SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Zielke zarzuca „Gazecie Wyborczej” i OKO.press zwłokę w opisywaniu sprawy Sadowskiego. Dziennikarze odpowiadają: weryfikowaliśmy fakty

Informacje na temat Krzysztofa Sadowskiego „Gazeta Wyborcza” miała rok wcześniej, OKO.press od maja br. - podał Mariusz Zielke, zarzucając mediom opieszałość w relacjonowaniu sprawy. - Żeby napisać coś w poważnym medium, trzeba dokładnie to sprawdzić - mówi portalowi Wirtualnemedia.pl Iza Michalewicz z „Gazety Wyborczej”. - To, co pisze pan Zielke, to dziwaczne stanowisko - uważa Piotr Pacewicz z OKO.press.

Mariusz Zielke, fot. YouTube Article

Mariusz Zielke dwa tygodnie temu ujawnił, że zebrał zeznania pokrzywdzonych dowodzące, iż w latach 90. muzyk Krzysztof Sadowski miał molestować dziewczynki mające poniżej 15 lat, które występowały we współtworzonych przez niego telewizyjnych programach. Szczegółowo opisał to w tekście na Salon24.pl.

- Ofiary twierdzą, że przypadki pedofilii miały miejsce przy realizacji programów „Tęczowy Music Box” (był emitowany w TVP) i „Co jest grane?” (emisja w Polsacie) oraz przy organizacji wielu koncertów i występów zespołu muzycznego „Tęcza” - stwierdził Zielke.

Krzysztof Sadowski był wieloletnim prezesem Polskiego Towarzystwa Jazzowego, współtwórcą formatów telewizyjnych, organizatorem Jazz Jamboree. Program „Tęczowy Music Box” powstał z jego inicjatywy, emitowany był na początku lat 90. w TVP1. Wraz z Sadowskim pracowali przy nim kompozytor Aleksander Pałac oraz dziennikarka Barbara Kolago.

Zielke krytykuje „Gazetę Wyborczą” i OKO.press

W niedzielę wieczorem Mariusz Zielke stwierdził, że już rok temu informacje o zarzutach wobec Sadowskiego przekazał Izie Michalewicz, reportażystce związanej z „Dużym Formatem” „Gazety Wyborczej”, a a maju br. - portalowi OKO.press.

- „Gazeta Wyborcza”, zamiast opublikować newsowy materiał o kryciu pedofilii w show-biznesie, zaprezentować już dokonane ustalenia (jest ponad 20 ofiar), zadać pytania wszystkim stronom, postanowiła skupić się na urywku sprawy, ujawnić tajemnice śledztwa i intymne opisy seksu z dziećmi (po co? Żeby szokować, nakręcić sprzedaż?) skupiając się wyłącznie na 2 ofiarach, które złożyły zawiadomienie do prokuratury - spytał Mariusz Zielke.

- W maju próbowałem nakłonić do zajęcia się tematem dziennikarza Oko.Press, śledczego portalu sympatyzującego ze środowiskiem „Gazety Wyborczej” - dodał. Zamieścił też screeny swoich internetowych rozmów z Izą Michalewicz i dziennikarzem OKO.press Danielem Flisem.

Ponadto zarzucił „Gazecie Wyborczej” że publikuje zeznania tylko dwóch ofiar, podczas gdy było ich ponad 20, a mediom w ogóle - że próbowały kryć pedofilię w show-biznesie.

Michalewicz i szef OKO.press odpierają zarzuty

W poniedziałek w „Dużym Formacie” ukazał się reportaż Izy Michalewicz. „On miał 61 lat, a my 12. Dziewczyny z zespołu Tęcza po latach przerywają milczenie”. Autorka opisuje w nim historię dwóch kobiet, które jako dziewczęta miały być molestowane przez Krzysztofa Sadowskiego. Nie podaje jednak ich personaliów. Na Facebooku autorka nazwała ten tekst jednym z najtrudniejszych, jaki przyszło jej napisać.

Michalewicz zapytana przez portal Wirtualnemedia.pl o powody rzekomego zwlekania z publikacją tekstu, nie kryje irytacji. - Pan Zielke i to, co wypisuje, powoli zaczyna mnie denerwować. Owszem, dostałam od niego informacje, ale przecież aby napisać poważny reportaż trzeba wszystko sprawdzić dokładnie, dotrzeć do wszystkich stron. Bohaterki reportażu długo nie były gotowe na rozmowę z dziennikarzem, należało to uszanować. Nie wolno wypisywać niepotwierdzonych informacji, tak właśnie działają rzetelne media. Raz już zadano gwałt tym kobietom, miałam zadać go po raz drugi, publikując informacje, których nie potwierdziłabym? - mówi.   

Piotr Pacewicz, szef serwisu OKO.press, ma podobne zdanie. - To, co pisze pan Zielke, to dziwaczne stanowisko. Abstrahując nawet od tego, że zamieszcza screeny prywatnych rozmów. Przecież wiadomo, że nie możemy w materiale opierać się na niepotwierdzonych informacjach, cytatach z anonimowych źródeł. Ze screenów zamieszczonych w tekście jasno wynika, że była próba kontaktu ze strony naszego dziennikarza, ale urywa się on po tym, jak Daniel Flis prosi o nazwisko osoby oskarżanej przez Zielke. Trudno było podjąć trop po tym, jak nie uzyskaliśmy podstawowych danych - tłumaczy Pacewicz portalowi Wirtualnemedia.pl.

- My nie stosujemy embarga na pisanie o artystach - pedofilach, jak zarzuca nam Mariusz Zielke. Pisaliśmy o nich nie raz. Ale naturalnym jest, że ważniejsze jest opisywanie przypadków pedofilii w Kościele, gdzie dochodziło do systemowej ochrony sprawców - dodaje.

Mariusz Zielke zbiera pieniądze na film dokumentalny, który miałby opowiadać o kryciu pedofilii „w show-biznesie i innych środowiskach”. Na serwisie Zrzutka.pl zebrał już 15 tys. z potrzebnych na ten cel 100 tys. zł. Chce nakręcić taki dokument, ponieważ - jak twierdzi - media nie interesują się w wystarczającym stopniu sprawą Krzysztofa Sadowskiego. Wcześniej o bierność oskarżył TVP i Polsat, dla których Sadowski w latach 90-tych nagrywa programy z udziałem dzieci. Obie telewizje zaprzeczyły, jakoby wiedziały o tym procederze.

Zielke to dziennikarz śledczy związany w przeszłości m.in. z „Pulsem Biznesu”. Od 2009 roku nie pracuje dla żadnej zewnętrznej redakcji, publikuje w internecie oraz pisze i redaguje książki.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Zielke zarzuca „Gazecie Wyborczej” i OKO.press zwłokę w opisywaniu sprawy Sadowskiego. Dziennikarze odpowiadają: weryfikowaliśmy fakty

10 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
LG
och, gdyby to był ksiądz, to by panu Zielkemu z pewnością pomogli
46 10
odpowiedź
User
Sierżant Kopeć
I zaczęło się - stado niewinnych, rzetelnych dziennikarzy rzuciło się na whistleblowera. Bo oni tak dobrze i dokładnie chcieli zbadać temat.

A jednocześnie nie kryją swoich prawdziwych intencji: " Ale naturalnym jest, że ważniejsze jest opisywanie przypadków pedofilii w Kościele".

Jasne...
47 8
odpowiedź
User
on
I zaczęło się - stado niewinnych, rzetelnych dziennikarzy rzuciło się na whistleblowera. Bo oni tak dobrze i dokładnie chcieli zbadać temat.

A jednocześnie nie kryją swoich prawdziwych intencji: " Ale naturalnym jest, że ważniejsze jest opisywanie przypadków pedofilii w Kościele".

Jasne...
Jak już coś cytujesz, to dokładnie, bo zmienia to sens wypowiedzi: "Ale naturalnym jest, że ważniejsze jest opisywanie przypadków pedofilii w Kościele, gdzie dochodziło do systemowej ochrony sprawców - dodaje."
To zupełnie inna wypowiedź teraz prawda? Tuszowanie systemowe, a pojedynczy przypadek.
10 30
odpowiedź
User
cacy
Emocje biorą górę nad rozsądkiem u pana Zielke. Człowiek mediów powinien wiedzieć, ile czasu zajmuje weryfikacja źródeł, docieranie do świadków. Nie obce powinny mu też być arkana pracy obecnych dziennikarzy (stażystów na umowach śmieciowych, którzy piszą pod SEO). Naiwnością można więc nazwać ślepą wiarę, że krótko po ujawnieniu przez niego afery (na podstawie raptem dwóch anonimowych relacji) temat eksploduje.
8 20
odpowiedź
User
Jaro
Przecież Iza Michalewicz nie jest zatrudniona w Wyborczej.
0 4
odpowiedź