Portale podają też, że "śledztwo rzuca też nowe światło na tajemniczą fundację Frontline, którą Chodziński powołał do życia z byłymi szefami służb specjalnych".
Dziennikarze redakcji Onetu i TVN24 informują, że Chodziński do antykorupcyjnej służby trafił w 2006 r., a wcześniej związany był m.in. z "Gazetą Wyborczą" i "Pulsem Biznesu". "Z miejsca stał się jednym z najbardziej zaufanych ludzi (szefa CBA w latach 2006–2009 Mariusza) Kamińskiego we wrocławskiej delegaturze. Pracował m.in. przy tzw. aferze podsłuchowej, która przyczyniła się do obalenia poprzedniego rządu tworzonego przez Platformę Obywatelską i PSL (2007-2015)" – zauważają portale.
Ze służby został usunięty w 2015 r. przez ówczesnego szefa CBA Pawła Wojtunika za "wynoszenie materiałów służbowych do zaprzyjaźnionych z PiS dziennikarzy". "Po odzyskaniu władzy przez PiS Chodziński wrócił do czynnej służby, znów stając się jednym z najbardziej zaufanych funkcjonariuszy nowego szefa CBA Ernesta Bejdy, kolegi Mariusza Kamińskiego" – wskazują dziennikarze.

Pod koniec 2024 r. razem z gen. Maciejem Materką (w latach 2018–2022 szefem Służby Kontrwywiadu Wojskowego) i Norbertem Lobą (za rządów PiS wiceszefem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego) Chodziński powołał do życia fundację o nazwie Frontline Foundation.
Artur Chodziński oficjalnie zaprzecza współpracy z Przemysławem Kralem
"Kilka tygodni temu do redakcji TVN24 i Onetu dotarły informacje o głębokim sporze, który wybuchł wewnątrz założonej przez Chodzińskiego, Materkę i Lobę fundacji Frontline. W jego efekcie Chodziński rozstał się z kolegami" – piszą dziennikarze.
Konflikt ten – jak relacjonują – miał dotyczyć biznesowej aktywności Chodzińskiego, który "miał w ostatnim czasie pracować dla założyciela Zondacrypto Przemysława Krala, pobierając z tego tytułu ogromne kwoty".
Pytany przez dziennikarzy Onetu i TVN24 o sprawę, Chodziński nie zgodził się na rozmowę, ale przekazał, że nie pracował nigdy dla Przemysława Krala, a z rady Frontline odszedł, bo chciał zarabiać na działalności w fundacji, czego nie przewiduje jej statut.

Dziennikarze dotarli do korespondencji Chodzińskiego. Miała ona brzmieć tak: "Jest tak: przez kilka miesięcy pracowałem dla Krala. Nie dla Zonda i nie w sprawie kryptowalut". Wiadomość miała być wysłana – jak podają Onet i TVN24 – na początku czerwca w korespondencji prowadzonej przez jeden z komunikatorów. Chodziński miał w niej tłumaczyć, że zajmował się analizą prywatnych spraw cywilnych oraz karnych właściciela Zondacrypto.
"Prawdziwość powyższej konwersacji potwierdziliśmy u jej odbiorcy, który prosił jednak o nieujawnianie jego tożsamości. To jeden z oficerów polskich specsłużb, obecnie na emeryturze" – podkreślają portale Onetu i TVN24.
17 kwietnia Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła śledztwo w sprawie możliwego oszustwa klientów giełdy kryptowalut Zondacrypto oraz prania brudnych pieniędzy. Postępowanie jest prowadzone na podstawie zgłoszeń osób pokrzywdzonych, które mają trudności z wypłatą środków zdeponowanych w ramach kryptowalut na Zondacrypto. O tym, że największa polska giełda kryptowalut może mieć poważne problemy z płynnością, napisały na początku kwietnia media.

Chodziński wspólnikiem Karnowskiego, Tulickiego i Adamczyka
Od jesieni zeszłego roku Artur Chodziński znów jest związany z branżą mediów: jako udziałowiec w spółce Trzej Muszkieterowie zarządzającej youtube’owym Kanałem TAK!, który tworzą głównie Michał Karnowski, Marcin Tulicki i Michał Adamczyk. Chodziński ma tam 300 udziałów, a pozostali wspólnicy po 200.
Kanał TAK! został uruchomiony, po tym jak Karnowski, Tulicki i Adamczyk pożegnali się z telewizją wPolsce24 należącą do Fratrii. Obecnie ma 87 tys. subskrybentów, a opublikowane na nim nieco ponad 800 materiałów zanotowało 13,8 mln odtworzeń.
źródło części tekstu: PAP












