Piński we wpisie na platformie X opublikował dokument, mający potwierdzać rzekomą współpracę Roberta Mazurka z CBA w celu inwigilowania innych dziennikarzy i polityków.
- Jeden z najbardziej znanych polskich dziennikarzy, Robert Mazurek, w 2019 roku pracował jako tajny współpracownik CBA o pseudonimie "Echo". W ramach operacji o kryptonimie MEDIA-POL-2019 przez osiem miesięcy inwigilował środowisko dziennikarskie i polityczne. Za współpracę otrzymał 250 tysięcy złotych gotówką. Pieniądze zostały mu wypłacone 21 października 2019 roku około godziny 21:00 w lokalu kontaktowym "Fala" przy ulicy Fala 92 w Warszawie. Kwota w banknotach 500 i 200 złotych, podzielona na 10 paczek, znajdowała się w dwóch czarnych torbach podróżnych marki Travelite. Wręczenie nadzorowała podinspektor Marta S. (zastępca dyrektora Departamentu Operacji Specjalnych CBA), a osobiście przekazał je nadinspektor Krzysztof T. (legitymacja służbowa CBA 16745) - czytamy we wpisie Pińskiego.

Zamieszczony dokument zawierał jednak pewne nieścisłości, które szybko wychwycili użytkownicy portalu X, w tym znani dziennikarze.
- Podsumujmy: 1. W Warszawie nie ma ulicy Fala. 2. W CBA nie ma departamentu operacji specjalnych. 3. W CBA nie ma stopni podinspektor i nadinspektor. 4. Kwota 250 tys zł w banknotach 200 i 500 zł dałaby się poupychać po kieszeniach, nie trzeba do tego dwóch czarnych toreb – napisał w portalu X Jacek Harłukowicz z Onetu.
- Bo to AI - dopisało w kwicie jest ulica zamaskowana :-). A nie spojrzałem - tak Piński odpowiedział ws. braku ulicy Fala stolicy.

1) Art 39 ustawy o CBA dotyczy oględzin, nie wypłaty świadczeń 2) w CBA nie ma stopni, są stanowiska - komentował Marcin Mycielski z Fundacji Otwarty Dialog, w przeszłości współpracownik "Gazety Wyborczej".
- Co do podstaw wypłaty dla Roberta Mazueka. Dotyczy wypłat dla TW CBA i chodzi o ukrycie charakteru wypłaty przed osobami postronnymi, gdyby miały kontakt z dokumentem, że nie jest to wynagrodzenie za tajną współpracę, tylko jakiś "zwykły kwit". My sprawdziliśmy każdy kwit, który puszczamy w wielu źródłach. Co do używania stopni: w CBA stopnie z innych służb były i są używane przez samych zainteresowanych. Za rządów PiS - nagminnie - odpowiedział mu Piński.

Piński na początku kwietnia oskarżał już w mediach społecznościowych Wojciecha Czuchnowskiego z "Gazety Wyborczej" i Jacka Harłukowicza o płatną współpracę ze służbami specjalnymi. Obaj zażądali przeprosin, ostrzegając, że podejmą kroki prawne.
Wojciech Czuchnowski ironizował na X: - Janek napisał, że Mazurek tylko za 8 miesięcy 2019 r. dostał 250 tys. zł. od CBA. Będę skromniejszy, wycenię swoją (współ) pracę na 200 tys. rocznie. Za 20 lat daje to 4 mln 400 tys. zł. Plus odsetki, które odpalę Jankowi (niech ma na nowy ruter, baterie itp).
- Wrócę do spraw sprzed lat. W 2007 roku poseł Ligi Polskich Rodzin Wojciech Wierzejski rozpowszechniał oszczerstwa na mój temat. Pozwałam go, żądając przeprosin. Wygrałam i przeprosiny zostały opublikowane. W trakcie procesu okazało się, że źródłem tych kłamstw był Jan Piński - napisała Dominika Wielowieyska z "Gazety Wyborczej".

Robert Mazurek wpis Pińskiego skomentował natomiast na X, posługując się fragmentem fraszki Juliana Tuwima "Na pewnego endeka".
Jan Piński jest znany głównie z działalności w mediach niezależnych oraz publikacji dotyczących polityki i służb specjalnych. Prowadzi na YouTube kanał, który ma 363 tys. subskrybentów.














