Pod koniec 2025 roku mBank rozpoczął przetarg na obsługę reklamową. Zaprosił do niego 10 agencji. Nie poinformował żadnego z uczestników o liczbie agencji ani nie ujawnił ich nazw.
Wiadomo było jedynie, że brały w nim udział agencje już pracujące dla mBanku, czyli: Grey Group, dentsu Creative i Molecular Creative (BBDO) (od lutego 2023 roku, po wygranym przetargu).
Przez kolejne miesiące agencje pracowały dla banku za darmo. Pod koniec marca mBank zakończył badania ich projektów, ale nie poinformował ich o wynikach. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, przez kolejny miesiąc bank prowadził negocjacje finansowe z 4 agencjami, które znalazły się na shortliście przetargu.
– Po czym ogłosił [mBank - przyp. red.], że zabawa zaczyna się od nowa. Oczywiście znów na koszt agencji. Ale żeby nie było, że są nie fair, to łaskawie poinformowali, że nowe zadanie jest dla chętnych agencji – opowiada portalowi Wirtualnemedia.pl szef jednej z agencji, pytając jednocześnie retorycznie o transparentność, uczciwe zasady i jakiekolwiek standardy.

– Agencje nie znaczą nic w obecnych czasach, cytując klasyka: "nie mają żadnych kart". Jedyne, na czym mogą polegać, to "kultura organizacyjna" klienta. A to jest towar deficytowy. Tutaj kultura ograniczyła się do zdania z procurementu, że przecież ten ponowny przetarg jest dla chętnych agencji – podsumowuje mój rozmówca.
O zajęcie stanowiska poprosiliśmy biuro prasowe mBanku."Nie komentujemy kwestii przetargowych" – odpowiedziało.
Z kolei poproszony o skomentowanie tego przypadku SAR, który promuje od lat stosowanie dobrych praktyk przetargowych, przekazał nam, że obecnie konsultuje go z organizacjami współtworzącymi koalicję branżową – IAA, PSML i POR.












