Ten model już dawno się jednak skruszył. Polacy coraz częściej szukają w Internecie nie tylko najlepszej oferty kredytu, ale przede wszystkim zrozumienia: dlaczego jedna oferta jest lepsza od drugiej. Porównywarki finansowe, które to rozumieją, zaczynają wyglądać mniej jak wyszukiwarki, a bardziej jak rozbudowane portale z dużą redakcją i nastawieniem na content. I właśnie to zmienia reguły gry w jednej z najbardziej konkurencyjnych branż polskiego internetu.
Porównywarka finansowa jako medium
Jeszcze kilkanaście lat temu rozróżnienie między porównywarką a portalem finansowym było oczywiste. Porównywarka to narzędzie: szukasz kredytu, widzisz ranking dostępnych ofert, decydujesz się, klikasz. Portal to medium: czytasz, uczysz się, wracasz, by dowiedzieć się więcej. Dwa różne modele użytkowania, dwie różne strategie pozyskiwania ruchu, dwa różne sposoby monetyzacji.

Dziś ta granica jest znacznie mniej wyraźna. Coraz więcej serwisów porównawczych rozbudowuje warstwę treści, bo rozumie, że sam ranking nie wystarczy, żeby zdobyć użytkownika. Że zaufanie buduje się przez konsekwencję i ekspertyzę, dzięki którym ktoś podejmuje lepsze decyzje w swoim realnym życiu.
Porównywarka finansowa Smart Money (smart-money.pl) to jeden z serwisów, które tę zmianę rozumieją i świadomie kształtują na niej swoją wizję rozwoju. Portal jest własnością spółki Markonline, prowadzonej przez Jakuba Grzybowskiego i Piotra Kaima.
"Kiedy w mojej głowie zaczął kiełkować pomysł założenia Smart Money, miałem za sobą ponad dekadę prowadzenia własnej firmy i dość jasny obraz tego, czego na polskim rynku brakuje. Doszedłem do wniosku, że większość polskich serwisów finansowych nie sprawdza się ani w formie narzędzi do wyszukiwania najlepszych ofert, ani źródeł wiarygodnej wiedzy. Postanowiłem zbudować coś, gdzie te dwie rzeczy idą razem - treści tworzone przez prawdziwych ekspertów łączą się z wiarygodnymi rankingami opartymi na transparentnej metodologii." – Jakub Grzybowski, CEO i analityk Smart Money (smart-money.pl)

Różne kompetencje, jeden stadard
Przy portalu pracuje multidyscyplinarny zespół, który w polskich realiach serwisów porównawczych nie jest standardem. Analityk (Jakub Grzybowski) czuwa nad rankingami, Web Developer (Hubert Machała) tworzy narzędzia i kalkulatory, Content Manager (Bartłomiej Węglewski) odpowiada za jakość i kierunek rozwoju treści, Doradca kredytowy (Angelika Zaklukiewicz) pisze na temat kredytów, a Dyrektor techniczny (Bartosz Cisowski) stoi za architekturą całego systemu. To tylko wybrani specjaliści związani ze Smart Money. Taki podział kompetencji kiedyś można było spotkać jedynie w newsroomach dużych portali.
Równie ważna jest warstwa metodologiczna. Każdy ranking na Smart Money ma jawne kryteria oceny, a rozbudowana metodologia tworzenia rankingów jest dostępna w stopce serwisu. Użytkownik może sprawdzić, jakie czynniki były brane pod uwagę i jaką miały wagę. To nie jest oczywiste w tej branży. Większość serwisów porównawczych nie publikuje szczegółowej metodologii. Smart Money traktuje ją jako element budujący zaufanie i wiarygodność.

Obok rankingów funkcjonuje szeroka warstwa treści edukacyjnych: poradniki, opisy produktów bankowych, recenzje, kalkulatory finansowe. Są one równoprawną częścią oferty, która często przyciąga użytkownika jeszcze zanim będzie on zainteresowany skorzystaniem z produktu finansowego.
"Każda treść w Smart Money przechodzi przez wielostopniowy proces: weryfikację merytoryczną, redakcję językową i osobny przegląd pod kątem aktualności. Ale najtrudniejszą częścią naszej pracy nie jest tworzenie nowych treści, lecz utrzymanie ich wartości merytorycznej. Oferty bankowe zmieniają się z dnia na dzień, a przepisy kilka razy w roku. Wdrożyliśmy wewnętrzny proces, który wymusza regularne przeglądy każdego artykułu i każdego rankingu. Nie czekamy, aż użytkownik zgłosi błąd. Jest to dla nas istotny element, który może budować wiarygodność, albo ją podkopać." – Jakub Grzybowski, CEO i analityk Smart Money

Afiliacja a niezależność - czy porównywarkom można ufać?
Pytanie o wiarygodność porównywarek finansowych jest bardzo ważne i nie należy go unikać. Użytkownicy coraz lepiej rozumieją, jak działa model afiliacyjny. Wiedzą, że serwisy finansowe zarabiają na prowizji od banków. W momencie, gdy użytkownik kliknie w link i skorzysta z oferty, bank wypłaca porównywarce prowizję. Czy w takim razie bank, który płaci więcej, nie ląduje przypadkiem wyżej w rankingu?
Oczywiście model afiliacyjny wymaga jasnych i twardych zasad, dlatego ważne są publiczne kryteria rankingu, rozdzielenie zespołu redakcyjnego od sprzedażowego oraz czytelna informacja o współpracy partnerskiej. Użytkownicy stają się jednak coraz bardziej świadomi i na tyle dobrze rozumieją warunki ofert, że obiektywna jakość produktu, a nie wysokość prowizji, po prostu musi decydować o miejscu w zestawieniu. Jeśli dany kredyt ma najlepsze warunki na rynku, ale oferuje stosunkowo niską prowizję dla porównywarki, nadal lepiej umieścić go na pierwszym miejscu w rankingu. Użytkownik i tak dotrze do tej oferty i dla serwisu jest lepiej, by skorzystał z niej "tu", a nie u konkurencji.

"Pytanie o model finansowy to uczciwe pytanie i odpowiem na nie wprost. Model afiliacyjny jest w tej branży powszechny i nie ma w nim nic złego, pod warunkiem że nie wpływa na kolejność rankingów. U nas nie wpływa, i to nie jest deklaracja idealistyczna, tylko kwestia prostej kalkulacji. W naszych rankingach są oferty, za których kliknięcia nie otrzymujemy żadnej prowizji. Umieszczamy je, bo bez nich zestawienie byłoby niekompletne, a użytkownik wychodziłby z niepełnym obrazem rynku. W środowisku, gdzie każdy ma dostęp do dziesiątek porównywarek jednocześnie, manipulowanie kolejnością rankingów pod kątem prowizji byłoby nie tylko nieuczciwe, ale przede wszystkim naiwne, nieskuteczne i nieopłacalne. To po prostu nie zadziała na dłuższą metę." – Jakub Grzybowski, CEO i analityk Smart Money
Transparentność w tej kwestii jest dziś jednym z najsilniejszych argumentów wzmacniania marki w segmencie finansowym online. O jakości serwisu mówi nie tylko UI, UX i content, ale także otwartość i uczciwość pod kątem prezentowania treści. Użytkownik, który wyczuje ściemę, znika. Ten, który otrzyma realną pomoc, nie tylko chętniej skorzysta z oferty, ale będzie wracać i polecać serwis innym.

Użytkownik chce zrozumieć produkt, zanim otrzyma ofertę
Jedną z istotnych zmian ostatnich lat jest to, że Polacy przestali bać się finansów online. Jeszcze dekadę temu konto bankowe zakładało się w oddziale, kredyt brało się po rozmowie z doradcą twarzą w twarz, a myśl o porównywaniu ofert samodzielnie w internecie budziła opór u wielu osób. Dziś ścieżka jest odwrócona: research zaczyna się w sieci, a oddział, jeśli w ogóle, jest ostatnim krokiem.
Ta zmiana stworzyła ogromną przestrzeń dla serwisów, które potrafią nie tylko zestawiać oferty, ale prowadzić użytkownika przez całą ścieżkę decyzyjną. Od momentu, gdy ktoś nie wie jeszcze czego potrzebuje, przez zrozumienie produktu, aż do porównania konkretnych ofert i wyboru. Smart Money stara się być obecne na każdym etapie tej ścieżki. Stąd poradniki dla osób bez doświadczenia finansowego obok rankingów dla tych, którzy już wiedzą, czego szukają.

"Nasz użytkownik coraz rzadziej trafia do nas pierwszy raz z chęcią skorzystania z oferty, a coraz częściej z pytaniem lub problemem: chce założyć dedykowane konto dziecku, nie wie czy brać kredyt, albo słyszał coś o konsolidacji, ale nie jest pewien jak się za to zabrać. Research zaczyna się wcześniej i trwa dłużej niż jeszcze kilka lat temu. Dlatego staramy się być obecni na każdym etapie tej ścieżki. Od ogólnych poradników dla kogoś, kto pierwszy raz szuka kredytu, przez kalkulator zdolności, aż po konkretny ranking z możliwością złożenia wniosku. Jeśli ktoś wychodzi z naszego serwisu z lepszym rozumieniem swojej sytuacji finansowej, uznajemy to za sukces, nawet jeśli na tym etapie jeszcze nie skorzystał z żadnej oferty." – Jakub Grzybowski, CEO i analityk Smart Money










