SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Prezes ATM Grupy: możliwy powrót „Rancza”, nowy projekt fabularny dla TVN

TVP nadal nie podpisała z ATM Grupą umów na kontynuację „Ojca Mateusza” i „Dziewczyn ze Lwowa”, a z serialu „Małgośka” nadawca wycofał się po rozpoczęciu zdjęć. Spółka pracuje m.in. nad projektem fabularnym dla TVN i kinową kontynuacją „Watahy”. - Chcemy mieć ofertę dla wszystkich stacji - tłumaczy w wywiadzie dla Wirtualnemedia.pl Andrzej Muszyński, prezes ATM Grupy.

Andrzej Muszyński, prezes ATM Grupy Andrzej Muszyński, prezes ATM Grupy

Łukasz Brzezicki, Wirtualnemedia.pl: ATM Grupa jest producentem kilku popularnych seriali dla Telewizji Polskiej, m.in. „Ojca Mateusza” i „Dziewczyn ze Lwowa”. Czy zostały już podpisane umowy na ich kontynuację?

Andrzej Muszyński: Na mocy ubiegłorocznej umowy realizujemy aktualnie kolejny sezon „Ojca Mateusza”. Zdjęcia zakończą się niebawem, emisja przewidziana jest na jesień. Rozpoczęliśmy prace literackie do kolejnej serii, przewidzianej do emisji wiosną przyszłego roku. Na razie prowadzimy je wewnętrznie, bez udziału redaktorów telewizyjnych. Mam nadzieję, że serial pozostanie w TVP1. Dobry obyczaj biznesowy wymaga, aby prawo pierwszeństwa dać dotychczasowemu nadawcy. Tak czy inaczej nie obawiam się o przyszłość „Ojca Mateusza”.

Nie mamy także umów na kolejny sezon „Dziewczyn ze Lwowa”. Nie była planowana ich jesienna emisja, ponieważ w niedzielnym paśmie jesienią br. ma powrócić „Ranczo”. Trwają negocjacje z Telewizją Polską. To jedna z niewielu nowości serialowych, która odniosła niekwestionowany sukces, jeśli chodzi o wynik oglądalności, więc wydaje mi się, że ich powrót na antenę jest oczywisty.

Emitowany wiosną drugi sezon „Strażaków” stracił aż 850 tys. widzów. Jak odświeżycie serial przy trzeciej odsłonie żeby poprawić oglądalność?

Druga seria była wiele lepsza od pierwszej. Zgodni w tej kwestii są sami autorzy, fora, środowiska strażackie i redaktorzy TVP. Analizowaliśmy przyczyny spadku oglądalności. Jedną z nich jest generalny odpływ widowni z Jedynki – pod tym względem dynamika spadku samego serialu jest nawet mniejsza niż całej anteny. Drugi ważny element to pora emisji. Powtórka sobotniego odcinka, nadawana w niedzielne popołudnie, miała wynik niewiele niższy niż premiera. Serial był zatem interesujący dla widza, ale nie sprawdzał się w sobotnim paśmie. TVN wystartował dwa tygodnie wcześniej ze swoja ramówką i „Mali giganci” zdołali już zbudować lojalną widownię, zanim pojawili się „Strażacy”. Z kolei Polsat, wycofał się szybko z emisji „Surprise, surprise” i zaatakował wysokorejtingową animacją.

Trzeci element, to profil widza. Nasz zleceniodawca oczekiwał serialu misyjnego, o ludziach, którzy narażają swoje życie dla ratowania innych, ale atrakcyjnego dla komercyjnej widowni. Pod tym względem „Strażacy” sprawdzili się – przyciągając przed telewizory w dużo większym stopniu widzów młodszych i lepiej uposażonych. Dość powiedzieć, że zarówno poziom wydatków reklamowych, jak i liczba GRP wygenerowanych przez bloki reklamowe przy „Strażakach” w grupie 16-49 przez 10 odcinków naszego serialu i 10 odcinków flagowego „Bodo” była niemal identyczna. Mam na myśli sumę: premiery i pierwsze powtórki. Pamiętajmy przy tym, ze „Bodo” był serialem znacząco droższym i mocno - w przeciwieństwie do „Strażaków 2” - promowanym. Czy „Strażacy” powrócą? Bardzo bym chciał, bo wierzę w ich potencjał.

Od czasu do czasu pojawiają się pogłoski o przywróceniu „Rancza”. Decyzję o zakończeniu produkcji podjęła poprzednia dyrekcja TVP1. Czy ten projekt serialowy można jeszcze wznowić? Na przykład po upływie roku lub dwóch lat?

Biorąc pod uwagę, jak trudno jest dzisiaj wprowadzić z sukcesem nowy serial, rezygnowanie z tytułu, który przynosi wielomilionową widownię wydaje się być błędem. Nie sądzę, żeby przyszłość „Rancza” była przesądzona. Ani żeby taką decyzję podjęła poprzednia dyrekcja Jedynki. Sprawa jest jednak skomplikowana. Pewnie za jakiś czas producenci ze Studia A będą mogli coś więcej na ten temat powiedzieć.

Czy ATM Grupa proponowała Telewizji Polskiej nowe projekty? Z jakim przyjęciem się spotkały?

Proponujemy nadawcom wiele programów, tylko część z nich trafia do produkcji. Czasami projekty odrzucone przez jednego nadawcę trafiają na inną antenę. To jest codzienność. Zjawiskiem niecodziennym jest odstąpienie nadawcy od umowy produkcyjnej, a to zdarzyło nam się właśnie z TVP. Chodzi o serial „Małgośka”, którego pilot został zrealizowany w zeszłym roku. W kwietniu br. rozpoczęliśmy zdjęcia, ale Telewizja Polska odstąpiła od umowy.

Bardzo żałuję, bo to świetny projekt: ciepła komedia o matce dorastającego chłopca, która poszukuje miłości. Serial pięknie zagrany, o wielkiej urodzie plastycznej, pokazuje świat, za jakim tęsknimy, przywraca wiarę w ludzi, w tradycyjne wartości - jak miłość, przyjaźń, życzliwość. Jest w nim pozytywna energia, antidotum na stres, pośpiech, podziały, brutalizację życia i wszechobecny hejt. Postać tytułowej Małgośki została zainspirowana tekstami Agnieszki Osieckiej i lirycznym optymizmem w patrzeniu na rzeczywistość - z ducha Osieckiej właśnie - jest wielkim atutem tego serialu.

Projekt „Małgośki” trafił do innych nadawców?

Tak, pokazujemy go sukcesywnie. Mam nadzieje, że docenią przymioty tego projektu i będziemy go mogli pokazać widzom.

Jesienią TVN pokaże „Drugą szansę 2”, ale czy jakieś inne nowe projekty ATM Grupa realizuje wspólnie z tym nadawcą?

Bardzo się cieszymy z sukcesu „Drugiej szansy” i wysoko oceniamy profesjonalną współpracę z TVN: wsparcie przy pracach literackich, produkcji i świetny marketing. Pracujemy nad nowym projektem fabularnym dla tego nadawcy. Wiosną wyemitowane zostały w TTV odcinki serii „Betlejewski. Prowokacje”, mam nadzieje, że pozytywnie skończą się rozmowy o nowych projektach także z innymi stacjami Grupy TVN.

Czy widzowie Polsatu obejrzą drugą serię „Powiedz TAK!”?

Nie pracujemy nad kontynuacją tego serialu. Obraz życia współczesnych wielkomiejskich trzydziestolatków okazał się w tej formule zbyt niszowy, jak na główną antenę Polsatu.

Grupa Polsat uruchamia program Cyfrowa Strefa Twórców i chce inwestować w projekty fabularne. Za każdym razem Polsat będzie współpracować z producentem zewnętrznym. Czy ATM Grupa intensywniej wejdzie w rynek kinowy? Na przykład współpracując z Grupą Polsat przy produkcji filmów?

Cieszą nas wszystkie inicjatywy, które dają szansę rozwoju i profesjonalizacji przemysłu filmowego w Polsce, dlatego cieszymy się z inicjatywy Polsatu i mam nadzieje, że będziemy współpracować, tak jak w przeszłości.

Czy ATM Grupa w ogóle pracuje obecnie nad projektami kinowymi?

Bardziej niż kiedykolwiek interesuje nas kino. Mamy zasoby ludzkie, zaplecze sprzętowe, hale, budżet. Za wcześnie, aby mówić o konkretach, ale z pewnością się pojawią.

Po anulowaniu „Watahy” przez HBO pojawił się pomysł nakręcenia pełnometrażowego filmu, w którym widzowie otrzymaliby rozwiązanie zagadki z ostatniej sceny serialu. Na jakim etapie jest ten projekt?

Jesteśmy szczególnie dumni z „Watahy”. Serial odniósł niekwestionowany sukces w Polsce i przebił się na świecie – dystrybuowany nie tylko na europejskich terytoriach HBO, ale także poza nimi. Stworzyliśmy z HBO oryginalny projekt w trudnym  gatunku conspiracy thriller, pokazujący prace strażników granicznych w dzikich, malowniczych Bieszczadach. „Wataha” wykreowała pełnokrwistych bohaterów, dotknęła „gorących tematów” (granice, wojna na Ukrainie). Jesteśmy winni widzom puentę. Jaki przybierze kształt, zdradzimy tej zimy w Bieszczadach. W ramach tego projektu podjęliśmy współpracę z największym ukraińskim producentem.

Ostatnio producentem formatów niefabularnych w ATM Grupie została Katarzyna Burzawa, która ma umocnić pozycję Grupy na rynku rozrywki. Czy proponujecie nadawcom nowe, nieznane na polskim rynku formaty rozrywkowe?

Kasia ma doświadczenie zarówno we wprowadzaniu form rozrywkowych, jak i programów z gatunku factual. Nadzorowała produkcje międzynarodowych formatów, ale też sama tworzyła koncepcje programowe – ma na koncie programy dla TLC, TVN czy Polsatu. W tej chwili koncentruje się na potrzebach mniejszych kanałów, dla których chcemy być butikiem kreatywnym i tworzyć programy „na miarę”. Rozwijamy około 20 projektów z gatunku reality oraz typowego dokumentu obserwacyjnego. Nie ukrywamy, że interesuje nas również większa rozrywka. Chcemy mieć ofertę dla wszystkich stacji: zarówno tych najmniejszych, jak i dla dużych.

Jakie formaty rozrywkowe (oprócz „Undressed”) są w produkcji?
Przygotowujemy jeszcze jeden format, ale nie możemy zdradzić szczegółów.

Czy polscy widzowie są gotowi na lokalną wersję „Adam sucht Eva”?
Trudno powiedzieć. Polacy nie wstydzą się swoich ciał, lecz chronią swoją intymność. Widzowie TLC przyjęli ten program dobrze.

W przeszłości ATM Grupa produkowała kontenerowce, takie jak „Bar” i „Big Brother”. Ostatnio po 15 latach powrócił „Agent”, wcześniej przez chwilę oglądaliśmy „Mamy Cię!”. A czy moda na zamykanie ludzi w czterech ścianach wróci do polskiej telewizji?

W tej chwili na świecie produkuje się dużo programów plenerowych, ale nie jest wykluczone, że ten gatunek wróci do łask: „Big Brother” powraca falami, a „Bar” jest produkowany znowu na Litwie. Zobaczymy, jak się tam sprawdzi w obecnych czasach.

Jakie formaty mają przyszłość na polskim rynku? Co obejrzymy w telewizji za rok?

Chyba nadal będziemy chętnie oglądać opowieści o sprawach dotyczących nas wszystkich, czyli emocjonalne formy dokumentalne bliskie zwykłego człowieka, może trend eksperymentów społecznych, w tym randkowych, będzie się jeszcze rozwijał? Z kolei w rozrywce być może będziemy chcieli poznawać celebrytów od innej strony - niekoniecznie tanecznej czy wokalnej. Z pewnością będziemy oczekiwali od telewizji więcej śmiechu i relaksu, w kontrze do otaczającej nas rzeczywistości. Nie zdziwiłbym się z powrotu do tańszych form studyjnych typu gameshow czy talk- show.

Jeśli chodzi o formy fabularne, jestem przekonany, że to one przede wszystkim będą definiować charakter najważniejszych anten. W tym obszarze wierzę zwłaszcza w seriale gatunkowe. Innym zagadnieniem jest, jaką przyniosą oglądalność i jaką część tej oglądalności wygeneruje emisja telewizyjna. Jednak z powodu dbałości o wizerunek nadawcy muszą inwestować w jakościowe seriale.

Dołącz do dyskusji: Prezes ATM Grupy: możliwy powrót „Rancza”, nowy projekt fabularny dla TVN

30 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Justyna
W sumie powrót Rancza po 10 serii to chyba lekka przesada... Szkoda, że chcą projekt zajechać, a nie odejść kiedy jest naprawdę kultowy. Zważywszy, że sezon 9 pozostawał wiele do życzenia.
0 0
odpowiedź
User
Tomula
Ale co, że sytuacja przy Ranczu jest skomplikowana? Aktorzy nie chcą grać, Scenarzysta nie chce pisać, czy TV zobaczy zbyt wiele prawdy i jej się nie podoba?
Ostatnio czytałem wywiad z Ostrowską, która delikatnie zasugerowała, że to dobrze, że serial się kończy, że czas na nowe projekty. Żak też tak w jednym z wywiadów mówił. A jak bez nich serial? W Ranczu zawsze być idealny podział wątków między wszystkich bohaterów i tak powinno zostać. To nie MJM, gdzie połowę obsady można wymienić i dalej kasę zbijać. Dlatego dla mnie Żak i Ostrowska (najważniejsi w serialu) mają rację. Wszystkie wątki są już na siłę. Wszystko co kultowe ma zamkniętą liczbę odcinków, 130 to i tak już o 26 za dużo. Powinni zostać na 130, skoro szykują bombę na finał. Lepiej zostawić ciut niedosytu, niż przesytu. Pamiętajcie.
Obsadę mają genialną, niech piszą nowy projekt. Taki Reżyser i Aktorzy przyciągną widza, czego najlepszym dowodem są DzL. Nie powalają, ale... oglądało się przyjemnie.
0 0
odpowiedź
User
jumbo jet
jak tvpis nie chce podpisać to zamiast się z nimi cackać zabierzcie seriale do innych stacji
0 0
odpowiedź