Resort sprawiedliwości zaznaczył w komunikacie, że Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o szczególnych środkach ochrony osób uczestniczących w debacie publicznej. Jak podkreślono, przepisy implementują w Polsce standardy unijne, które wprowadzają mechanizmy obrony przed tzw. pozwami SLAPP. Projekt został przygotowany we współpracy z Komisją Kodyfikacyjną Prawa Cywilnego.
Jak wskazuje MS, pozwy SLAPP (z ang. Strategic Lawsuits Against Public Participation) to strategiczne pozwy przeciwko udziałowi społeczeństwa w debacie publicznej, które służą zastraszaniu i tłumieniu krytyk. "To działania mające na celu tłumienie krytyki poprzez wywieranie presji prawnej. Coraz częściej są one wykorzystywane przez podmioty dysponujące większymi zasobami – m.in. korporacje, polityków czy instytucje" - pisze Ministerstwo Sprawiedliwości.

W komunikacie resortu zaznaczono, że pozwy tego typu nie mają na celu dochodzenia roszczeń, lecz "wywołanie długotrwałego i kosztownego postępowania sądowego, które prowadzi do tzw. efektu mrożącego i zniechęca do dalszej aktywności publicznej".
Ministerstwo podkreśla, że skala nadużyć w tym zakresie rośnie. "Brak skutecznych mechanizmów ochrony powoduje, że osoby zaangażowane w działalność społeczną lub dziennikarską ponoszą wysokie koszty obrony oraz ryzyko długotrwałych procesów" - napisano.
Dlatego też - jak napisano w komunikacie MS - Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o szczególnych środkach ochrony osób uczestniczących w debacie publicznej, który "stanowi odpowiedź na narastające zjawisko wykorzystywania procedur prawnych jako narzędzia nacisku i zastraszania osób zabierających głos w debacie publicznej".

"Nowe regulacje nie tylko implementują postanowienia dyrektywy unijnej, ale również wykraczają poza jej ramy, gwarantując szerszą ochronę wolności wypowiedzi i przeciwdziałanie nadużyciom prawnym" - zapewnia Ministerstwo Sprawiedliwości.
Procesy mają szybciej się kończyć
Według resortu nowe przepisy umożliwią sprawniejsze zakończenie procesów wykorzystywanych jako forma opresji wobec osób zaangażowanych w debatę publiczną, w tym dziennikarzy, aktywistów i organizacji społecznych.
Do zaakceptowanych przez rząd zmian należy uprawnienie sądu do "oddalenia lub odrzucenia pozwu już na wstępnym etapie, jeśli zostanie on uznany za oczywiście bezzasadny lub stanowiący nadużycie prawa procesowego" oraz wprowadzenie wskazówek dla sądów, które pomogą w zidentyfikowaniu potencjalnych prób zastraszenia.
Ponadto - jak podkreślono w komunikacie - w rezultacie nowych przepisów "sąd będzie miał maksymalnie trzy miesiące na podjęcie decyzji w przypadku stwierdzenia oczywistej bezzasadności powództwa".

"Jeśli pozew okaże się nieuzasadniony, osoba, która zainicjowała sprawę, zostanie zobowiązana do pokrycia wszystkich poniesionych kosztów, w tym kosztów prawnika w pełnej wysokości" - wskazuje MS.
Wprowadzone mają zostać także sankcje zniechęcające do stosowania praktyk typu SLAPP.
"Sąd będzie mógł nałożyć karę finansową na podmiot, który wnosi sprawę w celu uciszenia debaty. Wysokość grzywny może sięgnąć 20-krotności minimalnego wynagrodzenia (w 2026 r. ok. 96 tys. zł), a w skrajnych przypadkach nawet 100-krotności (w 2026 r. ponad 480 tys. zł)" - czytamy.
Nowe przepisy mają znaleźć zastosowanie zarówno w postępowaniach krajowych, jak i transgranicznych.
We wtorek informowaliśmy, że Onet, mimo sądowego zabezpieczenia zakazującego Magdalenie Rigamonti wypowiedzi na temat reżyserki Joanny Kos-Krauze, opublikował reportaż o kulisach współpracy z artystką.

Eksperci i sama redakcja Onetu wskazali, że działania podjęte przez Joannę Kos-Krauze to klasyczny przykład SLAPP.












