SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Steven Spielberg kwestionuje udział Netflixa w konkursie Oscarów. "Przybliżamy ludzi do kina"

Po tegorocznej gali Oscarów reżyser Steven Spielberg i inni filmowcy wyrazili wątpliwości czy platformy streamingowe takie jak Netflix powinny być brane pod uwagę jako kandydaci do nagród Akademii Filmowej. - Kochamy kino i przybliżamy je do zwykłych użytkowników którzy nie mogą pójść do kina, a filmowcom dajemy szansę na szersze zaprezentowanie ich sztuki - odpowiada na to Netflix.

Steven Spielberg Article

Tegoroczna gala wręczenia Oscarów odbyła się pod koniec lutego. W 10 kategoriach nominowany był wyprodukowany przez Netflix film „Roma” w reżyserii Alfonso Cuarona. Ostatecznie obraz otrzymał 3 statuetki.

Jeszcze przed uroczystością oscarową w branży pojawiały się wątpliwości czy nagrody Akademii są przeznaczone dla filmów produkowanych przez firmy technologiczne prowadzące własne platformy VOD, takie jak Netflix.

Jednym z filmowców którzy kwestionują udział Netflixa w Oscarach jest Steven Spielberg, jeden z członków Akademii Filmowej. Po zakończeniu tegorocznej gali reżyser podkreślił, że takie produkcje jak „Roma”, wyprodukowane przez platformy streamingowe powinny uczestniczyć raczej w konkursach przeznaczonych dla przemysłu telewizyjnego, takich jak nagrody Emmy.

Według zapowiedzi w niedalekim terminie członkowie Akademii podczas spotkania mają dyskutować nad tym czy w przyszłości regulamin konkursu Oscarów nie powinien zostać zmieniony w kierunku ograniczenia dostępu do niego podmiotów nie będących klasycznymi wytwórniami filmowymi.

Kochamy kino

Netflix, wywołany tablicy przez Spielberga nie odniósł się bezpośrednio do formułowanych przez środowiska filmowe wątpliwości, zabrał jednak głos w tej sprawie we wpisie na Twitterze.

Serwis zapewnił w nim że kocha kino, zastrzegł też że kocha przy okazji kilka innych rzeczy, takich jak dostęp do filmów kinowych tych odbiorców, którzy nie mają sal kinowych w swoich miastach. Netflix zaznaczył też że jest za tym by wszyscy użytkownicy mieli jednoczesny dostęp na całym świecie do realizowanych filmów, a także za tym by filmowcy mieli więcej niż dotąd możliwości by dzielić się z innymi swoją sztuką.

Stanowisko Netflixa poparła m.in. Ava DuVernay, reżyserka wyprodukowanego przez serwis filmu dokumentalnego „13th” nominowanego do Oscara w 2017 r. Zdaniem Avy DuVernay Netflix wykonuje dobrą robotę, bowiem przez szerokie udostępnianie przez niego filmów w internecie do odbiorców na całym globie mogą docierać m.in. filmy mniej znanych reżyserów poruszające ważne kwestie dotyczące np. sytuacji w Afryce.

Na koniec ub.r. Netflix miał 139,26 mln płacących użytkowników, po wzroście o 8,84 mln w ciągu kwartału.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Steven Spielberg kwestionuje udział Netflixa w konkursie Oscarów. "Przybliżamy ludzi do kina"

2 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
o magii kina i nie tylko
No tak, tylko, że filmy Stevena Spielberga można oglądać latami i nigdy się nie znudzą, bo cechują je zabawne dialogi, pomysłowa fabuła, umiar, dobrze dobrani do ról aktorzy, dobra muzyka dobrana odpowiednio do nastroju, odpowiednia dynamika akcji( nie za szybko nie za wolno), ale także wrażliwość, bowiem dialogi bohaterów niekiedy są bardzo mądre. Czołowy przykład - seria Indiana Jones z Harrisonem Fordem w roli głównej, zawsze można obejrzeć i zawsze człowiek ma z tego frajdę i się nie nudzi. Netfliks ma jednak zasadniczą wadę, owszem produkcje ma ciekawe nie powiem, że nie ale niestety czasami odbiera radość z pójścia do kina - ludzie siedzą w domach i wypożyczają filmy, tak samo jak kiedyś więcej ludzi kupowało muzykę na CD a w dobie internetu muzykę można ściągać do woli. Nie miałem nic przeciwko temu jak istniały wypożyczalnie filmów( ludzie, którzy pracowali w takich wypożyczalniach mieli dobry gust, zawsze wiedzieli co polecić bo się znali na filmach). W latach 80, 90 i pierwszej dekadzie dwutysięcznych, były dobre filmy i dobra muzyka, a dlaczego? bo nie było takiej nachalności jak obecnie, takiego kiczu i efekciarstwa, większa była wyobraźnia twórcza, kreatywność, wrażliwość to i wszelka sztuka była godna oglądania, kupowania, słuchania itp. itd. W tamtych czasach filmy sprzedawały się na potęgę, było mnóstwo kasowych sukcesów w kinach, ludzie także kupowali mnóstwo płyt CD a wcześniej jak jeszcze były to płyty winylowe. Przerost roli internetu niestety zabija pewne uroki życia, z których cieszyliśmy się dawniej. O ile sam internet nie jest zły tak przerost jego funkcjonalności już tak - owszem można na internecie dowiedzieć się mnóstwo ciekawych informacji i zaczerpnąć wiadomości to jest plus jak najbardziej, można czegoś posłuchać, coś obejrzeć -ok. Ale nie może być tak, że internet staje się monopolem na wszystko - że spada czytelnictwo prasy, gazet itp., że nikt nie kupuje płyt CD bo "wszystko pobierze się z neta", że nie ma wypożyczalni filmów bo zastępują je domowe wypożyczalnie jak Netfliks, VOD itp. Tutaj się zgadzam w dobie internetu, drastycznie tracą na tym media, jak prasa, radio, telewizja. Acha i żeby nie było nie jestem zwolennikiem ACTA 2, uważam, że jest to projekt stricte podyktowany pobudkami politycznymi, owszem może częściowo pomoże artystom i wydawnictwom oraz twórcom treści ale częściowo, cel zaś jest inny - ocenzurować możliwość dzielenia się swobodnego linkami, zakneblować możliwość komentowania. To są bardzo reżimowe kroki, ale przede wszystkim za wszystko trzeba niemal będzie płacić, a to oznacza, że taki internet straci sens, a jak internet straci sens to i smartfony oraz wi-fi, bo nikt tego nie będzie używał, jak za dostęp do czegokolwiek trzeba będzie płacić. Może w ogóle w tym punkcie lepiej byłoby powrócić nie tylko do zwykłych komórek bez internetu i aplikacji od wszystkiego ale także przywrócić funkcjonowanie budek telefonicznych? Odnoszę dziwne przeczucie, że lata 20 XXI wieku zaznają swoistej awangardy jeśli chodzi o wiele sprawdzonych rozwiązań z lat 80, 90 i wczesnych 00. Wiele ciekawych i przydatnych trendów powróci. Inna kwestia to fakt, że ludzie nie potrzebują nadmiaru cyfryzacji czy to w dokumentach czy usługach. Internet jest spoko ale niech pozostanie w domach i miejscach pracy na światłowodach, po co te smartfony? po co wi-fi? Wszystko to szkodliwe dla relacji międzyludzkich, dla prywatności, dla bezpieczeństwa, dla zdrowia nawet, po co internet rzeczy i sieć 5g? -może to i postęp ale jakim kosztem? kosztem zdrowia, bezpieczeństwa i prywatności, z poczuciem śledzenia, podglądania, podsłuchiwania, i gromadzenia danych gdzie popadnie pod względem ilościowym i jakościowym( to jest wszechwiedza). I serio chcemy zastępować w miejscach pracy ludzi robotami i algorytmami czy też jakimiś asystentami głosowymi? Przecież to kuriozum, sami sobie zaszkodzimy takim rozleniwieniem, ogłupieniem i co gorsza uzależnieniem od różnych cyfrowo-technologicznych usilnych ingerencji, ze smartfonami na czele. Wynalezienie internetu było potrzebne i było to wydarzenie przełomowe ale na tym trzeba było poprzestać tak samo jak z początkiem wieku XXI pojawiły się zwykłe komórki( smartfony to nieporozumienie podobnie jak wciskanie gdzie się da routerów wi-fi - w kawiarniach, komunikacji miejskiej, kinach, restauracjach, barach, galeriach handlowych, toaletach nawet - i po cholerę to wszystko, dać ludziom odpocząć od tego, nie robić z nich niewolników cyfryzacji. To jest potężna bolączka XXI wieku przerost znaczenia cyfryzacji w życiu ludzi i dominacji internetu gdzie tylko się da. A i jeszcze te media społecznościowe( piję tutaj do Facebooka oraz Instagrama) one powstały po to by życie przestało być atrakcyjne a ludzi zafascynować tzw. quasi-życiem na pokaz pod publikę innych, by dzielić się całą swoją prywatnością i życiorysem z setkami ludzi( mimo, że większości z nich na oczy nawet nie widzimy). Nie da się ukryć, że media społecznościowe w połączeniu ze smartfonami skutecznie spaskudziły relacje między ludźmi, doprowadziły wielu młodych ludzi do depresji czy prób samobójczych, zniszczyły nie jeden zdrowy związek, nasiliły podziały poglądowe, odebrały mnóstwo czasu oraz prywatności ludziom, one są w głównej mierze odpowiedzialne za zepsucie dekady 2010-2019. Albo uda nam się okiełznać ten rozbrykany "postęp cyfrowo-technologiczny" albo zostaniemy jego niewolnikami poprzez stopniowe rozleniwianie, ogłupianie oraz co gorsza uzależnianie a także stopniowe odbieranie prywatności, bezpieczeństwa oraz zdrowia( w tym psychicznego). Już przyszedł czas na zdrowy rozsądek i naturalność, za dużo było powierzchowności, sztuczności i zakłamywania.
6 0
odpowiedź
User
Pizg
No tak, tylko, że filmy Stevena Spielberga można oglądać latami i nigdy się nie znudzą, bo cechują je zabawne dialogi, pomysłowa fabuła, umiar, dobrze dobrani do ról aktorzy, dobra muzyka dobrana odpowiednio do nastroju, odpowiednia dynamika akcji( nie za szybko nie za wolno), ale także wrażliwość, bowiem dialogi bohaterów niekiedy są bardzo mądre. Czołowy przykład - seria Indiana Jones z Harrisonem Fordem w roli głównej, zawsze można obejrzeć i zawsze człowiek ma z tego frajdę i się nie nudzi. Netfliks ma jednak zasadniczą wadę, owszem produkcje ma ciekawe nie powiem, że nie ale niestety czasami odbiera radość z pójścia do kina - ludzie siedzą w domach i wypożyczają filmy, tak samo jak kiedyś więcej ludzi kupowało muzykę na CD a w dobie internetu muzykę można ściągać do woli. Nie miałem nic przeciwko temu jak istniały wypożyczalnie filmów( ludzie, którzy pracowali w takich wypożyczalniach mieli dobry gust, zawsze wiedzieli co polecić bo się znali na filmach). W latach 80, 90 i pierwszej dekadzie dwutysięcznych, były dobre filmy i dobra muzyka, a dlaczego? bo nie było takiej nachalności jak obecnie, takiego kiczu i efekciarstwa, większa była wyobraźnia twórcza, kreatywność, wrażliwość to i wszelka sztuka była godna oglądania, kupowania, słuchania itp. itd. W tamtych czasach filmy sprzedawały się na potęgę, było mnóstwo kasowych sukcesów w kinach, ludzie także kupowali mnóstwo płyt CD a wcześniej jak jeszcze były to płyty winylowe. Przerost roli internetu niestety zabija pewne uroki życia, z których cieszyliśmy się dawniej. O ile sam internet nie jest zły tak przerost jego funkcjonalności już tak - owszem można na internecie dowiedzieć się mnóstwo ciekawych informacji i zaczerpnąć wiadomości to jest plus jak najbardziej, można czegoś posłuchać, coś obejrzeć -ok. Ale nie może być tak, że internet staje się monopolem na wszystko - że spada czytelnictwo prasy, gazet itp., że nikt nie kupuje płyt CD bo "wszystko pobierze się z neta", że nie ma wypożyczalni filmów bo zastępują je domowe wypożyczalnie jak Netfliks, VOD itp. Tutaj się zgadzam w dobie internetu, drastycznie tracą na tym media, jak prasa, radio, telewizja. Acha i żeby nie było nie jestem zwolennikiem ACTA 2, uważam, że jest to projekt stricte podyktowany pobudkami politycznymi, owszem może częściowo pomoże artystom i wydawnictwom oraz twórcom treści ale częściowo, cel zaś jest inny - ocenzurować możliwość dzielenia się swobodnego linkami, zakneblować możliwość komentowania. To są bardzo reżimowe kroki, ale przede wszystkim za wszystko trzeba niemal będzie płacić, a to oznacza, że taki internet straci sens, a jak internet straci sens to i smartfony oraz wi-fi, bo nikt tego nie będzie używał, jak za dostęp do czegokolwiek trzeba będzie płacić. Może w ogóle w tym punkcie lepiej byłoby powrócić nie tylko do zwykłych komórek bez internetu i aplikacji od wszystkiego ale także przywrócić funkcjonowanie budek telefonicznych? Odnoszę dziwne przeczucie, że lata 20 XXI wieku zaznają swoistej awangardy jeśli chodzi o wiele sprawdzonych rozwiązań z lat 80, 90 i wczesnych 00. Wiele ciekawych i przydatnych trendów powróci. Inna kwestia to fakt, że ludzie nie potrzebują nadmiaru cyfryzacji czy to w dokumentach czy usługach. Internet jest spoko ale niech pozostanie w domach i miejscach pracy na światłowodach, po co te smartfony? po co wi-fi? Wszystko to szkodliwe dla relacji międzyludzkich, dla prywatności, dla bezpieczeństwa, dla zdrowia nawet, po co internet rzeczy i sieć 5g? -może to i postęp ale jakim kosztem? kosztem zdrowia, bezpieczeństwa i prywatności, z poczuciem śledzenia, podglądania, podsłuchiwania, i gromadzenia danych gdzie popadnie pod względem ilościowym i jakościowym( to jest wszechwiedza). I serio chcemy zastępować w miejscach pracy ludzi robotami i algorytmami czy też jakimiś asystentami głosowymi? Przecież to kuriozum, sami sobie zaszkodzimy takim rozleniwieniem, ogłupieniem i co gorsza uzależnieniem od różnych cyfrowo-technologicznych usilnych ingerencji, ze smartfonami na czele. Wynalezienie internetu było potrzebne i było to wydarzenie przełomowe ale na tym trzeba było poprzestać tak samo jak z początkiem wieku XXI pojawiły się zwykłe komórki( smartfony to nieporozumienie podobnie jak wciskanie gdzie się da routerów wi-fi - w kawiarniach, komunikacji miejskiej, kinach, restauracjach, barach, galeriach handlowych, toaletach nawet - i po cholerę to wszystko, dać ludziom odpocząć od tego, nie robić z nich niewolników cyfryzacji. To jest potężna bolączka XXI wieku przerost znaczenia cyfryzacji w życiu ludzi i dominacji internetu gdzie tylko się da. A i jeszcze te media społecznościowe( piję tutaj do Facebooka oraz Instagrama) one powstały po to by życie przestało być atrakcyjne a ludzi zafascynować tzw. quasi-życiem na pokaz pod publikę innych, by dzielić się całą swoją prywatnością i życiorysem z setkami ludzi( mimo, że większości z nich na oczy nawet nie widzimy). Nie da się ukryć, że media społecznościowe w połączeniu ze smartfonami skutecznie spaskudziły relacje między ludźmi, doprowadziły wielu młodych ludzi do depresji czy prób samobójczych, zniszczyły nie jeden zdrowy związek, nasiliły podziały poglądowe, odebrały mnóstwo czasu oraz prywatności ludziom, one są w głównej mierze odpowiedzialne za zepsucie dekady 2010-2019. Albo uda nam się okiełznać ten rozbrykany "postęp cyfrowo-technologiczny" albo zostaniemy jego niewolnikami poprzez stopniowe rozleniwianie, ogłupianie oraz co gorsza uzależnianie a także stopniowe odbieranie prywatności, bezpieczeństwa oraz zdrowia( w tym psychicznego). Już przyszedł czas na zdrowy rozsądek i naturalność, za dużo było powierzchowności, sztuczności i zakłamywania.


Dość rozwlekle, ale jednak w punkt. Brawo.
3 0
odpowiedź