EMO Scan - GfK będzie badać mimikę internautów oglądających reklamy

Firma badawcza GfK rozpoczyna testy modułu EMO Scan umożliwiającego biometryczny pomiar reakcji emocjonalnej widzów reklamy. GfK chce w ten sposób analizować reakcje internautów oglądających reklamy w domach.

tw
tw
Udostępnij artykuł:

- Nasz system odczytuje autentyczne reakcje emocjonalne na reklamy, wykorzystując przy tym neutralne środowisko ekspozycji - opisuje Nathalie Mandavit, global director GfK Communication Efficiency. Firma prosi bowiem internautów o zgodę na dostęp do nagrań z ich kamer internetowych, a następnie analizuje ich ruchy twarzy podczas oglądania różnych reklam. - Jesteśmy w stanie zapewnić wyjątkową czułość pomiaru reakcji emocjonalnych, co w zestawieniu z deklarowanymi odczuciami w stosunku do danej reklamy, znacząco zwiększa szansę właściwej optymalizacji kampanii reklamowej - przekonuje Mandavit.

System jest oparty na metodzie EMO Scan opracowanej przez GfK wspólnie z Fraunhofer Institute for Integrated Circuits (IIS) oraz CISA - Swiss Center for Affective Sciences na Uniwersytecie w Genewie. W ub.r. Niemieckie Stowarzyszenie Badań Rynkowych i Społecznych przyznało EMO Scan nagrodę Innovation Prize.

Author widget background

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Wyjątek na trudnym rynku. Ten magazyn zwiększa sprzedaż drukowaną i cyfrową

Wyjątek na trudnym rynku. Ten magazyn zwiększa sprzedaż drukowaną i cyfrową

Rusza "Wojna zastępcza". O czym jest nowy serial TVP1?

Rusza "Wojna zastępcza". O czym jest nowy serial TVP1?

Gigantyczna kara KRRiT za patostreaming na YouTube. Za brak ochrony dzieci

Gigantyczna kara KRRiT za patostreaming na YouTube. Za brak ochrony dzieci

Krzysztof Ibisz: prowadzący musi mieć w sobie magnetyzm

Krzysztof Ibisz: prowadzący musi mieć w sobie magnetyzm

Nie żyje aktorka z "Na Wspólnej". Tragiczny finał poszukiwań

Nie żyje aktorka z "Na Wspólnej". Tragiczny finał poszukiwań

Platformy społecznościowe usuwają tylko niewielką część dezinformacji. Mimo licznych zgłoszeń

Platformy społecznościowe usuwają tylko niewielką część dezinformacji. Mimo licznych zgłoszeń