Ton listu jest ostrzejszy niż w dotychczasowej korespondencji resortu z platformą.
"Nie akceptuję sytuacji, w której platforma dysponująca ogromnymi zasobami technologicznymi i finansowymi jest jednocześnie miejscem dystrybucji oszukańczych reklam, a osoby pokrzywdzone muszą podejmować wielomiesięczne działania, aby doprowadzić do ich usunięcia" – pisze Krzysztof Gawkowski w liście ujawnionym przez Wirtualną Polskę.
Wicepremier dodaje, że, Meta nie powinna czerpać korzyści finansowych z reklam prowadzących do oszustw, a jednocześnie przerzucać pełną odpowiedzialność za bezpieczeństwo użytkowników na anonimowych reklamodawców. Gawkowski zwraca również uwagę, że Facebook i Instagram zostały w Unii Europejskiej uznane za bardzo duże platformy internetowe. W związku z tym podlegają najbardziej rygorystycznym wymogom wynikającym z unijnego Aktu o usługach cyfrowych (DSA).

Gawkowski oczekuje od Mety przekazania szczegółowych danych dotyczących m.in. skali oszukańczych reklam wyświetlanych polskim użytkownikom, sposobów automatycznego wykrywania i blokowania materiałów wykorzystujących deepfake’i, fałszywe rekomendacje czy bezprawnie użyty wizerunek. Chce także poznać procedury weryfikowania reklamodawców i potwierdzania ich tożsamości przed dopuszczeniem reklam do emisji. Pyta również o liczbę zgłoszeń dotyczących oszukańczych reklam, które w ciągu ostatnich 12 miesięcy otrzymała Meta od użytkowników w Polsce, oraz o to, ile reklam usunięto w wyniku tych zgłoszeń.
Daje firmie na to siedem dni.
Gawkowski chce też dowiedzieć się, jakie działania Meta podjęła w następstwie spraw dotyczących oszukańczych reklam wykorzystujących wizerunek szefa InPostu Rafała Brzoski oraz innych polskich osób publicznych.

Pismo z 18 sierpnia trafiło do Jakuba Turowskiego, dyrektora Mety ds. polityki publicznej w Europie Środkowo-Wschodniej i zarazem członka Rady ds. Cyfryzacji przy ministrze.
W listopadzie (2025 r. - przyp.) też wysłaliśmy takie pismo, po głośnym raporcie Reutersa mówiącym, że 10 proc. przychodów firmy za 2024 r. pochodzi z reklam powiązanych ze scamem i phishingiem. Wtedy odpisali jakieś ogólniki, że starają się to zwalczać, ale na dłuższą metę nic z tego nie wynikało – powiedział rozmówca Wirtualnej Polski.
Scamerska reklama z wizerunkiem Rafała Brzoski
Przypomnijmy, że w piątek Brzoska opublikował wpis, do którego dołączył screen reklamy z Facebooka, opatrzonej komentarzem "To jego tragiczny koniec. Cała Polska jest w szoku!" Na screenie widoczny jest mężczyzna z twarzą Brzoski, w kajdankach i szlafroku, otoczony rzekomymi funkcjonariuszami policji.

- Może innym to nie przeszkadza, ale jeśli moje małoletnie dzieciaki wysyłają mi te screeny pytając »o co chodzi Tato?«, to jak się polskiemu zarządowi tej gównianej firmy wydaje, że nic z tym nie będę robił mimo pozytywnych wyroków Sądu Polskiego - TO POWIEM TAK - na waszym miejscu szukałbym innej pracy"- napisał Brzoska.
Brzoska publicznie wskazał cztery osoby związane z działalnością koncernu w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej: Roberta Bednarskiego, Jakuba Turowskiego, Tomasza Parfianowicza oraz Ewę Tumanow.
Meta zareagowała na to oświadczeniem, w którym poinformowała, że usunęła wskazane materiały i zapewniła, że inwestuje w zwalczanie oszukańczych reklam.
- Oszustwa są szkodliwe dla biznesu Meta, ponieważ krzywdzą poszczególne osoby i podkopują zaufanie do całego naszego ekosystemu reklamowego. Nikt nie chce takich treści: ani użytkownicy naszych platform, ani uczciwi reklamodawcy, ani regulatorzy, ani my sami - napisała oświadczeniu Meta. Firma jednocześnie skrytykowała przedsiębiorcę za publiczne wymienienie z nazwiska jej pracowników, bo jej zdaniem "zagraża ich bezpieczeństwu".

Brzoska skomentował reakcję Mety w kolejnym wpisie. Jak podkreślił, w oświadczeniu firmy nie znalazło się słowo "przepraszamy".
Nawiązując do tego, że to Meta czuje się zagrożona ujawnieniem nazwisk jej pracowników, napisał: - Jedno zdanie o tym zagrożeniu: jeden z wymienionych, Jakub Turowski, dyrektor Mety do spraw polityki publicznej na Europę Środkowo-Wschodnią, zasiada w Radzie do spraw Cyfryzacji przy Ministerstwie Cyfryzacji i w Radzie Nowych Mediów przy Kancelarii Prezydenta, co czyni go de facto aktywnym lobbystą, a nie szeregowym pracownikiem.
- Meta pisze, że walka z oszustami wymaga współpracy platform, instytucji finansowych i samych konsumentów. Czyli ofiara ma współodpowiadać za to, że ktoś sprzedał przestępcy zasięg. Uczciwie brzmiałoby to tak: "Przepraszamy, nie umiemy tego zatrzymać - podkreślił szef InPostu.

Brzoska od lat walczy z fałszywymi reklamami
Fałszywe reklamy z wizerunkami Rafała Brzoski i jego partnerki Omeny Mensah pojawiają się na Facebooku oraz Instagramie co najmniej od 2024 roku. Materiały kierowały m.in. do oszukańczych ofert inwestycyjnych. W przypadku Mensah rozpowszechniano również nieprawdziwe informacje o jej śmierci, pobiciu przez partnera lub zatrzymaniu przez policję.
W sierpniu 2024 roku para uzyskała zabezpieczenie wydane przez prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Meta miała czasowo blokować reklamy wykorzystujące dane i wizerunki Brzoski oraz Mensah.
Koncern początkowo zaskarżył decyzje UODO do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, ale w marcu 2025 roku wycofał skargi. Postępowania zostały w konsekwencji umorzone. Urząd informował wówczas, że sposób reagowania Mety na fałszywe reklamy nadal pozostaje przedmiotem jego zainteresowania.

W kwietniu br. Warszawski Sąd Apelacyjny wydał wyrok w sprawie sporu Rafała Brzoski z Meta Platforms, zgodnie z którym odpowiedzialność za reklamy scamów spoczywa na platformie, a nie wyłącznie na ich twórcach.













