Jak ustaliliśmy nieoficjalnie, Marek Szkolnikowski pożegna się z redakcją Weszło. Na początku września br. informowaliśmy, że były dyrektor TVP Sport został dyrektorem ds. contentu oraz social mediów. Odpowiada za strategię oraz rozwój głównych kanałów marki: portalu, mediów społecznościowych i YouTube’a Weszło.
Marek Szkolnikowski zmienia pracę
W grudniu ub.r. Szkolnikowski po pół roku pracy rozstał się z firmą InPost. Pracował tam w roli dyrektora ds. sponsoringu sportowego. Wcześniej kierował sportowym kanałem TVP w latach 2017-2023.
Nie udało nam się skontaktować z Markiem Szkolnikowskim. W Weszło występował ostatnio w formatach wideo, m.in. z cyklu commentary. Niedawno w rozmowie na kanale Futbolownia zapowiadał, że chce zostać prezesem klubu piłkarskiego.

Po naszych doniesieniach Weszło potwierdziło rozstanie z Markiem Szkolnikowskim. – Informujemy, że 31 grudnia zakończy się współpraca Marka Szkolnikowskiego z Weszło, gdzie pełnił funkcję dyrektora contentu i social mediów. Był to okres intensywnej pracy nad rozwojem naszych formatów, wzmocnieniem obecności Weszło w mediach społecznościowych oraz budowaniem nowych kierunków komunikacji – przekazał portalowi Wirtualnemedia.pl dyrektor zarządzający Weszło, Bartosz Wróblewski.
– Dziękujęmy Markowi za zaangażowanie, pomysły oraz doświadczenie, które wniósł do redakcji. Jego udział w projektach Weszło miał realny wpływ na dynamikę zmian, które od pewnego czasu wprowadzamy. Życzymy Markowi powodzenia w realizacji kolejnych celów zawodowych oraz satysfakcji z nowych wyzwań, o których nas poinformował.

Dawid Dobrasz oskarżony przez Szkolnikowskiego
Jednocześnie dziennikarz serwisu Meczyki.pl Dawid Dobrosz poinformował w poniedziałek, że Marek Szkolnikowski wytoczył mu proces z art. 212 par. 2 Kodeku Karnego za zniesławienie. W sierpniu br. Szkolnikowski zaczepił Dobrasza na portalu X słowami: "Mam pytanie. W zeszłym roku mówił pan, że gra w Lidze Konferencji to dla mistrza Polski wstyd. Chciałbym wiedzieć czy to aktualny pogląd?"
Dobrasz odpisał wtedy: "A jak to jest robić karierę na plecach Jacka Kurskiego i znajomościach? Bo ja nigdy nie dostałem tak pracy, ale może mi pan opowie, jak to jest, bo widzę, że rynek brutalnie weryfikuje tego, co 'przeszedł grę'. Na żałosny wpis odpowiadam żałosnym wpisem".
Teraz Dawid Dobrasz wyjaśnił: "Podobnych polemik, w których biorą udział osoby publiczne, w social mediach znajdziecie pełno – niektóre zresztą z udziałem samego Szkolnikowskiego. Tym razem pan Marek poczuł się jednak urażony i w prywatnej wiadomości postraszył mnie prawnikiem".

– W pierwszym odruchu pomyślałem, że może przesadziłem. Wiecie jak jest, trwa mecz, są emocje. Przeprosiłem, zastanawiałem się też czy nie usunąć wpisu, bo czasem szkoda energii na takie przepychanki, ale wtedy Szkolnikowski przesłał nowe żądanie. Znów postraszył mającą wynosić kilkadziesiąt tysięcy zł grzywną (i pochwalił się, że ma już trzy podobne sprawy w sądzie) oraz zażądał… Zresztą przeczytajcie sami: "Usuń to i napisz Tweeta, że poniosły cię emocje, a za moich czasów TVP Sport wyglądało super…" – dodał.
W poniedziałek wieczorem, po tym wielu dziennikarzy sportowych skrytykowało na X jego działania w tej sprawie, Marek Szkolnikowski zwrócił się na portalu do Dawida Dobrasza.
"Twoje słowa były krzywdzące i niesprawiedliwe, ale powinienem takie rzeczy brać na klatę. Wszyscy zmagamy się z tym fizycznym portalem na swój sposób. Sam coś o tym wiesz. Możemy całą sprawę rozwiązać po męsku, wyjaśnić sobie wszystkie kwestie i przybić piątkę" – zaproponował.

Szkolnikowski we wtorek popołudniu zmienił zdanie. – To była zła, zbyt emocjonalna decyzja. Dlatego wycofałem pozew z art. 212 kk przeciw Dawidowi Dobraszowi. Przepraszam - jego i wszystkich, których to słusznie oburzyło. Jako osoba funkcjonująca w przestrzeni publicznej muszę brać takie słowa na klatę – napisał.
Na spór na linii Dawid Dobrasz - Marek Szkolnikowski zareagował także dziennikarz WP Szymon Jadczak. Napisał na portalu X: "Nie żebym pozazdrościł, ale ja też mam sprawę sądową z Markiem Szkolnikowskim. Nie karną z art. 212, ale cywilną. Pan Marek chce 30 tys. i sprostowania m.in., że "wolny rynek szybko zweryfikował byłego szefa TVP Sport". I udowadnia w pozwie, że z Inpostu odszedł sam, bo miał właśnie takie plany zawodowe, mimo ważnej umowy."











