Polskie władze poinformowały we wtorek, że Andrzej Poczobut został uwolniony w ramach wymiany więźniów i jest już w Polsce.
Andrzej Poczobut w latach 1999–2001 był wykładowcą prawa w Grodzieńskim Państwowym Koledżu Politechnicznym oraz w technikum prawa i biznesu. Następnie zajął się dziennikarstwem. Pracował m.in. w grodzieńskich gazetach "Pahonia", "Dień", "Miestnoje Wriemia", "Głos znad Niemna" oraz ogólnokrajowym dzienniku niezależnym "Narodnaja Wola".
Od 2006 r. był korespondentem "Gazety Wyborczej" w Grodnie. Współpracował też z TVP Polonia, relacjonując sytuację na Białorusi.
Jako działacz nieuznawanego przez białoruskie władze i zdelegalizowanego w 2005 r. Związku Polaków na Białorusi Poczobut, pasjonat historii, wiele czasu poświęcał m.in. na badanie losów Polaków na terenach dzisiejszej Białorusi. Pełnił funkcję redaktora naczelnego "Magazynu Polskiego na uchodźstwie" - czasopisma Związku Polaków na Białorusi.

Za krytyczne wypowiedzi na temat Łukaszenki trafiał do aresztu i stawał przed sądem (w 2011 r. otrzymał wyrok w zawieszeniu).
Dziennikarz został zatrzymany 25 marca 2021 r. Władze białoruskie przypisywały jego działaniom – polegającym na kultywowaniu polskości i publikowaniu artykułów w mediach – znamiona "rehabilitacji nazizmu".
Aktywistę długo przetrzymywano w areszcie – najpierw w Żodzinie i w Mińsku, a potem w Grodnie, gdzie po zakończeniu "śledztwa" oczekiwał na "proces".
Poczobut został skazany na osiem lat kolonii karnej
Ten rozpoczął się 16 stycznia 2023 r., a 8 lutego 2023 r. zapadł wyrok ośmiu lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Skazano go na osiem lat więzienia o zaostrzonym rygorze za rzekome "wzniecanie nienawiści" oraz "wzywanie do działań przeciwko bezpieczeństwu państwa".

Poczobut został osadzony w Nowopołocku, który ma opinię jednego z najgorszych więzień na Białorusi. Białoruski Sąd Najwyższy odrzucił apelację.
W 2024 r. władze białoruskie zaczęły zwalniać z więzień kolejne grupy więźniów politycznych. Po dojściu do władzy w USA prezydenta Donalda Trumpa w proces negocjacji z Mińskiem włączyła się administracja amerykańska. W kolejnych grupach zwalnianych byli opozycjoniści, obrońcy praw człowieka, dziennikarze i aktywiści, uznawani za bardzo "cennych" dla reżimu w Mińsku i "wrogów Alaksandra Łukaszenki". Aż do wtorku 28 kwietnia Andrzej Poczobut nie znalazł się w żadnej z tych grup uwolnionych osób.
Komentatorzy białoruscy oceniali, że dziennikarz jest "zakładnikiem reżimu" i "więźniem specjalnym" Łukaszenki. Między Mińskiem a Warszawą toczyły się negocjacje w sprawie uwolnienia Poczobuta. Polskie MSZ wielokrotnie zapewniało, że podejmuje działania w tym celu.

Ze swej strony Łukaszenka dawał do zrozumienia, że traktuje Poczobuta jak polityczną kartę przetargową, np. mówiąc publicznie, że aktywista mógłby zostać wymieniony na działaczy białoruskiej opozycji, którzy uciekli z kraju.
W przestrzeni publicznej wielokrotnie pojawiały się trudne do zweryfikowania informacje, że jeszcze przed procesem Poczobut odmówił zgody na postulat stawiany przez władze, by opuścił kraj w zamian za uwolnienie.
Poczobut niemal całkowicie odcięty od świata
Przez większość czasu, jaki spędził w areszcie i więzieniu, Poczobut był niemal całkowicie pozbawiony kontaktu ze światem zewnętrznym. Poza rzadkimi listami do rodziny, których fragmenty ujawniała żona więźnia Oksana Poczobut, również do opinii publicznej nie docierały żadne informacje na jego temat. Wiadomo, że w więzieniu Poczobut zmagał się z problemami zdrowotnymi i bardzo schudł. Wielokrotnie miał być umieszczany w pojedynczej celi lub karcerze.

Organizacje praw człowieka uznawały Poczobuta za więźnia politycznego. Polskie władze domagały się uwolnienia działacza i oczyszczenia go z politycznie motywowanych, nieprawdziwych zarzutów.
Po ogłoszeniu wyroku skazującego Poczobuta w 2023 r. Polska zamknęła przejście graniczne z Białorusią w Bobrownikach, mówiąc, że otworzy je, gdy władze w Mińsku zrezygnują z politycznego prześladowania Poczobuta. W listopadzie ub.r. Polska otworzyła przejścia w Bobrownikach i Kuźnicy Białostockiej (zamknięte w związku z kryzysem migracyjnym). Wcześniej, we wrześniu ub.r., otwarto inne przejścia (Terespol, Kukuryki) wyłączone czasowo w związku z manewrami Zapad.












