Fuzja ośrodków TVP i rozgłośni regionalnych? "To stworzyłoby silne media regionalne"

W Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji debatowano o przejęciu mediów publicznych przez Prawo i Sprawiedliwość w 2016 roku i przyszłości spółek. Krytykowano m.in. ośrodki regionalne Telewizji Polskiej. Były szef TVP i zarazem były przewodniczący KRRiT Jan Dworak opowiedział się za ich połączeniem z rozgłośniami regionalnymi Polskiego Radia.

Adrian Gąbka
Adrian Gąbka
Udostępnij artykuł:
Fuzja ośrodków TVP i rozgłośni regionalnych? "To stworzyłoby silne media regionalne"
Konferencja o mediach publicznych w siedzibie KRRiT

W siedzibie KRRiT dziesięć lat po przejęciu mediów publicznych przez Prawo i Sprawiedliwość odbyła się specjalna konferencja z udziałem m.in. byłych prezesów Telewizji Polskiej.

— Rozregulowano system w 2015 i 2016 roku, a wraz z tym podważono największy kapitał każdego medium — zaufanie społeczne — mówił członek KRRiT prof. Tadeusz Kowalski, organizator konferencji (cytat za PAP).

Zaufanie do TVP
Zaufanie do TVP © CBOS | Prof. Tadeusz Kowalski

Przypomniano archiwalne wypowiedzi dziennikarzy, którzy wówczas zostali zwolnieni lub odeszli z TVP oraz Polskiego Radia. Byli wśród nich Karolina Lewicka, Beata Tadla, Przemysław Szubartowicz, Piotr Kraśko, Justyna Dobrosz-Oracz, Radomir Wit. Janusz Daszczyński, który w latach 2015-2016 był prezesem TVP wspominał przybycie do głównej siedziby TVP przy ulicy Woronicza Jacka Kurskiego, który zastąpił go na stanowisku. Nowemu szefowi towarzyszyli wówczas m.in. Danuta Holecka, Anna Popek i Przemysław Babiarz.

Widziałeś moją konferencję prasową? Odpowiedziałem, że widziałem. Jak wypadłem? To już był szczyt wszystkiego. Już ojciec mnie uczył na podstawie różnych przysłów i powiedzeń, że w domu powieszonego o sznurze się nie mówi — wspominał rozmowę z Kurskim odchodzący wówczas ze stanowiska Daszczyński.

Politycy PiS w radach nadzorczych mediów publicznych
Politycy PiS w radach nadzorczych mediów publicznych © Wirtualnemedia.pl | Adrian Gąbka

Prof. Kowalski przypomniał skalę upolitycznienia mediów publicznych. Zauważył, że na 48 powołanych w 2016 roku członków rad nadzorczych spółek mediów publicznych 28 było działaczami partii rządzącej, w tym 14 z nich pełniło funkcje we władzach lokalnych – radnych lub starostów. W radach nadzorczych TVP, Radia PiK i Radia dla Ciebie (Warszawa) dwie z trzech osób były radnymi PiS.

Nie ma pewnych bezpieczników dla mediów publicznych

Uczestnicy wydarzenia debatowali o tym co należy zmienić, żeby w przyszłości nie doszło do powtórki z historii. — W demokracji rządzi się ustawami i ustawy można uchwalić, a następnie przy pomocy kolejnych ustaw można uchwalić inne ustawy, czego przez kilkadziesiąt lat byliśmy świadkami. Ja szukałbym zabezpieczeń w zmianie kultury politycznej — stwierdził Jan Dworak, prezes TVP w latach 2004-2006 i przewodniczący KRRiT w latach 2010-2016.

Dodał, że inny bezpiecznik to "zaangażowanie instytucji unijnych". — Bardzo idzie opornie wdrażanie EMFA (przyp. red. Europejskiego Aktu o Wolności Mediów), ale ten akt jest jakimś rodzajem bezpiecznika. Trudno sobie wyobrazić, żeby naruszanie tych przepisów, jeśli wejdą w życie, odbyło się bez reakcji instytucji unijnych. Wiemy na przykładzie Węgier, że te reakcje są umiarkowane i nie mają otwartego władztwa, ale to jednak bezpiecznik — ocenił Dworak.

Daszczyński opowiedział się za zmianą ustawy zasadniczej. — 100-procentowych bezpieczników, które chroniłyby tak czy inaczej zorganizowane media publiczne na drodze ustawowej, ja sobie nie wyobrażam. Być może w przyszłości będzie możliwa zmiana konstytucji. Jeśli media publiczne będą bezpośrednio opisane w konstytucji, to wtedy bezpieczniki mogą być silniejsze, ale tez nie do końca — stwierdził.

Jan Ordyński, członek zarządu Towarzystwa Dziennikarskiego zauważył, że to politycy uchwalają prawo i nie można bez nich zagwarantować niezależności mediów. — Jeśli politycy będą chcieli użyć, jak pod koniec 2015 roku łomu politycznego, to nie ma na to rady. Zmiana konstytucji też nie pomoże. Działalność Trybunału Konstytucyjnego jest gruntownie opisania w konstytucji. I co się stało z Trybunałem Konstytucyjnym? — pytał retorycznie.

W polityków nie wierzy też Krzysztof Bobiński, prezes Fundacji Unia&Polska. — Też jest problem z odbiorcami. Czy ludzie chcą mieć niezależne media publiczne, które mówiłyby prawdę, taką jaka ona jest? Ludzie chcą słyszeć w mediach to, co sami uważają i sądzą. W Ameryce też się to zjawisko pojawiło. Jesteśmy tak podzieleni i przekonani do własnych poglądów, że nie interesuje nas jak jest — powiedział.

Zauważył, że media publiczne są "nasze", czyli społeczeństwa. — Media prywatne są nastawiane na zarabianie pieniędzy. Poza tym mogą być kupione przez kogokolwiek w tej chwili. Widzimy zagrożenie, które idzie z Ameryki ze strony Trumpa. Widać, że kompletnie nie interesuje się prawdą. Interesuje go tylko jego prawda. Każda stacja może być kupiona, a media publiczne są nasze — mówił. Niedawno prezydent Stanów Zjednoczonych pytany o przejęcie Warner Bros. i HBO Max przez Netfliksa, opowiedział się za zmianą właściciela krytycznej wobec niego stacji CNN.

Krytyka ośrodków regionalnych

Dworak zauważył, że różne media publiczne w różnym stopniu ulegały presji politycznej. — Należy modernizować instytucje w taki sposób, żeby zlikwidować oddziały regionalne telewizji publicznej i połączyć je z rozgłośniami regionalnymi Polskiego Radia. To stworzyłoby silne media regionalne. One są bardzo potrzebne i myślę, że byłyby o wiele mniej narażone na różnorodne presje polityczne — mówił były szef TVP.

Także Daszczyński opowiedział się za szeroką reformą mediów publicznych. — Trzeba przeorganizować radio i telewizję, być może uwzględnić też Polską Agencję Prasową, o ile nie za daleko idę. Nie zlikwidować, tylko połączyć całość w jeden organizm, zachowując brandy, nazwy, piony TVP, Polskie Radio, polskie media regionalne i polskie media internetowe — zaproponował były prezes TVP.

Podczas debaty pojawiła się krytyka zbyt dużej liczby ośrodków regionalnych TVP. — Jak ja przeszedłem do Warszawskiego Ośrodka Telewizyjnego w 1995 roku, to ośrodków regionalnych TVP było osiem. Wszystkie funkcje, łącznie z obecnością polityków, były zaspakajane. Obecnie jest szesnaście i horrendalnie drogo kosztują. Na przykład ośrodek w Kielcach ma ogromny gmach i ogromne pieniądze. Produkcja tego ośrodka poza dziennikiem regionalnym, jest w ogóle nieobecna — powiedział Ordyński.

— Podobnie jest w innych ośrodkach. W Gdańsku przy ulicy Czyżewskiego 42 jest ogromny zespół budynków, którego budowa zakończyła się na początku lat 90. na produkcje, które miały być tam przenoszone, na przykład serial "Lokatorzy". Podobnie jest z Krakowem i studiem w Łęgu, które podupadło. To potencjał do wykorzystania, ale trzeba go wykorzystać mądrze. Część być może sprzedać, część zlikwidować. Nie mówię o ośrodkach, tylko majątku — mówił Daszczyński.

Niedawno informowaliśmy, że TVP musi zamknąć studio w Łęgu, gdzie nagrywano m.in. "Milionerów" i "Randkę w ciemno". Obiekt nie spełnia norm bezpieczeństwa, a koszty jego remontu oszacowano na 100 mln zł. Nadawca publiczny zapewnił nas, że nie planuje sprzedaży obiektu.

Ordyński zwrócił uwagę, że media publiczne muszą wydawać pieniądze na kwestie, które z pozoru mogą wydawać się niepotrzebne. Na przykład emisję radiowej Jedynki na falach długich. UKF/FM/DAB+ oferują lepszą jakość dźwięku, ale w sytuacji zagrożenia wojennego nadawanie na falach długich może kiedyś okazać się przydatne.

Pomysły na finansowanie mediów publicznych

Uczestnicy konferencji poruszyli też kwestie finansowania mediów publicznych. — Ustawa, która zmieniałaby system przy pomocy powszechnej opłaty audiowizualnej spotykała się z oporem aparatu skarbowego. Protestował, bo to dodatkowe zadanie, które musiałaby wykonywać. Wymaga to porozumienia politycznego i przekonania aparatu skarbowego, który jest nerwem państwa — mówił Dworak.

Jego zdaniem konieczne jest wprowadzenie na najbliższe kilka lat finansowania mediów publicznych z budżetu. — Ten okres przejściowy powinien zostać wykorzystany do tego, żeby media publiczne naprawdę udowodniły, że są wartością społeczną, są akceptowane społeczne i pełnią inną rolę niż media komercyjne i że warto na nich płacić kwotę bliską 10 zł miesięcznie. To nie jest jakaś kwota porażająca, kiedy za dostęp do każdej platformy, takiej jak Netflix czy HBO Max, trzeba płacić ponad 30 zł — dodał były szef TVP.

— Jest niezwykle niska ściągalność abonamentu RTV, żenujący poziom. Są ogromne grupy zwolnione z tych opłat. Skoro państwo zwalnia, to niech daje rekompensatę — postulował Daszczyński. Rekompensaty były częścią ustaw okołobudżetowych do początku 2024 roku. Wówczas prezydent Andrzej Duda zdecydował się na weto, a media publiczne są finansowane za pośrednictwem rządowych dotacji.

Resort kultury w projekcie ustawy medialnej proponuje finansowanie mediów publicznych z budżetu, ale pomysł skrytykowało ministerstwo finansów. — Byłem kiedyś zwolennikiem opłaty ściąganej od każdego gospodarstwa przy okazji rachunków za prąd. Ona nie powodowałaby żadnych kosztów dodatkowych i nie wymagałaby dodatkowego aparatu do jej ściągania. Każdy co dwa miesiące miałby doliczane na przykład 10 czy 20 zł — mówił Ordyński. Dodał, że jest realistą i jedyne pewne finansowanie to budżet państwa.

Prof. Kowalski zauważył, że mamy do czynienia z kryzysem mediów publicznych w wielu krajach. Najbardziej spektakularny przykład to zaniechanie finansowania federalnego dla PBS w Stanach Zjednoczonych. — Są też bardzo dojrzałe społeczeństwa. W Szwajcarii przeprowadzono referendum w sprawie obniżenia finansowania mediów publicznych. Szwajcarzy, którzy płacą za nie mniej więcej 1 franka dziennie, nie zgodzili się na to — stwierdził członek KRRiT.

Paczuska: to cały Jacek Kurski, jest elegancki

Pod koniec konferencji na ripostę wobec uczestników zdecydowała się Marzena Paczuska, członek KRRiT, a w czasie rządów PiS-u szefowa "Wiadomości" TVP. — Pracowałam w TVP 26 lat. Wyrzucano mnie drzwiami, oknem, przywracano przez sądy, radę nadzorczą. Zmian władzy trochę obejrzałam. Mam doświadczenie w patrzeniu na zmiany władzy. Za każdym razem odbywało się to w mniej lub bardziej brutalny sposób wobec dziennikarzy. Nie zawsze dawano pieniądze, a z tego co wiem, to za Kurskiego dawali dosyć duże pieniądze odchodzącym osobom — powiedziała Paczuska.

Prof. Tadeusz Kowalski i Marzena Paczuska
Prof. Tadeusz Kowalski i Marzena Paczuska © Wirtualnemedia.pl | Adrian Gąbka

Jej zdaniem zmiany w 2016 roku nie były brutalne. — To wcale nie jest tak, że w 2016 roku PiS czy Kurski obszedł się strasznie brutalnie. Brutalny nie był, czego najlepszym dowodem jest to, że zapytał pana prezesa Daszczyńskiego czy podobało mu się jego wystąpienie (przyp. red. na konferencji). To cały Jacek Kurski, jest elegancki — przekonywała była szefowa "Wiadomości".

Paczuska zauważyła, że 20 grudnia 2023 roku po raz pierwszy przejęto władzę w TVP nie na drodze ustawy, tylko przez siłowe przejęcie. — Nigdy wcześniej nie zdarzyło się wyłączenie sygnału Telewizji Polskiej, a konkretnie TVP Info i TVP World. Bardzo proszę, żeby wszyscy o tym pamiętali, bo to był precedens. Widziałam niejedną zmianę. Przyszli faceci, żeby wziąć władzę dla nowego prezesa, ale nikt tego nie robił w taki sposób — stwierdziła.

Prof. Tadeusz Kowalski nie zgodził się z tą opinią. — Nie ma symetrii między sposobami przejęcia władzy w 2015, 2016 i 2023 roku. To dwa różne modele kultury politycznej. Jeżeli były jakieś elementy fizyczne to takie, że byli tacy, którzy uznali, że mogą okupować te media. Jestem całkowicie przekonany, że ogłoszenie stanu likwidacji mediów publicznych było całkowicie zgodne z prawem, ale to pogląd mniejszościowy w KRRiT — mówił. Opowiedział się za szybkim zakończeniem likwidacji.

Zwolnienia w TVP na początku 2016 roku
Zwolnienia w TVP na początku 2016 roku © KRRiT | Prof. Tadeusz Kowalski

Głos zabrała też Aneta Woźniak, była szefowa biura programowego Telewizji Polskiej, która pracuje obecnie w KRRiT. — W prezentacji pokazał pan profesor, że w 2016 roku zwolniono w TVP 83 osoby, w tym menadżerów, dziennikarzy i pracowników. Chcę się odwołać do faktu, że w 2024 roku zwolniono 590 osób. Skala jest nieporównywalnie większa — zauważyła. Prof. Kowalski wyjaśnił, że informacje zawarte w prezentacji dotyczyły jedynie czterech miesięcy, a część osób w 2024 roku odchodziło na emeryturę.

"Republika pokazała, że program informacyjny można zrobić niemalże w garażu"

Na koniec konferencji do dyskusji włączył się też Witold Kołodziejski, przewodniczący KRRiT w latach 2007-2010 i 2016-2022. — Za czasów prezesury Jacka Kurskiego mówiło się o Bizancjum. W ciągu roku na Telewizję Polską poszło 2 mld — zauważył były szef KRRiT. Prof. Kowalski poprawił go, że wydano 1,780 mld zł, a za czasów PiS było to 2,7 mld zł. Kołodziejski zauważył, że TVP otrzymała jeszcze środki z abonamentu, od MSZ i Senatu.

— Cały czas pompujemy bardzo dużo w media publiczne, a szczególnie w TVP, bo Polskie Radio jest pokrzywdzone. Powinniśmy zadać sobie pytanie na co chcemy wydawać pieniądze i jaka jest misja. Cały czas mówimy o programach informacyjnych. Jak pokazał sukces Telewizji Republika, można program informacyjny zrobić niemalże w garażu — powiedział Kołodziejski.

Jego zdaniem obecna TVP nie ma na koncie żadnych dużych sukcesów. — Ich jedyny spektakularny sukces to Republika. Można z garażowej telewizji stworzyć produkt, który konkuruje z największymi potentatami medialnymi. Mówiąc o telewizji publicznej, nie powinniśmy się koncentrować na informacjach. Informacje może zrobić każdy. Mamy sukces Kanału Zero Stanowskiego. Też tworzono go chałupniczymi metodami, a jest dzisiaj głównym kanałem informacyjnym. Nie potrzebuje 2 mld zł — zauważył były szef KRRiT.

Jego zdaniem telewizja powinna inwestować w kulturę i sport. — Ktoś musi zapłacić za coraz droższe prawa sportowe, a myślę, że mecze piłkarskie, siatkarskie i inne, muszą być dostępne w bezpłatnych kanałach telewizji publicznej, a nie w płatnych kanałach danych nadawców — postulował Kołodziejski.

Przyznał, że mamy do czynienia też z Bizancjum w ośrodkach. — Gigantyczne budynki były projektowane w czasach, kiedy telewizja stanowiła centrum propagandowe regionu. Wielkie przestrzenie, wielkie wozy, wielkie studia. Dzisiaj tego nie potrzeba. Takie ośrodki są kompletnie niepotrzebne. Żadna duża telewizja komercyjna nie ma tak wielkich budynków, tak wielkich zasobów, jak historycznie odziedziczone zasoby TVP — zauważył były szef KRRiT.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Zwolnienia w Agorze. Szefowa "Solidarności": czy zarząd też coś sobie okroi?

Zwolnienia w Agorze. Szefowa "Solidarności": czy zarząd też coś sobie okroi?

Republika opłaciła koncesję tylko do końca stycznia. Członek KRRiT mówi o windykacji

Republika opłaciła koncesję tylko do końca stycznia. Członek KRRiT mówi o windykacji

Startuje nasz nowy, specjalny newsletter. To autorska edycja weekendowa #WM WEEKENDER

Startuje nasz nowy, specjalny newsletter. To autorska edycja weekendowa #WM WEEKENDER

Dwie złe wieści dla Kanału Zero. Chodzi o subskrybentów

Dwie złe wieści dla Kanału Zero. Chodzi o subskrybentów

O decyzjach klientów galerii handlowych i wykorzystaniu reklamy
Materiał reklamowy

O decyzjach klientów galerii handlowych i wykorzystaniu reklamy

Polskie media relacjonują wydarzenia na Grenlandii. Kogo wysłały?

Polskie media relacjonują wydarzenia na Grenlandii. Kogo wysłały?