SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Russell Crowe w czasie Euro 2016: prawdziwy kibic naszej drużyny czy przyszły bohater reklam polskiej marki?

Czy Russell Crowe tweetował w czasie Euro 2016 o polskiej reprezentacji z własnej inicjatywy i czy faktycznie oglądał mecze naszej drużyny? Jeśli robił to spontanicznie, to jak to wykorzystać marketingowo? A jeśli nie - jaką markę w Polsce mógłby reklamować? Na te pytania szukają odpowiedzi dla Wirtualnemedia.pl Karolina Majewska, Marcin Kalkhoff i Rafał Lampasiak.

Russell Crowe, fot. Shutterstock.com Article

Kiedy polska reprezentacja piłkarska rozgrywała swoje mecze podczas Euro 2016, aktywnie kibicował jej na Twitterze aktor Russell Crowe. W kolejnych wpisach zagrzewał piłkarzy do walki (m.in. wpisując po polsku „Do boju”) i komplementował ich grę, najczęściej chwalił Kubę Błaszczykowskiego.

Gdy jego wpisów zaczęło z każdym meczem przybywać, w sieci pojawiła się masa komentarzy sugerujących, że takie zachowanie aktora nie jest przypadkiem, a jego wsparcie dla polskich zawodników jest początkiem kampanii reklamowej, w której Crowe weźmie udział.

Karolina Majewska,  strategy group head w agencji Eskadra, przyznaje, że kibicowanie Rusella Crowe ostatnio wzbudziło wiele emocji. - Sądzę jednak, że nie powinniśmy doszukiwać się marki, za którą stoi aktor. Od dawna wiadomo, że Crowe ma wiele konotacji z Polską, więc doping naszej drużynie może wynikać po prostu z sympatii. Trzeba wziąć również pod uwagę fakt, że o naszej reprezentacji jest ostatnio dość głośno, a już na pewno w środowisku miłośników i kibiców piłki nożnej. Trzeba pamiętać, że Crowe pracuje z Polakami, bywał w Polsce i miał okazję brać udział w kampanii promującej nasz kraj. Dlatego jeśli jest prawdziwym kibicem, który zna Polskę i lubi spędzać u nas czas, dlaczego nie miałby otwarcie wspierać polskich piłkarzy? - mówi Karolina Majewska.

- Oczywiście nie wiemy czy Russell Crowe tweetował z własnej inicjatywy, podobnie jak nie wiemy, czy robił to własnymi rękami i czy faktycznie oglądał mecze polskiej reprezentacji. W dodatku zupełnie nam to nie przeszkadza, bo miło to było czytać – dodaje z kolei Marcin Kalkhoff, partner w BrandDoctor.

Na jednym z portali pojawiła się informacja, że aktor dopina właśnie kontrakt reklamowy z centralą wydawnictwa Ringier Axel Springer Polska. Miałby reklamować rdzennie polski produkt sportowy. - Niezależnie od tego, czy takie rozmowy są prowadzone, czy nie, nie mamy zwyczaju komentować szczegółów negocjacji biznesowych. Tradycyjnie również nie komentujemy informacji, które pochodzą z nieokreślonego źródła - odpowiedziała portalowi Wirtualnemedia.pl na pytanie o ewentualną współpracę z aktorem Agnieszka Odachowska, dyrektor komunikacji korporacyjnej w RASP Polska.

Jeżeli aktywność aktora nie jest przypadkiem, to co ewentualnie mógłby na polskim rynku reklamować? Według Karoliny Majewskiej z Eskadry, Crowe wizerunkowo najbardziej pasuje do męskich produktów z półki premium - tu jest duży wybór jeśli chodzi o kategorie produktowe. - Chętnie zaangażowałabym go w działania dla alkoholi mocnych, marek motoryzacyjnych, zegarków czy odzieży. Ale na pewno na tym nie koniec. Kluczem powinny być atrybuty wizerunkowe jakie marka chce przekazać wykorzystując znanego ambasadora oraz specyfika grupy docelowej produktów. Crowe nie będzie też pasował do wszystkiego, na pewno ma też swoje własne spojrzenie na branże, z którymi mógłby współpracować i takie, z którymi współpracę wyklucza - uważa Karolina Majewska.

- Jeżeli cała akcja jest sponsorowana, a tweety generowane i akceptowane przez jakiś międzynarodowy zespół, to czar nieco pryska i w jego miejsce pojawia się  delikatne rozczarowanie. Jeśli za tym pójdzie jakaś kampania reklamowa, to taki start jej raczej nie pomoże – przestrzega Marcin Kalkhoff. I dodaje, że jeśli dla odmiany jakaś marka postanowi skorzystać z fejmu jakie wywołały komentarze aktora, to musi zrobić to bardzo szybko, zanim Crowe nie zacznie kibicować komuś innemu, np. Islandii. Tylko, czy któraś z obecnych w Polsce marek lub jakaś polska marka potrafi w takim tempie decydować i uruchamiać kampanię? Nie przypuszczam, ale bardzo chciałbym się mylić – mówi Marcin Kalkhoff.

On samo nie bardzo też widzi aktora w roli celebryty promującego Polskę. - Aczkolwiek taka hipoteza jest tym bardziej uprawniona, że decydentem w tej sprawie może być premier Morawiecki, który jest znany  z wykorzystywania gwiazd w kampaniach BZWBK, któremu szefował. Sądzę, że znacznie lepiej byłoby go wykorzystać do jakiś incydentalnych akcji - jako sympatyka polskiej drużyny i promotora sportu - twierdzi Marcin Kalkhoff.

Z kolei Rafał Lampasiak, strategy director z agencji Walk zwraca uwagę na postawę aktora wobec udziału w reklamach. - Russell Crowe jest akurat osobą znaną z niewystępowania w reklamach, więc wydaje mi się, że jego kibicowanie naszej kadrze nie miało komercyjnego podłoża. Kiedyś nawet powiedział, że aktorzy, którzy wyjeżdżają za granicę, aby grać w reklamach to “głodna pieniędzy banda nieudaczników”. Dlatego też myślę, że zachęcanie go do takich przedsięwzięć nie ma sensu i możemy go tym tylko rozdrażnić, a przecież chyba nikt nie chciałby zdenerwować słynnego Maximusa - podkreśla w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Rafał Lampasiak.

Zdaniem rozmówców Wirtualnemedia.pl zaangażowanie Russella Crowe można byłoby przekuć na marketingowy sukces, ale trzeba to zrobić umiejętnie. Karolina Majewska z Eskadry zwraca uwagę, że właśnie teraz jest zdecydowanie dobry czas na podjęcie współpracy z aktorem oraz komunikację marek z jego udziałem. - Kibicowanie Polakom i szum jaki wokół tego powstał na pewno działa na plus dla aktora. Znów zrobiło się o nim głośno w naszym kraju, co na pewno przekłada się na wzrost rozpoznawalności jego marki osobistej. Taka aktywność może przełożyć się na promowane przez niego marki. Czy warto podejmować taką współpracę? Według mnie tak, pod warunkiem że mamy markę i produkt, które pasują do aktora - stwierdza w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Majewska.

Czy aktor mógłby promować Polskę za granicą? - Najlepszymi ambasadorami marki miejsca są ci, którzy w sposób nieprzymuszony i naturalny promują kraj czy miasto. Często takimi osobami są ludzie, których coś z miejscem łączy.  Są wtedy bardzo wiarygodni. Jeśli Crowe kibicował Polakom ze szczerej sympatii to na pewno skorzystała na tym cała Polska. Zapewne biorąc pod uwagę jego dorobek, wizerunek oraz to, co stało się na TT byłby dobrym ambasadorem, ale zapłacenie mu za promocję naszego kraju zmniejszyłoby jego wiarygodność w tej roli. Teraz wszyscy cieszymy się, że tak znany aktor docenił Polskę i polskich piłkarzy, a efekt jest silny, ponieważ uważamy, że to jest prawdziwe i szczere. Gdybyśmy dowiedzieli się, że Crowe wziął za to sporą kwotę, nasze przekonania, co do niego mogłyby się zmienić - komentuje Karolina Majewska.

Radzi, by dopilnować, żeby fakt wspierania przez aktora polskich piłkarzy nie umknął, bo cała sytuacja wywołała mnóstwo pozytywnych emocji i zapewne mocno podbudowała zawodników. - Nie ma nic lepszego niż pozytywna motywacja. Niech ta świadczy również o wielkim sukcesie naszych piłkarzy - dodaje Karolina Majewska.

 

Natomiast Rafał Lampasiak podpowiada, że warto teraz zadbać o to, by media oraz marketerzy nie „zamęczyli” tego tematu, bo obrzydzą go nam wszystkim.-  Mogę się założyć, że jeśli Russell Crowe zostanie zasypany propozycjami współpracy, zaproszeniami na wszystkie możliwe wydarzenia albo zobaczy jak polskie marki w lepszym lub gorszym stylu próbują wykorzystać jego wizerunek to bardzo szybko zniechęci się też do kibicowania naszej drużynie. Mamy rewelacyjnego fana i powinniśmy tę sytuację umiejętnie i nienachalnie wykorzystać. Zostawmy go więc proszę tylko naszej reprezentacji. Niech go zaproszą na mecz, wyślą koszulkę, podtrzymają relację, ale nic więcej. Myślę, że nam wszystkim powinno teraz zależeć głównie na tym, żeby za dwa lata podczas mundialu znów napisał na swoim Twitterze: „Do boju Polska!” - mówi Rafał Lampasiak.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Russell Crowe w czasie Euro 2016: prawdziwy kibic naszej drużyny czy przyszły bohater reklam polskiej marki?

6 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
KRIS
Wielkie Dzięki za wsparcie Russell:)
18 10
odpowiedź
User
Festung Breslau
Wytwornia drewniakow w Kolbuszowej zaproponowala mu kontrakt...
17 9
odpowiedź
User
nick
BeZet ??
9 8
odpowiedź
User
BezImienna
Autorka tekstu powinna najpierw przyswoić imię osoby, o której pisze artykuł: Russell nie Russel.
Błagam, myślałam że takie kwiatki to tylko na pudelku.
13 10
odpowiedź
User
Widz
Szkoda ze nikt nie pomyślał o Islanczykach, przecież Prince Polo, powinno od razu ich zakontraktowac jako ambasadorów marki :-)
14 8
odpowiedź