Facebook ogłosił start programu Creator Fast Track, który ma pomóc twórcom szybciej rozwijać konto i zarabiać na publikowanych materiałach. Firma podkreśla, że to element rosnącego zaangażowania w ekonomię twórców oraz inwestycji w narzędzia monetyzacji.
Program powstał m.in. w odpowiedzi na sygnały od twórców, którzy zbudowali społeczności na innych platformach, a wejście na Facebooka od zera uznawali za trudne. Creator Fast Track ma uprościć start i przyspieszyć pierwsze efekty - wylicza Meta w oficjalnym komunikacie.
W ramach Creator Fast Track twórcy mogą zarobić nawet do 3 tys. dolarów miesięcznie przez maksymalnie trzy miesiące. Oferta kierowana jest do influencerów posiadających co najmniej milion obserwujących na zewnętrznych platformach wideo oraz publikujących minimum 15 rolek miesięcznie. Mniejsi, lecz z nie mniej niż 100 tys. obserwujących, mogą liczyć na około 1 tys. dolarów miesięcznie.

Do wypłat mają kwalifikować się zarówno wideo, relacje, posty ze zdjęciami oraz tekstem.
Program jest obecnie dostępny wyłącznie w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie.
Meta odzyska influencerów?
Program ma też zapewniać twórcom natychmiastowy dostęp do Facebook Content Monetization. Dzięki temu mogą zarabiać więcej, a także dalej czerpać przychody z kwalifikujących się treści także po zakończeniu Creator Fast Track.
Facebook informuje, że w 2025 r. wypłacił twórcom treści blisko 3 mld dolarów w ramach programów monetyzacji. To wzrost o 35 proc. względem poprzedniego roku i najwyższa roczna kwota w historii tych wypłat.
Pomysł Mety nie spotkał się jednak z dużym uznaniem wśród ekspertów branżowych. Jordan Schwarzenberger, założyciel i CEO firmy Arcade oraz menedżer m.in. grupy The Sidemen, określił go w rozmowie z BBC jako "dość desperacki".

Z perspektywy biznesu influencerskiego, są dwa mankamenty programu. Po pierwsze, jest on mało atrakcyjny dla największych twórców - 3 tys. dolarów za 15 materiałów oznacza około 200 dolarów za jeden film. Zdecydowanie większe dochody za te same treści uzyskują oni np. z reklam na YouTube.
Drugim problemem są założenia dotyczące zachowań odbiorców. Jak zauważa Schwarzenberger, użytkownicy najpierw wybierają platformę, a dopiero później konkretnych twórców. Oznacza to, że przeniesienie influencerów na Facebooka nie gwarantuje, że ich publiczność podąży za nimi.
W efekcie można przypuszczać, że największe zainteresowanie programem wykażą raczej mniejsi lub początkujący twórcy, dla których będzie to dodatkowe źródło dochodu.













