SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Anna Nagler: "W głębi lasu" opowiada o współczesnej kondycji Polaków

O kulisach powstawania "W głębi lasu", drugiego polskiego serialu Netfliksa, rozmawiamy z Anną Nagler, dyrektor produkcji oryginalnych w regionie Europy Środkowej i Wschodniej platformy oraz producentką kreatywną serii.

Anna NaglerArticle

"W głębi lasu" to adaptacja książki Harlana Cobena pod tym samym tytułem. Serial to druga po "1983" polska produkcja oryginalna platformy Netflix. Fabuła obejmuje dwa wymiary czasowe: rok 1994 oraz 2019. Opowieść przedstawia losy warszawskiego prokuratora, Pawła Kopińskiego, który mimo upływu lat nie potrafi otrząsnąć się po stracie ukochanej siostry, zaginionej w niewyjaśnionych okolicznościach podczas obozu letniego. Serial zadebiutował  na Netfliksie12 czerwca.

O serialu "W głębi lasu" oraz o największych wyzwaniach w pracy w Netfliksie, rozmawiamy z Anną Nagler, dyrektor platformy ds. produkcji oryginalnych w regionie CEE oraz producentką kreatywną serialu.


Justyna Dąbrowska-Cydzik, Wirtualnemedia.pl: Skąd pomysł, żeby powieść amerykańskiego pisarza ekranizować jako polski serial?

Anna Nagler, Netflix: Aby odpowiedzieć na to pytanie, muszę cofnąć się nieco w czasie  i opowiedzieć o kulisach tej historii.

Wszystko zaczęło się w sierpniu 2018 roku, kiedy Netflix podpisał umowę na czternaście tytułów autorstwa Harlana Cobena - zarówno te, które powstały, jak i te, które są w przygotowaniu. W 2019 roku ATM Grupa dostała propozycję przygotowania koncepcji serialowej adaptacji tej książki od Netfliksa, konkretnie od Michaela Azzolino. Wtedy dostałam propozycję od ATM, aby dołączyć do tego szanownego grona. Później została przygotowana koncepcja adaptacji, która się spodobała, choć oczywiście dalej rozmawialiśmy o jej finalnym kształcie. W marcu 2019 r. otrzymaliśmy "zielone światło" na realizację i zaczęliśmy pracować nad serialem najpierw z dwójką scenarzystów, później z reżyserami - Leszkiem Dawidem i Bartkiem Konopką.

Odpowiadając zatem wprost na pytanie - nie był to pomysł mój, reżyserów czy scenarzystów. Książkę Harlana Cobena "W głębi lasu" przeczytali wszyscy szefowie pionów ekipy realizacyjnej. Dzięki temu zyskaliśmy poczucie, że jesteśmy jedną drużyną opowiadającą wspólnie historię. Lubię i chcę o tym wspominać - że za mną, producentką, stoi kilkudziesięcioosobowa ekipa, która ten serial stworzyła, tchnęła w ten tekst życie.

W ostatnich latach na rodzimym rynku mieliśmy wręcz wysyp seriali kryminalnych. Czym ma się wyróżniać "W głębi lasu"?

Rzeczywiście, na polskim rynku mamy wiele seriali kryminalnych, którym można nadać wręcz drugi tytuł "kto to zrobił?", "znajdź mordercę". Natomiast "W głębi lasu" w swoim pierwotnym założeniu, jak również w naszej adaptacji serialowej, nie jest typowym serialem kryminalnym. Powiedziałabym na pewno, że to thriller w rozumieniu dreszczowca, który wywołuje różnego rodzaju emocje. Tak naprawdę jest to serial, który oprócz intrygi kryminalnej przedstawia też historię ludzką. Opowiada o człowieku, o współczesnej kondycji ludzi, Polaków, z racji tego, że jest lokalnie usytuowany. To bardzo uniwersalny przekaz o historii ludzkich dylematów, powrotów do przeszłości, otwierania na nowo treści, które… powinny lub nie powinny zostać otwarte, którym należy się przyjrzeć. Nie jest to typowy serial kryminalny, przez co jest unikatowy i mam nadzieję, że będzie atrakcyjny dla widzów w Polsce i na całym świecie.

Jakie były największe wyzwania podczas realizacji "W głębi lasu"?

To były same pozytywne wyzwania, ponieważ one nas mobilizowały, a nie osłabiały. Mobilizowało nas to, że w procesie twórczym uczestniczyliśmy z żyjącym, współczesnym, bardzo zaangażowanym autorem oryginalnej koncepcji - Harlanem Cobenem. Z drugiej strony mieliśmy ogląd scenarzystów. Połączenie tych wszystkich wizji i sił, zaowocowało, mam nadzieję, naprawdę ciekawym serialem, który będzie można obejrzeć 12 czerwca na Netfliksie.

Wyzwania były różne, mniejsze i większe. Począwszy od tego, jak chcielibyśmy opowiedzieć tę historię w sposób oryginalny. Wzbranialiśmy się przed powtarzaniem pewnych treści, przed pewnymi stereotypami - nie chcieliśmy ich potwierdzać, ale je złamać, opowiedzieć o nich z innej perspektywy.

Chcieliśmy opowiedzieć historię trudną, a jednocześnie optymistyczną, dającą nadzieję. Chcieliśmy również zachować swoistą "cobenowskość", ponieważ cały czas towarzyszyła nam myśl, że to jest serial, który zobaczą również jego wierni fani na całym świecie. Na to liczymy. Chcieliśmy umiejscowić też naszą obyczajowość, polskie kody kulturowe, tak by jednocześnie zostały odczytane na całym świecie.

Harlan Coben jest osobą szalenie otwartą na nowe rzeczy. On był bardzo ciekawy tego, jak jego książka będzie zekranizowana w ujęciu polskim. Nigdy nie mieliśmy sytuacji, żeby z czymś nas zatrzymał, bo "to powinno być bardziej po amerykańsku". Coben otwierał nas na nowe perspektywy, nowe ujęcia. Sądzę, że jest zadowolony z tego, jak zaadaptowaliśmy jego powieść.

W zespole Netfliksa odpowiada Pani od niedawna za rozwój i produkcję treści w regionie Europy Środkowej i Wschodniej. Dlaczego zdecydowała się Pani przyjąć ofertę pracy w tej platformie? Jakie największe wyzwania stawia sobie Pani na tym stanowisku?

O wyzwaniach powinnyśmy porozmawiać za jakiś czas. W tej chwili nadrzędnym celem moim i Netfliksa dla tego regionu [Europa Środkowa i Wschodnia - przyp.] jest znalezienie i realizacja najciekawszych historii, które będą atrakcyjne i ciekawe nie tylko lokalnie, ale również na całym świecie.        

Znam i mam doświadczenie w lokalnej branży filmowej. Mogę dzięki temu być w Netfliksie wsparciem i pomostem, osobą która poniesie pewne treści, przedstawi je i pozwoli zrozumieć lokalne niuanse w międzynarodowym środowisku. A polska kinematografia ze swoją specyfiką oraz rozpoznawalnym stylem wniosła i nadal wnosi bardzo wiele do kina międzynarodowego - to jest wartość, którą warto pielęgnować i zaszczepiać dalej.

Jak ocenia Pani współpracę z polskimi studiami (jak Akson, ATM) przy produkcjach własnych Netfliksa? Jakie są plany na jej kontynuowanie?

Fakt, że zdecydowaliśmy się skierować uwagę na Polskę i Europę Środkowo-Wschodnią jest dowodem na to, że chcemy w ten region inwestować. Wraz z polskimi twórcami chcemy rozwijać lokalny rynek audiowizualny, realizując kolejne projekty. Dotychczasowa współpraca okazała się bardzo owocna. Wkrótce ujawnimy następne tytuły. Ogłoszony jest już m.in. kolejny serial "Sexify".

Czy z uwagi na pandemię koronawirusa premiera tego serialu się opóźni?

W tej chwili chcemy skoncentrować się na tym, żeby zapewnić naszym ekipom, aktorom i wszystkim zaangażowanym w produkcję poczucie bezpieczeństwa w momencie, kiedy zdecydują się wrócić na plan.

O tym, czy "Sexify" będzie miał premierę w zaplanowanym terminie, zadecydują ludzie odpowiedzialni za ten projekt w Netfliksie i Akson Studio.

Dziękuję za rozmowę.

"W głębi lasu" od 12 czerwca na Netfliksie

We „W głębi lasu” w rolach głównych występują Grzegorz Damięcki i Hubert Miłkowski (jako Paweł Kopiński) oraz Agnieszka Grochowska i Wiktoria Filus (jako Laura Goldsztajn). Wśród obsady serialu znajdują się również: Jacek Koman, Ewa Skibińska, Adam Ferency, Arkadiusz Jakubik, Magdalena Czerwińska, Przemysław Bluszcz, Dorota Kolak, Izabela Dąbrowska oraz Piotr Głowacki i Cezary Pazura. W produkcji występują także polskie młode talenty: Adam Wietrzyński, Jakub Gola, Martyna Byczkowska i Kinga Jasik.

Za reżyserię produkcji odpowiadają Leszek Dawid i Bartosz Konopka. Autorem serialowych zdjęć jest Paweł Flis. Serial produkuje ATM Grupa. Producentką kreatywną jest Anna Nagler („Ukryta gra”), a producentami wykonawczymi - Andrzej Muszyński oraz Harlan Coben. Autorami scenariusza są Agata Malesińska i Wojtek Miłoszewski.

„W głębi lasu” będzie drugą polską produkcją Netflixa. Pod koniec ub.r. na platformie pojawił się serial „1983” opowiadający o Polsce w alternatywnej rzeczywistości, w której nie upadł komunizm. W głównych rolach wystąpili Robert Więckiewicz i Maciej Musiał, reżyserią zajęły się Katarzyna Adamik, Olga Chajdas, Agnieszka Holland i Agnieszka Smoczyńska.

Produkcja spotkała się z chłodnymi recenzjami i opiniami wielu widzów. - Wy się, panowie i panie, chyba brandzlujecie tym hejtem. Amerykańskie krytyki są na szczęście zajebiste - skomentowała to Agnieszka Holland.

Ponadto Netflix przygotował dwie produkcje oparte na polskiej literaturze, przy których pracowali przede wszystkim zagraniczni twórcy. Pod koniec grudnia na platformie pojawił się 8-odcinkowy „Wiedźmin” na podstawie serii powieści i opowiadań Andrzeja Sapkowskiego. Szybko stał się międzynarodowym hitem, w lutym ruszyły zdjęcia do jego drugiego sezonu, wstrzymane w połowie marca wskutek epidemii.

1 maja na Netfliksie udostępniono serial science fiction „Kierunek: Noc” na motywach powieści science fiction „Starość Aksolotla” Jacka Dukaja. To pierwsza produkcja platformy realizowana w Belgii, producentami wykonawczymi są Jacek Dukaj i Tomasz Bagiński.

Według danych firmy analitycznej Comapritech, na koniec pierwszego kwartału 2020 roku Netflix miał w Polsce ponad 879 tysięcy płacących użytkowników i osiągnął przychody przekraczające 27,4 mln dolarów. Według przewidywań przy obecnej dynamice wzrostów w końcu drugiego kwartału br. Netflix może mieć w Polsce ponad 997,1 tys. subskrybentów.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Anna Nagler: "W głębi lasu" opowiada o współczesnej kondycji Polaków

10 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
ajajaj
Raczej o kondycji polskiej branży filmowej. Bezsensowny scenariusz i Polska Szkoła Dźwiękowa, czyli co trzecia kwestia niesłyszalna.
odpowiedź
User
Seba
Nie rozumiem fascynacji tym serialem. Nic oryginalnego, momentami jest po prostu nudno.
odpowiedź
User
Jacek
Kolejny "hype" na kolejny słabiutki serial canalplusa. Czy naprawdę macie widzów za głupków. Chyba znam odpowiedź, ale bez przesady, proszę ;-)
odpowiedź
User
Bełkotliwe dialogi
Dobrze, że można włączyć napisy, bo czasami nie słychać, co mamroczą aktorzy.

Polska szkoła dźwiękowa rządzi.
odpowiedź
User
widz
Za granicą dobrze oceniają polskie kino współczesne, bo nie muszą skupiać się na zrozumieniu dialogów, mają napisy w swoim języku! Więc nikt w Polsce nie przejmuje się dźwiękiem, bo przecież tylko nam to przeszkadza.
odpowiedź