O decyzjach śledczych poinformował we wtorek wieczorem prokurator regionalny w Rzeszowie Jaromir Rybczak. Jak wyjaśnił, Cezary J. został przesłuchany w charakterze podejrzanego, po czym opuścił prokuraturę.
Prokurator nie ujawnił na razie szczegółowej treści zarzutów ani kwalifikacji prawnej czynów zarzucanych podejrzanemu. – Decyzja o utajnieniu szczegółów jest motywowana dobrem trwającego śledztwa. W tym samym czasie prowadzone są bowiem czynności procesowe z drugim zatrzymanym w tej sprawie – powiedział.
Rybczak dodał, że nie jest w stanie przewidzieć, ile będzie trwało przesłuchanie Świrskiego i kiedy się zakończy. – W związku z tym to jest ostatnia informacja w tej formie dziś. Jak tylko czynności się zakończą, niezależnie od tego, czy to będzie dzisiaj, czy jutro, opublikujemy komunikat na naszej stronie internetowej – przekazał prokurator.

Maciej Świrski pozostaje zatrzymany na podstawie decyzji prokuratora, który ma 48 godzin na wykonanie wszystkich niezbędnych czynności.
Jak zaznaczył Rybczak, jeśli procedury nie zakończą się we wtorek, podejrzany spędzi noc w izbie zatrzymań. Prokurator podał, że w przesłuchaniach obu zatrzymanych uczestniczyli ich obrońcy.
Kontrowersje wokół "Sprawiedliwych Sądów"
We wtorek CBA na polecenie prokuratury zatrzymało Macieja Świrskiego i Cezarego J., którzy jako członkowie zarządu Polskiej Fundacji Narodowej uruchomili w 2017 r. środki fundacji na kampanię "Sprawiedliwe Sądy".
Funkcjonariusze CBA przeszukali też miejsca zamieszkania współpracowników byłej premier rządu PiS Beaty Szydło – Anny Plakwicz i Piotra Matczuka, którzy odpowiadali za kampanię wizerunkową tej partii.
Sprawa ma związek ze śledztwem, które w drugiej połowie czerwca 2024 r. wszczęła Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Dotyczyło ono sfinansowania ze środków fundacji ogólnokrajowej kampanii medialnej, co doprowadziło do wyrządzenia PFN szkody majątkowej w kwocie nie mniejszej niż 8 mln 428 tys. zł. Postępowanie zostało następnie przejęte przez Prokuraturę Regionalną w Rzeszowie, która bada także inne wątki działalności fundacji, w tym zakup i sprzedaż jachtu "I love Poland" za kwotę 900 tys. euro w 2018 roku.

PFN uruchomiona za rządów PiS
Polska Fundacja Narodowa została utworzona w 2016 roku na mocy przepisów ustawy przyjętej za rządów premier Beaty Szydło. Zgodnie z zapisami statutowymi jej głównym celem miało być promowanie wizerunku Rzeczypospolitej Polskiej za granicą, ochrona jej dobrego imienia oraz wspieranie polskiej gospodarki.
Fundację założyło 17 państwowych podmiotów gospodarczych: Enea, Energa, PGE, Grupa Azoty, Lotos, Tauron, Orlen, PGNiG, PZU, PKO BP, GPW, KGHM, Totalizator Sportowy, Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych, Polskie Koleje Państwowe, Polski Holding Nieruchomości oraz Polska Grupa Zbrojeniowa.
Finansujące ją spółki Skarbu Państwa zobowiązały się do wnoszenia corocznych wkładów finansowych przez okres 10 lat. Łączna kwota zadeklarowanego wsparcia miała wynieść 45,5 mln zł.

Organizowana przez PFN w 2017 roku kampania "Sprawiedliwe Sądy" wywołała liczne kontrowersje publiczne i protesty ówczesnej opozycji, która zarzucała fundacji finansowanie propagandy partyjnej z pieniędzy publicznych. Akcja obejmowała dystrybucję billboardów w polskich miastach z hasłami uderzającymi w sędziów (m.in. określającymi ich jako "nadzwyczajna kasta") oraz uruchomienie specjalnych stron internetowych prezentujących rządowe założenia reformy wymiaru sprawiedliwości.
Działalność finansowa PFN była przedmiotem zainteresowania Najwyższej Izby Kontroli. Kontrolerzy NIK wielokrotnie wytykali brak nadzoru właścicielskiego spółek założycielskich nad wydatkami fundacji. Władze PFN konsekwentnie odmawiały poddania się weryfikacji przez NIK, argumentując, że fundacja nie dysponuje środkami publicznymi. W odpowiedzi Najwyższa Izba Kontroli złożyła do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa utrudniania kontroli państwowej.

źródło: PAP













