Jesteś z branży mediów, marketingu i PR? Obserwuj nas na LinkedIn.
W ostatnim wydaniu "Kalejdoskopu wydarzeń" w Polsat News jednym z tematów omawianych przez Dorotę Gawryluk i Jana Wróbla był rosnący deficyt budżetu państwa. Gawryluk zapewniła, że – inaczej niż wskazywano w przypadku Grecji – stan finansów publicznych nie wynika z "przejedzenia" tych środków przez społeczeństwo.
– Nie dostaliśmy większych czternastek, piętnastek kolejnych. Nie dostaliśmy jeszcze większego 800, 500+ – wyliczyła. – Widziałeś, jakie było zadłużenie i deficyt za czasów PiS-u? Przy tym wszystkim: covidzie, wojnie – przypomniała.
– Tutaj nie ma covidu, tutaj nie ma sytuacji nadzwyczajnych, więc ja ciągle zadaję to samo pytanie. Oczywiście w ścianę je zdaję, bo nikt mi nie odpowiada. I nie widzę racjonalnych odpowiedzi, gdzieś w innych programach, szukam tego i nie mogę znaleźć. Gdzie te pieniądze się podziewają? – spytała Gawryluk.

Dodała, że wydatki na bezpieczeństwo za rządów PiS wynosiły ponad 90 mld zł, zaś za obecnej władzy – 112 mld. – Nie rozbija się tutaj o 12 mld – podkreśliła (w poniższym wideo ten wątek pojawia się w 37. minucie).
WIDEO
Publicyści odpowiadają Dorocie Gawryluk
Niektórzy publicyści na X postanowili odpowiedzieć na postawione przez dziennikarkę Polsatu pytanie "Gdzie te pieniądze się podziewają?"
– Serio @DorotaGawryluk? To popatrz na strukturę tych wydatków. Rozdęcie socjalu + wydatki zbrojeniowe + koszty obsługi długu. I masz odpowiedź na te pytania – skomentował Konrad Piasecki z TVN24.

Szerzej do sprawy odniósł się Tomasz Wróblewski, przewodniczący rady Fundacji Warsaw Enterprise Institute. – Wydatki socjalne odpowiadają za około 65% polskiego deficytu. Zwiększone wydatki na zbrojenia stanowią zaledwie 15% tej kwoty. @DorotaGawryluk stawia zasadne pytanie, czy to nie jest oszustwo – napisał.
Ocenił, że "wydatki socjalne są rozdrobnione i nie służą rozwiązywaniu problemów społecznych tylko zaspokajaniu roszczeń najróżniejszych grup i grupek wpływu". – W 2025 i 2026 roku transfery socjalne wzrosły znacznie bardziej niż nakłady obronne, o których tak dużo rozprawiali rządzący. To socjaĺ jest głównym motorem deficytu. Do tego dochodzą fatalnie alokowane wydatki na służbę zdrowia. W samym 2026 roku to aż 247,8 mld zł gdzie cały roczny deficyt budżetu państwa wynosi 271,7 mld zł – wskazał.

Zdaniem Wróblewskiego "brak odwagi do uczciwej debaty o stanie finansów, opowiadanie że dług to wina zbrojeń, albo wmawianie nam, że stan gospodarki jest doskonały bo mamy wzrost PKB, nie jest wynikiem obiektywnej sytuacji finansów, tylko słabości klasy rządzącej".
– Owszem mamy wzrost gospodarczy, tyle tylko, że w skali roku nominalna kwota polskiego długu wzrosła o 18,9%, podczas gdy nominalne PKB urosło w tym samym okresie o zaledwie 6,5%. Oznacza to, że każda złotówka realnego wzrostu gospodarczego kosztuje nas coraz więcej pożyczonego kapitału – zauważył. – To klasyczna pułapka Fergusona, rosnące świadczenia napędzają konsumpcję, konsumpcja napędza PKB a wszystko razem składa się na bańkę zadłużenia, słabszą walutę i niższą siłę nabywczą. Cyfry pokazują, że jesteśmy bogatsi a w rzeczywistości stajemy się biedniejsi. Jeżeli to nie jest oszustwo to co jest? – spytał.

Z kolei publicysta Rafał Mundry, podający wiele statystyk o sytuacji społecznej i gospodarczej Polski, wyliczył, że wydatki budżetu państwa zgodnie z tegoroczną ustawą są o 225 mld zł wyższe niż w 2023 roku.
Wskazał główne składowe tego wzrostu, m.in. 83 mld zł więcej dotacji na ZUS, 37 mld więcej na zdrowie, 34 mld więcej w obszarze rodzinnym (m.in. na 800+), zaś 28 mld więcej na obsługę długu.










