio im, najlepiej ze wsparciem w ich wdrożeniu – mówi Hanna Waśko. Przyznaje w rozmowie z Wirtualnemedia.pl, że nie może już słuchać dziesiątek ludzi w biznesie, którzy nie poświęcają nawet 10 złotych na wsparcie organizacji społecznych, boją się pod własnym szyldem pomóc komukolwiek, żeby przypadkiem nie zdenerwować spółek Skarbu Państwa, za to chętnie poświęcają czas na ocenianie organizacji, o których - nie będąc w środku - nie mają pojęcia.

Nieustające protesty to ogromny kapitał OSK

Dr Paweł Cywiński, współtwórca agencji Pacyfika w rozmowie z Wirtualnemedia.pl zwraca natomiast uwagę na to, że jednym z najsilniejszych zasobów Strajku Kobiet są tektury z hasłami. Uważa, że są niewyobrażalnymi nośnikami emocji i pokazują, jak słowo pisane offline nadal potrafi mocniej oddziaływać niż online.

- Natomiast w tle tego wydarzyła się dla dynamiki protestów rzecz dużo istotniejsza. Obudzono nie tylko wielką kreatywność wśród protestujących, ale wręcz modę na zabawę słowem – podkreśla nasz rozmówca. - Wulgarność haseł i radykalizm przekazu pełni jeszcze jedną ważną funkcję. Wypierdalać to jest przekaz w trybie rozkazującym. Stosuje się ten tryb w życiu w bardzo określonych sytuacjach. Zazwyczaj pokazuje on doskonale, kto rządzi, a kim się rządzi. Tym samym drzemie w nim gigantyczna emancypacyjna emocja. Wypierdalać. To jest wyraz suwerenności. Choć po takim trybie rozkazującym rzeczywiście trudno jakby nigdy nic usiąść do negocjacji – mówi dr Paweł Cywiński.

W jego ocenie ogromnym kapitałem politycznym dla Ogólnopolskiego Strajku Kobiet są wciąż trwające protesty, które dla wielu osób są politycznym doświadczeniem pokoleniowym. - To ogromny kapitał polityczny, który otwiera wiele politycznych furtek. Nie wydaje się również, aby była prosta i szybka ścieżka zamknięcia tego tematu politycznie, tym samym niewątpliwie stanie się on jedną z głównych osi sporu politycznego przez lata. Zatem długoterminowo protest ten będzie jego dyspozytariuszkom te furtki co pewien czas otwierać. Teraz od ich rozwagi i umiejętności strategicznych zależeć będzie to, czy i jak przez te furtki osoby, instytucje oraz ideały się przecisną - mówi dr Paweł Cywiński. 

TikTok ważnym kanałem komunikacji

Ekspert zwraca też uwagę, że dziś tak naprawdę można mówić o dwóch równoległych strajkach: pierwszy to ten na ulicach, w którym dominują ludzie młodzi. Drugi odbywa się w internecie i tu uczestniczą w nim osoby w różnym wieku.

- Tym samym protest w internecie jest dużo bardziej masowy, niż protest na ulicach. Z naszych analiz wynika, że głównymi mediami społecznościowymi używanymi do wyrażania swojego zdania stały się Facebook i TikTok. Wskazuje to na potrzebę głębszego zaangażowania uczestników dyskusji w social media, bowiem obydwa te formaty wymagają większego zaangażowania i więcej czasu na przygotowanie treści, niż na przykład Twitter. Warto również zauważyć, że protesty te są pierwszym wydarzeniem politycznym, które na taką skalę zaistniało w mikroświecie polskiego TikToka. #strakkobiet przekroczył już 200 milionów wyświetleń. Obecnie TikTok stał się znaczącym i równoprawnym miejscem dyskusji politycznych – komentuje ekspert. Jego zdaniem dla młodych TikTok i trochę Instragram stały się głównym medium społecznościowym mobilizującym protesty.

- Tymczasem polityków tam nie ma, partyjne przekazy niemal nie docierają do TikToka. To jest trochę taka ziemia niczyja. Dlatego też uważam, że dla Strajku Kobiet to jest bardzo dobra sytuacja, bo na jednym z najważniejszych kanałów komunikacji, nikt nie jest w stanie stworzyć dobrej i szybkiej kontrnarracji. Ogólnie widzimy, że rządzący i zwolennicy wyroku nie potrafią narzucić jakiejkolwiek spójnej opowieści. Ich narracja i argumenty prawie się nie przebijają, a na TikToku w zasadzie ich nie ma. Czyni to z narracji strajkowej opowieść obowiązującą w polskiej sieci. Ten mechanizm normalizacji ma duże znaczenie przy szybkich przemianach kulturowych i politycznych zogniskowanych wokół pojedynczych wydarzeń. Dlatego też wydaje mi się, że stwierdzenia o tym, że polska prawica w ten tydzień straciła polską młodzież, wcale nie muszą być dalekie od prawdy – zaznacza dr Paweł Cywiński.

Lepiej bez zaplecza ekspertów?

Nasz rozmówca przypomina też, że w porównaniu do dużych kampanii wyborczych czy politycznych, za Strajkiem Kobiet nie stoją wielkie agencje marketingowe, zespoły zatrudnionych strategów i kreatywnych, nie kupuje się mediów, nie prowadzi się ciągłego nasłuchu internetu, nie zamawia się badań.

- To jest oddolna akcja i biorąc to pod uwagę, to wydaje mi się, że liderki Strajku Kobiet, choć popełniły kilka błędów komunikacyjnych, doskonale wykorzystały mechanizmy marketingu społecznego. Od świetnej i budującej tożsamość identyfikacji graficznej, przez skuteczne zarządzanie emocjami, po dystrybucję informacji w sytuacji kilkuset eventów prowadzonych jednego dnia. Moim zdaniem wielki sukces. Pytanie jednak, co dalej, minęło kilkanaście dni wzmożenia emocjonalnego. To jest bardzo dużo. Od tego, jakie formy grywalizacji, oporu, angażowania w internecie i świecie realnym zostaną ludziom zaproponowane, zależy charakter dynamiki protestu w następnych dniach czy tygodniach - podkreśla nasz rozmówca.

Im więcej szczegółów, poparcie będzie spadać

Z kolei prof. Dariusz Tworzydło z Uniwersytetu Warszawskiego przypomina, że Ogólnopolski Strajk Kobiet jest inicjatywą, która zrodziła się z buntu, potęgowanego sytuacją związaną z pandemią. Jego siłą jest bardzo prosty przekaz.

- Im więcej pojawi się szczegółów tym poparcie dla inicjatywy może zacząć spadać. Prawdopodobnie ostatecznie pozostanie formą wyrazu protestu, podobnie jak wcześniej KOD czy Obywatele RP. Szczegółowe postulaty mają charakter drugorzędny, zaś zaangażowanie w ten ruch polityków z pewnością zmniejszy jego siłę oddziaływania. Fakt, że w protestach bierze udział bardzo duża liczba ludzi młodych jest dowodem ich rosnącej świadomości i przekonania o sile swojego głosu, co nie może być lekceważone nie tylko przez takie oddolne ruchy, ale także przez partie polityczne. To będą wkrótce, albo już są wyborcy, którzy mogą mieć realny wpływ na wyniki kolejnych wyborów. Budują się w nich także poglądy polityczne, co stanowić może o ich ostatecznej formacji. Z drugiej jednak strony są to osoby, które najłatwiej "wyprowadzić na ulicę". Tym bardziej są grupą ważną, której głos jest i będzie wyraźny. Warto obserwować sytuację, bo tak silna akcja może jednak zrodzić i zrodzi dalsze działania reakcyjne, zwłaszcza z okolic środowisk konserwatywnych i prawicowych – uważa prof. Dariusz Tworzydło.

Protesty przeciwników zaostrzania prawa aborcyjnego trwają od 22 października, kiedy Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r. zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją.

W ramach trwających od ponad tygodnia protestów w sprawie orzeczenia TK w piątek w stolicy odbył się Marsz na Warszawę. Obowiązująca od 1993 r. Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży zezwala na dokonanie aborcji w trzech przypadkach. Jednym z nich jest właśnie duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu; pozostałe to sytuacja, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety lub gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.

Prezydent Andrzej Duda skierował w piątek do Sejmu swój projekt zmian w ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Propozycja, uwzględniając wskazania TK, przewiduje wprowadzenie nowej przesłanki przywracającej możliwość przerwania ciąży jedynie w przypadku wystąpienia tzw. wad letalnych

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Nierealistyczne postulaty Strajku Kobiet krytykowane przez ekspertów. "Sam krzyk to za mało"

39 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Daria
I z kolejnej świetnej akcji obywatelskiej nic nie wyszło, wystarczyło kilka dni a już polityczne pijawki się przyssały. Wam starym i młodym dziadygom politycznym mówimy: w... ć!
odpowiedź
User
ble ble
widać po ostatniej dynamice, że karnawał się konczy a młodzi "rewolucjoniści" wacają do odrabiania lekcji. Klasówki, wypracowania, takie tam. Ziew.
odpowiedź
User
Dno ludzkie
Pora zmienić pieluchy i wrócić do nauki czytania
odpowiedź