SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Andrzej Duda nie zgodził się przyjść na debatę TVN, Onetu i WP. "Każdy lubi grać na własnym boisku"

W środę wieczorem TVN, Onet i WP poinformowały o odwołaniu zaplanowanej na czwartek debaty kandydatów na prezydenta RP. Powodem jest odmowa sztabu Andrzeja Dudy. Prezydent decyzję skomentował w Polsat News: - Nie zgodzę się na dyktat jednej stacji medialnej, nic takiego nie miało miejsca wcześniej. Zdaniem ekspertów, sztab prezydenta wybrał bezpieczniejsze z punktu widzenia ich kampanii rozwiązanie. 

Andrzej Duda na swojej konwencji wyborczej, fot. twitter.com/AndrzejDuda2020Article

Debata przed drugą turą wyborów prezydenckich została zaplanowana na czwartek 2 lipca o g. 19:25, a transmitować miały ją TVN, TVN24, Onet i Wirtualna Polska. Nadawcy deklarowali, że nieodpłatnie udostępnią sygnał innym mediom telewizyjnym i internetowym (do środy chęć transmisji wyraziło kilkanaście różnych redakcji z całej Polski).

Debatę mieli poprowadzić Monika Olejnik (TVN24), Grzegorz Kajdanowicz (TVN/TVN24), Andrzej Stankiewicz (Onet) i Marek Kacprzak (WP).

Chęć wzięcia udziału w debacie szybko potwierdził kandydat Koalicji Obywatelskiej Rafał Trzaskowski. "Ta debata się Polakom po prostu należy!" - skomentował polityk na Twitterze.

Przedstawiciele sztabu Andrzeja Dudy tłumaczyli, że prezydent nie może wziąć udziału w debacie organizowanej przez TVN, Onetu i WP, bo ma już wcześniej zaplanowane spotkania wyborcze w zachodniej Polsce.

Nie będzie debaty TVN, Onetu i WP

W środę wieczorem redaktorzy naczelni TVN24, Onetu i WP we wspólnym oświadczeniu poinformowali, że debata zostaje odwołana.

- Wierzyliśmy, że taka niezależna, transmitowana w mediach tradycyjnych i internetowych debata ułatwi milionom naszych widzów i użytkowników podjęcie świadomej i odpowiedzialnej decyzji w drugiej turze wyborów prezydenckich - napisali. - Zrobiliśmy wszystko, aby planowana debata była jak najbardziej demokratyczna, transparentna, niefaworyzująca żadnego z kandydatów, a jednocześnie po raz pierwszy zorganizowana w sposób, który umożliwiał obejrzenie jej zarówno w telewizji, jak i w internecie przez praktycznie każdego mieszkańca Polski i każdego wyborcę wśród Polonii - podkreślili.

- Zaproszenie na debatę było jednocześnie zaproszeniem sztabów do dyskusji na temat wszystkich jej szczegółów i zasad. Niestety sztab Andrzeja Dudy odmówił uczestnictwa w tych rozmowach i ostatecznie poinformował nas, że ich kandydat nie weźmie udziału w debacie. Tym samym z przykrością informujemy, że jutrzejsza debata nie może się odbyć - stwierdzili w środę nadawcy.

Andrzej Duda w Polsacie

W środę wieczorem ogłoszono, że w czwartek Andrzej Duda będzie w „Gościu Wydarzeń” w Polsacie. Od początku czerwca program, zaczynający się o godz. 19:25 jest emitowany nie tylko w Polsat News i Polsacie.

Odmowę udziału w debacie TVN, Onetu i WP urzędujący prezydent uzasadniał w środę na wiecu w Złotowie.

Podkreślił, że oczekuje od nadawców, że zaproszą sztaby obu kandydatów do rozmów o terminie i zasadach debaty - A nie że jakaś jedna prywatna telewizja pana Trzaskowskiego podaje termin debaty i nakazuje się stawić. Nie! I okazuje się, że pan Trzaskowski chce sobie organizować debatę pod ochroną zagranicznych mediów. Ja się na to nie zgadzam - podkreślił. - Dlaczego polskie media mają być gorzej traktowane? Dlaczego ma być lepiej traktowana niż TVP i Polsat? Nie zgadzam się na to, jestem prezydentem wszystkich Polaków i wszyscy mają mieć równe prawo do obejrzenia i wysłuchania debaty - stwierdził prezydent.

Z kolei czwartek w rozmowie Bogdanem Rymanowskim w Polsat News, Andrzej Duda sprawę skomentował: - Nie zgodzę się na dyktat jednej stacji medialnej, nic takiego nie miało miejsca wcześniej. To nie jest kulturalne prowadzenie polityki, to jest gangsterskie prowadzenie polityki - stwierdził. Dalej mówił: - Ja nie unikam debaty, ale chcę by odbyła się na uczciwych zasadach - zaznaczył. - Trzaskowski pobiegł do stacji, która popiera go i z nią chciał dyktować mi, prezydentowi Polski, gdzie i kiedy mam się pojawić na debacie. Na to się nie zgodzę -  powiedział urzędujący prezydent RP.

Decyzję prezydenta skomentował na Facebooku Rafał Trzaskowski. - Prezydent Duda nie pojawi się na debacie. Ogłosił walkower. Do końca miałem nadzieję, że się zdecyduje, że stanie do prawdziwej rozmowy, a nie do ustawki. Miałem nadzieje, że wszyscy będziecie mogli porównać nasze wizje Polski, nasze pomysły, poglądy i postulaty" - podkreślił kandydat KO. Jego zdaniem, walkower to nie tylko słowo, "które dobrze podsumowuje ostatnią decyzję Andrzeja Dudy - to hasło, które określa całą jego prezydenturę".

TVN: Jesteśmy gotowi na wspólną debatę

W czwartek portal Wirtualnemedia.pl jako pierwszy podał treść oświadczenia stacji TVN w sprawie organizacji debaty.

Stacja przekazała, że „z szacunku dla widzów oraz wierząc w prawo Polaków do zapoznania się z programem i poglądami kandydatów na urząd prezydenta RP, jest gotowa do podjęcia rozmów w sprawie zorganizowania wspólnej debaty przez zainteresowanych nadawców”.

- Gotowość do takiej właśnie debaty wyrazili obaj kandydaci. Naszym zdaniem ważny będzie wybór miejsca debaty. Powinna odbyć się w miejscu, które ma charakter symboliczny i ma szczególne znaczenie dla Polaków, takim jak Stocznia Gdańska lub Muzeum Powstania Warszawskiego. Uważamy, że niezwykle istotne jest, aby zagwarantować kandydatom równe szanse i dać telewizjom prawo do wskazania prowadzącego dziennikarza oraz swobodnego zadawania pytań. Sygnał z debaty powinien być udostępniony wszystkim zainteresowanym nadawcom - przekazał portalowi Wirtualnemedia.pl Marcin Barcz, członek zarządu TVN.

Eksperci: chłodna kalkulacja w sztabie Dudy

"Przemyślana strategia" - tak decyzję urzędującego prezydenta o nie pojawianiu się na debacie TVN, Onetu i WP nazywa w rozmowie z naszym portalem prof. Dariusz Tworzydło z Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego.

- Obecnie to Rafał Trzaskowski w stopniu zdecydowanie większym potrzebuje debaty, dlatego tak mocno o nią zabiega. Organizacja debaty przez trzy stacje telewizyjne może być prawdopodobnie jedyną szansą dla Rafała Trzaskowskiego aby doprowadzić do tego starcia z urzędującym Prezydentem. Wymiana ciosów trwa i z pewnością będziemy obserwatorami kolejnych uderzeń z każdej strony sceny politycznej, zaś faktycznie jedynie debata może obudzić i zmotywować część elektoratów kontrkandydatów - analizuje dla Wirtualnemedia.pl naukowiec i ekspert marketingu politycznego.

Zdaniem naszego rozmówcy, sztab Dudy dokonał chłodnej kalkulacji zysków i strat, obliczonej na zachęcenie elektoratu do powtórnego pójścia do urn. - Mobilizacja elektoratów konkurentów politycznych to jedno, ale trwa także walka mająca na celu przekonanie dotychczas głosujących na Prezydenta, aby powtórnie poszli do urn i zagłosowali. Trwa także mobilizacja biernej części elektoratu, osób które nie poszły do wyborów w pierwszej turze, a tu może być jeszcze pewien potencjał. Faktem jest, że debata mogłaby zmobilizować wyborców Szymona Hołowni do głosowania przeciw urzędującemu Prezydentowi. Dlatego decyzje które są teraz podejmowane w sztabie Prezydenta, są wynikową bardzo szczegółowych analiz i wyników badań dotyczących zachowań i potencjalnych reakcji wyborców - ocenia prof. Tworzydło.

Dr Sergiusz Trzeciak, ekspert ds. marketingu politycznego i komunikacji strategicznej, prowadzący działalność Trzeciak Chmal, uważa, że decyzja prezydenta Dudy i jego sztabu, choć budząca wątpliwości, jest zrozumiała w obecnym układzie sił na rynku mediów.

- Każdy lubi grać na własnym boisku. Mam jednak wobec decyzji prezydenta Dudy mieszane odczucia. Z punktu widzenia jego sztabu rezygnacja z debaty w TVN, Onecie i WP jest zrozumiała. Istnieje jednak ryzyko - nie wiadomo, jak zareaguje na to "miękki elektorat"  i ci, którzy wahają się jeszcze, na kogo głosować w drugiej turze. Uważam, że sztab ocenił pojawienie się prezydenta w raczej krytycznych wobec niego mediach jako zbyt ryzykowne - komentuje w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Trzeciak.

Ekspert wyjaśnia, że Andrzejowi Dudzie "w tej kampanii zależy bardziej na tym, by jak najmniej stracić niż by dużo zyskać". - Debata z Rafałem Trzaskowskim mogłaby zmobilizować jego elektorat, co walczącemu o reelekcję prezydentowi nie byłoby na rękę. Sztab Dudy woli więc z takiego starcia zrezygnować, nawet kosztem utraty jakiejś części głosów - uważa dr Sergiusz Trzeciak.

Nie będzie debaty kandydatów na prezydenta?

W rozmowie z Wirtualnemedia.pl politolog i ekspert marketingu politycznego dr Łukasz Przybysz z  Uniwersytetu Warszawskiego krytycznie ocenia fakt, że Andrzej Duda odmówił przyjścia na debatę trzech redakcji. - Rozumiem, że odbiorcy TVN, WP i Onetu nie są idealną grupą docelową kampanii urzędującego prezydenta. Jednak odmowa przyjścia na tę debatę podaje w wątpliwość powtarzane od lat deklaracje, że chce on być prezydentem wszystkich Polaków. Szkoda też zmarnowanego potencjału na nieskrępowaną dyskusję i wyciągnięcie na światło dzienne mocnych i słabych stron obu kandydatów, ukazanie dynamiki dyskusji, argumentów, kwintesencji demokracji - komentuje ekspert.

Dr Przybysz zwraca uwagę na język, jakim Duda argumentuje odmowę przyjścia na debatę do TVN, Onetu i WP.

- Jeszcze więcej pytań rodzą wypowiedzi Andrzeja Dudy o TVN jako „amerykańskiej telewizji Trzaskowskiego”, szczególnie jeśli przypomnimy sobie jego niedawną wizytę u Donalda Trumpa i starania o zacieśnianie więzi z prezydentem USA. Bardzo widoczny jest tu brak konsekwencji, który zapewne nie przeszkadza tradycyjnym wyborcom prezydenta Dudy - ocenia nasz rozmówca z Uniwersytetu Warszawskiego.

Zdaniem dra Przybysza, w tej kampanii debaty z udziałem obu starających się o urząd prezydenta RP Polacy mogą się nie doczekać. - Zanosi się na to, że Polacy zostaną pozbawieni możliwości przyjrzenia się jakiejkolwiek debacie, bo także Rafał Trzaskowski nie będzie uczestniczyć w tej organizowanej przez TVP. Choć tę decyzję łatwiej zrozumieć po tym, jak KRRiTV uznała formułę spotkania w Końskich za sprzeczną z misją telewizji - mówi ekspert, dodając: - Jeśli się uda, byłoby to potwierdzenie najwyższych standardów komunikacji politycznej.

Druga tura wyborów prezydenckich odbędzie się 12 lipca. W pierwszej w minioną niedzielę Andrzej Duda dostał 8,45 mln głosów (43,5 proc. wszystkich), a Rafał Trzaskowski - 5,92 mln (30,46 proc.). Frekwencja wyniosła 64,51 proc.

Debatę wyborczą zorganizowaną przez Telewizję Polską 17 czerwca przed pierwszą turą wyborów oglądało łącznie 5,44 mln widzów. Najwięcej na antenie TVP1.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Andrzej Duda nie zgodził się przyjść na debatę TVN, Onetu i WP. "Każdy lubi grać na własnym boisku"

13 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Andrzej
Z sondażu wynika, że nawet wyborcy Dudy źle oceniają jego odmowę udziału w debacie.
odpowiedź
User
Andrzejek jest
cykorem
odpowiedź
User
Lechtak
Kto mi odpowie, co dobrego PO-PSL zrobiło dla Polski?
odpowiedź
User
m.
Na miejscu TVN, TVP postawiłaby puste krzesło i grzała temat do ciszy wyborcej. I tak może być od poniedziałku.A tym co zrobił TVN odwołując debatę, to właśnie pozwalają na takie siebie traktowanie - i obywateli. Po poniedziałku już o żadnej debacie nikt słuchać chciał nie będzie, bo TVP będzie wałkować temat Końskich. Żebby nie było debaty przed 2 turą, przty 65% frekwencji, medialny Bambustan, politycy rozgrywają media jak chcą, a te odwagi nie mają wcale.
odpowiedź
User
JWO
Pieprzenie kotka za pomocą młotka. Sobie TVN, Onet i WP wymyśliły: "Tego dnia będzie debata. Obecność obowiązkowa". Teraz się mętnie tłumaczą, że to było też zaproszenie do rozmów organizacyjnych. Cwaniaczki z miodem w uszach.
odpowiedź