Marka Plus kilka dni temu ruszyła z nową kampanią. Nowymi twarzami marki zostali Michał Czernecki, znany m.in. z seriali "Skazana" i "Ucho Prezesa" (tu w roli sprzedawcy) oraz Adrianna Borek, gwiazda Kabaretu Nowaki i "Kabaretu na Żywo" Polsatu (w roli klientki).
– Budujemy platformę na filarach marki, czyli humorze, relacyjności i doradztwie. Chcemy, żeby klienci dobrze rozumieli naszą ofertę i lubili komunikację. Żeby czekali na kolejne jej odsłony i wracali do nas z przyjemnością – podkreśla, cytowana w komunikacie prasowym, Karina Jakóbiak–Kapusta, dyrektor Departamentu Komunikacji Marketingowej Plusa.
Autorem nowych reklam Plusa jest agencja Heart&Brain, która od niedawna pracuje dla tej marki (po nagłym zakończeniu współpracy z agencją Freundschaft przez wiele lat pracującą dla operatora).

Nowa kampania Plusa wpisuje się w dobrze rozpoznawalny model komunikacji w branży telekomunikacyjnej. Akcja spotów rozgrywa się w salonie sprzedaży – przestrzeni, która pełni jednocześnie funkcję scenografii. Bohaterowie prowadzą dialogi z doradcą, a oferta przedstawiana jest w sposób możliwie prosty, z lekkim humorem.
Taki schemat od lat w komunikacji wykorzystuje również Play, który konsekwentnie budował swoją komunikację wokół relacji klient (w jego rolę wcielali się liczni celebryci jak Kuba Wojewódzki, Anna Mucha, Magdalena Cielecka, Agnieszka Dygant, Marcin Prokop i inni) – konsultant w salonie.
W obu przypadkach mamy więc do czynienia z podobnym zestawem elementów: powtarzalna przestrzeń, wyraźnie zarysowane role bohaterów, dialog jako główna forma narracji oraz obecność znanych twarzy, które wzmacniają przekaz i jego zapamiętywalność.

Z perspektywy marketingowej to rozwiązanie ma szereg zalet. Przede wszystkim pozwala na seryjne produkowanie kolejnych odsłon kampanii przy stosunkowo niskim koszcie kreacyjnym.
Jednocześnie zapewnia spójność komunikacyjną – widz szybko rozpoznaje konwencję i może skupić się na samej ofercie. To szczególnie istotne w kategorii, gdzie produkty są złożone, a różnice między nimi często subtelne.
Plus: "to nie inspiracja, tylko konsekwencja"
Plus zdecydowanie odrzuca sugestie, że obecna kampania jest inspirowana działaniami konkurencji.
– Sceneria salonu sprzedaży oraz motyw rozmowy z doradcą nie są nowością w komunikacji Plusa i funkcjonują w naszej marce od wielu lat – na długo przed obecną kampanią – przekonuje Oktawia Chołuj z działu PR operatora.
W jej ocenie salon jest naturalnym miejscem opowieści o ofercie, ponieważ odzwierciedla rzeczywisty punkt styku klienta z marką – przestrzeń rozmowy, doradztwa i podejmowania decyzji zakupowych.

Oktawia Chołuj w rozmowie z Wirtualnemedia.pl szczegółowo odwołuje się do historii komunikacji operatora, wskazując na jej ciągłość. Przypomina, że już w 2009 roku Plus realizował kampanie z udziałem grupy Mumio, osadzone w przestrzeni punktu sprzedaży. Spoty te opierały się na charakterystycznym humorze i interakcjach między bohaterami, a salon był ich naturalnym tłem.
W kolejnych latach motyw ten powracał w różnych odsłonach. Szymon Majewski, przez lata jedna z głównych twarzy marki, pojawiał się w rolach doradczych związanych z ofertą – zarówno w kampanii "Rejestracja" z 2016 roku, jak i w komunikacji świątecznej z 2019 roku. W obu przypadkach kontekst sprzedażowy i bezpośrednia relacja z klientem były kluczowe dla przekazu.
Wyraźnym rozwinięciem tej strategii była kampania "Plus od kuchni" z 2023 roku. Jak wskazuje Chołuj, była to bardziej rozbudowana forma komunikacji, zbliżona do serialu, w której bohaterowie – pracownicy salonu – stali się centralnym elementem narracji.
– Akcja spotów rozgrywała się w salonach Plusa, a w role sprzedawców wcielali się Wojciech Mecwaldowski, Anna Smołowik i Filip Orliński – przypomina.

– Każda kampania Plusa różni się bohaterami, konstrukcją humoru, tonem i celem komunikacyjnym, przy zachowaniu wspólnego mianownika: prostego tłumaczenia oferty i realnej bliskości z klientem – zaznacza. W jej ocenie to właśnie ten mianownik stanowi o spójności komunikacji, a nie konkretna forma kreatywna.
Eksperci: standard rynkowy i chłodna kalkulacja
Eksperci rynku podchodzą do podobieństw między kampaniami z większym dystansem i wskazują na ich systemowy charakter. Marek Gonsior, strateg i autor podcastu "Wyzwoleni", podkreśla, że korzystanie z podobnych formatów to naturalny element funkcjonowania konkurencyjnych rynków.
– Kopiowanie udanych formatów reklamowych to chleb powszedni w polskim (i nie tylko) marketingu, szczególnie w masowych, wysokokonkurencyjnych sektorach – mówi. W jego opinii wynika to z presji efektywności oraz konieczności minimalizowania ryzyka inwestycyjnego.

Jak tłumaczy, w takich warunkach firmy chętnie sięgają po rozwiązania, które już zostały przetestowane i przyniosły wymierne efekty.
Wbrew pozorom to nie ślepe naśladownictwo, lecz strategia oparta na danych i wykorzystaniu skutecznych, sprawdzonych rozwiązań.
Gonsior zwraca też uwagę na specyfikę odbioru reklam. W jego ocenie branża często przecenia znaczenie oryginalności, podczas gdy dla widza kluczowa jest prostota i czytelność przekazu. – Dla przeciętnego konsumenta, w erze 15-sekundowej uwagi, liczy się nie oryginalność konceptu, lecz konkretna oferta i branding – podkreśla.
Ekspert wskazuje również na kontekst biznesowy działania Plusa. – Grupa Polsat Plus jest znana z dążenia do efektywności kosztowej i szybkiego zwrotu z inwestycji – mówi, sugerując, że wybór sprawdzonego formatu może być świadomą decyzją wynikającą z analizy kosztów i potencjalnych korzyści.

Jeden format, wiele możliwości
Artur Banach, dyrektor ds. strategii z Rebel Media, zwraca uwagę na funkcjonalność omawianego schematu. Jego zdaniem jest to jedno z najbardziej uniwersalnych narzędzi komunikacyjnych w marketingu usług.
– Jest to bardzo pojemny koncept, bo pozwala pokazać różnorodną ofertę dla wielu grup docelowych – tłumaczy. Dzięki temu jedna platforma kreatywna może obsłużyć wiele różnych komunikatów – od ofert abonamentowych, przez prepaid, po sprzedaż urządzeń.
Banach podkreśla także znaczenie spójności wizualnej i narracyjnej. Salon sprzedaży jako stały element scenografii buduje rozpoznawalność i ułatwia odbiór kolejnych reklam. – Salon podbija mocno branding i komunikacja marki jest spójna – zaznacza.
Ekspert odnosi się również do kwestii "zmęczenia" formatem. Jego zdaniem, mimo wieloletniej eksploatacji, nadal pozostaje on skuteczny, o ile jest odpowiednio odświeżany.

Wydaje się, że jest już to mocno wyeksplorowany pomysł na komunikację, ale dopasowanie celebrytów do danej oferty pozwala podkreślać najważniejsze elementy.
Dodaje przy tym, że przykład Play pokazuje długofalową skuteczność takiej strategii. –Na przykładzie Play widzimy, że taka komunikacja zapewniła mu pozycję lidera rynku – wskazuje, podkreślając rolę konsekwencji w budowaniu marki.
Schemat obecny w wielu branżach
Jeden z moich rozmówców, od lat związany z branżą kreatywną, zwraca uwagę, że podobieństwa między operatorami nie są zjawiskiem wyjątkowym. – Podobieństwa do Play są i zawsze były – stwierdza, wpisując je w szerszy kontekst rynkowy.
Jak podkreśla, model komunikacji oparty na miejscu sprzedaży i znanych postaciach funkcjonuje w wielu sektorach – od bankowości po handel detaliczny. Wynika to z jego uniwersalności i skuteczności w realizacji kilku celów jednocześnie.

– Jest to bardzo pojemny koncept, bo pozwala pokazać różnorodną ofertę dla wielu grup docelowych. Salon podbija mocno branding i komunikacja marki jest spójna – zaznacza, powtarzając argument o funkcjonalności tego rozwiązania.
W jego ocenie powtarzalność nie jest wadą, lecz elementem świadomej strategii komunikacyjnej. – Podkreślenie miejsca sprzedaży ze znanymi osobami i ofertą wielu graczy na rynku przynosi wymierne efekty – dodaje.
Między inspiracją a standardem
Dyskusja o podobieństwach między kampaniami Plusa i Play pokazuje szerszy problem interpretacji działań marketingowych. Z jednej strony mamy narrację marki, która podkreśla własną historię i konsekwencję. Z drugiej – perspektywę rynkową, w której podobne rozwiązania są naturalnym efektem konkurencji i optymalizacji działań.
Granica między inspiracją a standardem rynkowym pozostaje płynna. W praktyce wiele zależy od punktu widzenia – dla branży różnice mogą być istotne, dla przeciętnego odbiorcy często pozostają niezauważalne.

Ostatecznie, jak podkreślają eksperci, kluczowa jest skuteczność komunikacji. Reklama ma przede wszystkim sprzedawać i budować rozpoznawalność marki, a niekoniecznie zaskakiwać formą.
W tym kontekście format salonowy – choć wielokrotnie wykorzystywany – nadal spełnia swoje zadanie. Pozwala w prosty sposób wyjaśnić ofertę, buduje spójny wizerunek i daje możliwość szybkiego reagowania na potrzeby rynku.
Dlatego, mimo pojawiających się zarzutów o wtórność, trudno uznać jego wykorzystanie za przypadkowe. To raczej przykład świadomego wyboru narzędzia, które – jak pokazują zarówno dane rynkowe, jak i praktyka konkurencji – wciąż pozostaje jednym z najskuteczniejszych w swojej kategorii.













