SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Pracownicy „Wyborczej” do zarządu Agory: Konflikt jest niszczący i obniżający wzajemne zaufanie

Pracownicy „Gazety Wyborczej” mają dziś przesłać kolejny list do zarządu Agory. „Transformacja nie może się odbywać w atmosferze podejrzeń i nieufności. Konflikt między zarządem spółki Agora SA a kierownictwem »Gazety Wyborczej« jest niszczący i obniżający wzajemne zaufanie” - piszą w nim. Wczoraj kierownictwo Gazeta.pl w liście, do którego dotarł portal Wirtualnemedia.pl, sprzeciwia się „narracji koleżanek i kolegów z »Gazety Wyborczej«” i wyraża zdumienie „próbami wpływania na skład Zarządu Agory S.A. i chęcią zniwelowania zaproponowanego na początku kompromisu”. Tymczasem redakcja „Gazety Wyborczej” zaprasza swoich czytelników i dziennikarzy na otwarte spotkanie o przyszłości dziennika.

Dołącz do dyskusji: Pracownicy „Wyborczej” do zarządu Agory: Konflikt jest niszczący i obniżający wzajemne zaufanie

44 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Antek
A kogo to obchodzi? Niech to załatwią w swoim gronie, bez wyciągania brudów w mediach. Ten "brazylijski serial" to żenada.
odpowiedź
User
aldo
Przecież naczelni GW mogą porzucić Agorę i założyć własne medium - Gazetę Nowy Świat, finansowaną przez patronów. W czym problem?
odpowiedź
User
Taki typ
Nie kupuje GW od lat (Dziennik weekendowy tylko kupuje lub Plus Minus). Przestałem wchodzić na Gazeta .pl i Wyborcza .pl od ponad roku kiedy tego nie dało się już czytać bez irytacji. Jednak chętnie wstanę o 6 rano na otwarcie kiosku ruchu by kupić OSTATNIE papierowe wydanie Wyborczej mam nadzieje, że to kwestia najbliższych miesięcy. Niech gryzą się w Agorze do kości. Niech plują i hejtują na siebie, im dłużej tym lepiej. Codzienny artykuł o katastrofalnej sytuacji na Czerskiej poprawie mi humor, tylko czemu to jest tak obojetne temu „wielkomiejskiemu” czytelnikowi Wyborczej? Nie prostestuja na ulicach, nie piszą listów do Komisji Europejskiej? Dziwne, bardzo dziwne.
odpowiedź
<