SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google RSS Twitter

Triumf PiS w eurowyborach to efekt skutecznej wizji dla zwykłych wyborców

Ponad 45 proc. głosów poparcia dla Prawa i Sprawiedliwości w wyborach dla Parlamentu Europejskiego pokazuje, że dotychczasowa strategia tego ugrupowania jest skuteczna i konsekwentna. PiS w kampanii postawił na to, co jest ważne dla przeciętnego człowieka dlatego wyborcy zgodnie z regułą wzajemności poszli podziękować za to, co otrzymali, temu, który im to dał. Opozycja, a w szczególności Koalicja Europejska już dawno powinna zrozumieć, że straszenie wyborców polexitem czy  dyskusje wokół zamiany złotówki na euro, nie są wystarczającymi argumentami do przekonania do siebie chodzących na wybory - komentują eksperci od marketingu politycznego.

Jarosław Kaczyński na wieczorze wyborczym po zwycięstwie PiS, fot. TV Republika Article

W poniedziałek podano ostateczne wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego. Wygrało je Prawo i Sprawiedliwość, uzyskując 45,38 proc. poparcia. Koalicja Europejska dostała 38,47 proc. głosów, Wiosna - 6,06 proc., Konfederacja - 4,55 proc., Kukiz ’15 - 3,69 proc., a Lewica Razem - 1,23 proc. W efekcie PiS otrzymał 27 mandatów, KE - 22, a Wiosna - trzy.

Tuż po zakończeniu głosowania podano wyniki sondażu exit poll. PiS uzyskał w nim 42,4 proc. poparcia. Koalicja Europejska dostała 39,1 proc. głosów, Wiosna - 6,6 proc., Konfederacja - 6,6 proc., Kukiz ’15 – 4,1 proc., a Lewica Razem - 1,3 proc.

Z kolei w badaniu late poll z 90 proc. ankietowanych komisji PiS ma 45,3 proc., a KE - 37,9 proc.Trzecie miejsce zajęła Wiosna - partię tę poparło 6,0 proc. badanych. Konfederacja KORWiN Braun Liroy Narodowcy - 5,2 proc. badanych. Partie poniżej 5-procentowego progu wyborczego: Kukiz'15 zdobyło 3,8 proc. głosów. Lewica Razem uzyskała 1,4 proc. poparcia, a na inne ugrupowania zagłosowało 0,4 proc. Sondażowa frekwencja według sondażu late poll wynosi 43,4 proc.

Badanie exit poll na zlecenie TVP, TVN i Polsatu przeprowadził Ipsos. Obejmowało ankiety z wyborcami przed 845 losowo wybranymi lokalami wyborczymi w całym kraju.

Ekspertów od marketingu politycznego zapytaliśmy o to, czy wygrana PiS w eurowyborach oznacza totalną klęskę opozycji i dlaczego to ugrupowanie zdobyło w nich tak wysokie poparcie.

Jak to się stało, że na wizerunku tego ugrupowania nie zaciążyły takie afery, jak pedofilia w Kościele, niejasności majątkowe premiera Mateusza Morawieckiego, strajk nauczycieli itp. Czy to dowodzi, że kampania partii Jarosława Kaczyńskiego okazała się lepsza? Czy o sukcesie partii zadecydowały kolejne programy socjalne (jak np. 500+ także na każde pierwsze dziecko, tzw. trzynastka: dla emerytów i rencistów), zapewnianie o prounijności hasłem "Polska sercem Europy", wzmianki, że trzeba walczyć, żeby w Polsce były produkty takiej samej jakości jak w krajach zachodu UE, straszenie euro). Szukamy też odpowiedzi, czy było to lepsze niż straszenie przez Koalicję Europejską polexitem i zachęcanie do euro?

Zwyciężyła wizja dla zwykłych ludzi

Zdaniem naszych rozmówców PiS wygrało dzięki konsekwencji, skutecznej strategii i pokazaniu, że rozumie potrzeby zwykłych obywateli.

-PiS pokazało konsekwentnie, od dłuższego czasu, nie tylko na potrzeby kampanii, że ma program i wizję dla zwykłych wyborców i ze jest wyborcom przydatne. Koalicja Europejska powtarzała ogólniki o europejskich wartościach, ale ich nigdy nie przedstawiła, straszyła rzekomym polexitem nie dając na to żadnych konkretnych dowodów i sama sobie zaprzeczała i zbyt często obrażała tę znaczącą część elektoratu,np. ludzi wierzących, która jej nie popierała. Takiemu podejściu PiS przeciwstawiło prosty komunikat: „Europa w konkretach. Czy żyje Wam się lepiej teraz, niż kilka lat temu?" - komentuje Zbigniew Lazar, prezes i właściciel agencji ModernCorp.

Zdaniem Sebastiana Drobczyńskiego, eksperta ds. marketingu politycznego wyniki wyborów jednoznacznie wskazują, że strategia wyborcza PiS okazała się skuteczna. - Jeżeli oprócz strategii wyborczej spojrzymy na dotychczasowe działania rządu PiS to spójność owych działań przełożyła się na sukces wyborczy. Jakkolwiek partie opozycyjne do PiS nie będą zaklinać rzeczywistości, to przewaga PiS nad konkurencją polityczną jest bardzo wyrazista. Stratedzy i spin doctorzy Koalicji Europejskiej, już dawno powinni zrozumieć, że straszenie wyborców chociażby polexitem czy też dyskusje wokół zamiany złotówki na euro, nie są wystarczającymi argumentami do przekonania do siebie chodzących na wybory - twierdzi nasz rozmówca.

Krystian Dudek z Instytutu Publico dodaje, że PiS zbudowała kampanię w oparciu o programy socjalne, bo to wyborcy rozumieją i odczuwają najbardziej. Ocenia, że KE przyjęła bardzo nieskuteczną narrację opartą na przekazie - głosujmy przeciw PiS.

- Nie dziwi więc fakt, że wyborcy zgodnie z regułą wzajemności poszli podziękować za to, co otrzymali, temu, który dał. W oczach głosujących PiS dzieli się ze społeczeństwem, czyli jest im bliższy. Skutecznie osadzono też w głowach wyborców przekaz, że tylko PiS obiecuje i wprowadza realne działania, na zasadzie dla każdego coś dobrego. Trudno z taką narracją dyskutować, ponieważ żadna partia przed PiS nie obiecała i nie dała tak wielu osobom, tak wiele, a że pieniądz jest językiem, który rozumie każdy - wyborcy zagłosowali portfelami - podkreśla nasz rozmówca.

Skuteczność w realizacji obietnic wyborczych

W ocenie Grzegorza Millera, właściciela agencji MillerMedia Prawo i Sprawiedliwość wygrało przede wszystkim zrozumieniem potrzeb dużej grupy wyborców, do której nikt nie starał się wcześnie dotrzeć - do mieszkańców małych i średnich miast, średnio lub nisko uposażonych, którym nie zawsze w życiu się wiedzie i którzy nie są spektakularnymi beneficjentami rozwoju gospodarczego.

- Zaadresowali problemy, które trapią te grupy społeczne, wykazując przy tym skuteczność w realizacji swoich obietnic wyborczych. Na to nałożyła się bardzo duża dyscyplina partyjna w głosowaniach oraz w pracy w terenie, którą wyborcy po prostu doceniają. Spójność ideowa i realizacyjna, czyli głoszonych haseł i działań w przypadku PiS okazały się kluczem do sukcesu. Z kolei Koalicja Europejska była sukcesem na miarę możliwości karkołomnego połączenia rozbieżnych partii i światopoglądów. Mimo braku wyrazistego programu i granie w zasadzie wyłącznie na "antypisie" wynik 38% robi wrażenie. Mimo to będzie on trudny do utrzymania - najbliższe miesiące pokażą, czy ugrupowaniom wchodzącym w skład KE wystarczy determinacji do dotrwania do wyborów do parlamentu. Wydaje mi się, że najtrudniej będzie miało PSL, którego elektorat przejął PiS (ok. 70% mieszkańców wsi głosowało na PiS) i może nie być już tak ciekawym partnerem dla PO, jak przed tymi wyborami. Z drugiej strony tu każdy procent się liczy i im szersza koalicja, tym mniej miejsca na małe ugrupowania, które będą osłabiać jej wynik - komentuje ekspert.

- PiS dobrze wsłuchuje się w nastroje społeczne, KE kiepsko korzysta z badań opinii - stwierdził w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Marek Gieorgica, partner zarządzający w Clear Communications Group. I dodał: - Myślę, że to nie przypadek, że Jarosław Kaczyński w czasie wieczoru wyborczego w pierwszej kolejności podziękował socjologom. Jego partia coraz lepiej wykorzystuje wiedzę jaką dają badania opinii publicznej. I to nie te, o których piszą na co dzień media a takie, które dużo dokładniej sprawdzają, co o danej sprawie myślą Polacy. Dodatkowo PiS skupiło kampanię na mniejszych miastach i wsi, mobilizując wyborców z tych miejsc na niespotykaną jak dotąd skalę. Okazało się, że kiedy w największych miastach wszyscy śmiali się z programu złośliwie nazywanego "Krowa+" (czyli dopłatom dla rolników), na wsi ten prosty komunikat bardzo dobrze został zauważony - brzmi bowiem znacznie lepiej niż "pełne wykorzystanie możliwości II filaru Wspólnej Polityki Rolnej". Z pewnością pomogły w tym media publiczne – często jedyne media jakie odbierać mogą mieszkańcy na wsi. Wynik – 70 proc. głosów na wsi dostało Prawo i Sprawiedliwość. Dodatkowo – trzynasta emerytura, 500 złotych na pierwsze dziecko dla każdego oraz inne transfery gotówkowe dla wyborców dały bardzo dobry efekt. To jednak nie wszystko – PiS cały czas narzucał narrację całej kampanii - między innymi „straszenie Euro” – opozycja dała się w to wciągnąć i na dodatek musiała się tłumaczyć - analizuje Gieorgica.

Afery nie interesują wyborców

Zwraca też uwagę, że przy okazji eurowyborów okazało się także, że większość wyborców dużo bardziej interesuje ich własna doraźna korzyść – głównie finansowa, niż próba zrozumienia, o co chodzi w relacjonowanych przez „wrogie” rządowi media aferach z wieżami Kaczyńskiego czy działkami Morawieckiego.

Podobnie myśli Zbigniew Lazar, który zapytany przez nas czy niejasności wokół majątku premiera Morawieckiego okazały się tematem istotnym raczej dla wąskiej części elektoratu stwierdził, że była to jedynie manipulacja i  "dęta przedwyborcza afera", która z definicji nie mogła zaszkodzić ani premierowi, ani jego ugrupowaniu. - „Kilkanaście lat temu ktoś legalnie i okazyjnie - bo przecież nikt nie kupuje niczego, by na tym stracić -  działkę, a kilka lat później legalnie przepisuje ją na żonę. Teraz od 3 lat jest premierem." I gdzie tu afera – czy gospodarcza, czy finansowa? Czyżby ten ktoś już 17 lat temu chytrze zaplanował, że kiedyś zostanie premierem? - ironizuje nasz rozmówca.

Podobne uwagi ma do ujawnionej w ostatnich dniach afery pedofilskiej wśród polskich księży. Uważa, że PiS w tej sytuacji wcale nie zdystansował się wobec hierarchów kościelnych, a zamiast tego ich poparł. - Zdystansował się za to bardzo mocno do nielicznych pedofili w Kościele – a to wielka różnica. KE próbowała – nader obłudnie – postawić znak równości między tym zjawiskiem, a całym Kościołem, np. promując i powtarzając hasło „pedofilia w Kościele". Wyborcy wiedzą, ze to kłamstwo i niesprawiedliwość – i takiej demagogii wystawili czerwoną kartkę – twierdzi Zbigniew Lazar.

- Ludzi nie boli tak to, czy jakiś polityk PiS na czymś zarobił czy nie, ponieważ PiS dzieli się łupem i daje coś wyborcom. Gdyby nie to z pewnością takie wpadki odbiłyby się na notowaniach rządu. W sprawie afery pedofilskiej PiS zrobił to co należy zrobić w sytuacji kryzysowej - stanął po stronie poszkodowanych, obiecał zaostrzyć kary, zgodnie z oczekiwaniami ostro skrytykował pedofilię. Stanął po stronie ludzi i odpowiednie wypozycjonował się w całym przekazie - uważa z kolei Krystian Dudek.

PiS okazał się bardziej efektywny

Adam Łaszyn, prezes agencji Alert Media Communications uważa, że wynik eurowyborów był zaskoczeniem dla wszystkich, dla PiS chyba też.

- Nawet po ogłoszeniu pierwszych exit-polls, gdy różnica była tylko 3 proc.,  Ryszard Czarnecki przyznał, że spodziewali się remisu ze wskazaniem, a nie wyraźnego zwycięstwa. „Gazeta Wyborcza” zaliczyła sporą wpadkę pisząc na pierwszej stronie o zwycięstwie PiS "o włos". A wynik PiS jest bodajże najwyższy w ogóle wśród jakichkolwiek partii w historii wyborów ogólnokrajowych od 1989 roku. PiS oczywiście wykorzystał swą przewagę - w transferach społecznych, mediach publicznych, używając zawłaszczonego aparatu państwa. Ale też na takie zwycięstwo zapracował, bo wysiłku włożył też wiele. Trafnego - analizuje nasz rozmówca.

Wprost przyznaje, że PiS był po prostu bardziej efektywny na dwóch kluczowych w polityce i nakładających się na siebie polach: organizacyjnym i komunikacyjnym. Ocenia, że organizacyjnie maszyna polityczna PiS dochodzi do bardzo wysokiej skuteczności. - Po pierwsze właściwe postawiono cele i konsekwentnie je realizowano - wzmocnienie posiadanego już sporego elektoratu i poszukiwanie nowego, w końcówce ich mobilizacja. Precyzyjnie prowadzona kampania w terenie, i głównie tam, gdzie najwięcej można zebrać głosów. W efekcie to właśnie tereny tradycyjnie głosujące na PiS wykazywały największą frekwencję na mapach podawanych przez PKW w niedzielę o 12.00 i 17.00 - tam mobilizacja była największa.  I doszły nowe zdobycze - Śląsk, Łódzkie, Warmia z Mazurami - niegdyś województwa konsekwentnie głosujące na lewicę - analizuje Łaszyn.

- W trakcie kampanii - silna synergia przekazów w rządowej TVP, outdoorze, road show, no i w mediach społecznościowych. W social media PiS uzyskał znaczną przewagę nad konkurentami kierując przekaz głównie tam, gdzie można było pozyskiwać głosy - a więc na wsi i w małych miastach. A mało kto wie (badanie Gemius/PBI grudzień 2017), że użytkowników internetu na wsi jest więcej (38 proc.), niż w miastach do 100 tys. (34 proc.), czy miastach powyżej 100 tys. (28 proc.). Zwycięstwo PiS przyszło wszak ze wsi - uzasadnia.

To PiS nadawał ton kampanii, dyktując tematy

Prezes Alert Media Communications zwraca uwagę, że komunikacyjnie przewaga PiS przede wszystkim widoczna była zaś w tym, że to ugrupowanie nadawało ton kampanii dyktując tematy. - Jak w futbolu - wygrywa zwykle ta komanda, która przejmuje inicjatywę. A to głównie PiS mówił jakie tematy mu pasują w kampanii europejskiej - a większość z nich miała krajowy charakter, a więc silniej oddziaływała na wyborców. Wartości rodzinne (sprawa LGBT+), czy zagrożenie wprowadzeniem euro to były tematy w ogóle poza agendą politycznych rywali i zmuszała ich do defensywy. Kolejne tematy też miały ściśle krajowy charakter mimo europejskości wyborów i realizowały cel priorytetowy pozyskiwania wyborców. I tak wyśmiewany przez konkurencję tzw. program "Krowa+", czy z oburzeniem finansistów przyjęta decyzja o wypłacie dodatkowych świadczeń dla emerytów, albo na finiszu rzucona obetnica kasy dla niepełnosprawnych po prostu z zimną konsekwencją dentysty-perfekcjonisty realizowały zadanie gromadzenia głosów. I wszystko dokładnie realizowane według kalendarza wyborczego - niemal jak ze slajdów jakie od lat pokazuję studentom - kiedy racjonalnie, kiedy emocjonalnie, np. Jarosław Kaczyński w telewizji śniadaniowej - mówi Łaszyn.

Twierdzi, że w tym czasie główna konkurencja organizacyjnie zajmowała się głównie sobą (skrzykiwanie koalicji, podział list) i niewiele czasu zostało jej na to, co najważniejsze - kampanię. - A w tejże dominowały chaos i improwizacja. Nie raz kandydaci wchodzili sobie na głowę. Programu w praktyce nie było. Kto wszak dziś, na dwa dni po wyborach pamięta, jaka była realna propozycja KE wobec wyborców, jakie zobowiązanie lub choćby obietnica do spełnienia? A co dopiero mówić o precyzyjnych przekazach do grup, jakie należało pozyskać - np. do mieszkańców wsi lub wyborców 18-25! A tam PiS już był. Efekt końcowy pokazał też, że nie zaszkodziły PiSowi wydarzenia zewnętrzne jak "afera dwóch wież", film Sekielskich, czy skandal z działką Morawieckich obnażająca gigantyczną hipokryzję premiera będącego beniaminkiem Prezesa. Dlaczego? Jeśli masz silnie zbudowaną lojalność "fanów marki" łatwiej przechodzi się kryzysy. Także po to buduje się owo zaplecze lojalności. Wie o tym każdy dobry brand manager. Jak i o tym, że trzeba z obietnicą marki sięgać do realnych potrzeb konsumenta. I wszystko wskazuje na to, że PiS właśnie lepiej "wywąchał" duszę współczesnego Polaka. Jak? Ano m.in. tak, że w ogóle się tym zajął, natomiast KE nie miała na to ani pomysłu, ani czasu. Zajmowała się polityką. A PiS statystycznymi Kowalskimi. No to owi Kowalscy ruszyli do urn w ub. niedzielę wzywani do aktywności wyborczej przez obie strony. Jacques Seguela powiedział kiedyś - "To nie nasz kandydat wygrywa, to kontrkandydat przegrywa". To motto czterech ostatnich kampanii wyborczych. Przy czym PiS jest coraz sprawniejszy w efektywnym wypracowywaniu swych zwycięstw i wykorzystywaniu nieporadności drugiej strony - podsumowuje Adam Łaszyn.

Racjonalne myślenie ponad emocje

Czy wygrana PiS przy tak wysokiej frekwencji oznacza, że to tej partii udało się zmobilizować większą część wyborców, którzy nie głosowali 5 czy 10 lat temu? - Takie stawianie sprawy przez ugrupowania przegrane jest krzywdzące dla ogółu wyborców. Ma ono znaczyć mniej więcej „PiS zmobilizowało ciemne masy i one ruszyły". Tymczasem wszystkie ugrupowania zmobilizowały „swój" elektorat. Wyniki pokazują, ze po prostu większość wyborców kierowała się racjonalnym myśleniem, nie wyłącznie emocjami – stwierdza Zbigniew Lazar.

- A może jest tak, że PiS zmobilizowało do oddania na siebie głosy tych, którzy chodzą na wybory a inne komitety przyciągnęły nowych wyborców? Na dzień dzisiejszy nie posiadamy jeszcze pełnych badań, poczekajmy na nie, one bardzo wiele nam pomogą w udzieleniu odpowiedzi na te i podobne pytania - podkreśla z kolei Sebastian Drobczyński.

Zdaniem Krystiana Dudka tak wysoka frekwencja to efekt tego jak wiele osób otrzymało coś za rządów PiS. - Ludzie ci poszli bronić status quo, chcą, by było jak jest, tym bardziej, że nikt nie zaproponował im nic lepszego. Co ważne, PiS skutecznie przekonał też wyborców, że dotrzymuje słowa i o nich myśli. Dlaczego więc mieliby głosować przeciw? - zastanawia się nasz rozmówca.

Gorzka pigułka dla opozycji

PiS w wyborach do Parlamentu Europejskiego ma prawie 8 proc. przewagi nad Koalicją Europejską. Zdaniem naszych rozmówców taki wynik to „gorzka pigułka” do przełknięcia dla opozycji. Dla Zbigniewa Lazara tak wysoka przewaga to jaskrawa porażka Koalicji Europejskiej, bez względu na to, jak liczni liderzy KE będą to teraz przedstawiać. - Na podstawie ich dotychczasowych zachowań spodziewać się można, że nie wyciągną oni żadnych wniosków z tej przegranej, a przyśpieszą namiętne stosowanie spopularyzowanej przez Obamę zasady „lipstick on a pig", czyli „szminka na śwince". Zaczną nakładać coraz to grubsze pokłady szminki i pudru na tęże świnkę (czyli ułudę rzeczywistości, w której żyją),  zapominając, że świnka i tak świnką pozostanie. Musieliby stworzyć spójny, realny i realistyczny, konkretny, a nie ideologiczny program uwzględniający potrzeby szerokich grup wyborców. A tego nie są w stanie zrobić; komuniści, propagatorzy eutanazji, wolnorynkowcy, rodziny z dziećmi i polska wieś są jak ogień i woda – uważa prezes ModernCorp.

-Dla opozycji, szczególnie Koalicji Europejskiej, jest to bardzo gorzka lekcja. Uwierzyła części sondaży, które dawały jej sporą przewagę nad PiS, odpuściła wieś i małe miasteczka – bo „przecież oni na eurowybory nie chodzą”. No i poza hasłami o ważnym wyborze dla Polski niewiele chyba miała im konkretnego do zaproponowania poza obietnicą, że Polska dzięki nim nie opuści UE. Tylko że PiS dużo głośniej mówił o tym, że musimy być w UE i być w niej słyszani, więc nie było przed kim bronić Polski w Unii. Nie pomógł nawet Donald Tusk, który przez opozycję został uznany za wystarczający atut na drodze po zwycięstwo. W trudnej sytuacji znajduje się obecnie PSL, które zostało wypędzone przez PiS ze wsi, a w mieście nikt na PSL nie czeka. Na pewno samym sukcesem było jednak stworzenie Koalicji Europejskiej - ale ten koncept wymaga jeszcze doszlifowania - twierdzi Marek Gieorgica.

Wynik wyborów jest zdaniem Krystiana Dudka potężnym ciosem dla Koalicji Europejskiej, która wydaje się zupełnie nie mieć pomysłu co dalej.  - Teraz wszyscy politycy KE robią dobrą minę do złej gry. Tak naprawdę nikt nie zyskał, bo ich wynik absolutnie nie jest sumą potencjałów tych partii. Zawsze w przypadku porażki są tarcia i coś pęka, więc rodzi się pytanie, co i kiedy pęknie w KE. Już pojawiają się pierwsze głosy o rozliczeniu liderów – mówi.

PiS na drodze do samodzielnych rządów przez kolejną kadencję

Jakie wnioski powinna wyciągnąć opozycja na podstawie wyniku tych wyborów? Sebastian Drobczyński zastanawia się w rozmowie z Wirtualnemedia.pl czy opozycja do jesiennych wyborów potrafi coś zmienić? - To jest uzależnione od chęci i umiejętności odnalezienia się w obecnej sytuacji przez poszczególne partie. Każdy z komitetów, na 5 miesięcy przed wyborami, staje przed wielością wyzwań. Począwszy od rozpoczynających się (od niedzielnej nocy) wewnętrznych walk w partiach i szukania odpowiedzialnych za porażki wyborcze, po odpływający elektorat a skończywszy na mniejszych szansach znalezienia „jakościowo dobrych" kandydatów na listy wyborcze i zapełnienia tych list w całości. Będzie też znacznie mniej chętnych osób do finansowania opozycji a to przełoży się na jakość kampanii. Opozycja musi też sięgnąć do opracowywania i prowadzenia kampanii wyborczych zgodnie z regułami marketingu politycznego - mówi. I dodaje: - Każdy z komitetów opozycji ma przed sobą inne zadania na najbliższe miesiące, pytanie brzmi, czy starczy im umiejętności i zasobów ludzkich do bardzo szybkiej analizy klęski wyborczej i wytyczenia kierunku zmian. Sukces wyborczy opozycji będzie uzależniony od umiejętności szybkiego dopasowywania się do innych warunków politycznych – podpowiada nasz rozmówca.

Dodaje, że również przed samym PiS stoi wiele wyzwań. - O ile dzisiaj PiS osiągnęło sukces wyborczy, to o tyle może on być przyczyną pierwszej zadyszki tej partii. Do Parlamentu Europejskiego idą bowiem najbardziej rozpoznawalne twarze partii, zatem pytanie brzmi o to kim PiS będzie chciał je zastąpić na listach wyborczych? Czy nowe osoby będą „równie dobrym produktem" dla wyborców czy jedynie „kiepskiej jakości zastępnikiem"? Czy opozycja już dzisiaj ma pomysł jak to wykorzystać w kampanii? Przekonamy się niebawem – komentuje nasz rozmówca.

Według Marka Gieorgicy PiS jest na bardzo dobrej drodze do samodzielnych rządów przez kolejną kadencję. - Jest konsekwentny, dotrzymuje słowa, rozumie nastroje i oczekiwania społeczne, nie przejmuje się krytyką mieszkańców dużych miast - z klasy średniej i z wyższym doświadczeniem. Nie zwraca uwagi na ataki mediów. Robi swoje. To będzie bardzo trudno przebić. Przez najbliższe kilka miesięcy koniunktura gospodarcza raczej również partii rządzącej nie zaszkodzi. Opozycja musi się przeorganizować i zmobilizować, przekonać tych, którzy nie głosują i narzucić własną narrację, a nie odpowiadać na narrację partii rządzącej – ocenia ekspert Clear Communications Group.

Dotkliwa porażka Koalicji Europejskiej

- Czytam komentarze polityków, publicystów i różnych innych mądrych ludzi i zauważyłem, że komentujący zasadniczo dzielą się na dwie grupy: jedna grupa za główną przyczynę klęski KE uważa skręt w lewo i odpuszczenie prawej strony, a druga grupa jest zdania, że o klęsce KE zdecydował skręt w prawo i zlekceważenie elektoratu lewicowego. Osobiście zgadzam się z obiema tymi opiniami; no bo jak i skręca jednocześnie i w lewo i w prawo, to rzeczywiście nic dobrego z tego wyniknąć nie może - komentuje z kolei Michał Nowosielski, właściciel agencji Bigthinkski, który w poprzednich latach pracował przy kampaniach Platformy Obywatelskiej.

Jego zdaniem odpowiedź na to, dlaczego Koalicja Europejska doznała tak dotkliwej porażki, można znaleźć właściwie na każdym kroku. - Ot, choćby na wyborczych billboardach – przy czym powstrzymam się od komentarzy na temat ich kreatywności i skupię się tylko na przekazie. PiS napisał na swoich plakatach „W Europie wybierz Polskę”. Nie „Wybierz Polskę w Europie", tylko „W Europie wybierz Polskę". To jest zawarta w jednym, skądinąd całkiem zgrabnym zdaniu, ich narracja na temat Unii. Nie ma mowy o żadnym Polexicie, jesteśmy w Europie. Ale będąc w tej Europie interesuje nas Polska, walczymy o nasz polski interes. Tak ma myśleć i pewnie tak myśli, większość zwolenników PiS. Tusk jest be, bo będąc przewodniczącym Rady Europejskiej w ogólnie nie walczy o interes Polski. No to jest skandal! To po co on tam w ogóle pojechał!? Oczywiście ta narracja europejska, to jest tylko jeden z wątków komunikacji PiSu - i to wątek raczej poboczny. Trafił na billboardy, bo to wybory do Europarlamentu, więc można było poświęcić temu kilka słów. Ale elektorat PiSu nie poszedł w niedzielę do urn dlatego, że to takie ważne wybory. Ale dlatego, żeby ogólnie wyrazić swoje poparcie, cytując mój ulubiony film, żeby powiedzieć „słuszną linię ma nasza władza" - uważa nasz rozmówca.

W tym kontekście analizuje też kampanię Koalicji Europejskiej, która promowała się na billboardach hasłem „Wielki wybór”. - Ale wielki dla kogo? I dlaczego taki wielki – tego się z owych plakatów nie dowiadujemy. Koalicja Europejska (wcześniej Koalicja Obywatelska, a wcześniej PO) w ogóle ma spory kłopot z komunikacją ze społeczeństwem. Wynika to m.in. stąd, że stosuje się własną perspektywę, zamiast perspektywy odbiorcy. Dlatego odbiorca dość często, czyta z tych komunikatów coś zupełnie innego, niż nadawca chciał mu powiedzieć. Mimo wszystko, spróbujmy odgadnąć, o co chodziło KE w tym haśle. Otóż mnie się wydaje, że chodziło o to, żeby powiedzieć: patrzcie; oto zbudowaliśmy dla was wielki blok antypisowski, zjednoczyliśmy się ponad podziałami po to, aby powstrzymać ten skandaliczny demontaż demokracji i zawłaszczanie państwa. I teraz nadszedł ten dzień, kiedy to wy musicie się opowiedzieć, czy idziemy w stronę nowoczesnej, otwartej, demokratycznej Europy, czy zostajemy tu, gdzie jesteśmy. I ludzie wybrali. Sęk w tym, że zdecydowana większość, powiedziała: zostajemy. Bo tu jest nam całkiem dobrze - twierdzi Michał Nowosielski.

Opozycja przegrała, bo się zjednoczyła?

Nowosielski uważa, że wybory do Parlamentu Europejskiego przegrała, przede wszystkim, od początku kompletnie chybiona idea zjednoczonej opozycji.

- Dlaczego chybiona? Bo ta opozycja zjednoczyła się nie ZA czymś, lecz PRZECIWKO czemuś. Bo przecież trudno sobie wyobrazić ZA czym miałyby wspólnie opowiedzieć się PSL i Teraz, albo Inicjatywa Feministyczna i Liga Polskich Rodzin. Niestety dla opozycji, okazało się, że zdecydowana większość społeczeństwa nie ma nic przeciwko obecnej władzy. Właściwie, to nawet ją lubi. Nie dlatego, że są lewicą, czy prawicą, tylko dlatego, że ta władza „robi coś dobrego dla zwykłych ludzi". Wydaje się też, że ludzie jednak wolą głosować ZA, niż PRZECIWKO - komentuje Michał Nowosielski.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Triumf PiS w eurowyborach to efekt skutecznej wizji dla zwykłych wyborców

25 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Melchi
Opozycja od przegranych w 2015 roku wyborów chce odzyskać władze już, natychmiast, a najlepiej jakby ktoś za nich tę władzę odzyskał i dał Grzegorzowi I Wspaniałemu na tacy...brak idei, chęci do pracy, wiarygodne oferty programowej spowoduje w wyborach jesiennych tsunami. Po opozycji przez lata nie będzie co zbierac...
63 9
odpowiedź
User
Szary Polak
Specjaliści ze Zbawixa dalej o tym, że wieś ma tylko TVP. Tak. O innych MUXach nie słyszeli. Polsat nie dociera, TNV też. A podobno TVP spada
wiecznie. Nikt nie ogląda. Co miesiąc największe rekordowe spadki. To jak - mało kto ogląda i rekord w wyborach :)
55 10
odpowiedź
User
poPO
Nowe instrukcje: od teraz w GW będzie czarna księga klinik aborcyjnych *w TVN Msza Św. *w Onet rano relacja z pielgrzymki *w Newsweeku rekolekcje *w Polityce felietony o Biblii.... i tak do wyborów
42 8
odpowiedź
User
jm
Po przeczytaniu całości mam wrażenie, że tylko Pan Zbigniew Lazar coś zrozumiał z tych wyborów. Opinie innych panów sprowadzające się do dalszej "warszafskiej" pogardy i tłumaczenia jak to się sprzedali pisowi za pinset, są ze wsi, nie oglądają niczego poza TVP itp. itd
Jak PO obiecuje 100 mld (czy 300 w poprzednich wyborach do PE) to już nie jest sprzedawanie się?
Jakoś Duda i PiS w 2015 bez tego wszystkiego też wygrał. Jakim cudem? Bez socjalu, bez wsi i bez TVP? Przecież nikt w 2015 nie wierzył w jakieś 500+ bo kto wierzył w takie obietnice?
Pomijacie państwo jeden element - wiarygodność. PO jej nie ma. Ich rządy trwały długo i jakimś cudem wyborcy pamiętają.
61 8
odpowiedź
User
Takjest
Pierwszy raz się zgadzam z ekspertami tego portalu. Jest dokładnie tak jak mówią. Nikt nie jest idealny i afery będą, ale dla zwykłych ludzi liczy się, że dostają pomoc od państwa, której w takiej formie nigdy wcześniej nie było. PiS ma pewną drugą kadencję i choćby nie wiem jak opozycja się wysilała, to i tak przegrają, bo nie mają nic konkretnego do zaoferowania, a jeśli coś się znajdzie, to i tak tego nie zrealizują. Wielce wykształconym z dużych miast wydaje się, że PO jest taka nowoczesna i przybliży Polskę do zachodnich krajów, a PiS to średniowiecze. Ostatnie 4 lata pokazały, że wcale tak nie jest i wielu osobom (które co ważne nie są politykami) żyje się lepiej za czasów PiS niż PO i to jest najważniejsze.
Ludzie mają większe zaufanie do partii Kaczyńskiego, a nie Schetyny i przyjaciół.
40 18
odpowiedź