Jak już informowaliśmy, nominacje do prezydenckiej Rady Nowych Mediów zostały wręczone w środę. Dostało je prawie 30 osób związanych z mediami. Paweł Swinarski powiedział nam w wywiadzie, że do niego w tej sprawie zadzwoniła osoba z kancelarii prezydenta.
Ciekawe są jednak okoliczności nominacji dla jego żony, influencerki Urszuli Grotyńskiej. Jak się okazuje, zaproponował to... sam Paweł Swinarski.
To ja zaproponowałem jej kandydaturę, ponieważ niewielu znam lepszych ekspertów i praktyków TikToka, Instagrama i YouTube'a. Uważałem i dalej uważam, że może wnieść wiele merytoryki i wartości ze strony twórców.

Gdy dopytałem youtubera, czy wobec tego kancelaria prezydenta nie zapraszała jego partnerki, odpowiedział tak:
– Gdy kancelaria zapraszała mnie, powiedziałem, że lepiej ode mnie na mediach społecznościowych zna się z pewnością moja Ula. Dodałem, że jeśli chcą, żeby wnieść możliwie dużo kompetencji, to ona ma potężną wiedzę zarówno o Instagramie, Tiktoku, jak i YouTube.
Kim jest Urszula Grotyńska?
Zajmuje się tematyką mody, urody i macierzyństwa. Ma na Instagramie ma 230 tys. obserwujących, zaś jej kanał youtube’owy subskrybuje 218 tys. użytkowników, a zamieszczone na nim 80 materiałów łącznie ma 11,1 mln odtworzeń.
Na profilu Ula Grotyńska na Instagramie w ostatnich latach dominują treści dokumentujące życie rodzinne pary. Influencerka dzieli się spostrzeżeniami dotyczącymi macierzyństwa. Zajmuje się też modą i urodą,.

Jak sama o sobie pisze w serwisie LinkedIn, odpowiada również za rozwój biznesowy, współprace z markami i strategię komunikacji kanału Dla Pieniędzy (1,3 mln subskrybentów) prowadzony przez jej męża Pawła Swinarskiego
Co jeszcze powiedział Swinarski w wywiadzie dla Wirtualnemedia.pl?
Po fali krytyki, jaka przetoczyła się po jego nominacji, Wirtualna Polska nieoficjalnie ustaliła, że Paweł Swinarski ma złożyć rezygnację z Rady Nowych Mediów przy prezydencie Karolu Nawrockim.
Krytyka dotyczyła między innymi treści, jakie publikował po ataku rosyjskich dronów na terytorium Polski. Sugerował, że mogły to być zarówno drony z Ukrainy, jak i z Ukrainy. Zdecydowanie nie zgadzał się jednak z zarzutami, o czym więcej powiedział w rozmowie z Wirtualnemedia.pl.
Youtuber przekazał nam jednak, że jeszcze nie podjął decyzji w kwestii rezygnacji.

– Z jednej strony nie chcę być obciążeniem dla Rady, ale z drugiej nie jestem też człowiekiem, którego da się zastraszyć. Na pewno to nie tak, że przyszedłem do rady dla pieniędzy. To jest działanie pro publico bono. Pieniędzy na YouTube i w mediach społecznościowych jest wystarczająco. Jeśli ktoś myśli, że trafiłem do rady, żeby coś zarobić, to chyba nie da się być w większym błędzie. Tam nie ma nawet symbolicznej złotówki wynagrodzenia – powiedział w rozmowie z Wirtualnemedia.pl.














